Ołdakowski: Tusk jest niczym Makbet. Boi się, że las ruszy pod zamek

Redakcja
- Tusk jak Makbet codziennie rano z lornetką patrzy, czy las birnamski nie rusza pod zamek. Bo usłyszał, że jak las podejdzie, to on zginie. Jego emocje związane ze Smoleńskiem są tak silne - mówi Jan Ołdakowski w rozmowie z Joanną Miziołek.

Nie żałuje Pan odejścia z PiS? Jeden z ostatnich sondaży pokazuje, że PO popiera 27 proc., a PiS 25 proc., to minimalna przewaga.
Nie żałuję, bo odszedłem nie z powodu sondaży, tylko z powodu kwestii zasadniczych w moim świecie.

Czyli?
Odszedłem, dlatego że wyrzucono Elżbietę Jakubiak, z którą miałem relację wykraczającą poza politykę. Uważam, że zasada sformułowana w amerykańskim kinie wojennym: nie zostawiamy żadnych kolegów na placu boju, obowiązuje wszystkich. Nie zostawimy przyjaciół w potrzebie, nawet kosztem własnej kariery. Lepiej zachowywać się porządnie, tak jak bohaterowie opowieści, którą opowiadam swoim dzieciom na dobranoc, niż uważać, że najważniejszy jest mandat, nieważne skąd, nieważne, co się zrobi z własnym wizerunkiem. Uznałem, że ta kwestia wymaga interwencji i odszedłem razem z Elą.

Przyjaźń jest ważniejsza od idei?
Idee są ważne, ale relacje między ludźmi również są istotne. Wydaje mi się, że w rozumieniu polityki niedoceniane. Uważa się, że polityką rządzą spiski i dalekosiężne plany. A tymczasem jest w niej bardzo dużo chaosu i ludzkich emocji.

A w PiS było dużo chaosu czy więcej spisków?
Odszedłem z polityki, patrzę na to z dystansem. Pewnych rzeczy już nie pamiętam.

Pamięta Pan, czy dostał propozycję przejścia do Platformy?
(Cisza)

Kiedy Pan patrzy na politykę z dystansu, jest w niej coraz więcej chaosu? Zmniejsza się liczba Polaków, która identyfikuje się z Platformą, mimo że to ona kilka miesięcy temu wygrała wybory.
To krótki okres. Najciekawszym momentem w polskiej polityce będzie jesień. Bo dziś Platforma gwarantuje Polsce dwie rzeczy: Polskę bez PiS i modernizację państwa na gruncie Euro. Ciekawy jestem, jak będzie wyglądała Polska po Euro. Dziś Euro jest nadrzędnym celem. A zarazem dla polityków PO autentyczną sprawą, bo kochają piłkę, interesują się nią, mogą o niej długo rozmawiać, nie nudzą się tym tematem. Pytanie tylko, co po Euro? Jak politycy Platformy będą tłumaczyć pewne zmiany. Skąd potem przyjdzie impuls do rozwoju. Euro nie będzie ani takim sukcesem, jak się wydaje, ani też nie będzie porażką. Te sondaże, które dziś się obniżyły, bardzo podskoczą w czerwcu. Ludzie zobaczą naszą drużynę. Będzie tego pełno w telewizji. Pojawi się poczucie więzi, wspólnoty. Wszyscy Polacy będą mówić o Euro, oglądać mecze. Tylko zastanawiam się, co będzie jesienią, bo wtedy zacznie się prawdziwy test sondaży. Teraz spadek poparcia nie ma żadnego znaczenia. Platforma za cztery tygodnie będzie się mocno odbijać i tak będzie do września.

Pana zdaniem Platforma kładzie za duży nacisk na Euro 2012? Czy możemy spodziewać się aż tak dużego impulsu inwestycyjnego, jaki zapowiada partia rządząca?
Wiadomo, że nie. Dużą rolę będzie tu odgrywał PR. To do Polski przyjadą znani politycy, to do nas przyjadą gwiazdy, to u nas na trybunach będą siedzieć rozpoznawalne osoby. Na chwilę wielki świat przyjedzie do nas. Albo przynajmniej będą to tak pokazywały media. Wtedy pewnie Platforma odsadzi PiS o 10 proc. Euro to obietnica modernizacyjna, która jest samospełniającą się przepowiednią. Tam nie ma czegoś głębokiego. Platforma obiecuje, że tam się wydarzy to, co się wydarzy. Partia Tuska słusznie oczekuje, że dostanie bonus za Euro. Tylko że od pięciu lat czekamy na to święto piłki. Co stanie się potem, gdy pojawi się kac? Wtedy pojawią się pytania o nieskończone inwestycje.

Czytaj także:
* Ołdakowski: Zryw 1980 r. nie doszedłby do skutku, gdyby nie Powstanie
* PiS kontra PJN. Partia Kaczyńskigo uderza gospodarką i namawia "muzealników" do powrotu
* Ołdakowski: Kochałem Lecha. A Jarosław nie chciał być naszym ojcem

Jakie? Kiedy jeździ się po Polsce, widać, że "Polska jest w budowie".
Buduje się. Na pewno wykonano dużo inwestycji, ale one byłyby też wykonane przy innych rządach. To nie jest tak, że tylko komuniści mogli po wojnie odbudować Warszawę. Wiemy, że Warszawa odbudowywana byłaby i tak, i tak. Myślę, że mogłoby się budować jeszcze lepiej i jeszcze więcej. Bo w tych inwestycjach jest dużo chaosu. Jest prezentacja interesów inwestora kosztem użytkowników dróg. Koparki zawsze do pracy wyjeżdżają o 8 rano, wtedy, kiedy jest największy korek. Nie jest to tak zrobione, jak w wielu metropoliach, że remonty odbywają się w nocy, przy założeniu, że odbywają się cicho. Tak jak do pracy dojeżdżają ludzie do Warszawy, tak do pracy startują koparki, które powodują zacinanie się płynności ruchu. Te rzeczy, których do tej pory nie zdążyło się zrobić, od października zaczną bardzo ludzi denerwować. Zaczną się pojawiać pytania, kiedy z Warszawy do Berlina pojedziemy autostradą.

A wierzy Pan w scenariusz, że po dwóch latach od wyborów będą kolejne?
A czemu miałoby tak być?

Bo Platforma się wypali, a Donald Tusk poczuje, że nie ma już tak dużego poparcia społecznego.
W historii polskiego parlamentaryzmu tylko raz parlament sam się rozwiązał. Wydaje mi się, że takie rzeczy nie zdarzają się często. Politycy, którym spada poparcie, uważają, że je odwojują.

Donald Tusk odwojuje?
Będzie wierzył, że odwojuje. Myślę, że istotną kwestią jest to, że Donald Tusk jest osobą zmęczoną rządzeniem. Mówiąc tytułem powieści Irvinga Stone'a, to czego on doświadcza, to i udręka, i ekstaza. To i euforia, i cierpienie związane z rządzeniem. Dokładnie widać to na jego twarzy.

Którą stronę widać teraz mocniej?
Obie. Tylko że one się nasilają. Są i większe cierpienie, i większa euforia. To jest już polityka w stanie czystym. Obaj liderzy największych partii mają koło siebie coraz mniej ludzi, których traktują podmiotowo. Coraz mniej mają faktycznych współrządzących, doradców, autorytetów. Coraz więcej jest tam ludzi wyraźnie niższej hierarchii. Kiedyś te sztaby były sztabami marszałka i generałów. Dzisiaj ten sztab jest marszałka, jednego pułkownika i samych kapitanów.

Ale byli też wewnętrzni wrogowie, jak na przykład Grzegorz Schetyna?
Schetyna był jego wewnętrznym przyjacielem od wielu lat. To Donald Tusk uznał go za wroga. To nie jest tak, że Schetyna wykonał jakikolwiek ruch. W pewnym momencie Donald Tusk uznał, że Grzegorz Schetyna wytoczył przeciwko niemu ciężkie działa.

Ale tworzył swoją frakcję?
Udział w wojnie frakcyjnej nie jest jeszcze dowodem zdrady. Nie ma nic złego w budowaniu frakcji.

Kiedyś szef tej frakcji mógłby przejąć schedę po Tusku.
Ale ta frakcja nie chciała zabić Tuska. Była jedynie przygotowaniem do schedy po nim. Stanowiska nie są wieczne. Grzegorz Schetyna przygotowywał się na dzień po.

