reklama

Padewski: Nie sprzedam się Lacie, zrobię wszystko, by nie wygrał

Hubert ZdankiewiczZaktualizowano 
Andrzej Padewski (po prawej)
Andrzej Padewski (po prawej) JANUSZ WOJTOWICZ / POLSKAPRESSE GAZETA WROCLAWSKA
- Wszyscy w PZPN doskonale znają moje zdanie na temat Laty. Podczas niedawnego spotkania baronów wojewódzkich w Uniejowie jako jedyny powiedziałem publicznie, że nie poprę w wyborach ani jego, ani Zdzisława Kręciny, ani Ryszarda Czarneckiego, ani żadnego innego egzotycznego kandydata - mówi Andrzej Padewski, prezes Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej, w rozmowie z Hubertem Zdankiewiczem.

To jak to jest, sprzedaje się Pan Grzegorzowi Lacie za fotel wiceprezesa PZPN czy nie?
To absolutna nieprawda. Ten, kto opowiada dziennikarzom takie rzeczy, nie ma pojęcia o moich planach. Nie ma takiej możliwości.

Powiedział nam o tym jeden z członków zarządu PZPN.
Który?

Prosił o anonimowość.
No to o czym my w ogóle rozmawiamy. O plotkach rozsiewanych przez ludzi, którzy nie mają nawet odwagi mówić o tym pod nazwiskiem. Nie wiem tylko po co, bo wszyscy w PZPN doskonale znają moje zdanie na temat Laty. Podczas niedawnego spotkania baronów wojewódzkich w Uniejowie jako jedyny powiedziałem publicznie, że nie poprę w wyborach ani jego, ani Zdzisława Kręciny, ani Ryszarda Czarneckiego, ani żadnego innego egzotycznego kandydata.

Ale z Latą przy organizacji Euro 2012 Pan współpracował...
A miałem nie współpracować, skoro Wrocław był jednym z miast gospodarzy? Bądźmy poważni. Czym innym jest współpraca przy Euro, a czym innym współpraca z prezesem w zarządzie. Zapytajcie zresztą tych, którzy najgłośniej krytykują Latę, ile zgłosili uchwał, ile podjęli decyzji, jakie mają pomysły na naprawę polskiej piłki. Najprościej jest biegać do mediów.

Kogoś konkretnego ma Pan na myśli?
Tak, jedną osobę. Ale proszę nie pytać mnie o nazwisko.

Od nazwisk nie uciekniemy, bo kampania wyborcza ruszyła. Słyszymy w dodatku od działaczy, że lepszy stary Lato niż nowy Kosecki. Że może prezes wyciągnął wnioski z pierwszej kadencji. Wspominał o tym np. Zbigniew Lach, członek zarządu PZPN z Małopolski.
Wnioski to się wyciąga po roku działalności, a po czterech latach jest się już profesjonalistą. Działa się, otaczając ludźmi, którzy pomagają, a nie przeszkadzają.

Jak Kręcina?
Na przykład.

On też ma ochotę zostać prezesem.
Moim zdaniem nie ma szans. Rozmawialiśmy o tym w Uniejowie i prezesi zgodnie stwierdzili, że go nie poprą.

A kto poprze Latę? Mówi się, że pójdzie za nim Śląsk. Podobno waha się Małopolska...
Oczywiście, że są związki, które pójdą za prezesem. Nie wiem, ile ostatecznie, ale statut mówi, że do zwycięstwa w I turze potrzeba co najmniej 60 głosów. Tylu szabel Lato na pewno nie ma.

Zwolennicy Laty mówią, że zebrał już prawie 50.
Na dziś to niemożliwe. Moim zdaniem to tylko baloniki sondażowe wypuszczane po to, żeby przekonać nieprzekonanych. Mówią im: wsiadajcie do tego pociągu, bo odjedzie bez was. Na mnie to nie robi wrażenia.
Padają również argumenty, że na razie nie ma kandydata, który mógłby pokonać Latę. Roman Kosecki - jak widać - nie wszystkich przekonuje.
Moim zdaniem takie spekulacje nie mają sensu. Nie można z góry zakładać, że ktoś będzie dobrym albo złym prezesem. To widać po efektach jego pracy.

To zapytam inaczej - kto Pana zdaniem będzie dobrym prezesem?
Ja nie patrzę na nazwiska, tylko na program. Dobrym prezesem będzie ten, kto naprawdę spróbuje coś zmienić w polskiej piłce, a nie tylko będzie o tym mówił podczas kampanii. To musi być ktoś, kto otoczy się zespołem fachowców, nie będzie samodzielnie podejmować różnych dziwnych decyzji. Rola prezesa jest bardzo ważna, bo reprezentuje związek na zewnątrz. Musi być dobrym strategiem i politykiem.

Teraz to Pan mówi jak polityk. Tak, żeby przypadkiem nie powiedzieć za dużo.
Za wcześnie, by rzucać nazwiskami. Na razie nie wiemy jeszcze, kto ostatecznie wystartuje. Będę mądrzejszy po 25 września, gdy minie termin na zgłaszanie kandydatur.

Ostatni casting niczego nie rozstrzygnął?
Ma Pan na myśli piątkowe spotkanie baronów w Warszawie, na którym byli m.in. prezes Lato, Kosecki, Zbigniew Boniek i Andrzej Olechowski?

Dokładnie.
No to jedyny wniosek, do jakiego można po nim dojść, jest taki, że zwolennicy Laty nie mają racji. Sposób, w jaki prezes został przyjęty, świadczy raczej o tym, że poparcie dla niego maleje. A tak przy okazji, to nie bardzo rozumiem, dlaczego część mediów nas skrytykowała, że niby robimy jakieś - jak to pan powiedział - castingi. Dlaczego nie? W związkach wojewódzkich jest najwięcej szabel - 60. Jako ich prezesi uznaliśmy, że właśnie dlatego trzeba się spotkać. Różni medialni kandydaci mówią, że chcą startować, no to powiedzieliśmy im: przyjedźcie i powiedzcie, co chcecie zrobić. No i przyjechali, w sumie sześciu.

W tym Olechowski - ponoć jedyny kandydat, na którego Małopolska jest gotowa zagłosować przeciwko Lacie. W każdym innym przypadku poprze obecnego prezesa.

Olechowski faktycznie przyznał, że rozmawiał z Ryszardem Niemcem, ale szef Małopolskiego ZPN na razie oficjalnie go nie poparł. Z tego, co przeczytałem w pana tekście kilka dni temu, wspominał o tym tylko Zbigniew Lach.

Czyli wiceprezes Małopolskiego ZPN.
Zgoda, ale wydaje mi się, że mówił w swoim imieniu, a nie w imieniu całego związku. Co innego, gdyby powiedział o tym Niemiec.

Niemiec sam ponoć chce kandydować. Tyle że nie zyskał aprobaty innych baronów.
Teraz trochę spekulujemy. Ktoś coś tam kiedyś mówił, ale podczas naszych ostatnich spotkań temat jego kandydatury w ogóle się nie pojawił. On sam nie wspomniał o tym choćby jednym słowem, na dziś wygląda więc na to, że nie wystartuje. Moim zdaniem słusznie, bo po co mu dodatkowe kłopoty związane z koniecznością przeprowadzki z Krakowa do Warszawy. Prezes tak dużego związku jak PZPN nie może nim kierować na odległość. Ja bardzo szanuję prezesa Niemca, jego doświadczenie i olimpijski spokój, jaki zachowuje w trudnych sytuacjach. Byłby świetnym doradcą, ale chyba nie prezesem. Nie przesadza się starych drzew.
Mówi Pan, że szanuje prezesa Niemca. Prezesa Grenia też Pan szanuje?
Szanuję każdego prezesa, bo został wybrany w demokratycznych wyborach. Kazimierz Greń szefuje Podkarpackiemu ZPN, który dysponuje pięcioma głosami na Walny Zjazd. Jest dość istotnym graczem, który może wesprzeć reformy w PZPN.

Greń uchodzi za bardzo skutecznego działacza. To on był ojcem sukcesu Laty w 2008 r.
I za to powinien iść na kolanach do Częstochowy.

W pewnym sensie to zrobił. W każdym wywiadzie powtarza, jak bardzo pomylił się co do Laty. Mówi się, że wesprze Koseckiego, Bońka albo Jacka Masiotę, o ile ten wystartuje.
Nie dziwi pana, że nagle wszyscy, którzy się teraz objawili, są ludźmi Grenia. No to ja się pytam: kto nie jest jego człowiekiem?

Słyszę ironię w Pana głosie?
Dobrze pan słyszy.

Wyklucza Pan współpracę z Greniem?
Powtórzę to po raz kolejny - jedyną rzeczą, jaką wykluczam, jest poparcie dla obecnego prezesa. Nie zrobię tego ani ja, ani nikt z Dolnośląskiego ZPN.

W 2008 r. poparł Pan Bońka, który być może wystartuje również teraz. Tyle że to ponoć niewybieralny kandydat.
Ja tak nie uważam. Cztery lata temu teren go nie poparł, bo grupa skupiona wokół Laty stworzyła ostatniej nocy koalicję, która wycięła nie tylko jego, ale również innych wartościowych ludzi. Porozdawano stanowiska i to zapewniło sukces obecnemu prezesowi.

Nie boi się Pan, że historia może się powtórzyć?
Dziś geopolityka w PZPN jest inna. Ludzie zaczynają dostrzegać, że sposób zarządzania związkiem jest zły. Uważam, że każdy kontrkandydat prezesa Laty ma dziś duże szanse, żeby wygrać. Kilka związków - nie tylko mój - mówi, że chętnie poprze kandydata, który chce zmian. Nie sądzę, by chciał ich Lato. Nie liczyłbym na to, że on wyciągnął wnioski. Statut jest tak skonstruowany, że funkcję prezesa można pełnić tylko przez dwie kadencje. Wierzy pan, że on będzie chciał teraz coś zmieniać, skoro wie, że za cztery lata i tak będzie musiał odejść? Po co? Żeby ułatwić zadanie swojemu następcy? Tym bardziej trzeba zrobić wszystko, żeby nie został wybrany. Problem jest poważniejszy, niż pan myśli. Jestem w stałym kontakcie z władzami lokalnymi w swoim regionie i wiem, jak źle jest przez nich postrzegany obecny prezes. Brak kontrkandydata dla Laty może się skończyć nawet tym, że samorządy odwrócą się od piłki i przestaną ją finansować.

Jaka jest szansa, że baronowie wystawią swojego kandydata?
Prawdopodobieństwo jest duże. Ja jestem przeciwny temu, by prezesem PZPN został polityk. Wolę, żeby był to fachowiec zajmujący się na co dzień piłką nożną, a nie ktoś, kto przyszedł z zewnątrz i mówi, że wie, co należy zrobić. Takich ludzi to ja mam ochotę zapytać: gdzie byliście przez ostatnie kilkanaście lat. Czemu reformatorzy objawiają się dopiero teraz, gdy jest duża szansa, by wygrał ktoś spoza układu prezesa Laty? Gdzie byli wcześniej ci wszyscy mesjasze polskiej piłki?
Dopiero co przesłuchiwał Pan tych mesjaszy. Razem z innymi baronami.
Tak jak mówiłem - chcieliśmy posłuchać, jakie mają pomysły. Zresztą, mówiąc o mesjaszach, miałem raczej na myśli tych, których nie zaprosiliśmy. Uważam, że to było bardzo wartościowe spotkanie.

Chociaż wciąż nie wie Pan, kogo poprzeć.

A pan znów o nazwiskach. Poprzemy tego, kto przedstawi rozsądny program. Reformy, a nie rewolucji, bo nie da się w żadnej organizacji zmienić nagle całego biura, zarządu, wszystkich prezesów i wiceprezesów. To niemożliwe. Jestem przekonany, że można wybrać władze, które pociągną PZPN troszeczkę wyżej, niż jest. No bo cokolwiek by mówić, jesteśmy dużą europejską federacją, ale sportowo i organizacyjnie oceniani jesteśmy jak… No, krótko mówiąc, źle.

Co należy zmienić w pierwszej kolejności?
Wiele rzeczy. Trzeba zdecydowanie rozdzielić kompetencje piłki profesjonalnej i amatorskiej. Stworzyć tej drugiej lepsze warunki - weźmy choćby licencje dla klubów z III, IV i niższych lig. Stawia się na ogrodzenia, na klatki, na zabezpieczenia, a nie stawia się na szkolenie. W niemieckim związku - ja w ogóle jestem fanem tamtejszej piłki - czegoś takiego jak licencje dla klubów nie ma i jeśli ktoś mówi, że takie są wytyczne UEFA, to kłamie. Ja będę dążył do tego, żeby u nas również stawiano przede wszystkim na piłkę nożną, a nie na bariery.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Padewski: Nie sprzedam się Lacie, zrobię wszystko, by nie wygrał - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

s
släzak

uwazaj przypuszczlnie warszawiaku zebyscie nie musieli waszego Narodowego
w niedalekiej przyszlosci zaorac jak to juz raz zrobiliscie.Hehe

N
Nowak albo Malinowski

Dolnoslaski ZPN to 10 delegatów wiec maja prawo gadać o wyborach w PZPN

K
Kowalski

kim jest w ogóle ten Andrzej Padewski i dlaczego - poza chęcią zaistnienia w opinii publicznej - tak się ceni, puszy i mądrzy? Dla ludzi jego kalibru i żadnych zasług szkoda miejsca w mediach. W porównaniu z p. Lato- cokolwiek by o nim nie sądzić - to zero i pętak.

K
K9

Chorzów to niech się najpierw zbuduje potem dopiero Ślązaki możecie myśleć o jakichkolwiek meczach... z resztą w Chorzowie nie ma już stadionu narodowego i nie będzie... lobby śląska skończyło się wraz z rozwiązaniem PZPR! Stadion Narodowy jest jak przystało w Stolicy i kropka. W Chorzowie za to bedziecie mieli mitingi lekko atletyczne na tej waszej bieżni, hehe ;]

SYLWESTER

Kandydaci na stanowisko Prezesa PZPN mają czas do 25 września 2012 . Pamiętajmy, że Kandy dat na stanowisko Prezesa PZPN musi być Polak o ROZPOZNAWALNYM NAZWISKU W ŚWIATKU PIŁKARSKIM . Czyli Panie WŁODZIMIERZU LUBAŃSKI zostało już bardzo mało czasu, OCZEKUJEMY NA PANA ZGŁOSZENIE DO WYBORÓW . Do odbudowy piłkarstwa polskiego jest jeszcze szansa ale pod warunkiem, że będą to Profesjonaliści oprócz Laty, ORŁY GÓRSKIEGO . Tylko Wy zaufani Wielkiego Trenera możecie najpierw uporządkować PZPN a póżniej OŻYWIĆ PIŁKARSTWO POLSKIE !. Nie zawracajmy sobie głowy politykami, bo to Polscy Patrioci ale w rzemiośle piłkarskim są "zieloni" . Pan Kosecki dobrym Piłkarzem był , ale jest za "cienki" na Prezesa . Zbigniewa Bońka szkoda na Pre zesa, bo może być najlepszym Menadżerem PZPN i Kandydatem Polski do Wyborów na Prezesa UEFA. Z ORŁÓW GÓRSKIEGO na stanowisko Prezesa jest idealny Włodzimierz Lubański . Rekomendacji nie potrzeba jeden z najlepszych napastników na świecie, uczciwy, inteligentny Profesjonalista z doświad czeniem międzynarodowym . PANIE WŁODZIMIERZU , POLSKA PIŁKI NOŻNEJ OCZEKUJE NA PANA ZGŁOSZENIE. Tylko musi Pan pamiętać, że REPREZENTACJA POLSKI WRACA NA STADION ŚLĄSKI W CHORZOWIE . A W "STODOLE NA WZGÓRZU" W WARSZAWIE NIECH GRA "PO" I KOMUCHY !. PANIE WŁODZIMIERZU OCZEKUJEMY NA PANA ZGŁOSZENIE WRAZ Z PIĘKNĄ MINISTER SPORTU. Pani MINISTER MUCHA powinna zostać Przewodniczącą KOMISJI WYBORCZEJ PZPN. OCZEKUJEMY !.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3