Nie takie straszne, jak je malują. Monidła w Stop! Galerii

Sylwia Hejno
Stare, ślubne monidło. Moda na takie kolorowe portrety fotograficzne trwa do dziś.
Stare, ślubne monidło. Moda na takie kolorowe portrety fotograficzne trwa do dziś. Materiały Organizatora
Na honorowym miejscu, obok świętych, wisiały na bielonych ścianach wyidealizowane portrety. W wiejskich mieszkaniach tych wykonanych na bazie zdjęć obrazów był istny ogrom. Zamknąć je wszystkie można w jednym słówku "kicz". Czyżby na monidłach ciążyła osobliwa klątwa, klątwa dobrego smaku? Andrzej Różycki, kurator otwartej w czwartek w Stop! Galerii wystawy "Monidło. Wstępna próba rehabilitacji" jest przekonany, że tak.

- Monidła były obecne w co drugim wiejskim domu, a w niektórych rejonach w każdym. Tymczasem udawano, że ich wcale nie ma. Uczestnicy kultury wysokiej obdarzają pogardą tę formę wypowiedzi - mówi Różycki.
Monidło, bardzo podobne do słowa "mamić", nie tak łatwo nazwać i zdefiniować. Pojęcie prawdopodobnie nadane z zewnątrz przez tych, których prosta, odświętna i wyidealizowana estetyka raziła, jest na ogół nieznane właścicielom takich obrazów. Niewykluczone, że słowo wymyślili fotografowie i nie miało negatywnych konotacji. Jak to było - dokładnie nie wiadomo. Skanseny i muzea monidłami się nie chwalą, a badacze także wolą omijać temat szerokim łukiem.
- Mówiąc o "rehabilitacji" prosimy o inne spojrzenie na monidła, z punktu widzenia osób, które pragnęły, żeby taka forma zaistniała. Był to często jedyny obiekt estetyczny, który dotyczył domowników i dotykał ich osobistych spraw - tłumaczy Andrzej Różycki.
Na wystawie znajduje się około trzydziestu prac prywatnych osób, które zgodziły się je wypożyczyć. Poza portretami zdarzają się i nawiązujące do monideł zdjęcia wkomponowane w obrazy. A czy to kicz? Czasami pewnie tak. W wielu wypadkach także solidne rzemiosło. Ale, co podkreślają twórcy wystawy: Popyt kreowały ludzkie sentymenty. Zdarzało się, że ślubne monidła zamawiali sobie na pamiątkę małżonkowie po kilkunastu latach, a nawet osoby owdowiałe.
- Takich anegdot jest wiele. Ktoś miał na przykład tylko zdjęcie z wojska. Wówczas panu młodemu należało zdjąć czapkę, uczesać go, mundur przerobić na garnitur, a pannie młodej nierzadko dodać welon i kwiaty. Trzeba dostrzec piękno sytuacji, jakim towarzyszyło powstanie monideł - przekonuje Andrzej Różycki.

"Monidło" - wstępna próba rehabilitacji, Ośrodek Międzykulturowych Inicjatyw Twórczych "Rozdroża", Stop! Galeria, Krakowskie Przedmieście 39, wystawa czynna do 25 marca 2011.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie