Naukowcy z Lublina chcą podbić rynek badań genetycznych

Piotr Nowak
Założyciele Vita Genum (od lewej): dr inż. Adam Kuzdraliński i dr inż. Tomasz Czernecki z Uniwersytetu Przyrodniczego Anna Kurkiewicz
Dzięki badaniom DNA możemy dopasować dietę do ciąży, kondycji skóry i ocenić prawdopodobieństwo wystąpienia nadwagi. Z taką ofertą wyszli lubelscy naukowcy. Odwiedziliśmy ich laboratorium.

Pierwszy etap badania DNA odbywa się jeszcze w domu klienta. Osoba zainteresowana odczytaniem fragmentu swojego genotypu rejestruje się na stronie internetowej. Po kilku dniach dostaje przesyłkę z pojemnikiem i patyczkiem. Za pomocą tego ostatniego robi sobie wymaz z policzka, całość pakuje w kopertę i wysyła na adres firmy. Po pewnym czasie odbiera swoje wyniki za pośrednictwem portalu. Jednak z punktu widzenia laboratorium jest to dużo bardziej skomplikowane.

Nie tylko słoiki po kawie

- Tutaj mamy izolację, superczystą komorę, w której się wszystko odbywa - mówi po wejściu do laboratorium dr inż. Adam Kuzdraliński, współwłaściciel VitaGenum. Po odebraniu przesyłki wymazy od klienta trafiają do komory laminarnej. Tam następuje izolacja DNA, która zwykle trwa około 2-3 godzin. Naukowcom z Lublina udało się ten czas skrócić do 10 minut.

- To nasza autorska metoda i do tego bardzo skuteczna. W trakcie badania nie tracimy ani kawałka próbki - tłumaczy Adam Kuzdraliński.

Później próbka jest na zmianę podgrzewa, schładzana i rozpędzana do bardzo dużej szybkości. Trafia do termocyklera, w którym specjalny enzym powiela DNA na miliony kopii, dzięki czemu później łatwiej je odczytać. Następnie trafia do elektroforezera i transiluminatora. Ten ostatni emituje promieniowanie UV, które sprawia, że widoczne stają się charakterystyczne prążki umożliwiające odczytanie sekwencji DNA. Jednak ten etap badania następuje poza Lublinem - w laboratoriach Polskiej Akademii Nauk.

Podczas wizyty w lubelskim laboratorium moją uwagę przyciągają słoiki po kawie, które stoją przy urządzeniach laboratoryjnych. - Czyżby naukowcom wiodło się aż tak źle, że muszą korzystać z naczyń z recyklingu? - pytam gospodarzy. Doktor Kuzdraliński nie kryje rozbawienia.

- Wszystkie laboratoria na świecie korzystają z takich słoików - odpowiada i przyznaje, że słoiki wytrzymują skrajne temperatury, sięgające nawet 120 stopni Celsjusza i, co najważniejsze, są za darmo. Podobne pojemniki wyprodukowane przez specjalistyczne firmy kosztują po około 60 zł za sztukę.

Wracamy do wyników. Po powrocie odczytu do VitaGenum naukowcy go interpretują. - Trafiają do systemu informatycznego i nasz program generuje zalecenia - mówi Adam Kuzdraliński. Dopiero w takiej formie wynik trafia do klienta. Koszt 300-600 zł.

Po co to wszystko?

- Wynik badania DNA jest jeden na całe życie. Jeden element może świadczyć o konkretnej predyspozycji - zapewnia Adam Kuzdraliński. Co więcej, nasza wiedza o genotypie rośnie wraz z postępem badań. Więc fragmenty DNA zbadane dziś, za rok mogą służyć za wskazówkę w innej dziedzinie zdrowia.

Chodzi o profilaktykę

Naukowcy tłumaczą, że badania umożliwiają wcześniejsze wykrycie chorób, takich jak nietolerancje pokarmowe i właściwe odczytanie predyspozycji danego człowieka już w chwili narodzin. - Robiąc proste oznaczenia wiemy, jak dziecko może się rozwijać. To przydaje się nie tylko przy wczesnym wykrywaniu problemów zdrowotnych, ale też liczy się np. przy sporcie zawodowym - przyznaje dr inż. Tomasz Czernecki, współwłaściciel firmy.

Naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego już kilka lat temu wpadli na pomysł, żeby zarabiać na genach. Na założenie firmy zdecydowali się we wrześniu ubiegłego roku. Dlaczego tyle czasu musiało minąć od pomysłu do realizacji? - Rok temu nie było jeszcze tylu publikacji na ten temat - tłumaczy Adam Kuzdraliński.

- Formułując zalecenia opieramy się na konkretnych badaniach i stale aktualizujemy bazę wiedzy - dodaje. Czasu wymagało też dopracowanie metody badawczej, ale efekty są widoczne.

- W przeciwieństwie do innych laboratoriów, metoda referencyjna, którą stosujemy, jest prawie bezbłędna - dodaje Adam Kuzdraliński. Statystycznie, na 100 oznaczonych markerów genetycznych nie mylą się ani raz. Dla porównania, metoda stosowana w większości laboratoriów myli się w trzech przypadkach na sto.

Nie tylko Lublin

Aktualnie VitaGenum planuje ekspansję na zagraniczne rynki. Usługi naukowców z Lublina są nawet sześciokrotnie tańsze niż w Stanach Zjednoczonych czy we Włoszech. Jednocześnie starają się zrealizować swój kolejny pomysł, tym razem skierowany do właścicieli zwierząt. Laboratorium podobne do tego dla ludzi, w którym badano by predyspozycje genetyczne ich pupili, miałoby powstać w ramach projektu europejskiego. W tej chwili skupiają się na rozbudowaniu sieci kontaktów w całej Polsce, współpracy z dietetykami i klubami fitness.

- Teraz nasi klienci dostają wyniki badań genetycznych z interpretacją. Wkrótce radą będą im też służyć przeszkoleni dietetycy, którzy będą prowadzić człowieka od pierwszej wizyty aż do wdrożenia zasad profilaktyki - tłumaczy Tomasz Czernecki.

Rozmowa z założycielami Vita Genum na następnej stronie

Rozmowa z dr inż. Adamem Kuzdralińskim i dr inż. Tomaszem Czerneckim

Każdy może zrobić sobie badanie genetyczne, ale dopiero VitaGenum zaproponowało rozwiązanie, które naprawdę ma szansę trafić pod strzechy. Macie nadzieję, że badania genetyczne staną się bardziej popularne?
Tomasz Czernecki: - Chcemy przesunąć wagę troski o własne zdrowie w stronę profilaktyki. To powinno się popularyzować. Dietetycy mówią "dbajmy o profilaktykę", tylko jak to robić? Widzimy dziecko, które dopiero się urodziło. Czasem jest to tłusty bobasek, ale przecież nie odchudza się go, bo nie wiadomo, czy ta otyłość już jest nadmiarowa, czy jeszcze nie. Natomiast robiąc proste oznaczenia my wiemy, jak w perspektywie kilku, kilkunastu, czasem nawet kilkudziesięciu lat to dziecko będzie się rozwijać. Jeśli na przykład będzie miało bardzo złą dietę i złe nawyki żywieniowe, to wiemy, jak to wpłynie na jego zdrowie.

Mówimy o żywieniu, a jeśli chodzi o sport?
TC: - W tym momencie dużo inwestuje się w zawodników i przeważnie ustala się kryteria, w których muszą się zmieścić. Czyli podczas treningu lekkoatletycznego musi przebiec dany odcinek w określonym czasie. Jeśli osiąga określone wyniki w odpowiednim wieku, to mówi się o nim, że jest zawodnikiem rokującym. I tak się tego młodego człowieka prowadzi, aż dochodzimy do zawodów, na przykład na poziomie krajowym, i zauważamy, że pewni sportowcy zaczynają odstawać. Nie wyrabiają się w tych czasówkach, bo to jest już dla nich za wysoki poziom.

Co nam w tej sytuacji daje oznaczenie genetyczne?
TC: - Dzięki niemu na początku wiemy, jaki wpływ na daną osobę ma czynnik genetyczny. A on ma duże znaczenie w sporcie zawodowym. Wtedy już nie wystarczy tylko intensywny trening, trzeba mieć określone predyspozycje genetyczne. I to możemy sprawdzić na samym początku. My nie mówimy: "nie warto się tym sportem zajmować", ale "może warto zmienić dyscyplinę, może twoje mięśnie nie są typu doskonałego sprintera, ale za to będziesz świetnym maratończykiem".

Na Zachodzie takie badania są popularne. VitaGenum dopiero chce wejść na ten rynek. W czym jesteście lepsi od zachodnich firm?
TC: - Ten rynek dopiero zaczyna się rodzić. Przynajmniej w Polsce. Jesteśmy lepsi, bo nie zamykamy się na pojedyncze markery. Rok temu nie było dostępnych jeszcze tyle publikacji co teraz jeśli chodzi o określone dyscypliny sportu. Staramy się unikać ogólników, a podawać konkretne dyscypliny, w których mamy badania genetyczne, w których stwierdzono, że konkretny wariant genetyczny będzie wspomagał takiego sportowca. Sukcesywnie uzupełniamy swoją ofertę o aktualne dane. Więc osoba, która bada się u nas, ma szerszy pogląd na to, w której dyscyplinie sportu może sobie radzić.

Adam Kuzdraliński: - Zachodnie firmy oddają wyniki bez opisu. W przypadku badań metabolizmu kofeiny pacjent dostaje informację, że jest szybkim metabolizerem albo wolnym. I to jest wszystko, czego można się dowiedzieć. To, co nas wyróżnia, to bardzo dokładna interpretacja biochemiczna, czyli tłumaczymy, z czym związany jest dany wynik i na co jeszcze może mieć wpływ. Poza tym dajemy tzw. rekomendacje. Doradzamy, co robić, żeby zachować zdrowie.

Na przykład ja zrobiłem sobie te badania i okazało się, że jestem wolnym metabolizerem. Powinienem uważać na kawę. Jeżeli będę jej pił za dużo, to wzrasta mi dość sporo ryzyko zawałów i w ogóle ryzyko chorób serca. Mając taką informację jestem w stanie coś ze sobą zrobić, tym bardziej że w interpretacji jest napisane, z jakimi chorobami jest to związane i dokładamy rekomendacje, czyli rady, co dana osoba powinna ze sobą zrobić, żeby odsunąć od siebie ryzyko zawałów serca, które w Polsce są przyczyną bardzo wielu zgonów, a które jest zaniedbywane.

Czy dużo jest takich zaniedbywanych spraw?
AK: - Dobry przykład sprawy zaniedbanej to nietolerancje pokarmowe. Niektóre firmy sprawdzają na przykład nietolerancję glutenu. Badania pod kątem uczulenia na gluten są teraz bardzo modne, ale zapominamy o nietolerancji laktozy, a co trzecia osoba w Polsce ma do tego predyspozycje. Zapominamy również o nietolerancji fruktozy. Czasem boli brzuch albo głowa. Nie zdajemy sobie sprawy, że część tych problemów wiąże się z nietolerancją pokarmową. Inne firmy nie badają ich całościowo. Nie mówimy "masz nietolerancję laktozy albo nie", mówimy, jakie człowiek ma predyspozycje. Podchodzimy do tego naukowo.

Co z planami założenia kolejnej firmy, która tym razem miałaby się zajmować genetyką zwierząt i identyfikacją mikroorganizmów.
AK: - To się rozwija w ramach projektu Innova-Invest. Opiera się na know-how zdobytych podczas działalności VitaGenum, ale oczywiście badania będą się odbywać w innym laboratorium, ponieważ nie wolno łączyć genetyki człowieka z innymi badaniami. Wniosek jest obecnie rozpatrywany.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

i
i to jak dąb

zadna baba nie ma p e n i s a !

s
sprawiedliwy

Polski standard, jak się coś komuś udaje to zaraz się znawca znajdzie.
Oni przynajmniej chcą robić fajne rzeczy.

Z
Zainteresowany

Jeden z niewielu ciekawych artykułów, a trzeba płacić, żeby go przeczytać w całości... szkoda. :(

p
prof Gendrman

bo Anna grodzka bedzie mógł sie przebadać jaką faktycznie ma płeć, bo wg nowej ustawy o płci kulturowo-społecznej jest mężczyzną

g
gość

Z czym do ludzi? Trochę pokory Panowie!!!

b
brejdak Jarka

Nie zgadzam się!
Więcej sary na kościoły!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3