reklama

Nowy wirus grypy atakuje Polskę z całą siłą

RedakcjaZaktualizowano 
Grzegorz Mehring/Polskapresse
Już 578 przypadków nowej grypy odnotowano w Polsce do niedzieli, a to tylko laboratoryjnie potwierdzone przypadki, czyli statystyczny wycinek całości. Główny Inspektorat Sanitarny przewiduje ostrożnie, że aż 54 proc. wszystkich zachorowań grypopodobnych w społeczeństwie to nowy szczep wirusa A/H1N1.

Ilość zachorowań na grypę będzie rosnąć - ostrzega Główny Inspektorat Sanitarny. Tymczasem eksperci apelują, by rząd nie mówił o walce z nową grypą, ale przekazał społeczeństwu prostszy komunikat: czujesz się chory - zostań w domu.

Jeszcze w piątek GIS podawał, że w Polsce chorych na nową odmianę grypy było 400, w sobotę już 524, a w niedzielę - 578. Mamy już pięć przypadków śmiertelnych w wyniku powikłań pogrypowych.
Ze Skandynawii i Wielkiej Brytanii i USA płyną alarmujące wiadomości o kolejnych mutacjach nowego wirusa. W Północnej Karolinie u czterech osób stwierdzono wirus odporny na lek tamiflu, a w szpitalu w Cardiff (Wielka Brytania): pięciu. W Norwegii zanotowano groźniejszą odmianę wirusa, która intensywniej atakuje płuca. Polska czeka na pełne informacje na temat mutacji ze Światowej Organizacji Zdrowia. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, mają się one pojawić w przyszłym tygodniu.

Tymczasem Polacy bagatelizują zagrożenie. Z sondażu Instytutu Badań Społecznych przeprowadzonego w sobotę na grupie 500 osób wynika, że prawie 65 proc. ankietowanych nie czuje się zagrożona grypą A/H1N1. To niepokojący sygnał, szczególnie wśród osób w grupach szczególnego ryzyka, a więc np. kobiet w ciąży.

U 23-letniej ciężarnej kobiety w Lesznie stwierdzono wirus A/H1N1. Dziecko urodziło się zdrowe, ale matka leży na oddziale intensywnej terapii leszczyńskiego szpitala. - Zagrożenie dla kobiet w ciąży jest zdecydowanie poważniejsze - mówi prof. Krzysztof Simon, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

W przypadku sezonowej grypy zawsze jest 0,5 proc. powikłań i co roku kilka tysięcy osób bezpośrednio lub pośrednio z tego powodu umiera. Grupa ryzyka obejmuje też osoby chorujące na cukrzycę, marskość wątroby, zapalenie płuc, a także palaczy. Co powinni zrobić? Przede wszystkim się zaszczepić, na razie na grypę sezonową, co powoli uniknąć jej najbardziej agresywnej postaci.
Nowa grypa ma łagodny przebieg, zazwyczaj w postaci lekkiej gorączki i przeziębienia. - Ludzie: jeśli macie grypę, zostańcie w domu - mówi prof. Simon. Gdyby stan chorobowy się przedłużał, pojawiły się niepojące symptomy takie jak np. trudności w oddychaniu, wówczas trzeba koniecznie zgłosić się do lekarza. - Na izby przyjęć zgłaszają się tłumy ludzi i uniemożliwiają pracę lekarzom. Jeśli ktoś nie miał grypy, to po wizycie w takiej poczekalni będzie ją miał - dodaje.
Pojawia się pytanie, czy należy poświęcać czas i środki na badania, jaki konkretnie wirus jest sprawcą zwiększonej liczby zachorowań. Główny Inspektorat Sanitarny od 28 kwietnia, czyli od momentu pojawienia się pierwszego przypadku nowej grypy w Polsce, prowadził akcję "Sentinel" polegającą na izolowaniu i analizowaniu wszystkich przypadków zachorowań na nowy szczep wirusa.
Jednak obecnie weszliśmy w okres przeziębieniowo-grypowy i od połowy września GIS zmienił taktykę. Prowadzone są selektywne badania, które pozwalają statystycznie określić, ile spośród wszystkich przypadków zachorowań grypopodobnych w społeczeństwie jest spowodowanych przez A/H1N1.

Z ok. 2 tys. próbek pobranych od pacjentów do wczoraj w 574 znaleziono wirus typu A/H1N1. Z tego wynika, że ok. 25 proc. zachorowań to nowa grypa. Biorąc pod uwagę ograniczenia metody statystycznej, GIS zakłada, że procent ten jest wyższy i wynosi ok. 50-54 proc. Światowa Organizacja Zdrowia raportuje, że na świecie już prawie wszystkie przypadki wirusa typu A to pandemiczna odmiana A/H1N1. Do podobnych wniosków doszło Europejskie Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób.

Pełen obraz sytuacji jest bardziej skomplikowany. Oprócz wirusów grypy, których jest sześć szczepów, w okresie zimowo-jesiennym atakuje ok. 240 podobnych wirusów, w tym wirusy RSV i paragrypy. Polacy gubią się w doniesieniach ministerialnych. Jak wynika z raportu IBS, dwie trzecie osób krytycznie patrzy na działania rządu w sytuacji epidemii. - Dla lekarza klinicysty prowadzenie badań, z jakim rodzajem grypy mamy do czynienia, ma niewielki sens. To jest informacja laboratoryjna. Nie daje to nic w leczeniu, a zajmuje czas i pieniądze. - twierdzi prof. Simon. - Jeśli kobieta w ciąży zapadnie na infekcję grypopodobną, nie ma czasu na diagnostykę. Bezwzględnie powinna łykać tamiflu, niezależnie od tego, czy choruje na grypę, czy nie. - Ponadto podawanie danych o liczbie zachorowań na A/H1N1 tylko tworzy większe zamieszanie, a lekarzom w przychodni nie pomaga. - Od początku mówimy, jaką profilaktykę stosować, żeby ochronić się przed wirusem - mówi Tomasz Misztal, rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego. - Drukujemy ulotki z zaleceniami profilaktycznymi dla wszystkich Polaków i przeprowadzimy ponowną kontrolę stanu higieniczno-sanitarnego szkół - zapowiada Misztal.

Maciej Domagała

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Nowy wirus grypy atakuje Polskę z całą siłą - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

m
mk

Z artykułu wynika, że po pierwsze jest bardzo źle, bo tylko 35 procent Polaków wpada w panikę i się boi a 65procent bagatelizuje. Po drugie nie idźmy do pracy jak jesteśmy chorzy, ale i nie idźmy do lekarza, bo w przychodni złapiemy tę najgorszą grypę, jeśli akurat nie na nią zapadliśmy.Po trzecie do lekarza zgłośmy się dopiero, jak mam trudności w oddychaniu itd. , czyli jak nie mamy siły dojść o własnych siłach do przychodni.
Jasne, że sytuacja jest trudna i nie wiadomo co radzić. Mam pytania. 1. Co wynika z sondażu kto się boi, a kto nie, jeśli i tak musimy znajdować się w pracy, MPK, szkole itp. 2. Na jakiej podstawie pracujący ma zostać w domu z łagodnymi objawami grypy , która może być swińską grypą. Nie ma wypisywania zwolnień na telefon i dostarczania pocztą, no więc jak? 3.Przy tłumach w przychodniach, jaką mamy gwarancje przyjęcia natychmiast osoby która odczekała, jak sugeruje autor artykułu i szuka porady jak już nie może oddychać. 4.Czemu każdy obywatel nie otrzymuje recepty na tamiflu, żeby w razie grypy, tzn jej niebezpiecznych objawów, wziąć lek ,a nie zarażać ludzi czekając w kolejce w przychodni. Najłatwiej jest postraszyć i nie dać rozwiązań. Po tym artykule ja dołączam do grona spanikowanych.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3