Niespodzianki nie było. Piłkarze ręczni Azotów Puławy znowu...

    Niespodzianki nie było. Piłkarze ręczni Azotów Puławy znowu przegrali z Orlen Wisłą Płock

    know

    Kurier Lubelski

    Kurier Lubelski

    Niespodzianki nie było. Piłkarze ręczni Azotów Puławy znowu przegrali z Orlen Wisłą Płock

    ©pgnig superliga

    Szczypiorniści Azotów Puławy wciąż są zespołem wyraźnie słabszym od Orlen Wisły Płock. Podopieczni trenera Bartosza Jureckiego nie wykorzystali słabszej formy “nafciarzy” i doznali czwartej porażki w obecnych rozgrywkach.
    Niespodzianki nie było. Piłkarze ręczni Azotów Puławy znowu przegrali z Orlen Wisłą Płock

    ©pgnig superliga

    Orlen Wisła Płock – Azoty Puławy 28:17 (12:10)
    Wisła: Morawski – Daszek 9, Moya 5, Sulic 5, Obradovic 3, Krajewski 2, Żabic 2, Tarabochia 1, Mihić 1, Racotea, Zdrahala, de Toledo, Mlakar. Kary: 12 min. Trener: Xavier Sabate
    Azoty: Bogdanow, Koszowy – Gumiński 5, Podsiadło 3, Masłowski 2, Titow 2, Seroka 2, Panic 1, Skrabania 1, Grzelak 1, Kaleb, Łyżwa, Rogulski, Kasprzak, Prce. Kary: 10 min. Trener: Bartosz Jurecki

    Pierwsze minuty ciekawie zapowiadającego się starcia pokazały, że największą ochotę wystąpienia w głównych rolach mają golkiperzy obu drużyn. Jako pierwszy kunszt bramkarski pokazał Adam Morawski z Orlen Wisły, ale chwilę później dłużny mu nie pozostał Vadim Bogdanow z Azotów. Potrzebowali oni zaledwie sześciu minut, aby na swoje konto zapisać po cztery udane interwencje!

    Morawski na początku meczu zatrzymał obu bocznych rozgrywających Azotów – Marko Panica i Pawła Podsiadło. Do przerwy Panic nie trafił żadnego z rzutów, a Podsiadło trafił dopiero przy czwartej próbie. Wcześniej, po indywidualnych akcjach miał stuprocentowe sytuacje i to właśnie takie niewykorzystane rzuty były największą bolączką puławian w pierwszym okresie.

    - Patrzcie na bramkarza, przetrzymujcie rzut – krzyczał do swoich zawodników trener Jurecki. – W ataku pozycyjnym nie mamy większych problemów, tylko musimy wykańczać to, co mamy z szóstego metra.

    Po kwadransie gry Orlen Wisła prowadziła już 6:2, a gdyby nie świetna forma Bogdanowa w bramce, to te straty byłyby dużo większe. Sygnał do walki dał Piotr Masłowski, który dwukrotnie oszukał obronę i zdobył ładne bramki. Po jego trafieniu w 22. minucie Azoty zbliżyły się na dwa trafienia, a po błędzie technicznych gospodarzy miały nawet szansę na bramkę kontaktową.

    Niestety, dwie kolejne akcje goście zakończyły się niepowodzeniem i Orlen Wisła znów odskoczyła na cztery trafienia. Na przerwę jednak goście zeszli ze stratą tylko dwóch bramek, więc nie stracili jeszcze szansy na korzystny rezultat.

    Na początku drugiej połowy Azoty zbliżyły się na jedno trafienie (12:13 w 34. minucie), ale potem było już tylko gorzej. O ile w pierwszych 30 minutach puławianie popełnili tylko cztery błędy techniczne, to po przerwie mieli ich aż 15! W 57. min. Witalij Titow, podczas gry w przewadze, posłał piłkę w aut i była to 18. strata drużyny, która na koncie miała... mniej zdobytych bramek.

    W ostatnich minutach gospodarze już punktowali Azoty, bezlitośnie wykorzystując wszystkie błędy ekipy z Lubelszczyzny.

    Czytaj treści premium w Kurierze Lubelskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo