reklama

Nowe dresy cesarzowej rocka

Marcin MindykowskiZaktualizowano 
Chylińska nie zamierza podlizywać się publiczności
Chylińska nie zamierza podlizywać się publiczności EMI Music Poland
Wielbiciele Agnieszki Chylińskiej nie przypuszczali, że piosenki z jej nowej płyty usłyszą w dyskotece. To udany zwrot w karierze czy próba schlebiania masowym gustom - zastanawia się Marcin Mindykowski

Najwyższy czas pokazać twarz/ Czy zaufasz takiej mnie/A jeśli nie, to co zrobić mam, byś uwierzył, że to ja" - już utworem otwierającym wydaną tydzień temu płytę "Modern Rocking" Agnieszka Chylińska puszcza oko do starych fanów i ostrzega, że zawartość jej nowego albumu będzie dla nich nie lada zaskoczeniem. Fani rockowej grupy O.N.A., z którą w latach 90. zadebiutowała charyzmatyczna wokalistka, od kilku tygodni przeżywają więc trudne chwile. Chyba żaden z wielbicieli formacji, którzy jeszcze kilka lat temu tłumnie szturmowali koncerty zespołu w ciemnych, zadymionych klubach, nie spodziewał się, że utwór Chylińskiej będzie można kiedyś usłyszeć... na dyskotece. Mało tego, z licznych wywiadów nieustannie dowiadują się, że ich idolka wyrosła z rock and rolla, w który - jej zdaniem - zawsze wpisany był hedonistyczny, spontaniczny styl życia.

- Rock jest dobry dla straceńców, dla młodych dziewczyn, które nie rodziły, nie mają zobowiązań i wałęsają się między pierwszą miłością a imprezą - mówi dzisiaj w wywiadach. - Ja mam dziecko, narzeczonego, muszę obiad ugotować - wylicza.

Właśnie pojawienie się na świecie syna Ryszarda i szczęśliwy związek, w którym artystka jest od siedmiu lat, to najczęściej wymieniane powody jej artystycznej wolty. - Te cztery lata bezludnej wyspy, kiedy schowałam się w zaciszu swojego domu i w stu procentach skupiłam na dzieciaku. Miałam mnóstwo czasu, żeby w końcu zastanowić się nad swoim życiem - zwierza się. A na płycie śpiewa: "Opuścił mnie strach, przespałam zły czas/Chcę znów kochać, chcę się śmiać". I faktycznie, większość tekstów na nowym albumie mówi o chęci czerpania radości z życia i osiągnięcia miłosnego spełnienia.

Co bardziej radykalni zwolennicy rockowego wcielenia Chylińskiej, komentując w internecie jej nowe nagrania, oskarżają artystkę o zdradę rockowych ideałów, wyśpiewywanie banałów i - oczywiście - zaprzedanie się komercji. Dla niektórych opięte body, w którym wokalistka zmysłowo tańczy na planie teledysku "Nie mogę cię zapomnieć", stało się symbolem ciasnoty twórczej i płaskiego przekazu, jaki dziś - ich zdaniem - prezentuje.

Sama zainteresowana zapewnia jednak, że liczyła się z takim odbiorem. - Uprawiałam radykalny rodzaj muzyki, więc wygenerowałam radykalną publiczność, która nienawidzi zmian - wyjaśnia. - Dedykowałam muzykę ludziom takim jak ja. Jak czułam się brzydka, zakompleksiona, miałam problemy z rodzicami, mężczyznami, wołałam do ludzi, którzy w tych tekstach odnajdywali siebie. I część z nich krzyczy dziś na mnie, widocznie nie przeszli swojej przemiany, chcą, żebym dozgonnie była taka sama. Rozumiem to, kiedyś myślałam tak samo - przekonuje. Była frontmenka O.N.A. lubi zagrania va banque. Tym razem także nie zamierza podlizywać się publiczności. Mówi, że po prostu przedstawia swoją artystyczną ofertę i to fani zadecydują, czy taką ją akceptują, czy nie.

Kora, inna artystka znana z częstych zmian wizerunku, twierdzi, że też nigdy nie kokietowała publiczności. - Najważniejsze jest to, żeby żyć w zgodzie z samym sobą i czuć się dobrze, autentycznie, szczerze. Zmiana wizerunku dla samej zmiany mija się z celem - mówi.

Kora jest także sceptyczna w kwestii obowiązków wobec fanów. - Nie możemy być na wyciągnięcie ręki publiczności. Widzę to raczej w kategoriach wielkiego porozumienia między fanami a artystą, na zasadzie naczyń połączonych. Liczę, że ludzie, którzy towarzyszyli mi, kiedy byliśmy młodsi, zmieniają i rozwijają się razem ze mną, śledząc moją karierę - dodaje.

Niektórzy dziennikarze muzyczni i artyści zajmujący się muzyką rockową nie chcą w ogóle rozmawiać o "Modern Rocking" - twierdzą, że na nowej płycie Chylińska tak diametralnie odeszła od tego, z czego była znana, że przestała ich interesować.

W opublikowanych dotychczas nielicznych niepochlebnych recenzjach ostrze krytyki najczęściej wymierzone jest w nowe teksty Chylińskiej - autorki, która w O.N.A. dała się poznać jako dosadna i szczera aż do bólu, ale wrażliwa obserwatorka tej zdecydowanie ciemniejszej strony życia.
- Ta sama artystka, która kiedyś cały świat widziała w czarnych barwach, dziś patrzy na niego przez różowe okulary, ale - co gorsza - nie ma na temat tego świata nic nowego i ciekawego do powiedzenia - mówi w swojej internetowej wideorecenzji dziennikarz Krzysztof Feusette. - Wszystkie przemyślenia, które zawarła w tekstach, mogłaby równie dobrze wyśpiewać 10-letnia dziewczynka. Chylińska nie powinna wchodzić do studia, dopóki nie będzie miała nic interesującego do powiedzenia.

Warstwą muzyczną płyty zajął się - znany chociażby ze współpracy z grupą Sistars i Natalią Kukulską - duet Plan B, czyli Bartek Królik i Marek Piotrowski. Zamieszczone na płycie kompozycje i ich produkcja też nie mogą jednak liczyć na dobre słowo recenzenta.

- Płyta jest potwornie nudna - twierdzi Feusette. - Całość przypomina dźwięki, które dobiegają z samochodów z przyciemnianymi szybami: jedno wielkie "umpa, umpa". Mam wrażenie, że producent albumu zapomniał opatrzyć go naklejką "Słuchać tylko w dresie".

Zupełnie inne zdanie o płycie ma Marcin Bisiorek, dyrektor programowy Radia Eska Rock, a dawniej także fan O.N.A. - Dziś nie myślimy już o muzyce w kategoriach gatunków stylistycznych, bo one się wzajemnie przenikają. Ważniejsze jest, żeby album się bronił, żeby były na nim dobre piosenki. I nie mam wątpliwości, że w tym wypadku tak jest - wyrokuje. - Poza tym nie zgodzę się z tym, że na płycie są jedynie utwory popowo-taneczne, fani rocka też znajdą na niej coś dla siebie.

Bisiorek uważa również, że pretensje fanów Chylińskiej o zmianę muzycznej konwencji są nieuzasadnione. - Nikt z nikim ślubu nie brał. Artyści są żywymi ludźmi i trudno od nich wymagać, żeby stojąc w rzece muzyki, byli ślepi i głusi na nurty, które obok nich przepływają - mówi. Nie ma też wątpliwości, że dzięki "Modern Rocking" Chylińską odkryją nowi słuchacze.

- Na punkcie tej płyty zwariowały kobiety w wieku 30 lat, często będące w podobnej sytuacji, w jakiej dziś znalazła się Agnieszka - twierdzi. - Z Chylińską było trochę tak jak z Januszem Gajosem, który nie mógł wyjść z roli Janka z "Czterech pancernych". Osobiście jestem więc pełen podziwu, że zdecydowała się zdjąć z siebie ten ciemny worek, ciężkie glany i kajdany. Trzeba mieć jaja, żeby nagrać taką płytę - podsumowuje.

Tak naprawdę osób, które uważnie śledzą karierę Agnieszki Chylińskiej, jej ostatnie artystyczne posunięcie nie powinno jednak dziwić. Pierwszą poważną metamorfozę artystka przeszła bowiem już kilka lat temu, jeszcze śpiewając w O.N.A. Zobaczyliśmy wtedy inną Chylińską: z wyprostowanymi zębami, lżejszą o kilka kilogramów. W wywiadach wypowiadała się w sposób bardziej stonowany, bez dawnej zapalczywości. Wydawało się, że skutecznie zerwała z wizerunkiem skandalistki - tej, która podczas gali rozdania Fryderyków w 1997 roku powiedziała nauczycielom "fuck off". Chylińską ciepło zaczęły postrzegać nawet osoby w wieku jej mamy czy babci.

- Nie wykluczam, że wyrosnę kiedyś z bycia wokalistką rockową - mówiła w 2000 roku, choć fani nie wyczuli jeszcze wtedy zagrożenia. I już wówczas zauważała: - Ludzie nie dają mi prawa zaistnieć inaczej. Oczekują jednowymiarowego, prostego komunikatu.

Co ciekawe, Chylińska od zawsze, nawet w najbardziej buntowniczym okresie, podkreślała, że bardzo chciałaby się sprawdzić jako matka. Była też pewna, że ten etap będzie dla niej wyjątkowy i wiele zmieni w jej życiu...

Wreszcie, od lat podkreślała, że największym zagrożeniem dla artysty jest poczucie bezpieczeństwa. I tym m.in. tłumaczyła rozpad O.N.A. - Najgorsza jest ciepła posadka. Ta pewność, że zapełnimy salę, że nieźle sprzedamy płytę. Ona hamuje wszelki rozwój - argumentowała.
Inspiracje popową muzyką lat 80., wyraźnie słyszalne na "Modern Rocking", również nie powinny nikogo dziwić. Wokalistka zawsze przyznawała w wywiadach, że jako nastolatka słuchała głównie Modern Talking, Michaela Jacksona, Madonny, Sandy i C.C. Catch. Dopiero później starszy brat siłą perswazji przekonał ją, że lepsze są jednak Metallica i Iron Maiden - i Agnieszka własnoręcznie zerwała plakaty z Michaelem. Ale stara miłość, także ta muzyczna - jak widać - nie rdzewieje.

Choć Chylińska podkreśla w mediach, że płytę "Modern Rocking" nagrała głównie dla siebie, dziś z pełnym przekonaniem możemy już powiedzieć, że nie tylko dla siebie. W dniu premiery album uzyskał status Złotej Płyty i od tamtego czasu nie schodzi ze szczytu rankingów sprzedaży. Prawdziwy rekord padł jednak wtedy, kiedy na międzynarodowym kanale YouTube pojawił się teledysk do pierwszego singla "Nie mogę cię zapomnieć".

Setki ciekawych radykalnej przemiany wokalistki słuchaczy szybko zapewniło mu niebotycznie wysoką oglądalność - wideoklip osiągnął pierwsze miejsce w Polsce i trzecie na świecie wśród najchętniej oglądanych materiałów filmowych. I trudno to tłumaczyć wyłącznie faktem pięcioletniego milczenia artystki.

Pytana w wywiadach o gatunek, jaki dziś wykonuje, przestrzega jednak przed ponownym wkładaniem jej do jakiejkolwiek szufladki. - Nie radziłabym się do mnie przyzwyczajać. Możliwe, że moja kolejna płyta będzie jazzowa albo bluesowa - mówi.

Bartek Królik i Marek Piotrowski, kompozytorzy, producenci i współautorzy sukcesu płyty "Modern Rocking", nie mają poczucia winy wobec fanów O.N.A. za to, że zabrali im rockową wokalistkę. O współpracy z Chylińską obaj opowiadają zaś w samych superlatywach.

- Wcześniej zarówno Agnieszka, jak i O.N.A. wydawali nam się niedostępni, hermetyczni, wręcz ikonowi - wspomina Bartek Królik. - Po pierwszym osobistym spotkaniu z Agnieszką zweryfikowaliśmy jednak wszystkie nieprawdziwe opinie - opowiada. Decyzję o współpracy muzycy podjęli od razu, choć na tym etapie nie wiedzieli jeszcze, jaka płyta powstanie. - Byliśmy gotowi nagrać nawet album rockowy, jeżeli taka byłaby wizja Agnieszki - zapewnia Królik. - Ale ona nie chciała ugłaskiwać fanów - zdradza Piotrowski.

- Agnieszka doskonale zdaje sobie też sprawę z tego, że w muzyce właściwie wszystko już było, więc jakością jest dziś szukanie nowych połączeń, nowej energii, na przykład przez łączenie takich dwóch żywiołów jak my i ona - uzupełnia Królik. Muzycy przygotowują się już do zimowej trasy koncertowej z repertuarem "Modern Rocking".

- Nie zgodzę się też, że to jest płyta taneczna, proszę nie sugerować się singlem - dopowiada Królik. - Tu jest naprawdę dużo elementów wspólnych z nagraniami O.N.A. Owszem, może Agnieszka śpiewa tu trochę łagodniej, melan-cholijniej, mniej krzyczy. Ale trudno nie poznać jej emocjonalnego, ekspresyjnego głosu. Myślę więc, że ci, którzy po tej płycie się od niej odwrócą, to będą fani rocka, a nie fani Agnieszki Chylińskiej - nie ma wątpliwości muzyk. - Bo fan artysty, który dobrze go zna i ma choć trochę otwartą głowę, od razu rozpozna, że Agnieszka jest tu prawdziwa i autentyczna.

Chylińska nie zamierza podlizywać się publiczności

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Nowe dresy cesarzowej rocka - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3