Czytaj także:
* Ołdakowski: Zryw 1980 r. nie doszedłby do skutku, gdyby nie Powstanie
* PiS kontra PJN. Partia Kaczyńskigo uderza gospodarką i namawia "muzealników" do powrotu
* Ołdakowski: Kochałem Lecha. A Jarosław nie chciał być naszym ojcem

A kto był generałem u Jarosława Kaczyńskiego?
Był Dorn, tak zwany trzeci bliźniak. Byli Gosiewski, Ujazdowski, Marek Jurek, Lipiński. Teraz został już tylko Adam Lipiński. Kiedyś to były duże postacie, które mogły negocjować pewne rzeczy, ustalać. Dzisiaj to są ludzie, którzy dostają rozkazy lub mają za zadanie rozpoznać jakiś fragment rzeczywistości. A wszystko wynika z tego, że coraz mniej jest programu w polskiej debacie. Żadna z partii poza Janusza Palikotem, choć z bólem przyjmuję ich program, wolę, żeby oni też nie mieli, nie ma programu. Poza retoryczną eliminacją przeciwników ugrupowania nic sobą nie reprezentują. To jest paradoks, że media pomagają rządzącym zajmować się opozycją i biorą za dobrą monetę retoryczne chwyty. Retorykę biorą za prawdę. Zła retoryka psuje demokrację, ale jej nie niszczy. To dopiero przemoc niszczy. Jesteśmy w sytuacji, w której Jarosław Kaczyński jest ciągle głównym zagrożeniem, tylko dlatego, że jest bardzo nadekspresyjny retorycznie. On i jego otoczenie. Wypracowaliśmy sobie model, który zakłada, że rolą mediów jest uchronienie rządzących przed krytyką opozycji. To jest ewenement.

Jakich mediów?
W debacie publicznej nie zadaje się wielu trudnych pytań premierowi, tylko dlatego, że uważa się, iż to by służyło przeciwnikom. Przeciwnicy oczywiście używają języka, który pozwala ich tak traktować, i ten system sobie tak spokojnie funkcjonuje. Dlatego gdy Jarosław Kaczyński mówi, że nie ma wolności, to w mediach wałkowane są cały czas jego słowa. A dziennikarze nie zajmują się tym, czy dróg nie można było zbudować lepiej. Bo każda krytyka rządu jest od razu traktowana jako głos przyznający rację Jarosławowi Kaczyńskiemu. Nie można dzisiaj sformułować w mediach poprawnej logicznie krytyki rządu, co jest naturalną sytuacją w dojrzałych demokracjach. Opozycja i media normalnie krytykują rząd, szukają dziury w całym, żeby gabinet działał lepiej. W Polsce ta sytuacja jest niemożliwa, bo utarło się, że każdy, kto krytykuje rząd, jest agentem Jarosława Kaczyńskiego i każdy, kto chwali jakiekolwiek działania PO, jest tajnym agentem Donalda Tuska. Mamy więc taki system bloków. Niczym we współczesnym myśliwcu w polskiej polityce działa system: "swój", "obcy". Już nie słuchamy tego, co ktoś mówi, a patrzymy, kto to mówi. Dla danych mediów to definiuje, kto mówi mądrze albo głupio. Coraz więcej pojawia się zabaw w uzasadnianie podziału "swój" i "obcy".

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Czytaj także:
* Ołdakowski: Zryw 1980 r. nie doszedłby do skutku, gdyby nie Powstanie
* PiS kontra PJN. Partia Kaczyńskigo uderza gospodarką i namawia "muzealników" do powrotu
* Ołdakowski: Kochałem Lecha. A Jarosław nie chciał być naszym ojcem

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Materiał oryginalny: Ołdakowski: Tusk jest niczym Makbet. Boi się, że las ruszy pod zamek - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

d
dani

stoją za taką sytuacją w mediach, pokazują nam co kto na kogo powiedział, kto się za co obraził,itd. a nie pytaja polityków o sprawy kraju, gospodarkę, służbę zdrowia, nie prowokują dyskusji na żaden merytoryczny temat , dla mediów liczą sie tylko sensacje i pyskówki, robią nam wode z mózgu bo głodny widz to kupi.

p
polo

To tylko kwestia czasu.

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Ołdakowski: Tusk jest niczym Makbet. Boi się, że las ruszy pod zamek

s
solar

Budowa Muzeum Powstania (które zapewnia Panu pracę i uniemożliwia obiektywną ocenę) gloryfikującego jedną z większych tragedii ludzkości, też pasuje do destrukcyjnej charakterystyki tej Partii.

s
solar

Pan Oldakowski mija się z prawdą. Nie jest prawdą, że każda partia mogła by odbudować kraj. Na pewno do tego nie nadawal się PiS, partia, która zepsuła wszystko co można. Lech Kaczyński na urzędzie zapuścił Warszawę jak nikt dotąd. Na urzędzie Prezydenta Polski też wszystko zepsuł z wyjazdem do Smoleńska na czele. I dosyć!

N
NorvidNH

Smutek Etruska liżącego Putina Merkel i Smar koziego? Nie to wyższy rodzaj głupoty!
Raduje się serce! Raduje się dusza to PEŁO na śmietnik gromadą wyrusza!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3