Nowy, wspaniały świat prawie za progiem. "Burza" Pawła Passiniego

Sylwia Hejno
Anna Zachciał jako Miranda
Anna Zachciał jako Miranda Maciej Rukasz/ Centrum Kultury
„Burza” w reżyserii Pawła Passiniego rzuca nas w szaleńczy wir Szekspirowskich postaci.

Prospero i córka Miranda żyli długo na odległej wyspie, która stała się ich światem. Pewnego dnia świat, za sprawą czarów, przypłynął do nich. Obłędna burza z chwilą, gdy kończy się na morzu, rozpoczyna się w mikrokosmosie bohaterów uwięzionych na maleńkim kawałku lądu, który staje się także tym ogromnym wszechświatem Szekspira. Spektakl rozgrywa się za naszymi plecami i nad głowami. Na scenie stanął zakrwawiony płot o kształcie szkieletu statku - niechlubny ślad początków zakładania cywilizacji: podbijania, zaznaczania, zawłaszczania.

Ostatnia wielka sztuka Szekspira to swego rodzaju podsumowanie, testament, rozliczenie się z bohaterami. Paweł Passini uważnie zagląda do ich wnętrza. Centralną postacią spektaklu staje się rewelacyjny Mariusz Bonaszewski król, szaleniec, sam Szekspir opętany bohaterami; jest kimś na skraju artystycznego obłędu, rozszczepienia tożsamości. Staje się wszystkimi bohaterami po trochu: Hamletem, Jagonem, Szalonym Tomkiem... W ciągu monologów zawiera się cała historia szaleństwa.

Prospero (Beata Passini) jest stary, słaby, udręczony przez swoją magię. W zasadzie nie ma płci (dla Mirandy był przecież i ojcem, i matką), nosi podarte łachmany, jest na swój sposób przerażający, nadludzki. I tragiczny. Jego czary służą władzy – nad żywiołami, nad królewskim statkiem, nad innymi, także nad córką, nad niewolnikami. To nie tylko potężny czarnoksiężnik, ale i zmęczony ojciec, który wie, że od niego zależy, jakie dziedzictwo przekaże dziecku.

Miranda to początkowo postać bez bez przeszłości, bez tożsamości, która budzi się i zasypia na zawołanie jak marionetka. Jej rola może wydawać się skromna – ma się zakochać w kim trzeba i przypieczętować pakt pokoju. W spektaklu Pawła Passiniego zdoła w pełni wykrzyczeć swój ból i wszystkie swoje tęsknoty – monolog autorstwa Artura Pałygi, jedyny nieszekspirowski w spektaklu, w wykonaniu Anny Zachciał, staje się rozdzierającym wyznaniem przeraźliwie samotnej, dorastającej dziewczyny.

Nie brakuje humoru. Dariusz Jeż i Łukasz Witt-Michałowski zarówno możni panowie, jak i zwykli rzezimieszkowie – są tacy, jakich można spotkać w ciemnym zaułku, pijaczkowie i trefnisie z zapędami do władzy. Komiczny jest Gonzalo (Jarosław Tomica) ubrany w sutannę, snujący swą słynną, populistyczną wizję o lepszym ustroju. Miłosne wyznania Ferdynanda i Mirandy i jego peany na jej cześć sypią się, gdy chłopcowaty książę (Aleksandra Karpiuk) ma zakrytą głowę, cóż, miłość jest ślepa...

Silnie uderza w spektaklu kontrast między pięknym, jasnym Arielem (Piotr Michalczuk) i potwornym, ciemnym Kalibanem (to anagram od słowa "kanibal", przekonanie o antropofagii mieszkańców nowopodbitych lądów było powszechne, idąc tym tropem, z punktu widzenia kolonizatora, Kalibana-ludożercę należałoby zniszczyć lub chociaż ubezwłasnowolnić, co się dzieje). Łączy ich jedno: obaj są niewolnikami, dzikusami, jeden "dobrym", drugi "złym". Jednak to potworny Kaliban (Jakub Mieszała) budzi współczucie, wzrusza. Jest szpetny, porusza się poczwarnie, mówi ułomnie, bo język jest narzędziem jego zniewolenia. W "Burzy" Passiniego dramat Kalibana staje się wręcz nieznośny, bo zamiast wrócić do roli sługi i potulnie zejść z oczu, wpędza w dyskomfort walcząc do końca.

Dajcie się wciągnąć w magiczny wir "Burzy". To teatralna opowieść o szaleństwie, pojednaniu, skrywanych uczuciach i wykluczaniu, opowieść równie porywająca, co smutna i aktualna. Gdy osiąga finał, nowy, wspaniały świat zdaje czaić się za progiem. Jednak w uwolnieniu od uroków i wzniosłej scenie, która rozgrywa się na kolanach coś zgrzyta, gdy z tyłu, przywiązany do płotu, wciąż usiłuje się wyzwolić Kaliban – ten gorszy, nie mający swojego udziału w przebaczeniu. Złe czary pryskają, ale świat pozostaje okrutny.

„Burza”, reżyseria: Paweł Passini; muzyka: Daniel Słomiński; kostiumy: El Bruzda; scenografia: Miro Nordyk Jurczuk; światło: Grzegorz Polak; dźwięk: Jakub Dziewa; wizualizacje: Anita Struk; ruch sceniczny: Wojciech Kaproń; premiera: 7 września 2018, Centrum Kultury, kolejne spektakle: piątek-niedziela, godz. 19; bilety - 15-30zł

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie