Nie udzielono mu pomocy twierdząc, że symuluje. Co dalej z 14-letnim Pawłem?​

UWAGA! TVN
screen/Uwaga TVN
- Lekarz powinien tu przyjść i zobaczyć jak syn udaje nieprzytomnego – mówi Lucyna Rek, matka 14-letniego Pawła, który jest w śpiączce. Chłopcu nie udzielono na czas pomocy. Lekarz pogotowia twierdził, że nastolatek symuluje.

14-letni Paweł urodził się z wodogłowiem. Wszczepiono mu do głowy zastawkę, dzięki której normalnie dorastał. Był świetnym uczniem, miał wzorowe zachowanie, uprawiał sport. Wracamy do historii, którą pokazaliśmy Państwu kilka miesięcy temu.

Wszczepiona w niemowlęctwie zastawka zerwała się latem, podczas klasowej wycieczki. Płyn mózgowo-rdzeniowy, odprowadzany przez dren zaczął zalewać mózg chłopca. Taka sytuacja wymaga natychmiastowej operacji.

- Najgorsze wspomnienie to ten 12 czerwca. Wtedy syn poszedł na wycieczkę. Jeszcze pomachał mi z dołu. Odmachałam mu. Potem pamiętam jeszcze jego słowa, jak siedział na ławce i mówił, że go boli głowa i że bardzo boi się operacji. To były jego ostatnie słowa. Od tego czasu nie odezwał się. Bardzo mi tego brakuje – wspomina Lucyna Rek, matka Pawła.

Wezwane do Pawła pogotowie przyjechało dwukrotnie. Za pierwszym razem lekarz miał kompletnie zlekceważyć słowa matki o możliwym zerwaniu zastawki. Za drugim razem wpisał w kartę pacjenta, że dziecko symuluje, udaje nieprzytomnego. Paweł trafił do szpitala w bardzo ciężkim stanie.

- Uważam, że lekarz nie wiedział, co robi. To jest niemożliwe, żeby otrzymać od rodziców takie informacje o historii choroby, opis objawów i nie zareagować. To powinna być bardzo szybka reakcja - dodaje Marcin Rek, ojciec.

Jak ustalili dziennikarze Uwagi! postępowanie lekarza, który zlekceważył typowe objawy uszkodzenia neurologicznego, wskazuje na brak staranności i należytej uwagi. Jednak to, co stało się podczas drugiej wizyty po telefonie matki, w którym informowała, że stan chłopca się pogarsza i nie może go dobudzić, jest wstrząsające. Lekarz zapisał w karcie pacjenta, że chłopiec symuluje.
- Myślę, że lekarz powinien tu przyjść i zobaczyć jak syn udaje nieprzytomnego. Bo on tak napisał w karcie – podkreśla pani Lucyna. Kiedy chłopiec w końcu trafił do szpitala, lekarze zdecydowali o natychmiastowej operacji, która uratowała mu życie. Jednak uszkodzenie mózgu okazało się ogromne.

- Pragnę tego, żeby jego zdrowie wróciło z dnia na dzień, tak jak odeszło. Wiem, że to niemożliwe, ale głęboko wierzymy, że pewnego dnia się do nas odezwie, a jego życiowe funkcje będą wracać. Walczymy o to. Szukamy Pawłowi najlepszych fachowców – zaznacza Marcin Rek.

Dopiero dwa miesiące po naszym reportażu rzecznik odpowiedzialności dyscyplinarnej rozpoczął postępowanie wyjaśniające. Dyrekcja pogotowia nie złożyła takiego wniosku. Po czterech miesiącach rzecznik wciąż zbiera informacje.

- Okręgowy rzecznik odpowiedzialności zawodowej sprawdza i bada, czy w tej sytuacji nie doszło do przewinienia. Trwa to tak długo, ponieważ na zebranie materiału dowodowego i świadków potrzeba czasu. Rzecznik, by to ustalić ma, co najmniej sześć miesięcy. Takie są procedury –mówi Alicja van der Coghen, rzecznik prasowy Śląskiej Izby Lekarskiej.

Paweł od pół roku pozostaje w śpiączce. Rodzice z pomocą przyjaciół zebrali pieniądze na internetowej zbiórce. Dzięki temu Paweł trafił do prywatnego ośrodka rehabilitacji, prowadzonego przez prof. Jana Talara. To ośrodek, w którym próbuje się wybudzać pacjentów nawet wtedy, gdy inni lekarze nie dają już nadziei. Profesor stosuje tu własne autorskie metody, min. stymuluje głowę chłopca falami
elektromagnetycznymi, które głęboko penetrują i pobudzają mózg.

- Najważniejszym elementem strategii jest pozytywne myślenie. Nie ma sztywnych granic, które osiągniemy. Nie można też mówić, że w najlepszym wypadku będzie poruszał się na wózku. Jeśli się nie stawia zadań, to się nie osiąga celów – mówi prof. Jan Talar z Kliniki Neurorehabilitacji Klinicznej i Rodzinnej w Kamieniu Małym.

Paweł jest poddawany codziennie intensywnej rehabilitacji ruchowej. Rodzice, którzy każdą swoją chwilę poświęcają na ratowanie zdrowia syna, zbierają fundusze na jego leczenie na portalu pomagam.pl​

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Dyzio

A co z tym konowałem? Czy chociaż dostał od ojca po ryju? Bo ja bym nie wytrzymał.

Dodaj ogłoszenie