Ogród Saski w Lublinie - jak było przed wojną (ZDJĘCIA)

Małgorzata Szlachetka
Ośrodek Brama Grodzka-Teatr NN
Przed wojną Ogród Saski był zamykany na noc, a przy wejściu stał stróż w mundurze. Między wypielęgnowanymi klombami grała orkiestra, a po trawnikach przechadzały się pawie.

Nic więc dziwnego, że Ogród Saski był ulubionym miejscem spacerów lublinian, chociaż obowiązywało w nim wiele zakazów. Do środka nie można było wnieść ciętych kwiatów, stróż kazał zostawiać bukiety przy wejściu. Dzieci za bramę mogły wejść wyłącznie pod opieką dorosłych. Ale ten zakaz czasami udawało się obejść.

"Nadchodzą dorośli, którzy nie mają problemu z wejściem. Dzieci podbiegają więc do nich i proszą: - Proszę mnie zabrać ze sobą! - Proszę mnie zabrać do ogrodu! I wnet biorą dorosłych pod rękę albo chwytają za dłoń. Teraz mają już nadzór i wchodzą z bijącym sercem do ogrodu. I tak to idzie się z "mamą" kawałeczek drogi dalej, bo a nuż się strażnik obejrzy i połapie, że został nabrany, a wtedy gotów jest nawet wyprosić z ogrodu. Nieraz tak właśnie bywało" - wspominała Hela Marder. Taką scenę znajdziemy w "Księdze pamięci żydowskiego Lublina".

Róża Fiszman-Sznajdman we wspomnieniach "Mój Lublin" z sentymentem pisała o miejskim ogrodzie.

"Niezbyt daleko od wejścia znajdowała się altana, otoczona pięknymi kwiatami, gdzie latem grała orkiestra. To miłe publiczności miejsce koncertów z nieznanych mi powodów zlikwidowano i zastąpiono fontanną. Wokół orkiestry, a potem fontanny, zawsze siadali rodzice lub niańki z dziećmi. Orkiestra jednak niezupełnie zniknęła z Ogrodu, grała czasem w jego głębi, gdzie za słuchanie jej trzeba już było zapłacić, zajmując miejsce w kawiarni" - pisała Róża Fiszman-Sznajdman.

Co jeszcze zapamiętała? Młodzi ludzie do Saskiego przychodzili na randki. Czasami jednak pary przeganiali z ławek czujni dozorcy. A jak przyłapali uczniów na pocałunku, to wlepiali karę. Płacić trzeba było od ręki.

W Saskim można było sobie też zagrać w bilard. Zbigniew Fleszyński (ur. 1921) zapamiętał, że "w gimnazjum był zakaz grywania w bilard, ale mimo to większością klientów tych bilardów była młodzież szkolna". (fragment relacji za stroną Teatru NN).

Przed wojną po ogrodowych alejkach spacerowały pawie. A zimą do Saskiego przychodziło się na tor saneczkarski. Piękno przedwojennego parku możemy podziwiać na kilku kolorowych pocztówkach, wydanych w 1916 roku. Na jednej z nich jest biały, drewniany budynek cukierni.

Nie przetrwał do naszych czasów, podobnie jak znajdująca się po sąsiedzku fontanna. Możemy przyjrzeć się jej bliżej, bo na jej tle sfotografował się mężczyzna z dziewczynką. Ta fotografia była w kolekcji 2700 szklanych negatywów sprzed wojny, znalezionych w kamienicy Rynek 4.

Park zamykany był o godzinie 23. Wcześniej stróż obchodził park z drewnianą kołatką i przypominał spóźnialskim, że trzeba wychodzić.

Miejski ogród od samego początku był salonem miasta, dostępnym dla osób z towarzystwa. Z taką intencją tę przestrzeń zaprojektowali inżynier guberni lubelskiej Feliks Bieczyński i puławski botanik Piotr Vernier. Park miejski został założony na wzór ogrodów angielskich.

Pierwsze prace zaczęły się w 1837 roku, datę założenia ogrodu upamiętnia niepozorny pomnik stojący w pobliżu muszli koncertowej. W 1848 roku powstał, istniejący do dziś, zegar słoneczny. Trzy lata później, spacerujący mogli podziwiać centralny kwietnik z 700 różami hamburskimi.

W czasie okupacji reprezentacyjny park stał się miejscem "tylko dla Niemców". Także powojenna historia odbiła się na losach Ogrodu Saskiego. Kosztem parku został wydzielony teren pod budowę Komitetu Wojewódzkiego PZPR.

Codziennie rano najświeższe informacje z Lubelszczyzny prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gosc lublinianin
KIEDY WRESZCIE BEDZIE UDOSTĘPNIONY OGRÓD - CHYBA JAK SPADNIE SNIEG - CAŁE LATO 2 PRACOWNIKOW KRECIŁO SIE A TERAZ WZIĘLI SIE DO ROBOTY KIEDY TERMIN MINĄŁ I OGRÓD POWINIEN BYC OTWARTY. A WŁADZA ZADOWOLONA ZE STADIONU - nie wiem dla ilu mieszkanców?? ZLIKWIDOWAC STADION TAK JAK SZPITALE W LUBLINIE! ALE JUŻ NIEDŁUGO WYBORY- LUDZIE PAMIĘTAJCIE !!!
k
k....cz
Myślisz, że to oni "dzwonili" tymi "klejnotami" w krzakach?
T
TępicielMaciejów
doszło do tego że zaczeli tam chadzać dr Marco i Maciej w Uszance, a najgorsze męty przy nich to wyglądają jak hrabiowie (a przynajmniej jak hrabia Wpadka Gajowy)
B
Biedrońka
czy nie podobała ci się ze mna nocka, Panno Anno G. ?
k
klecha
Marcsie, czego tak sie pienisz na klechów, przecież wczesniej sam mnie zachęcałeś do robienia mi "lodów", pchałeś łapy pod moją sutannę.
d
dr Marco
I anus do dziś swędzi, cioto..
a
anty
mohera wychowanka pewnego radia słusznego,jedynego,mówiącego tylko święta prawdę,oprócz jednego tematu pedofilii,tutaj cisza w eterze
O
Ość
@ "stary portfel". Zatem teraz się zmieni na lepsze. Tylko - czy będzie ciebie na to stać? Bo "przed wojną" cieć byle kogo nie wpuścił... skądinąd słusznie. Tylko jak teraz odróżnić, tak na pierwszy rzut oka - "byle kogo" od porządnego i godnego obywatela tego miasta? Po forsie przy kasie - chyba jeno. Ale to kryterium jakże często zawodzi... No cóż, NIE BYLE KTO po publicznych ogrodach nie będzie się szlajał - i w tym nadzieja.
k
kulig
myślisz, że to potomek Mar(c)sa?
s
szeryf75
I POJAWIŁ SIĘ tzw.dr Marco,pacjent szpitala...wiadomo którego.
s
stary portfel
...a po wojnie zniknęły ogrodzenia. Ogród dostępny był non-stop, więc stał się siedliskiem mętów, wagarowiczów z okolicznych szkół, prześladowców łabędzi, ekshibicjonistów prezentujących swe "klejnoty" z pobliskich chaszczy. Niemal spod każdej ławki zerkał i puszył się różnobarwny "paw", a zdewastowana Muszla Koncertowa stawała się okazjonalnie centrum kultury Lublina.
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie