NIK krytycznie o badaniach patomorfologicznych w Polsce. W naszym regionie sprawdzono cztery placówki

Gabriela Bogaczyk
Gabriela Bogaczyk
szpitaljp2.zam.pl
Minister zdrowia nie zapewnił dobrej diagnostyki patomorfologicznej - ocenia Najwyższa Izba Kontroli w swoim najnowszym raporcie. W woj. lubelskim skontrolowano pod tym względem cztery szpitale. Większość błędów została już naprawiona.

Patomorfologia to dziedzina medycyny zajmująca się rozpoznaniem, klasyfikacją oraz prognozowaniem chorób na podstawie zmian morfologicznych w komórkach, tkankach i narządach. Rola diagnostyki patomorfologicznej jest kluczowa w diagnozowaniu m.in. nowotworów. Tymczasem z kontroli NIK wynika, że w okresie objętym kontrolą (2017-2019) dostęp do badań diagnostyki patomorfologicznej był utrudniony, a ich jakość w wielu przypadkach, budziła wątpliwości. Największym problemem jest brak odrębnego finansowania badań patomorfologicznych, co powoduje wybór najtańszych metod diagnostycznych. Do tego dochodzą braki kadrowe. W woj. lubelskim jest 29 aktywnych zawodowo patomorfologów i jeden neuropatolog. W lubelskich szpitalach działają dwa zakłady patomorfologii, pięć pracowni histopatologii i jedna pracownia cytologiczna. Stąd w całej Polsce powszechny jest outsourcing badań patomorfologicznych.

NIK skontrolował 16 szpitali w Polsce pod kątem diagnostyki patomorfologicznej. W tym gronie są 4 placówki z woj. lubelskiego: Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej, szpital w Puławach, Szpital Wojskowy w Lublinie oraz szpital w Zamościu. Pierwsze trzy szpitale większość badań patomorfologicznych wykonywały w swoich zakładach, resztę zlecały laboratoriom zewnętrznym.

- Z czterech kontrolowanych jednostek tylko pomieszczenia Zakładu Patomorfologii w COZL w Lublinie spełniały wymagania określone w rozporządzeniu MZ. Np. w Szpitalu Wojskowym nie było urządzonej: pracowni cytologicznej, pracowni technik specjalnych oraz nie wydzielono pomieszczenia socjalnego dla pracowników - informuje Katarzyna Durakiewicz, rzecznik prasowy w Delegaturze NIK w Lublinie.

NIK stwierdził też przeciążenie pracą patomorfologów. Na przykład w COZL, na jedną osobę rocznie przypadało 3,1 tys. badań patomorfologicznych, co dziennie oznacza wykonanie 13 badań na osobę. Podczas kontroli w woj. lubelskim stwierdzono także problemy z niedotrzymywaniem terminów. - W szpitalu w Zamościu opieszale wystawiano skierowania do badania. Czas od momentu pobrania wycinka materiału tkankowego i przekazania do badania podwykonawcom wynosił nawet do 51 dni - dodaje Durakiewicz.

Lubelski NIK ujawnił też przypadki braku naliczania i egzekwowania kar umownych za przekroczenie terminów wykonania badań przez podwykonawców. - Kontrolowane jednostki poinformowały o sposobie wykonania wszystkich wniosków. Większość została zrealizowana. Szpital w Zamościu poinformował także o nałożeniu na podwykonawcę kary w wysokości 95 tys. zł. za przekroczenie dopuszczalnego czasu wykonania 19 badań diagnostyki patomorfologicznej - wyjaśnia rzecznik lubelskiego oddziału NIK.

Bodnar nie może pełnić funkcji RPO

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie