reklama

Olechowski: Nie jestem narcyzem, tylko kandyduję dla dobra Polski

RedakcjaZaktualizowano 
Fot. Marcin Obara/Polska
Z Andrzejem Olechowskim rozmawia Michał Karnowski

Start w wyborach prezydenckich ogłosił Pan w śnieżnej zadymce, stając przed dziennikarzami. To poza czy coś zawiodło i nie udało się wystartować głośniej?
Zawiodła pogoda. A poważnie mówiąc, to kandydat obywatelski, jakim jestem, nie może udawać, że ma te same narzędzia co kandydaci partyjni. Proszę więc nie ironizować.

Jestem od tego jak najdalszy. Pamiętam Pana start w 2000 roku i skromny początek oraz niezbyt wystawną kampanię. Rozumiem, że Pan wizji kampanii nie zmienił, ale czy sytuacja jest na pewno podobna?
Tak, bo i wtedy, i dzisiaj czuć było potrzebę kandydata niezależnego, o wystarczającym doświadczeniu i kompetencji do pełnienia urzędu prezydenckiego. Kandydata spoza warczących na siebie partii. Wtedy czułem to napięcie i dzisiaj też je czuję. Wynik z roku 2000 (17 procent i niespodziewane pokonanie Mariana Krzaklewskiego) zaliczam do swoich życiowych osiągnięć.

Do powtórzenia?
Nie, teraz musi być lepszy. Bo dziś potrzeba stworzenia ludziom pozapartyjnej możliwości aktywności jest jeszcze większa. Rośnie dystans do polityki, jest rozczarowanie jej jakością. Widziałem to podczas spotkań z ludźmi, pewnie pan też to dostrzega. Polityka zaczyna tracić ludzi! A polityka bez ludzi to klęska demokracji.

Ludzie lewicy mówią, że jestem politykiem prawicy. Prawicy - że lewicy. A ja jestem politykiem środka

Kto jest temu winien? Obecnie dominujące siły i osoby?
To nie jest tylko wina, to jest zamysł. Dwie dominujące partie świadomie marginalizują inne środowiska, wypychają organizacje obywatelskie, duszą inicjatywy oddolne. I PO, i PiS to dziś partie władzy. Różnica pomiędzy hasłami kampanijnymi a praktyką jest ogromna.

Rozczarowanie polityką jest faktem. Ale to nic nowego. Momenty, kiedy polityka porywała w Polsce ludzi, da się policzyć na palcach jednej ręki. Rok 1989, może jeszcze 2005...

Dlatego kandydatom niezależnym i obywatelskim jest we współczesnym świecie trudno. Ale nie należy się tymi trudnościami zniechęcać, jeśli się uważa, że coś jest korzystne dla Rzeczypospolitej. A jak tak uważam. I musi pan to przyjąć na wiarę. Nie robię tego z narcyzmu, autopromocji, bo swoją pozycję mam. Robię to ze szczerego przekonania, że polska polityka potrzebuje odświeżenia.

Dominują dziś dwa ośrodki: premierowsko-platformerski Donalda Tuska i prezydencko-pisowski Lecha Kaczyńskiego. Pana zdaniem zawodzą?

Widać zawód prezydenturą Lecha Kaczyńskiego. A z drugiej strony obserwujemy kolejne wydarzenia, które odsłaniają arogancję i narcyzm Platformy. Rozczarowanie PO narasta. I jaką mamy odpowiedź? Albo inne partie chcą zająć ich miejsce. Albo znajdzie się siła obywatelska zdolna przełamać ten pat.

Czym rozczarowuje i w czym zawodzi Pana Donald Tusk?
Powiem panu, gdzie zawodzą obaj. Pan Kaczyński jest skoncentrowany na przeszłości. Nie pomaga wykorzystywać polskich szans. Pomijam tu niedobry styl sprawowania urzędu, często będący dla Polaków powodem wstydu, jak te małostkowe spory o miejsce w polityce zagranicznej. A pan Tusk jest z kolei skoncentrowany wyłącznie na teraźniejszości. I nikt dzisiaj nie podnosi projektów, planów, z którymi pan, ja i większość Polaków mogłaby łączyć swoje nadzieje i ambicje. Bo co wynika z dzisiejszych projektów głoszonych przez Kaczyńskiego i Tuska, co by panu powiedziało, że warto skierować dziecko w jakimś kierunku, bo tam będzie za kilka lat rozwój. No, proszę mi coś takiego pokazać.
Orliki?
Hm... No tak... Sam pan widzi.

Jak się Pan dzisiaj definiuje?
Jestem politykiem środka.

Ludzie SLD mówią, że jest Pan politykiem prawicy.
Tak, a ludzie prawicy, że jestem politykiem lewicy. To naturalne, jak ktoś jest w środku, to dla tych z prawej jest na lewo, a dla tych z lewej odwrotnie. Ale nieco bliżej mi jednak do socjaldemokratów, bo u nich słyszę słowa ''człowiek'', ''obywatel'' i ''społeczeństwo'', a u konserwatystów - naród i państwo.

Do tej pory najbardziej był Pan kojarzony ze słowem ''rynek''.
A czyż rynek nie jest najbardziej wolnościowym i obywatelskim urządzeniem, jakie ludzie stworzyli?

Tak, ale to nie jest słowo socjaldemokratyczne.
Współczesna socjaldemokracja rynku nie kwestionuje.

To też, prawda, ale jest tu też pewna Pana wolta, zmiana.

Powiem szczerze, gdzie jest zmiana. Na pewno nie miałem tak przemyślanej kwestii walki o równość płci, o pełnię szans. Do tego dochodziłem, przyznaję.

Deklaruje Pan prezydenturę ponadpartyjną. Ale jak spojrzeć dokładnie, to wszystkie były tak obiecywane: i Wałęsy, i Kwaśniewskiego, i Kaczyńskiego. Nie wychodziło. Może to nierealne? Może nie ma miejsca na rolę arbitra?

Mimo wszystko można być prezydentem niezależnym. Ale żeby to osiągnąć, trzeba wchodzić do Pałacu Prezydenckiego bez długów w stosunku do konkretnego środowiska politycznego. Wtedy na niezależność będzie prezydenta stać i stąd formuła mojego kandydowania. A czy nie było prezydentów niezależnych? Lech Wałęsa moim zdaniem takim prezydentem był...

... aż do przesady.

Tak, aż do przesady. I Aleksander Kwaśniewski w swojej drugiej kadencji też był niezależny.

Mówi Pan o długach. Paweł Piskorski czeków nie wystawia?

Jeżeli kampania ma się skończyć sukcesem, nie może być oparta tylko na aktywach Stronnictwa Demokratycznego. To musi być szersza formacja, w której SD obejmie, jeśli zgodzi się mnie poprzeć, centralną rolę. Taka formuła nie spowoduje mojego uzależnienia od tej lub innej partii.

Jeszcze chwilę pozostańmy przy Pawle Piskorskim. Mówi Pan często o kolesiostwie, jakie pojawiło się w PO. Mówi Pan to w momencie, gdy ta partia jest u szczytu potęgi, więc to nie jest tanie. Ale czy jest Pan pewien, że Piskorski jest od tych grzechów czysty?
Nie sądzę, żeby ambicją środowiska skupiającego się w SD był wielki przełom na scenie politycznej, tu chodzi raczej o stworzenie solidnej partii klasy średniej. To w nich cenię. I dostrzeganie takiej potrzeby nas łączy. Odbyłem naprawdę wiele spotkań z ludźmi z tej warstwy i widzę duży dystans do polityki, a jednocześnie pragnienie merytorycznego dialogu. Nikt nie śpiewał mi ''Sto lat'', ale nikt nie odmawiał poważnej rozmowy.
Polaków trudniej dziś porwać, ale i trudniej oszukać?
Dokładnie tak. Co mi odpowiada, bo jestem człowiekiem racjonalnym. Wolę i chcę mierzyć się na argumenty, nie na emocje.

Wystartował w sobotę Jerzy Szmajdziński i SLD. I można wyczytać z jego wystąpienia kontury hasła wyborczego: obronę konstytucji, obietnicę spokoju, niechęć do wielkich zmian. A Pana zdaniem Polska potrzebuje wstrząsu czy przede wszystkim spokoju?
Moim zdaniem Polacy indywidualnie są w doskonałej formie. Potrzebujemy jednak umiejętności funkcjonowania jako zespół, drużyna. Dzisiaj sukcesów nie odnoszą soliści, ale właśnie zgrane zespoły. I nie mówię o naiwnym zawołaniu ''z polską szlachtą polski lud'', ale o budowaniu kapitału społecznego. To jedna z kluczowych wartości we współczesnym świecie. Potrzebujemy tego. I prezydent może być jedną z postaci, która inspiruje budowanie tej wartości. Po drugie zaś, Polacy potrzebują poprzeczek, do których mogliby doskoczyć. Nie mówię, że to muszą być igrzyska olimpijskie, ale państwo i społeczeństwo muszą mieć nakreślone ambitne cele. Polacy też. Ale na pewno nie potrzebujemy, żeby im mówiono, iż to dzięki państwu przeszli przez kryzys. Bo przeszli dzięki sobie.

Platforma też obiecywała uwolnienie energii Polaków. Nie spełniła tych nadziei?
To widać gołym okiem. Powstał wielki obóz polityczny, ale oryginalna PO się rozmyła. Zgrzeszyła tym, czym poprzednicy: kolesiostwem, partyjniactwem.

Aleksander Kwaśniewski proponował jakiś czas temu, żeby najsilniejszy kandydat poza PO - PiS zyskał poparcie pozostałych. Gdyby Jerzy Szmajdziński miał wyraźnie lepsze wyniki niż Pan, mógłby Pan na jego rzecz zrezygnować? I odwrotnie, on na Pana rzecz?
Na pewno to kandydat poważny, mający potrzebne kompetencje, by się o urząd prezydenta ubiegać. A co do pomysłu Aleksandra Kwaśniewskiego, to nie składa się takich deklaracji na starcie kampanii wyborczej. Ale zna mnie pan jako człowieka odpowiedzialnego, który na pewno tę inicjatywę byłego prezydenta traktuje poważnie.

fot. Marcin Obara

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Materiał oryginalny: Olechowski: Nie jestem narcyzem, tylko kandyduję dla dobra Polski - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 14

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zbynio

Niestety, z hasła " Aby POLSKA rosła w siłę a ludziom się żyło dostatniej" zapamiętał Pan tylko połowę i to moim zdaniem akurat mniej ważną. To świadczy niezbyt dobrze o Pana pamięci i fatalnie dobrze rokuje na przyszłość dla Pana wyborców, bo może się okazać, że zapomni Pan także o składanych obietnicach gdyby Pana wybrano.

a
akni11

Zgadzam się ze Zbyniem, niech Pan zniknie z polityki, bo szafowanie słowem Polska , Panu nie przystoi,a mnie -Polkę - obraża. Wyskoczył Pan jak filip z konopii po 7 latach niebytu i myśli Pan że już wszyscy zapomnieli jaki z Pana cwaniaczek?

K
Kolechowski

OOOOOOOJJJJJJ!!!!Lepiej po stokroc dla Polski gdy bedziesz narcyzem niz politykiem ,sprzedajny masonie i agencie Olechowski.

Z
Zbynio

Podobna historia miała miejsce dawno temu. Był sobie człowiek z pewnymi cechami charakteru podobnymi do Pana cech. Był to człowiek ideowy ( niedoszły pop ), niesłychanie skromny ( po śmierci zostawił jedynie płaszcz wojskowy, zwyczajny a nie wysadzany brylantami) i podobno bardzo pracowity , w czym bardzo Pana przypomina. Chciał dobra dla swojej Ojczyzny i udało mu się stworzyć najpotężniejsze w historii Rosji państwo, a mimi to ludzie nie byli specjalnie zachwyceni. To pokazuje, że lepiej coś robić dla ludzi a nie dla POLSKI.

R
Ryyynio

lepszy od Kaczynskiego i Tuska ale...powinien zrobic sobie tzw. "nosejob" operacje nosa, 20 minut i po krzyku, bo coraz bardzie wyglada jak Zwirek i Muchomorek,taki kulfon nie nie koresponduje ze stanowiskiem o jakie sie ubiega.

W
Widukind

panie Olechowski -byłeś , jesteś i będziesz tylko błaznem bo widocznie taka rola panu pisana.

Z
Zbynio

Niech Pan kandyduje dla swojego dobra, proszę, bo wtedy jest jakaś szansa, że i my, zwyczajni ludzie się jakoś pożywimy. Niech Pan kandyduje dla dobra Polaków, w tym także i Pana i uchowaj Boże dla dobra POLSKI. Dla dobra POLSKI byłoby pewnie sensowne przejscie na emeryture w wieku 100 lat a i to po przepracowaniu 70 lat, dla dobra Polaków niekoniecznie.

P
POeta

"Stracone zachody miłości" (wg Szekspira) -- POeta
Donald, bracie! Na Jamajce
Szybciej Bronek straci jajce,
Szybciej w Polsce w środku zimy
Będziesz z sosen rwał cytryny;
Szybciej Unia się rozpadnie
A Japonia znajdzie na dnie;
Szybciej Wisła zamiast w Gdańsku
Bieg zakończy swój w Murmańsku,
Szybciej w piasku koło Rumi
Znajdą skarb egipskich mumii,
A w egipskiej piramidzie
Dadzą spocząć jakiejś gnidzie;
Szybciej słonie zaczną latać,
"Lechia" mistrzem będzie świata,
W "Chlebka" rąbnie meteoryt,
Stefek wróci do obory,
Szybciej wilk odmieni skórę,
A "Grześ" z "Mirem" swą naturę,
Szybciej Julka (ta od dorsza)
Stanie się do pracy skorsza,
Szybciej wreszcie, drogi Wodzu,
PeŁo się wyrzeknie lodów,
A ty sam ugryziesz w piętę -
Niż zostaniesz prezydentem.

k
klassa

Zaglosuje na p. premiera TUSKA.

e
euro67

Wierze mu, zawsze pracowal dla wladzy, w PRL tez, gdy byl agentem sluzb!

P
Pietia

wszyscy że służb - "za"

A
AntiPiS

Podejrzewam że ś.p. Prof. Religa też by Pana wspierał. Niech Pan zgromadzi grono tzw. "autorytetów" popierających Pana kandydaturę. Lepsze to niż "fałszywy" PR

p
pik.

A tak naprawdę chodzi o kontynuacje III RP, zachowanie wpływów oraz kontrolę razwietki na każdą dziedziną życia Polaków.

K
Krzychu z Wrocławia

Zastanawia mnie parę rzeczy w tym człowieku. Gość jest związany z Citibankiem, który to bank wyłożył kupę kasy na kampanię pana Obamy. Pan Obama jak się okazało nie jest taki cudowny jak by się mogło wydawać. Czy to tylko przypadek? Czy w przypadku Andrzeja też możemy się spodziewać pięknej, dobrze finansowanej kampanii i obietnic? A co jak zostanie wybrany i okaże się, że zrobi to samo co senor Obama? Warto też wspomnieć o udziale Andrzeja w spotkaniach Bilderberg.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3