reklama

Nieudany eksperyment z OFE

rozmawia Paweł RóżyńskiZaktualizowano 
Kancelaria Prezydenta RP
Rząd nie tyle chce reformować system emerytalny, co zdaje sobie sprawę z fatalnej sytuacji finansów publicznych. Z roku na rok zwiększa się poziom dotacji do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych - mówi Paweł Wypych, minister w Kancelarii Prezydenta i b. prezes ZUS, w rozmowie z Pawłem Rożyńskim

Od kilku dni ministrowie Donalda Tuska serwują nam kolejne pomysły na ratowanie budżetu i trzeszczącego w szwach systemu emerytalnego. Co się dzieje?
Widzę tu przede wszystkim brak koordynacji, bo za te kwestie odpowiada minister pracy i polityki społecznej. Świadczy to o tym, że rząd nie tyle chce reformować system emerytalny, co zdaje sobie sprawę z fatalnej sytuacji finansów publicznych. Z roku na rok zwiększa się poziomu dotacji do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Stąd takie pomysły. Może to sygnały próbne, by zorientować się, co społeczeństwo jest w stanie bardziej zaakceptować. Mając do wyboru elastyczny wiek emerytalny czy zmniejszenie składki do OFE, wybierze raczej to drugie. Najgorsze jest to, że nie ma obecnie na temat systemu emerytalnego poważnej dyskusji, nie ma żadnego projektu ustawy. Nie ma do czego się odnieść.

Minister finansów Jacek Rostowski powiedział, że należałoby się zastanowić, czy nie odejść od sztywno określonego wieku emerytalnego i uzależnić go od przewidywanej u nas średniej długości życia? Tak jest w krajach skandynawskich.
Zakładając, że Polki żyją dłużej, to chyba pomysł nie jest najszczęśliwszy. Wówczas teoretycznie panie powinny pracować zdecydowanie dłużej niż mężczyźni.

A pomysł minister pracy Jolanty Fedak, by zmniejszyć składkę emerytalną na OFE z 7 do 2 proc.?
Nie potępiałbym go, ale poczekałbym na przedstawienie szczegółowych wyliczeń z nim związanych. Po 10 latach nie spełniła się wizja z reklam, że będziemy na emeryturze odpoczywać pod palmami. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że eksperyment z OFE może był i korzystny, ale tylko dla firm, które je prowadzą. Kryzys zjadł zyski funduszy, a kryzysy powtarzają się cyklicznie. Nawet jeśli dojdzie do odbicia na giełdzie, to trzeba sobie zdać pytanie, czy zrekompensuje nam koszty, jakie ponieśliśmy na ten system. Kiedy słyszę broniących go ojców reformy emerytalnej, myślę sobie, że powinni informować, czy teraz są w radach nadzorczych powszechnych towarzystw emerytalnych. Wtedy ich głos będzie, choć równie ważny, inaczej oceniany. Przekazujemy pieniądze do OFE, gdzie teoretycznie pracują na naszą przyszłość, ale równocześnie państwo zwiększa deficyt, by dołożyć do FUS, czyli generuje długi, które i tak nam przyjdzie spłacić. Może warto policzyć, czy nie taniej byłoby mniej dawać do OFE, patrząc, ile mniej będziemy mieć na własnym koncie, ale na ile będziemy obciążeni mniejszymi kosztami likwidowania deficytu budżetowego.

To może pójść na całość i przerzucić wszystkie składki na ZUS, a nie tylko zredukować udział OFE w państwowych dopłatach?
Tak daleko bym nie szedł. Znów byłoby wedle hasła: każdemu po równo. Uważam też, że pomysł minister Fedak jest być może zbyt radykalny. Może warto rozważyć mniejsze ograniczenie składki na OFE.

Ale nawet to firmy prowadzące OFE mogłyby zaskarżyć. Już zabrano im część prowizji.
Mówimy o wielkich pieniądzach, które zarobiły dosyć łatwo. Polacy indywidualnie też potrafią kupować obligacje. Z pewnością firmy skarżyłyby się do sądu, straszyły Trybunałem w Strasburgu czy Komisją Europejską.
Wtedy możemy przegrać i płacić odszkodowanie.
Ale też niedobrze byłoby, gdybyśmy nic nie robili, bo ktoś się nie zgadza lub możemy przegrać. Jeśli pan mnie, rocznik '68, który ostatni mógł wybierać, czy skorzysta z nowego systemu emerytalnego, zapyta, czy żałuję swego wyboru, to powiem, że tak.

Co Pan sądzi o pomysłach niemieckich, by do 2020 r. podnieść wiek emerytalny do 67 lat? Czy powinniśmy zrobić podobnie? Tak chce minister Michał Boni.
Podoba mi się, jak Niemcy to zrobili. Usiedli do stołu i odbyli poważną rozmowę. I opozycja, i koalicja, i związki, i pracodawcy. My rządzimy, potem wy, a każdy z nas poniesie tego koszty. Podzielmy się więc kosztami negatywnymi po równo, na bazie umowy społecznej. Proces podnoszenia wieku emerytalnego o dwa lata rozciągnęli na kilkanaście lat. Taka perspektyw jest dla wszystkich do przełknięcia. Wiadomo, że społeczeństwa żyją dłużej. W 2050 r. połowa Polaków będzie pracowała na drugą połowę, której większość stanowiliby emeryci. Przy takiej strukturze zatrudnienia system emerytalny jest nie do utrzymania.

U nas ustawowy wiek to 60 lat w przypadku kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Czy należałoby przy okazji to zrównać?
To pytanie do rządu. Przede wszystkim powinniśmy robić wszystko, by wydłużyć aktywność zawodową Polaków. Ale nie zmuszając ich do niczego, a raczej zachęcając. Ciekawy był projekt "50 plus".

Załóżmy, że rząd nic nie zrobi. Kiedy nasz system emerytalny się zawali?
Myślę, że już koło 2030 r. będziemy mieli olbrzymie problemy. Wynika to z prognoz długości życia, liczby emerytów i koniecznych dopłat do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Teraz jest ponad 30 mld zł, ale zaraz może być równie dobrze i kilkukrotnie więcej. A nikt przecież nie chciałby, aby nasze emerytury zostały obcięte o połowę.

Dlaczego rząd bierze się za wiek emerytalny i OFE, a odkłada reformę KRUS, emerytur mundurowych czy górniczych. Te świadczenia kosztują budżet ponad 25 mld zł rocznie. To kuriozum, że 35-letni policjant przechodzi na emeryturę.

Bo my jesteśmy krajem, w którym nieustająco odbywają się jakieś wybory. Czy Pan sobie wyobraża premiera Rzeczpospolitej, który, jak wszyscy wiemy chce być prezydentem i który na rok przed kampanią wyborczą zafunduje rodakom takie pomysły? Zabierzemy rolnikom KRUS, każemy policjantom i żołnierzom pracować 25 lat, podniesiemy wiek emerytalny do 67. roku życia. Ja mam bogatą wyobraźnię, ale nie aż tak. Teraz żyjemy granicą wyborów prezydenckich 2010. Dlatego choćby nie ograniczyliśmy wydatków sztywnych. Nie reformujemy finansów publicznych. Nie myślimy, co stanie się w latach następnych. Wszystko jest podporządkowane spokojnej kampanii wyborczej.

Ale rząd PiS też nie wziął się ostro za reformy, a już zwłaszcza za emerytalną.

Zgadzam się. Do tej pory żaden rząd nie był w pełni zdeterminowany do jej przeprowadzenia. Ale żaden też nie balansował na krawędzi przekroczenia progu ostrożnościowego, jeśli chodzi o deficyt finansów publicznych. Każda partia chce realizować swój program wyborczy na różnych polach, ale ma też zamiar wygrać kolejne wybory. A musi pan przyznać, że wygrywanie wyborów pod hasłem: narazimy się elektoratowi, jest raczej trudne.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Nieudany eksperyment z OFE - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

C
CELSUS 178 r.n.e.

System emerytalny mamy rodem z Chile za rządów Augusto Pinocheta. Dalej, do niesławnej pary Pan Buzek ksywa ptylismus,pani Lewaicka, dodaję teoretyka pana Balcerowicza.
OFE kwalifikują się do natychmiastowej likwidacji wraz ze zwrotem pieniędzy te co zarobiły, oraz te pieniądze które miały zarobić! Jest to możliwe w cywilizowanym państwie prawa. Niestety w RP rządy sprawuje wczesno-średniowieczny Krk! Ave. PS. Zamiast Japonii mamy Krkfonie.

W
WERT

Czy ktoś jeszcze pamięta cudowne reklamówki, w których przedstawiano wypoczynek przyszłych emerytów na plaży w ciepłych krajach? Te gorące piaski, palmy i drinki serwowane dla strudzonych pracą emerytów, odpoczywających po latach zasłużonej pracy, korzystających z dobrodziejstw nowego zreformowanego systemu emerytalnego, w ramach którego prywatne fundusze emerytalne zarabiały miliony dla swoich klientów. Nikt? To i dobrze, bo nic takiego nie będzie.
Może jedynym, który pamięta te sielskie obrazki, jest Jerzy Buzek, premier, za którego rządów zafundowano nam tę cudowną reformę. Dziś europoseł Platformy Obywatelskiej. On swoją emeryturę dostanie, ale miliony, których oszukał, nie dostaną. Dziś ci, którzy mieli cieszyć się zasłużonym wypoczynkiem na ciepłych plażach, drżą ze strachu o to, czy dostaną cokolwiek.
Emerytury, które dostaną, mogą sprawić, że zamiast wędrówki po ciepłych krajach czekać ich będzie wędrówka po śmietnikach. Kiedy wiele lat temu byli tacy, którzy przestrzegali przed takim scenariuszem, ich głosy ignorowano, a ich samych uznawano za wariatów. Teraz te same autorytety, które zachwalały prywatne fundusze emerytalne, zajmują się doradzaniem, jak z tego wyjść, ciągle twierdząc, że mieli rację. Oni zawsze mają rację, a przyszli emeryci nie mają swoich pieniędzy.
Gdy Buzek wprowadzał swoje emerytury, nieliczni przestrzegali przed tym, że skończy się to katastrofą. Już wtedy wyliczano, że średnia emerytura w wymiarze gwarantowanym będzie wynosić 30 do 35 procent wynagrodzenia pracownika. Rzeczywiście, mylili się. Okazuje się, że te wyliczenia, które wtedy wyśmiewano, mogą okazać się zbyt optymistyczne. Warto przypomnieć, że w starym systemie, który uznano za zły i oszukańczy wobec emerytów średnia emerytura była na poziomie 60 procent uzyskiwanego wynagrodzenia.
W nowym będzie dwa razy niższa. Jeśli w ogóle będzie. Z danych Komisji Nadzoru Finansowego sprzed kilku dni wynika, że Otwarte Fundusze Emerytalne (OFE) w ostatnich miesiącach straciły niemal wszystkie oszczędności emerytów. Krótko mówiąc, nic dla nich nie zarobiły. Niemal całą sumę, którą zarobiły zarządzając latami pieniędzmi przyszłych emerytów straciły w ciągu ostatnich miesięcy tego roku.
Oczywiście, stracili tylko klienci funduszy emerytalnych. Same fundusze zarabiają – i to świetnie – na przyszłych emerytach. Od zarządzania pieniędzmi pobierają on prowizję w wysokości ponad 7 proc. Prowizja pobierana będzie także przez tego, kto będzie wypłaty obsługiwał dla przyszłych emerytów. Też będzie ona niemała. Pieniądze gromadzone w OFE nie mają żadnych zabezpieczeń. Można je więc stracić. Ale fundusze – tak czy tak – zarobią.
– Jestem w szoku. Po dziewięciu latach reformy wyszliśmy na zero – mówi dr Filip Chybalski, ekspert emerytalny z Politechniki Łódzkiej. Rzeczywiście po latach oszczędzania przyszli emeryci nie zarobili nic, a uwzględniając inflację stracili – i to dużo. Już w przyszłym roku pierwsze osoby przechodzić będą na emerytury wypłacane z OFE. Będzie to 2,3 tys. kobiet, które w przyszłym roku będą mogły przejść na emeryturę.
Dziś z przerażeniem mogą czekać na skutki oddania swoich pieniędzy w zarządzanie prywatnym funduszom emerytalnym. A ci, którzy jeszcze niedawno wieszali psy na ZUS-ie, wychwalając pod niebiosa korzyści z nowego systemu, dziś mówią, że na szczęście większość ich emerytury będzie pochodziła z ZUS. Politycy odpowiedzialni za wpędzenie nas w te tarapaty umywają ręce. Eksperci zaklinają rzeczywistość gwarantując swoim autorytetem, że sytuacja się zmieni i nie ma powodu do paniki. Są to ci sami eksperci, którzy przy wprowadzaniu reformy systemu emerytalnego zapewniali, że nasze oszczędności są bezpieczne, ZUS to przeżytek, a nowy system zagwarantuje przyszłym emerytom raj na ziemi.
Tymczasem Unia Europejska chce zmusić Polskę do zniesienia ograniczeń możliwości inwestowania przez prywatne fundusze emerytalne pieniędzy z przyszłych emerytur w zagraniczne giełdy i instytucje finansowe. Gdyby nie te ograniczenia, straty OFE byłyby jeszcze większe. Jeśli je się zniesie, pieniądze zostaną wytransferowane do banków zachodnioeuropejskich i amerykańskich, aby ratować tamtejsze systemy finansowe.
Emeryci będą mogli być dumni, że zamiast im służyć, ich pieniądze posłużyły ratowaniu zagranicznych banków i funduszy inwestycyjnych. Polscy emeryci są przyzwyczajeni do tego, że ratują gospodarkę – kiedyś tylko swojego kraju, a dziś całej Europy i świata. Czyż to nie wystarczający powód do dumy i chwały? Czyż to nie powód, aby nie myśleli o swojej przyszłości i nie żałowali straconych pieniędzy? Wątpię, aby to ich przekonywało.
Tymczasem rząd dokonuje zamachu na kolejnych przyszłych emerytów. Prawo do przechodzenia na wcześniejsze emerytury ma stracić 800 tys. pracowników spośród ponad 1,2 mln obecnie uprawnionych. Im też wmawia się, że to dla ich dobra. Każda kolejna zmiana pogarsza sytuację pracowników – przyszłych emerytów. Do grona oszukanych i okradzionych klientów OFE dołączyć ma teraz blisko milion kolejnych ofiar neoliberalnych reform.
Podobnie, jak kiedyś Buzek, tak teraz Tusk doskonale zdaje sobie sprawę ze skutków tych reform. Z uśmiechem na twarzy i głosem pełnym troski przekonuje ludzi, że skazuje ich na nędzę i ubóstwo dla ich własnego dobra. Zapomina przy tym dodać, że na tej nędzy i grabieniu biednych kolejny raz zyskują najbogatsi. Bo choć Polska ma najniższą płacę minimalną w całej Europie, nasi menedżerowie należą do najlepiej wynagradzanych w skali europejskiej. Bo gdy pracowników i emerytów po raz kolejny namawia się do zaciskania pasa, znosi się podatki dla najbogatszych. Bo choć za kryzys i szalone pomysły prywatyzacji płacą najbiedniejsi, najbogatsi mają się coraz lepiej, a rozwarstwienie między najbiedniejszymi a najbogatszymi w Polsce należy do najwyższych na świecie.
Za nami są tylko Meksyk i Turcja. Dlaczego ambitny Tusk, który zbudował nam już drugą Irlandię, nie miałby teraz postawić sobie ambitniejszych planów i dogonić, a nawet przegonić Meksyk? Wszak możemy być pierwsi. Pierwsi wśród najbiedniejszych.

x
xxx

bardzo sensowny wywiad - OFE to kryminal - Buzek i Lewicka powinni odpowiedziec za wprowadzenie tak absurdalnego projektu w zycie. Za pieniadze emerytow Buzek zafundowal Krauzemu miliardowy majatek, Lewickiej wygodna posadke w instytucji reprezentujacej OFE. Za wszystko placa biedni przyszli emeryci - na dzien dobry placa prowizje OFE, wczesniej ponosza koszty wdrozenia reformy, pozniej przechodzac na emeryture zaplaca kupe kasy tytulem prowizji dla zakladu emerytalnego. Ekipa Tuska skasowala emerytury malzenskie ( zostawiajac na lodzie, kobiety, ktore poswiecaja wychowywaniu dzieci w domu ), zabiera emerytom czesc pieniedzy by doplacic do emerytur emerytek, ktore przechodza na emerytury wczesniej przez co maja mniejszy kapital poczatkowy ( pracuja o 5 lat krocej od mezczyzn - to nie dziwota, ze maja mniej pieniedzy na koncie ). Sam system OFE to kompletny absurd - duza czesc kapitalu emerytow zgromadzonego w OFE zainwestowana jest w obligacje skarbu panstwa - za ten prosty zabieg - OFE oczywiscie pobieraja sowita prowizje. Skandalem jest, ze panstwo zmusza obywateli do niekorzystnego dla nich rozporzadzania wlasnym majatkiem - skandalem jest zmuszanie obywateli by oddawali czesc swoich dochodow we wladanie prywatnym firmom, ktore te kase 'inwestuja'. Konkurencja pomiedzy OFE to fikcja - ten system z zasady jest niewydolny - i nastawiony jest na dojenie emerytow. Rozwiazanie jest banalne - obywatele nie moga byc pod przymusem ograbiani ze swoich pieniedzy - PANSTWO przez system ulg powinni sklonic ludzi by oszczedzali na przyszle emerytury - emerytura z ZUS ( I filar ) - powinna zapewniac jedynie podstawowe swiadczenie - jesli emeryt chce wiecej - sam musi sobie oszczedzic. Skonczyc z przymusem oszczedzania w OFE - kasa z OFE powinna wrocic na IKE ubezpieczonych - a same OFE powinny zostac rozwiazane.

d
dedalus

Dwóch najbardziej sensownych polityków w Polsce czyli Wypych i Stasiak pracują w Pałacu Prezydenckim. Bardzo ważne jest kim się otaczamy w polityce. Lech Kaczyński zawiódł się na Krauzem, Kaczmarku i Netzelu, więc dobrał sobie teraz dwóch wybitnych frontmenów. Tusk otoczył się łapownikami i ma problem. Gdyby nie tarcza mediów to byłby już na dnie. Ciekawe, czy pomimo kiepskich sondaży Lech Kaczyński znów wygra wybory. Ja podpowiedziałbym mu, żeby postawił na Stasiaka, ale nie jestem prezydentem...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3