Ostatni normalny weekend

Jan Pleszczyński
Odkąd pamiętam, czyli oddawna, wielu moich znajomych chciało na stałe wyjechać z Polski. Oczywiście w kierunku zachodnim.

Wielu rzeczywiście wyjechało, a niektórzy nawet zupełnie nieźle się za granicą urządzili. Ja takich marzeń nie miałem, a jak czasem mnie jednak dopadały, to równie szybko mijały. Ale doskonale kolegów rozumiałem.

W Polsce nie widzieli dla siebie perspektyw. Ja zresztą też nie za bardzo, ale myślałem, że mogę całe życie po prostu czytać książki i jakoś to będzie. I rzeczywiście było, a kiedy przestało, to akurat komuna szczęśliwie się skończyła.

Dla mojego pokolenia Zachód i Ameryka były bajkowym, wspaniałym światem nieograniczonych możliwości, sprawiedliwości i dobrobytu. Słowo "Zachód" było po prostu synonimem szczęśliwego życia.

Stan naszych umysłów oddawał popularny dowcip o trzech koleżankach ze studiów, które spotykają się po latach i chwalą, za kogo wyszły za mąż. Pierwsza mówi, że za syna sekretarza partii w wielkiej fabryce. Druga, że za młodego, obiecującego profesora matematyki. Ale i tak przebiła je trzecia, która powiedziała: "A ja wyszłam za Francuza".

Przypomniały mi się te stare dzieje oczywiście z powodu Euro i zachwyconych naszym krajem kibicach z Zachodu. Oczywiście, malkontenci zaraz powiedzą, że kibice widzieli tylko ten jasny i odświętny obraz Polski i poznali lepszą stronę naszych charakterów. Widzieli Polskę radosną, a nie narzekającą. Nie widzieli problemów, z którymi my musimy stale się zmagać.

Można więc powiedzieć, że ci zakochani w Polsce goście nie mają pojęcia ani o naszym codziennym życiu, ani o nas. Tacy mili i sympatyczni, jak nas widzą i opisują, to jednak chyba nie jesteśmy. Ale przecież w tamtych odległych czasach większość z nas - ja też - Zachód znała głównie z filmów i książek, a nieliczni, którzy wyjeżdżali na jakieś stypendia czy w delegacje mieli raczej kontakt z lepszą stroną tamtego świata i z ludźmi, którym się powiodło. A i dziś chyba większość z nas ogląda te kraje z okien wycieczkowych autobusów, z hoteli i plaż i odwiedza miejsca turystycznie atrakcyjne, a nie jakieś slumsowate dzielnice.

Przypominam o tym, bo już pojutrze święto się kończy i zaraz uaktywnią się wyposzczeni politycy, przez cały czerwiec wegetujący na marginesach gazet i telewizorów. I znowu wytłumaczą nam, że żyjemy w beznadziejnym kraju.


Nasze serwisy:
Serwis gospodarczy - Wybierz Lublin
Serwis turystyczny - Perły i Perełki Lubelszczyzny
Serwis dla fanów spottingu i lotnictwa - Samoloty nad Lubelszczyzną
Miasto widziane z samolotu - Lublin z lotu ptaka
Nasze filmy - Puls Polski


Codziennie rano najświeższe informacje z Lublina i okolic na Twoją skrzynkę mailową.
Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
RobertP
"oddawna" zawsze mnie zastanawialo dlaczego pisze sie ten wyraz razem, bo przeciez powinno sie pisac to osobno?
b
bena
fajne przemyślenia...spojrzenie z lewa, prawa i ..........utrzymujmy poziom optymizmu a będzie dobrze :)
o
olo
To autor tego felietonu.
Politycy dopiero się ujawnią??? Dziwne, bo w moim telewizorze pokazywały się całe stada polityków PO i b. PZPR.
l
linia życia
Te trzy koleżanki znowu spotykają się po latach:
1. Ta co wyszła za sekretarza partii w fabryce zyskała najwięcej, ponieważ syn przejął po znajomości za psi grosz fabrykę wycisnął z niej co się jeszcze dało, doprowadził do upadłości i sprzedał z zyskiem, obecnie wedłu rankingu znajduje się w setce najbogatszych Polaków.
2.druga koleżanka, żona profesora matematyki, mieszka nadal w bloku, mąż nadal trzyma się stołka na uczelni i dorabia korepetycjami.
3. żona Francuza zaślepiona wizją dobrobytu, nie sprawdziła wcześniej, że mąż jest muzułmaninem, a ona teraz bawi gromadę dzieci żyjąc z zasiłku rodzinnego...
c
czimbamba
Bardzo dobra puenta panie redaktorze. Euro 2012 miało być świętem piłkarskim, ale mam nadzieje że również wlało w serca Polaków wiele wiary i optymizmu.
Dodaj ogłoszenie