O Rosji i Polsce. Bezlitośnie, ale z poczuciem humoru....

    O Rosji i Polsce. Bezlitośnie, ale z poczuciem humoru. Czechow odczytany inaczej

    Teresa Dras

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    Znakomita jest Jolanta Rychłowska w podwójnej roli: Nataszy oraz narratorki spektaklu

    Znakomita jest Jolanta Rychłowska w podwójnej roli: Nataszy oraz narratorki spektaklu ©Małgorzata Genca

    „Trzy siostry” Antona Czechowa w reżyserii Jędrzeja Piaskowskiego to pierwsze wystawienie tej sztuki na deskach Teatru im. Juliusza Osterwy. Biegunowo różne od dostojnego kanonu, jaki sztukom Czechowa narzucił choćby Teatr Telewizji. Można się spierać, czy młody, gościnnie występujący w Lublinie twórca postawił „Trzy siostry” na głowie, czy przeciwnie, kazał im chodzić po ziemi. Jedno jest pewne: to fantastyczny spektakl! Premiera odbyła się 9 marca.
    Znakomita jest Jolanta Rychłowska w podwójnej roli: Nataszy oraz narratorki spektaklu

    Znakomita jest Jolanta Rychłowska w podwójnej roli: Nataszy oraz narratorki spektaklu ©Małgorzata Genca

    Anton Pawłowicz Czechow nie jest na scenie sam. Kilka słów dorzucił Hubert Sulima, również przedstawiciel młodego pokolenia twórców teatralnych. Spod jego ręki wyszły didaskalia, które życiu trzech generalskich cór z XIX-wiecznej rosyjskiej prowincji dodają rysów całkiem współczesnych. I bardzo polskich. Za przerobienie „Trzech sióstr” w scenariusz sceniczny odpowiada dwóch wymienionych już realizatorów lubelskiej premiery: Jędrzej Piaskowski i Hubert Sulima.
    Jakoś łatwo mi sobie wyobrazić, że sam mistrz, choć zrzędliwego charakteru („Na ile pojmuję porządek rzeczy, życie skła da się tylko z okropności, ciągłego użerania się i trywialności”, cytat z listu do przyjaciółki), nie miałby nic przeciwko obu niespodziewanym współautorom. Dzięki tej spółce rosyjski arcydramat przenosi nas w nowe rejony.

    To już nie są tylko gorzkie żale nad rosyjską inteligencją, z jej szlachetnością i niezdolnością do działania. Ani sentymentalna jeremiada nad nieubłaganym przeznaczeniem i bezlitośnie upływającym czasem. To jest krytyka nas wszystkich tkwiących na kanapie, sofie, w fotelu, oddających swą wolność za święty spokój, 500 plus, inne przywileje. Irina pragnie za wszelką cenę uniknąć losu swych starszych sióstr, a jednak one stoją za nią jak zła wróżba. Chociaż pociąg do Moskwy, odchodzi codziennie, ona nigdy do niego nie wsiądzie. Ugrzęźnie w wygodzie swego życia, a ono - jak siostrom - przeleci jej przez palce. „Człowiek się nie obejrzy, a tu już starość” (Czechow do brata. Miał wtedy 35 lat).

    Bohaterowie lubelskich „Trzech sióstr” nie należą do ludzi uduchowionych; wrażliwców, melancholików, idealistów, jak każe teatralna tradycja. To idioci, tchórze, kłamcy, pajace lub szuje. Tak panie, jak panowie. I ten krytyczny wobec czechowowskich postaci gest organizuje formę tego znakomitego przedstawienia.

    Jest tu rezygnacja z realizmu i psychologizmu, z dosłowności. Z salonu została tylko sofa i ogromny samowar, który przywołuje skojarzenia z pałacem kultury. Stroje są z epoki, tyle że zamiast wiernie kopiować ówczesna modę, raczej sobie z niej dworują. Scena eksploduje ruchem i energią, czego chyba nikt wcześniej u Czechowa nie widział. Ruchem, który w karykaturalny sposób przedrzeźnia społeczne role bohaterów dramatu. Puste życie trzech kobiet, które zestarzały się niczego nie osiągnowszy, zmieniło się w Teatrze Osterwy niemal w wodewil. Bo to nie fatum ściga ludzi, zdają się mówić twórcy spektaklu, ale zwykłe wady charakteru i polityka. A te obśmiać należy, a nie stawiać na piedestale. I nie jest to wbrew poglądom Czechowa. On sam pytał: „Dlaczego na afiszach i w reklamach prasowych moją sztukę tak uporczywie mianuje się dramatem? (…) Dopatrują się w niej zupełnie czego innego niż napisałem”.

    Reżyser Jędrzej Piaskowski przywiózł do Lublina znakomity zespół współpracowników. Za scenografię i reżyserię świateł odpowiada Aleksander Pro-waliński, kostiumy to dzieło Hanki Podrazy. W tej karkołomnej konwencji znakomicie wypadli aktorzy Teatru Osterwy: trzy siostry, czyli Lidia Olszak, Edyta Ostojak, Magdalena Sztejman oraz Jolanta Rychłow-ska, Daniel Dobosz, debiutujący Maciej Grubich, Paweł Kos, Janusz Łagodziński, Wojciech Rusin, Daniel Salman.

    Czytaj treści premium w Kurierze Lubelskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo