Nie udało się zobaczyć najważniejszych dokumentów. Posłanki PO, które w czwartek przyjechały do stadniny koni w Janowie Podlaskim spotkały się z odmową prezesa.

- Nikt do dzisiaj z całej plejady PiS-owskich zarządów Janowa i KOWR-u nie poniósł żadnej odpowiedzialności za roztrwonienie w ciągu niespełna dwóch lat 5 milionów złotych oraz doprowadzenie Stadniny na skraj bankructwa - czytamy w komunikacie z biura Joanny Muchy.

Posłanka PO razem z parlamentarzystkami Dorotą Niedzielą, Joanną Kluzik-Rostkowską i posłem Stanisławem Żmijanem przyjechały do stadniny koni w Janowie Podlaskim. W ramach tzw. interwencji poselskiej politycy chcieli poznać strategiczne dokumenty państwowej stadniny. Nie udało im się.

Grzegorz Czochański tłumaczył, że mógł pokazać tylko te, które nie są objęte tajemnicą handlową. Te najciekawsze (np. audyt z 2016 roku) jednak objęte są klauzulą poufności.

- Jak wynika z nieoficjalnych informacji, obecny p.o. Zarządu SK Janów Podlaski przesłał do Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR) dramatyczne pismo, w którym zawiadamia swojego właściciela, że Stadnina, będąca spółką prawa handlowego, od 1 grudnia nie będzie w stanie obsługiwać bieżących należności. W języku potocznym oznacza to, że Stadnina Koni Janów Podlaski - po 2,5 roku rządów PiS - jest bankrutem - tak napisano w komunikacie przysłanym z biura Joanny Muchy.

Posłanka Niedziela po nieudanej wizycie tłumaczyła, że przedstawienia audytu posłowie będą domagali się przed sądem administracyjnym.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE: