Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Od poniedziałku otwarte restauracje i salony fryzjerskie. Co o częściowym odmrożeniu gospodarki mówią lubelscy przedsiębiorcy?

Sławomir Skomra
Sławomir Skomra
Stoliki są już rezerwowane. Wizyty u fryzjera umówione. Od poniedziałku życie częściowo wraca do normalności, ale przedsiębiorcy narzekają na wyśrubowane wymagania, niejasne przepisy i kolejne wydatki.

Zaskoczenia na powinno być, bo już od pewnego czasu nieoficjalnie była mowa, że 18 maja mogą zostać otwarte restauracje, salony fryzjerskie czy kosmetyczne. Przed kilkoma dniami rząd potwierdził te informacje określając normy, jakie muszą spełnić takie lokale.

Dlatego Jakub Wiśniewski, właściciel popularnego w Lublinie pubu Dziki Wschód zaskoczony nie był. Ale zdziwiły go niektóre wymagania.

- Jak tylko pojawiły się informacje o odmrażaniu, to czekałem na jakieś konkrety. Niestety okazało się, że nie jest to pełne odmrożenie. Zdejmuje się jedne restrykcje, a nakłada kolejne – narzeka Wiśniewski.

Chodzi o wyśrubowane wymogi jak ten, że ma być ograniczona liczba gości albo że przy stoliku mają siedzieć osoby z jednego gospodarstwa domowego.

- Nie mam prawa legitymować gości. Mogę zapytać, czy razem mieszkają i tyle – krytykuje przepisy. I wylicza dalej: - Albo wymagany 2-metrowy odstęp od siebie. Chodzi o 2 metry od stolika, od osoby czy od krzesła? Mam nadzieję, że ktoś szybko to wszystko wyjaśni – dodaje restaurator.

Żywność droższa o 7,8 proc. Najwięcej zapłacimy za owoce. Co...

Dziki Wschód od poniedziałku będzie mógł przyjąć 25 osób w środku lokalu i 20 w ogródku. Trzeba będzie część krzeseł i stolików, które zwykle są zajmowane przez klientów, zostawić pustych. To zmniejszy obroty, a sytuacja branży gastronomicznej po kilku tygodniach zamknięcia jest trudna.

Część przedsiębiorców, z którymi rozmawiamy obawia się, że mimo odmrożenia klientów nie będzie. Będą bali się przyjść do restauracji. Ale w Dzikim Wschodzie na razie takich obaw nie ma. - Są już składane rezerwacje. Ludzie dzwonią i to jest jedyny dobry omen – mówi Wiśniewski.

Z odmrożenia korzystają też np. prywatne gabinety dentystyczne. W piątek pani Paulina zadzwoniła do dentysty swojego dziecka.

- Wizyta miała być w marcu, ale nie doszła do skutku. Najbliższy wolny termin to teraz sierpień. Zapytałam, czy może uda się dziecko przyjąć wcześniej, ale nie było szans. W gabinecie mają obostrzenia: pacjent co godzinę a po każdym dokładna dezynfekcja sali. A osób, których wizyta została odwołana przez koronę stomatolodzy mają mnóstwo – opisuje.

Pani Anna Hablak-Niedziałek, właścicielka salonu fryzjerskiego przy ul. Wyszyńskiego ma listę klientów zapełnioną do końca tygodnia. I ciągle dzwonią kolejni. Nie będzie jednak mogła przyjąć wszystkich. Przez normy. - Wcześniej umawialiśmy klientki co 15 minut, a teraz co 30 minut. Godzin pracy nie wydłużamy – mówi fryzjerka i dodaje, że zarówno pracownicy jak i klienci będą musieli spełnić pewne warunki.

Niezwykła bułka z kiełbasąKiełbasy przyrządzone według autorskiego przepisu, do wyboru z mięsa wieprzowego lub wołowego. Do tego serwowane na podłużnej bułce w towarzystwie licznych dodatków.- Podczas podróży testowałem różne hot dogi i nie do końca mi smakowały. Dlatego postanowiliśmy zrobić to lepiej - mówi Michał Dudziak, współwłaściciel Kiełbie Wełbie. Razem z żoną Magdą prowadzi trzy lokale z kebabem, burgerami i pizzą w Lublinie. Należą do nich marki Piri Piri i  Polish Burger. Teraz do tej listy dołączyły Kiełbie Wełbie.Fast food wystartował we wtorek. Z powodu ograniczeń sprzedaż była możliwa tylko z dostawą lub z odbiorem na miejscu. Pierwszego dnia sprzedało się 150 bułek z kiełbasą.Pomysł na hot dogi pojawił się parę tygodni temu. Wprowadzenie nowych smaków wymagało odwagi, bo na początku epidemii liczba klientów gwałtownie spadła.- Nasze obroty, tak jak całej branży gastronomicznej, spadły. Mimo to postanowiliśmy walczyć. Włączyliśmy się w akcję #wzywamyposiłki. Później pojawił się pomysł na Kiełbie Wełbie – wyjaśnia Magdalena Dudziak, współwłaścicielka. Przyznaje, że w po paru tygodniach klienci coraz bardziej oswajali się z jedzeniem na dowóz. Jednak do normalności jeszcze daleko.Kiełbie Wełbie działa od godz. 11 do 22.

Hot dog według autorskiego przepisu i sznycel na dowóz. Tak ...

Na przykład każdy ma być w maseczce i rękawiczkach, klient ma przyjść na konkretną godzinę, nie można czekać z salonie na wizytę, ubranie klientów mamy powiesić na wieszaku w foliowym worku, musimy mieć jednorazowe pelerynki i oczywiście dezynfekcja oraz nie wymagany – ale jednak - pomiar temperatury klientów – mówi Anna Hablak-Niedziałek.

A to wszystko kosztuje. Opakowanie jednorazowych rękawiczek to wydatek 80 złotych. - Ceny szalenie poszły w górę. Przed epidemią opakowanie pelerynek kosztowało 15 zł a teraz 30 złotych – narzeka.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dziennik Zachodni / Wybory Losowanie kandydatów

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski