Okrągły stół wychowawczy

Maciej Wijatkowski
archiwum
Udostępnij:
Miałem okazję przyglądać się i przysłuchiwać obradom wojewódzkiego okrągłego stołu oświatowego. Było warto, bo nie dość, że nie było kłótni tylko konkrety, to jeszcze okazało się, że są ludzie, którym zależy na zmianach w modelu wychowania, a nie tylko w rozdziale pieniędzy na oświatę. Mało tego, są to ludzie oświaty, nadzieja więc nie umiera.

Dlaczego mnie to ruszyło? Ponieważ rusza mnie codziennie. Do pracy podróżuję miejską komunikacją. Obrazek, który opiszę to nie wyjątek lecz właściwie codzienność, o wyjątku będzie za chwilę. W porze, o której ruszam, podróżują przeważnie młodzi do szkół i bardzo znacznie starsi po zakupy, do lekarzy czy z wizytami.

To, że młodzi bez cienia żenady czy nawet zakłopotania siedzą sobie ze słuchawkami w uszach, patrząc na starszą panią, która obok ledwie stoi - to fragment obrazka raczej powszechny, niż wyjątkowy. Moje wnętrze kipi, żeby zwrócić uwagę, czy przy pomocy łagodnej perswazji zdjąć wielobarwną czternastolatkę z siedzenia i posadzić starszą panią. Oczywiście, ja już dawno stoję, podobnie jak inni, w miarę rzetelnie wychowani ludzie.

Gorsza część obrazka: zbliża się przystanek, jedna ze starszych pań podnosi się z wysiłkiem i rusza ku wyjściu. Inna starsza pani, stojąca obok, rusza z ulgą w kierunku zwolnionego miejsca. Nic właśnie!

Uprzedza ją kolejna nastolatka wspomnianego wyżej pokroju, która jest sprawniejsza i szybciej zajmuje miejsce. Tu już moje wnętrze bardzo wyraźnie sugeruje wzięcie za kołnierz i przestawienie z powrotem, ale zaraz dopadają mnie paragrafy o nietykalności i tym podobne. Kompletna bezsilność.

A teraz wyjątek: widuje się na ulicach młodych ludzi w mundurach. Pierwsze skojarzenie było dość oczywiste, każdy kiedyś bawi się w wojsko, a niektórym to zostaje na dłużej. Tu była jednak zdecydowanie inna sytuacja.

Młody człowiek z belkami na mundurze zajmował podwójne miejsce w autobusie wraz ze swoją również umundurowaną, młodszą stopniem koleżanką. Na kolejnym siedzeniu siedzieli inni młodzi w mundurach bez stopni, dalej jeszcze dwaj. Nie było tłoku, ale też nadmiaru wolnych miejsc.

Na przystanku wsiadła starsza pani. Młody „z belkami” rzucił na nią okiem i krótko w kierunku siedzących mundurowych: „Arek!” Nie tylko Arek lecz i jego koledzy zerwali się ustępując miejsc. Starsza pani z wyraźnym uśmiechem patrzyła na nich i ich mundury.

Może młodym nie brakuje dowódcy, a po prostu systematycznych uwag i wyjaśnień rodziców i nauczycieli? Może model bezstresowego wychowania to jednak nieporozumienie?

Całe życie jest stresem, a jeśli nie stosuje się nań „szczepionki”, może być ciężkie i powikłane. Poruszenie przy okrągłym stole problemu wychowania, a nie tylko nauczania, to dobry znak, choć tego nie da się załatwić ustawą. Jest nadzieja, że może nie tylko mudur zmieni młodych ludzi.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rosja niszczy ukraiński przemysł

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
szanowny panie cóż jak mawia klasyk wychowanie mlodzierzy - RÓBTA CO CHCETA. No to robia co chcą. Nikt nie mowi jak maja robic to robia co chcą
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie