reklama

Nie przejmujmy się politykami

RedakcjaZaktualizowano 
Krzysztof Daukszewicz
Krzysztof Daukszewicz Marcin Obara/Polskapresse
O świętowaniu na Mazurach, domowych tradycjach, śniegu, życzeniach, świętach z przeszłości i świątecznych przewidywaniach na przyszłość z satyrykiem Krzysztofem Daukszewiczem rozmawia Anna Gronczewska

Boże Narodzenie bez śniegu - myśli Pan, że Polacy są z tego zadowoleni?
Gdy po opadach śniegu słucha się komunikatów z polskich dróg, to moim zdaniem Polacy powinni być średnio zadowoleni z ewentualności śnieżnych świąt. Spada kilka centymetrów śniegu i miasta są zablokowane. Pamiętam jednak czasy, że tego śniegu napadało półtora metra i z trudem, ale wszystko funkcjonowało. Dziś tych kilka centymetrów powoduje kataklizm, więc nie wiem, jak będzie dalej.

Jednak nie jesteśmy szczęśliwi, gdy w czasie Bożego Narodzenia nie ma śniegu, bo burzy to nasz obraz świąt...
Jestem tu absolutnym konserwatystą! Święta muszą być takie, jak nakazuje tradycja. Dobrze jest, gdy Boże Narodzenie jest białe. Ale wiem, że coraz więcej moich znajomych, którzy mają przyzwoitą kasę, nie mówię, że nawet dużą, wyjeżdża na święta w różne ciepłe miejsca. Nie przejmują się tym, że w Boże Narodzenie ma być zima i choinka.

Czyli tradycja świąteczna nie ma dla nas takiego znaczenia jak kiedyś?

Ma, ale może mniejsze. U nas wszystko zostało wypaczone. Przez tę nachalność, która wszędzie wchodzi. Poza tym młodzi ludzie są wychowani w zupełnie innym duchu. Dla nich spędzić święta na Maderze, w Egipcie czy Tunezji to żaden problem. To dla nich jeszcze jedno miejsce, gdzie można wypocząć w ciągu tych paru wolnych od pracy dni.

Coraz więcej ludzi wyjeżdża w ciepłe miejsca. Nie martwią się tym, że w okresie świątecznym powinno być zimno


Jest jednak duża grupa rodaków, która przywiązuje wagę do śniegu, czeka na pierwszą gwiazdkę, mikołaja...

Tylko w tej chwili wróciliśmy do mojej grupy wiekowej. Moja grupa wiekowa na szczęście trzyma się bardzo dzielnie. Nasze korzenie wyrosły z tej tradycji. Przede wszystkim tę tradycję kultywują starsi ludzie, którzy pamiętają, że święta łączyły rodziny porozrzucane po świecie. Tęsknią za tym. Ja muszę powiedzieć, że u mnie święta są tradycyjne. Z tradycyjną wigilią. Przyjeżdżają na nie dzieci, młodzież, która mieszka samodzielnie w Warszawie, ale też przyjaciele. Niektórzy z nich jedzą wcześniejsze wieczerze u swoich rodzin, potem wsiadają w auto i jadą do mnie na Mazury. Około godziny 21 pojawiają się w moim domu. Na wigilii jest zawsze około dwudziestu osób. Tak stworzyła się moja świąteczna tradycja.

Wspomniał Pan, że młodzi ludzie nie przywiązują wagi do tradycji. Może się zdarzyć, że za kilkadziesiąt lat na wigilii będzie się jeść schabowego, bigos?
Już teraz są takie domy, gdzie na wigilię podaje się bigos i kotleta schabowego. Przełamuje się w nich wszelkiego rodzaju tabu, jeśli chodzi o potrawy wigilijne. Zresztą nie u wszystkich w domach karp jest rybą numer jeden, choć u mnie pozostał. Może to wynikać też z tego, że ktoś nie potrafi kupić żywego karpia, a potem go zabić, inni nie umieją go przyrządzić, komu innemu nie smakuje.

Przez internet i różnego rodzaju media nasz świat stał się bardzo otwarty. Wiem, że młodzi korzystają z pomysłów świątecznych, które obowiązują w Hiszpanii czy Portugalii. Każdy coś kombinuje po swojemu. Moim zdaniem nie ma w tym nic złego. Chodzi o to, by zebrać się przy choince i przełamać się opłatkiem. To w tym wszystkim jest najważniejsze. Co potem wyląduje na stole, nie ma takiego znaczenia. Choć oczywiście lepiej, gdy będzie to związane z tradycją, której hołdujemy. Jak pojawią się odstępstwa, to nic się nie stanie. Gdyby w ten sposób traktować święta, to musielibyśmy powołać policję religijną w rodzaju talibów. Chodziliby po domach i sprawdzali, co mamy na stołach.

A zwyczaj łamania opłatkiem pozostanie?
Nie wiem. Ja nie jestem prorokiem. Dopóki ja żyję, to wiem, że w moim domu opłatkiem będziemy się dzielić. Natomiast jak będzie dalej? Nie powiem pani.

Jakie są idealne polskie święta?
Idealne to pewnie takie, jakie wymyślił sobie ojciec dyrektor Rydzyk.

To znaczy?
Jesteśmy smutni od rana, pościmy przez ileś tygodni. Później mówimy tylko o Bogu i ojczyźnie, łamiemy się opłatkiem i płaczemy nad stołem. Nie wiadomo dlaczego, bo przecież narodziło się Nowe.

Boże Narodzenie to przecież radosne święta, bo rodzi się Jezus....
Właśnie. I w moim domu są radosne. Zdarzyło się tak, że moja żona Małgosia zmarła tuż przed świętami. Moi przyjaciele, rodzina chcieli nas pozabierać do siebie na Boże Narodzenie. Ale się zaparłem. Sam przygotowałem wigilię, święta. Wszystko ugotowałem. Uważam, że dokonałem wtedy wyczynu w pewnym sensie kaskaderskiego. Jednak przytrzymałem w domu chłopców. Przyjaciele, którzy bywają u mnie na wigilii, nie zauważyli nieobecności Małgosi. Wszystko działo się tak, jakby ona była między nami. Było to największym sukcesem tej wigilii i tamtych świąt. Od tamtego czasu wiem, że Boże Narodzenie tak czy inaczej jest bardzo fajną sprawą. Moi synowie zawsze tak kombinują, by mieć te dwa, trzy dni wolne i przyjechać do mnie na święta. Wpadają, potem ubierają choinkę. Myślę, że kilka lat to jeszcze potrwa. Potem, jak założą rodziny, poniesie ich w różne zakątki świata i będzie o to trudniej. Muszę pani powiedzieć, że dziś robią to bez żadnego nakazu. Widać duch świąt im odpowiada.

Czy jednak, gdy nadchodzą święta, nie przywiązujemy zbyt dużej wagi do rzeczy, które od nas nie zależą, jak choćby do wspomnianego śniegu?
Tak myślą świąteczni ortodoksi. Chcą, by Boże Narodzenie było białe, zaświeciła gwiazdka, dróżką przeszedł osiołek i wydał głos. Te tradycje stworzono kilkaset lat temu albo lepiej. Świat posuwa się do przodu, a my razem z nim. Nasze wyobrażenia o świętach też się zmieniają. Wydaje się, że jeżeli na każdym stole są jakieś podstawy tradycji, to bardzo dobrze. A potem robimy tak, jak pozwala nam czas, wyobraźnia i to, co wyniosło się z domu lub co by się chciało w nim mieć. Znam ludzi, którzy nie świętowali. Zawsze na Boże Narodzenie wyjeżdżali za granicę lub jechali do jakiejś knajpeczki i tam chowali się w zajeździe. A w tej chwili chętnie sami organizują święta, ponieważ zmieniło się im życie. Mają inne możliwości. Świat jest dosyć ruchomy, a ruszamy się razem z nim.

Nie jest też tak, że w święta staramy się być lepsi niż na co dzień jesteśmy?
Mnie się nawet wydaje, że jesteśmy lepsi! Oczywiście nie wszędzie. W moim otoczeniu, gdzie żyję, w święta nikt sobie do gardeł nie skacze. Natomiast wiem, że są tak skonfliktowane rodziny, iż nie pomogą im żadne Boże Narodzenia ani Wielkanoc.
Jesteśmy mili dla cioci, z którą siedzimy przy wigilijnym stole, a której tak naprawdę nie lubimy...
Bywają i takie przypadki. Na to nic się nie poradzi. Niemożliwe, by jednego dnia, o jednej godzinie, nagle wszyscy stali się lepsi. Nie ma takiej siły w przyrodzie ani nadprzyrodzonej, która by to spowodowała. Jesteśmy lepsi, gorsi, chamscy, kulturalniejsi. Święta mają spowodować to, że będziemy odrobinę inni. Jeśli staniemy się odrobinę lepsi, to super. A jeżeli nie, to trudno.

Nie możemy być lepsi na co dzień, a nie tylko w święta?
Ale to już tylko od nas zależy. A nie od tradycji, Kościoła, premiera.

Jeśli zwierzęta wtedy mówią ludzkim głosem, to może i człowiek?
Tak niektórzy wtedy kombinują. Wystarczy zobaczyć, jak politycy ładnie mówią w Wigilię, jak rzucają się sobie na szyję. Ale święta przechodzą i miłość mija. Może tak świat jest ułożony? Nie spowodował tego 2009 rok. To jest w naszej naturze. Musimy się z tym pogodzić.

Czyli tego dnia nawet premier z prezydentem mogą przełamać się opłatkiem?
To by było ciężko w naszym kraju. Zdaje mi się, że aż takiej miłości bliźniego nie ma. Ale może się mylę. Mało tego, chciałbym się mylić. Byłoby pięknie, gdyby pan Lech Kaczyński z panem Donaldem Tuskiem pod rękę przeszli warszawskim Krakowskim Przedmieściem, podzielili się opłatkiem z ludźmi, których by mijali. Przecież kiedyś byli ze sobą zakumplowani. Mogliby przypomnieć sobie tamte czasy. Ale to, co pani opowiedziałem, to raczej utopia.

W "Pamiętniku IV Rzepy" napisał Pan, że w Wigilię odwiedzają pana Aniołowie.
Odwiedziło mnie trzech Aniołów, dwóch małych, jeden wyższy. Opisałem kilka takich odwiedzin Aniołów, w paru innych książkach też. Tyle że byli inni - innego wzrostu, z innymi intencjami. Na razie nie siedzę nad nową książką. Tylko nad tomikiem wierszy, które już kiedyś się ukazały, a teraz mają być wydane w poszerzonej wersji.

Te wizyty Aniołów były zawsze miłe?
Były trochę patriotyczne, albo takie, jakbym chciał, by były. Jednak to moje osobiste marzenie, które nie zawsze musi się spełniać.

Czego powinno się życzyć Polakom?
Zdróweczka, trochę kaski i by w ogóle nie przejmowali się politykami. Politycy nie zasługują na to, ponieważ myślą wyłącznie o sobie. Polacy więc powinni zrobić podobnie i zająć się wyłącznie sobą. Wtedy będą o wiele szczęśliwsi. Czego sobie i Państwu życzę!

Rozmawiała Anna Gronczewska

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Nie przejmujmy się politykami - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 7

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

C
Cemak

Szkoda czasu dla POwskiego padalca! Śmierdziel jak każdy POwiec!!!!

o
ogr

Straciłem dla niego resztki sympatii.
Zapatrzony w siebie narcyz, w szkiełku nudzi i przysypia, ożywia się tylko wtedy gdy mówi o sobie lub swoich sprawach, o kryptoreklamie koncertów nie wspomnę.

H
HA....

dobrze mu w PZPR II ...lepiej niz za starej komuny....

K
Kolka

Za patrzenie na gębe tego Rasputinka Kurier powinien nam płacić. Ten mundrołek ma współczynnik inteligencji ca 0,7 Albina Siwaka.

B
Bolo

Chyba już na brednie tego wierszoklety nikt nie da się nabrać. Jak mówił pewien typek :"lejcie wodę, lejcie - coś z tego zostaje".

m
myszkin konstanty

przez ten jego belkot w POslusznym szkle kontaktowym nie przeczytalem co toto ma do POwiedzenia.on jest takie wysokie dziecko

l
liberacze

i przedstawia jako swoje wlasne?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3