Nowość! Kardiolodzy z SPSK nr 4 leczą arytmię zimnem

Monika Fajge
Specjaliści ze szpitala klinicznego nr 4 w Lublinie przeprowadzili pierwszy w naszym regionie zabieg krioablacji balonowej. To szansa dla pacjentów, którzy cierpią z powodu migotania przedsionków, na powrót do normalnego życia.

- Zabieg polega na wprowadzeniu do lewego przedsionka serca (przez żyłę udową) cewnika ze specjalnym balonem wypełnionym podtlenkiem azotu - wyjaśnia prof. dr hab. Andrzej Wysokiński, kierownik Kliniki Kardiologii SPSK nr 4 przy ul. Jaczewskiego. - Podawany pod ciśnieniem rozprężający się gaz ochładza balon do minus 40-50 stopni Celsjusza. Za pomocą zimna robimy bliznę w przedsionku serca i w ten sposób niszczymy ogniska, odpowiedzialne za arytmię. Zamrożone, nie mogą już przewodzić impulsów elektrycznych, a przez to powodować migotania. Praca serca wraca do normy - tłumaczy profesor.

Taka "operacja" trwa zwykle od 1,5 do 3 godzin, w zależności od rodzaju zaburzeń rytmu serca, wykonuje się go najczęściej w znieczuleniu miejscowym. Po kilku dniach pacjent wychodzi do domu. W Lublinie zabiegowi poddano trzy osoby: dwie kobiety i mężczyznę w wieku od 60 do 70 lat. - Wszyscy czują się dobrze. Jedna z pacjentek została już wypisana ze szpitala - zapewnia prof. Wysokiński.

Lubelskim kardiologom, pod kierunkiem dr n. med. Andrzeja Głowniaka, pomagał prof. dr hab. Jarosław Kaźmierczak z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. - Chcieliśmy mieć pewność, że wszystko na pewno pójdzie zgodnie z planem. W Szczecinie takie zabiegi wykonuje się już od dłuższego czasu. Ośrodek ten ma największe doświadczenie w Polsce - - mówi szef lubelskiej Kliniki Kardiologii.

Tego typu operacje" wykonują też specjaliści z Krakowa i Warszawy. Od marca bieżącego roku zabieg jest refundowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

Na migotanie przedsionków cierpi co dziesiąta osoba po 60. roku życia. - Do tej pory pomagaliśmy pacjentom, niszcząc ogniska odpowiedzialne za arytmię za pomocą prądu o wysokiej częstotliwości. Krioablacja balonowa jest jednak łatwiejsza do wykonania - wyjaśnia prof. Wysokiński.


Codziennie rano najświeższe informacje z Lublina i okolic na Twoją skrzynkę mailową.
Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Marta

Zawsze był ambitny i b.zdolny,ponad 20 lat temu zdal na medycynę za wiedze a nie poprzez układy i koneksje lekarskie jak jego większość kolegow z klasy.Byl swietny i na pewno jest lekarzem z powolania.Robi swój zawod z sercem,kocha ludzi.

S
S

Przez żyłę biodrową nie można dostać się do lewego przedsionka, można to zrobić przez tętnicę biodrową, a to różnica, ale jak widać nie dla każdego

m
mm

orieNtuj sie ;]

k
kierbud

bo sądzę że byłaby to świetna metoda na uzdrowienie naszych eco-terorystów którzy rozkładają u nas na łopatki większość inwestycji.

Dodaj ogłoszenie