reklama

Panie wystąpiły przeciwko paniom, ale czy wiedzą, w jakiej sprawie?

Janina ParadowskaZaktualizowano 
Polska
"Zdecydowanie sprzeciwiamy się wprowadzeniu parytetów dotyczących 50 proc. udziału kobiet w parlamencie, rządzie, nauce".

Tak napisały między innymi sygnatariuszki listu przeciwko parytetom, osoby o znanych nazwiskach, jak Jadwiga Staniszkis, Barbara Fedyszak-Radziejowska, Krystyna Mokrosińska i wiele innych, przeważnie dzierżących tytuły naukowe. Uzasadniły, że konstytucja gwarantuje równość i kobiety dają sobie radę same.

Zachęcona takim stanowiskiem, a także myślą, że przecież ja również sprzeciwiam się gwarantowaniu połowy miejsc dla kobiet w parlamencie, rządzie (dlaczego nie ma ich być na przykład 60 albo nawet 70 proc.?) czy w radach naukowych, gdzie winien decydować naukowy dorobek, a nie płeć, zajrzałam na stosowną stronę internetową i ów list w całości przeczytałam. Nie mam większego kłopotu z jego zrozumieniem, wiele stwierdzeń jest mi bardzo bliskich, choć razi mnie napuszona stylistyka i nadużywanie wielkich słów. Szczególnie nie lubię argumentu, na czym to jeszcze ucierpi wizerunek Polski, a od parytetów ma ucierpieć. Jednak nawet z tym argumentem dyskusji nie podejmę, bo może gdzieś ucierpi, a gdzie indziej nie ucierpi.

Też jestem przeciw gwarantowaniu kobietom połowy miejsc w Sejmie. Ale w ustawie o parytetach chodzi o coś innego

Nie bardzo tylko rozumiem, dlaczego ten list pojawił się akurat teraz, skoro ma się odnosić, tak przynajmniej wynika z tekstu, do jakichś uchwał Kongresu Kobiet Polskich (akurat uchwały o takich gwarancjach nie znam), który obradował w czerwcu. Kolej rzeczy jest bowiem inna. Pod koniec grudnia został złożony w Sejmie obywatelski projekt ustawy o parytetach na listach wyborczych. Nic nie mówi on o składzie parlamentu, rządzie, o radach instytucji naukowych, o gwarancjach dla kobiet, którym z mocy ustawy ma przysługiwać połowa miejsc. Postuluje bardzo skromnie, aby kobietom zagwarantować połowę miejsc na listach wyborczych, a już wyborca zrobi, co zechce. Wybierze kobietę czy mężczyznę, to jego, obywatela, sprawa. I tak być powinno.

Dlaczego Szanowne Panie obdarzone tyloma tyłami naukowymi postanowiły napisać list akurat w tym momencie i wystrzelić z armaty do wróbla, nie wiem. Wiem, że powszechnie odczytywany jest jako protest przeciwko konkretnemu projektowi ustawy. Tak przedstawiany jest w mediach i tak będzie funkcjonował, co dla wszystkich podpisujących, obdarzonych tyloma tytułami naukowymi, powinno być oczywiste. Tak będzie funkcjonował ku uciesze tych, którzy twierdzą, nie bez racji, że nikt tak skutecznie nie eliminuje kobiet z różnych stanowisk jak one same. No i jeszcze, że panie same najlepiej potrafią się kłócić. W przeciwieństwie bowiem do solidarności panów, u pań jakoś ciągle występuje jej pokaźny deficyt.

Zastanawiam się nad kwestią czasu powstania owego listu, bowiem jakoś nie może mi przyjść do głowy, że z tak licznego grona podpisujących ani jedna osoba nie zechciała przeczytać projektu ustawy i podpisywała list protestacyjny na zasadzie: przeciwko parytetom? Oczywiście, chętnie podpiszę. Kto podpisał? Profesor Staniszkis? To ja się przyłączam. Taki jest niestety mechanizm powstawania wielu listów, ale trudno mi uwierzyć, aby akurat panie były aż tak nieuważne i nie wiedziały, pod czym się podpisują. Może więc lepiej, aby śmiało zaprotestowały przeciwko samej ustawie, zamiast topić projekt w powodzi słów na zupełnie inny temat.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Panie wystąpiły przeciwko paniom, ale czy wiedzą, w jakiej sprawie? - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kmiot

Ni pies ni wydra, cos na kształt świdra. Jak mawiał śp. Tow. Wiesław Gomułka w 1968r podczas rozruchów studenckich. Szanowny Babochłopie te kobiety, które podpisały się pod listem mają do tego prawo mimo, że nie myślą poprawnie politycznie jak Michnikowcy. Minister sprawiedliwości Republiki Francuskiej piękna R. Dati pochodzenia arabskiego podczas solidnego pełnienia swojego urzędu zaszła w ciążę i urodziła dziecko a nastepnie zrezygnowała ze stanowiska. Została wybrana do Parlamentu EU. Sama doszła do wniosku że być matką i Ministrem to za duży ciężar na Jej barkach. Kto jak kto ale prawicowy Prezydent R. Francuskiej bez parytetów powołał wiele Pań na stanowiska Misnistrów. Czyli chcieć to móc bez nagonek i podchodów.

a
arnie

PZPR-owskie autorytety( Urban, Jaruzelski, Paradowska itd...) brylują w mediach na okrągło i wylewają swoją UBecką żółć na Naród.

;)

w policji, w PKP, na budowie a szkoły to od razu staną bo skąd tam wziąc 50 % facetów

W
Walery Wątróbka

Po co parytet 50% nie lepiej 70%. Wtedy dopiero w Polsce będzie dobrze. Powiedzcie kiedy ta baba z centusiowego grodu brzydsza od g.... przestanie nas dręczyć. A na marginesie zwracam uwagę,że mamy w Lublinie jedną piękną Posłankę, którą co tydzień pokazują w prasie w coraz to innej fryzurze i która się chwali, że robi swoje a Lublin ma w nosie. Jak będzie jeszcze Takich ze 3 to dopiero będzie checa i zmierzch kabaretów.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3