Na szyi 10-letniego syna zawiązała ręcznik, a następnie przydusiła własnym ciałem. Ruszył proces Moniki S.

MG.
Spokojna i rzeczowa była Monika S. podczas pierwszej rozprawy o zabójstwo 10-letniego Filipa. Czterdziestolatka jest oskarżona o uduszenie swojego syna, działanie ze szczególnym okrucieństwem i w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Jej proces ruszył w piątek przed Sądem Okręgowym w Lublinie.

Bez udziału publiczności i mediów toczyć się będzie proces Moniki S. Zaledwie pięć minut od wejścia na salę rozpraw sędzia Piotr Łaguna zadecydował o wyłączeniu jawności procesu. Wnioskował o to obrońca oskarżonej.

- Istnieją obawy, że informacje upublicznione w toku procesu będą nadal w dobro rodziny uderzać – powiedział mec. Tomasz Nowak, adwokat oskarżonej. Prokurator nie oponował. Dziennikarze mogli pozostać na sali tylko do ogłoszenia aktu oskarżenia.

Monika S. została oskarżona o zabójstwo swojego 10-letniego syna. Ciało chłopca znaleziono w październiku 2019 r. w hostelu przy ul. Orlej w Lublinie.

Policjantom najpierw udało się przesłuchać ojca chłopca. Szybko wykluczyli jego udział w zdarzeniu. Śledczy ustalili, że ostatnią osobą, która miała kontakt z dzieckiem, była jego matka. Ruszyły poszukiwania.

Dzień po odkryciu zwłok kobieta została zatrzymana w Puławach. Jej stan psychiczny był zły.

Według śledczych, Monika S. wzięła ręcznik i zawiązała go na szyi dziecka. Następnie, unieruchamiając własnym ciałem klatę piersiową chłopca, doprowadziła do uduszenia. Przyczynę śmierci potwierdziła sekcja zwłok. Na ciele dziecka znaleziono liczne obrażenia między innymi wybroczyny, wylewy i rozedmę płuc.

Zdaniem prokuratora Pawła Banach, oskarżona działała w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia, działała ze szczególnym okrucieństwem i w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie.

Śmierć 10-latka w Lublinie. Ojciec dziecka skarżył się wcześ...

Monika S. została doprowadzona do sądu z aresztu tymczasowego. Podczas odczytywania aktu oskarżenia sprawiała wrażenie spokojnej i skupionej. Wcześniej rzeczowo odpowiadała na pytania sądu o konflikty z prawem i stan psychiczny. Do zarzucanego jej czynu przyznała się jeszcze w toku śledztwa.

Kobieta nie była wcześniej karana. W areszcie przeszła terapię. Śledczy zwrócili się do biegłych lekarzy psychiatrów i biegłego psychologa o ocenę jej stanu zdrowia. Specjaliści uznali, że oskarżona nie miała zarówno zniesionej ani ograniczonej poczytalności w chwili dokonania przestępstwa. Orzekli również, że Monika S. może brać udział w postępowaniu przed sądem.

Za zabójstwo grozi dożywocie.

Przekręty w Bractwie
Spowodowanie śmierci dziecka to niejedyne zarzuty, jakie ma na koncie Monika S. W lipcu ubiegłego roku była prezes Bractwa Miłosierdzia im. św. Brata Alberta w Lublinie i kilka innych osób zostało oskarżonych o działanie na szkodę stowarzyszenia prowadzącego organizację pomagającą bezdomnym.
Według ustaleń prokuratury, Adam K., Stanisław Ch. i Bożena S., prywatnie członkowie rodziny Moniki S., mieli przedstawiać w bankach nierzetelne zaświadczenie odnośnie swojego zatrudnienia w Bractwie i osiąganych dochodów. Prawdziwość dokumentów, w rozmowie z przedstawicielami banków, potwierdzała Monika S. Na podstawie zaświadczeń oskarżeni mieli wyłudzić z instytucji finansowych kredyty na ok. 400 tys. zł. Do nieprawidłowości miało dochodzić w latach 2017-2018.

Oskarżeni nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów. Do przywłaszczenia pieniędzy organizacji i poświadczenie nieprawdy w dokumentach przyznały się natomiast Dominika S. i Magdalena W., była księgowa i były członek zarządu Bractwa.

Kobiety dobrowolnie poddały się karze. W październiku sąd skazał Dominikę S. na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, zapłatę 4,5 tys. zł grzywny. Kobieta została objęta dozorem kuratora i dostała pięcioletni zakaz wykonywania zawodu księgowej.

Magdalena W. również została skazana na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata i zapłatę 4,5 tys. zł grzywny. Ma zakaz zajmowania stanowisk członków zarządu w spółkach cywilnych na 5 lat. Obie zostały zobowiązane przez sąd do solidarnej naprawy szkody wyrządzonej Bractwu, w wysokości ok. 24 tys. zł.

Za oszustwo Monice S. grozi 12, a pozostałym oskarżonym 8 lat więzienia. Sąd nie wyznaczył jeszcze terminu pierwszej rozprawy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie