Nowicki: Długo wołam na puszczy

rozmawia Agaton KozińskiZaktualizowano 
Maciej Nowicki
Maciej Nowicki Wojciech Barczyński/POLSKA
Były minister środowiska Maciej Nowicki opowiada "Polsce", dlaczego złożył dymisję od razu po rozpoczęciu szczytu klimatycznego w Kopenhadze. Z Maciejem Nowickim rozmawia Agaton Koziński.

Panie ministrze, czemu złożył Pan dymisję od razu po rozpoczęciu szczytu w Kopenhadze? Nie lepiej było poczekać na przykład dwa tygodnie?
Złożyłem rezygnację w momencie dla mnie symbolicznym, kiedy oddałem władzę prezydenta COP 14 w ręce duńskiej minister, i w poczuciu, że swoje zadanie, na które byłem umówiony z premierem, wykonałem w całości, a nawet więcej.

Czy to prawda, że pracami ministerstwa od dawna de facto kierował wiceminister Stanisław Gawłowski?
Pracami ministerstwa kierował konstytucyjny minister, czyli ja.

Podobno miał Pan spór z premierem Tuskiem dotyczący sposobu wydawania pieniędzy ze sprzedaży praw do emisji CO2. Właśnie z tego powodu podał się Pan do dymisji.
Przyznaję, że taka dyskusja odbyła się na etapie tworzenia ustawy o systemie zarządzania handlem emisjami. Ale od dłuższego czasu premier ma świadomość, że pieniądze ze sprzedaży emisji wydamy na polską gospodarkę, w tym poprawę efektywności energetycznej. Ostatnie umowy z Hiszpanią i Irlandią zostały zaakceptowane przez rząd. Wkrótce będą następne.

Pan przygotował szczyt w Kopenhadze. Co się tam stanie?
Sytuacja idzie w kierunku światowego porozumienia mającego przypominać protokół z Kioto. Wszystko wskazuje jednak na to, że formę traktatu przyjmie dopiero na przyszłorocznym szczycie klimatycznym. Pojawią się w nim zapisy dotyczące wielkości redukcji CO2 oraz zasady pomocy krajom rozwijającym się. Choć ciągle nie ma zarysu konsensusu. Udało się jedynie uzyskać zgodę na ograniczenie emisji CO2 o połowę do 2050 r., ale nie ma zgody co do sposobu tego osiągnięcia.

W Meksyku na COP 16 taki dokument uda się przygotować?
Nawet to nie jest pewne. Są dwie koncepcje. Jedna dotyczy przedłużenia czasu obowiązywania protokołu z Kioto do 2020 r., a druga przewiduje stworzenie od 2013 r. całkowicie nowego dokumentu, którego protokół byłby tylko częścią.

Ale UE i tak chce ograniczyć emisję CO2 aż o 30 proc. Czy Polskę na to stać?
Na ostatnim szczycie przyjęto założenie ograniczenia emisji o 20 proc. Zapis mówiący o 30 proc. pojawia się tylko warunkowo z adnotacją, że to będzie możliwe tylko wtedy, gdy poszczególne państwa podejmą adekwatne wysiłki - przy czym nie zdefiniowano kryteriów tych wysiłków. Ten temat będzie zresztą dyskutowany podczas szczytu UE 10-11 grudnia.

I jest pewne, że Francja będzie cisnąć, by dojść do 30 proc.

Nie sądzę, by Nicolas Sarkozy to podnosił. Natomiast oczekujemy od Komisji Europejskiej dodatkowych analiz na temat obniżenia poziomu emisji o więcej niż 20 proc. Podejrzewam, że takich propozycji od innych krajów unijnych nie będzie. Propozycje redukcji o 30 proc. to tylko hasło polityczne składane przez państwa o najniższym poziomie produkcji CO2. Nie ma pomysłu, jak wcielić je w życie. Dlatego Polska stoi na stanowisku, że jesteśmy gotowi na redukcję na poziomie 20 proc.

Jak na to odpowiadają inni?
Brazylia jest gotowa obniżyć emisję o 36-38 proc. Dużo. Ale wygląda to inaczej, gdy przeanalizujemy, w jaki sposób chcą do tego dojść. Brazylia połowę tego wyniku zamierza osiągnąć poprzez zaprzestanie wycinania lasów Amazonii - niewycięty las będzie absorbować więcej CO2. Ale za zaprzestanie tej wycinki ma zapłacić UE. Rosja enigmatycznie deklaruje gotowość redukcji o 15 proc., ale nie wiadomo, jak chce tego dokonać. Chiny i Indie nie mówią o mniejszej emisji CO2, tylko o mniejszej energochłonności - a to coś innego.
Czy uda się te państwa przekonać do potrzeby redukcji?
One wychodzą z założenia: nas nikt do niczego zmusić nie może. I czekają na pomoc finansową. A nawet jeśli deklarują ograniczenia, to dodają: będziemy raportować o postępach, ale nie kontrolujcie nas. Natychmiast więc pojawiają się pytania o wiarygodność danych.

To jest sens w ogóle zabiegać o globalne porozumienie, skoro jest tyle rozbieżności?
Tak naprawdę kwestia poziomu emisji jest drugorzędna. Podstawowa kwestia dotyczy stworzenia funduszu światowego, który by pozwolił przyspieszyć prace nad redukcją CO2.

Jak idzie z jego tworzeniem?
Kiepsko. A to powinno być tematem rozmów w Kopenhadze, bo tu jest najwięcej problemów.

Jakich?
Jest propozycja UE stworzenia funduszu w wysokości 100 mld euro w 2020 r. Czy znajdzie zrozumienie innych? Nie wiem.

Bjorn Lomborg ("Polska", 28-29.11.) twierdzi, że szczyt klimatyczny pozwala politykom pokazać, że ratują świat.
Zgadzam się z nim. I dopowiadam - skupmy się na rozwoju technologii solarnych. Każdy sposób produkcji energii ze źródeł odnawialnych ma limity. Nawet rozwój technologii nuklearnych jest ograniczony rezerwami uranu. Tylko słońca mamy bez ograniczeń. Jedna setna procenta energii słonecznej wystarczyłaby do pokrycia zapotrzebowania całej ludzkości.

O tym się nie mówi.
Powtarzam to od dawna, ale mój głos jest jak wołającego na puszczy.

Bez przesady. Przez ostatni rok przewodniczył Pan konwencji klimatycznej.
Nie wystarczy mówić, trzeba jeszcze inwestować w badania, a nikt nie chce w to wchodzić. Ale jestem przekonany, że tak się stanie w przyszłości.

Pan niedawno ogłosił, że tylko w tym roku zarobimy na sprzedaży praw do emisji CO2 40 mln euro. Może ten zysk wydać na badania?
W Polsce musimy poprawiać efektywność energetyczną, gdyż za dużo energii wyrzucamy w kosmos. Dlatego pozyskane pieniądze w 100 proc. wykorzystamy na redukcję CO2. Wydamy je na termomodernizację budynków oraz kupno kotłów do spalania biomasy i biogazu.
Rozmawiał: Agaton Koziński

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Materiał oryginalny: Nowicki: Długo wołam na puszczy - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

k
klip

Najpierw byla dziura ozonowa, potem globalne ocieplenie a teraz zmiany klimatyczne. Ciekawe jaka nazwe wymysla po upadku tego kolejnego pseudonaukowego twierdzenia. Pan Brown (premier UK) ostatnio stwierdzil, ze sceptycyzm jest antynaukowy, co samo w sobie zasluguje na nagrode anty-nobla albo nagrode dla idioty roku. Buzek zaczal cos bredzic o nie jedzeniu miesa (moglby zajac drugie miejsce w rankingu najbardziej absurdalnych stwierdzen).

Jak slysze, czy czytam takie wypowiedzi, to zaczynam wierzyc w globalne ocipienie. Zreszta, tam gdzie nie ma dowodow pomoc moze tylko wiara i tak jest i z tym ociepleniem.

Inni politycy tez 'walcza ze zmianami klimatycznymi'. Mozna sie wykazac, a co wazniejsze mozna zdobyc spore pieniadze i zdefraudowac znaczna ich czesc (byly o tym ostatnio artykuly w brytyjskich mediach). Mozna nakladac pod tym pretekstem nowe podatki, mozna w ten sposob zwiekszyc koszty energii itd.

Co prawda prawie 700 (siedmiuset!) naukowcow nazywa twierdzenia o wplywie czlowieka na emisje CO2 bajka, ale kto by ich sluchal. Zawsze znajda sie usluzni, ktorzy niestety tez mianuja sie 'naukowcami' i interes bedzie sie krecil. Ale nawet w realacjach z tego ostatniego szczytu jakby mniej nacisku kladzono na wplyw czlowieka, ciagle tylko powtarzajac mantry o zmianach klimatycznych i unikajac sywierdzenia, ze to my je powodujemy. Widocznie w tej nowej religii, to juz stalo sie dogmatem i dowodow nie trzeba przedstawiac.

To wszystko dzieje sie naszym kosztem, nie tylko finansowym, bo pieniadze to tylko srodek do celu. A celow jako spoleczenstwo mamy wiele, np. ochrona naszego zdrowia i zycia. Ci 'naukowcy' i ci politycy maja na sumieniu tych ludzi, ktorym nie mozna bylo pomoc, bo trzeba bylo sfinansowac walke ze zmianami klimatu i ich przekrety.

Jak mozna walczyc z czyms na co sie nie ma wplywu i co zmienia sie od miliardow lat? Jak mozna miec tak wysokie mniemanie o ludziach i twierdzic, ze my rzeczywiscie zmieniamy klimat ? Toz to szczyt samouwielbienia i antropocentryzmu. Politykom nie ma sie co dziwic, ale ci 'naukowcy' to zwykle sprzedajne .......

p
pawel

Nowicki ma racje z inwestowaniem w technolegie solarne!!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3