Nie taki niszowy, jak go malują. Relacja z Falkonu 2011

    Nie taki niszowy, jak go malują. Relacja z Falkonu 2011

    Paweł Franczak

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    Nie taki niszowy, jak go malują. Relacja z Falkonu 2011

    ©Tomek Koryszko/archiwum Polskapresse

    Tegoroczna, zakończona w niedzielę, edycja konwentu Falkon 2011 była świetną odtrutką na stereotypy o fantastyce i jej fanach.
    Nie taki niszowy, jak go malują. Relacja z Falkonu 2011

    ©Tomek Koryszko/archiwum Polskapresse

    Stereotyp pierwszy: RPG i fantastyka to zabawa dla nastolatków.
    Oczywiście, dla nastolatków także. Ale przez ostatnie cztery dni budynki WSPiA i szkoły im. Paderewskiego gościły uczestników w wieku "40 plus", czy "50 plus", rozbrykanych pięcio-, sześcioletnich brzdąców, a nawet kilkumiesięczne niemowlę, którego mama wychodziła co jakiś czas z prelekcji lub tzw. sesji RPG, żeby w specjalnie udostępnionym do tego celu pomieszczeniu karmić malucha piersią. Zresztą: organizatorzy widząc, że rośnie nowe pokolenie fanów, po raz pierwszy w tym roku stworzyli blok wydarzeń dla dzieci.

    Oglądaj ZDJĘCIA z Falkonu 2011


    Stereotyp drugi: Falkon to rzecz niszowa.
    Pierwsza edycja Falkonu, w 2000 roku, przyciągnęła 430 uczestników i od tamtego czasu widać było wyraźną tendencję zwyżkową. W tym roku przyjechało niemal 2,5 tysiąca osób, z całego kraju, co stawia Falkon w ścisłej, krajowej czołówce. Ładna mi nisza, prawda?

    Stereotyp trzeci: to wydarzenie dla hermetycznej grupy zapaleńców.
    Pomysłodawca i organizator imprezy Krzysztof Księski ma plany, by stopniowo jak najbardziej otwierać Falkon na "ludzi z zewnątrz", którzy fantastyką i RPG raczej się nie interesują. Stąd chociażby tegoroczne koncerty i jak najszersza paleta rozrywek. Jednak pomijając nawet to - nie sposób nie zauważyć, że atmosfery na Falkonie może pozazdrościć każdy festiwal. Wszyscy mówią sobie per "ty", nikt nie paraduje pod krawatem, a bycie na luzie to wręcz obowiązek.

    Stereotyp czwarty: to taka "harcerska" impreza, że organizatorzy nie potrzebują wsparcia promocyjnego dla imprezy.
    To akurat dziwne przeświadczenie włodarzy Lublina. Poznań tamtejszym Pyrkonem chwali się na lewo i prawo, Lublin Falkon traktuje po macoszemu. Co trzeba zrobić, żeby zmienić ten pogląd? Może więcej wyobraźni? Tej akurat na Falkonie pod dostatkiem.



    Codziennie rano najświeższe informacje z Lublina i okolic na Twoją skrzynkę mailową. Zapisz się do newslettera!


    Czytaj treści premium w Kurierze Lubelskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Falkon

    uczestnik Falkonu (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 39 / 38

    "Poznań tamtejszym Pyrkonem chwali się na lewo i prawo, Lublin Falkon traktuje po macoszemu."

    Taka kilkudniowa weekendowa impreza, na którą może pójść i młody i stary powinna być reklamowana na...rozwiń całość

    "Poznań tamtejszym Pyrkonem chwali się na lewo i prawo, Lublin Falkon traktuje po macoszemu."

    Taka kilkudniowa weekendowa impreza, na którą może pójść i młody i stary powinna być reklamowana na równi z innymi wielkimi imprezami lubelskimi. Ile jest w mieście takiego typu wielkich imprez na kilka tysięcy ludzi? Takich imprez, gdzie w ciągu jednej godziny masz do wyboru spotkać się ze znanymi pisarzami, posłuchać rożnych wykładów lub opowieści, nauczyć się grać w masę wszelkiego typu gier, posłuchać zespołów, wziąć udział w różnych konkursach...

    Falkon to nasze lubelskie dobro! Lublinie - wspieraj kulturę!!!zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo