Niegrzeczny pan. Starowieyski w galerii Gardzienice

Sylwia Hejno
Jeden z projektów scenograficznych Franciszka Starowieyskiego
Jeden z projektów scenograficznych Franciszka Starowieyskiego
Tu zapięcie na rzepy, żeby się łatwo zdejmowało, tam szelki pod marynarką, a tutaj "sztuczny cyc". Projekty scenograficzne Franciszka Starowieyskiego to porywająca lektura. Do zobaczenia - i przeczytania - w galerii Gardzienice.

Wedle wyliczeń własnych Starowieyski przeżył 379 lat. Prace antydatował o lat trzysta wstecz, bo właśnie do XVII wieku był głęboko przywiązany. Z tamtej epoki wywodził się także duch jego znakomitego przodka, Jana Byka herbu Biberstein , który jak utrzymywał artysta, go opętał.

Franciszek Andrzej Bobola Biberstein-Starowieyski lubił szokować. Zaczynał od kółka. Bez cyrkla, nakreślonego odręcznie. Potem ruszała lawina bujnych kresek i sprośnych anegdot. Przy asyście publiczności i nagiej, obdarzonej rubensowską linią, modelki wyłaniały się kształty przeróżne - kobiece, zwierzęce, hybrydyczne… Artysta kreślił je popijając winko, w spodniach przepasanych sznurkiem, na którym podobno kiedyś w najlepsze dyndał wisielec. "Teatry rysowania" (nie mylić z pracą nad scenografiami) trwały niekiedy i trzy dni w sesjach kilkugodzinnych. Niejedna panienka się zarumieniła i zawróciła do domu spłoniona podczas prawie trzydziestu takich spektakli.

Tym, którzy klasyfikowali go jako surrealistę cierpliwie tłumaczył, że jest… "eternofugistą". W jego łatwo rozpoznawalnym stylu splatały się barokowa ornamentyka, kaligrafia oraz groteskowe i surrealistyczne wizje. Inspirowały go bujne, kobiece kształty (jest autorem słynnego powiedzonka "cyc nie ku...s, sterczeć nie musi") i barokowa vanitas. Zestawiał erotykę z symbolami śmierci - czaszkami czy robakami. Najczęściej, poza kobiecym ciałem, malował na wpół ludzkie stwory obdarzone zwierzęcą głową, ptasim dziobem albo skrzydłami. Prace opatrywał pracowitym, pełnym wywijasów pismem stylizowanym na XVII-wieczną kaligrafię.

Popularność zdobył w latach 60. jako twórca plakatów teatralnych i filmowych (uchodzi za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli polskiej szkoły plakatu). Doskonale odnajdował się w roli wielkopańskiego celebryty. Kolorowe pisma biły się o niego jak gdyby był gwiazdą telenoweli, a nie pierwszym Polakiem, który miał wystawę w Muzeum Sztuki Współczesnej w Nowym Jorku. Znał współczesnego odbiorcę. Dobrze wiedział, że on zwyczajnie chce być gorszony.
Na wystawie w Gardzienicach zobaczymy projekty scenografii, kostiumów i rekwizytów do spektakli. Wszystkie prace pochodzą z kolekcji żony nieżyjącego artysty, Teresy Starowieyskiej.

"Franciszka Starowieyskiego sen o teatrze", Galeria Gardzienice, ul. Grodzka 5a, poniedziałek - piątek, godz. 11.00-18.00


Nasze serwisy:
Serwis gospodarczy - Wybierz Lublin
Serwis turystyczny - Perły i Perełki Lubelszczyzny
Serwis dla fanów spottingu i lotnictwa - Samoloty nad Lubelszczyzną
Miasto widziane z samolotu - Lublin z lotu ptaka
Nasze filmy - Puls Polski


Codziennie rano najświeższe informacje z Lublina i okolic na Twoją skrzynkę mailową.
Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie