Pascal Brodnicki i Karol Okrasa. O dwóch takich, co zmieniają polską kuchnię

Wojciech Rogacin
Karol Okrasa i Pascal Brodnicki są twarzami najnowszych ofert win z regionu Bordeaux sprzedawanych w sieci sklepów Lidl oraz autorami książki "Pascal kontra Okrasa", która rozeszła się w ilości 1,2 miliona egzemplarzy
Karol Okrasa i Pascal Brodnicki są twarzami najnowszych ofert win z regionu Bordeaux sprzedawanych w sieci sklepów Lidl oraz autorami książki "Pascal kontra Okrasa", która rozeszła się w ilości 1,2 miliona egzemplarzy Fot. Jacek Sadkowski / materiały prasowe
Udostępnij:
Są świetnymi kucharzami i przyjaciółmi. Pascal Brodnicki i Karol Okrasa odnoszą sukces za sukcesem i od ponad dziesięciu lat uczą Polaków czerpać radość z gotowania.

Jest końcówka listopada 2013 r. W Drukarni Praskiej przy ulicy Mińskiej na warszawskiej Pradze odbywa się premiera książki kucharskiej "Pascal kontra Okrasa" będącej podsumowaniem ich kulinarnego programu nagrywanego dla sieci sklepów Lidl i zawierającej po 52 przepisy obu kucharzy.

Milionowy nakład książki w czasach, gdy kilka tysięcy sprzedanych egzemplarzy uważa się za bestsellery, musiał robić wrażenie. Zwłaszcza że kucharskiego poradnika, który dodawano do zakupów w Lidlu, wystarczyło nie do świąt, ale tylko na dwa tygodnie. W grudniu trzeba było dodrukować kolejne 200 tys. sztuk.

Z miejsca Pascal Okrasa stali się najpoczytniejszymi autorami w Polsce w ostatnich dekadach. O takich nakładach nie może marzyć żaden polski pisarz. - Jeśli sprzedało się 1,2 mln egzemplarzy, to oznacza, że w co 11. polskim domu jest nasza książka - cieszy się Pascal Brodnicki.

Ale wraz z Karolem Okrasą goszczą w polskich domach od kilkunastu lat. Czasami razem, czasami osobno zmieniają kulinarne zwyczaje Polaków. Uczą gotowania i miłości do polskiej kuchni. Mówi się o nich, że przez swoją obecność w polskich domach dzięki przeróżnym telewizyjnym programom o gotowaniu oraz wydanym książkom kucharskim robią więcej dla podniesienia kultury gotowania w Polsce, niż zrobiłyby to jakiekolwiek programy edukacyjne.

- Nie tylko my zmieniamy Polaków. Ludzie zmieniają swoje zwyczaje gotowania, a my dołożyliśmy do tego jakieś ziarnko soli - mówi Brodnicki.

Czy sukces mówiącego z uroczym francuskim akcentem Pascala i pełnego pasji kuchennego odkrywcy Karola Okrasy wynika z faktu, że coraz zamożniejsze społeczeństwo pragnie jeść coraz lepiej i coraz przyjemniej? Czy może to ofensywa kulinarnych programów zmienia zwyczaje społeczne? Pewnie mechanizm działa w obie strony. - A ja chcę, by do polskiej kuchni dodać trochę europejskości. I żeby gotowanie dla Polaków stało się czystą przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem.

Zgadza się z nim Karol Okrasa: - Polska się zmienia, a Polacy powinni cieszyć się jedzeniem. Trzeba jeść nie po to, żeby się po prostu najeść, ale żeby smakować.

Okrasa: Sami musimy odkryć, że mamy genialną kuchnię w każdym regionie. I powinniśmy ją promować

Zanim obaj zagościli na stałe na ekranach telewizorów i stali się niezwykle popularni, mieli początki typowe, jak setki czy może tysiące kucharzy, o których nikt później nie słyszy. 36-letni dziś Karol Okrasa uczył się w technikum gastronomiczno-hotelarskim imienia E. Pijanowskiego w Warszawie, a potem skończył wydział nauk o żywieniu człowieka w warszawskiej SGGW.

O dwa lata starszy od niego Pascal już od 13. roku życia uczył się w gastronomicznej szkole zawodowej, a w wieku 16 lat pracował w restauracji na paryskim Montmartre.

Obaj pracowali później w kuchni warszawskiego hotelu Bristol. W latach 90. był to najznamienitszy hotel w stolicy. Karol Okrasa pełnił tu nawet przez dwa lata funkcję szefa kuchni.

Pascal szlify zdobywał później w wielu krajach Europy, ale największy egzamin przeszedł, pracując jako kucharz w prestiżowej restauracji Les Pyrenees mającej dwie gwiazdki Michelin. Jak wspomina, była to jego prawdziwa kucharska szkoła przetrwania. - Szef kuchni linijką mierzył tam wysokość stożka z fasolki szparagowej. Danie niespełniające najdrobniejszych norm od razu wrzucał do kosza. Sosy do dań przygotowywało się tam przez kilka dni - wspomina.
Praca w kuchniach renomowanych hoteli oraz w prestiżowych restauracjach dała im doświadczenie oraz markę. Ale i to nie pomogłoby, gdyby nie pewne cechy charakteru, jak otwartość na świat, pracowitość, czy poczucie humoru. To między innymi dzięki tym cechom oraz zapotrzebowaniu na kucharskie programy obaj trafili do telewizji.

- W 2002 r. wystąpiłem w programie w telewizji TVN. Po mniej więcej półtora roku rozmawiałem z producentem tego programu i wspomniałem, że gdyby miał znowu dla mnie propozycję, to proszę, by się odezwał - opowiada Brodnicki o swoich początkach pracy w polskiej telewizji. - On odpowiedział: OK. I rzeczywiście po jakimś czasie przysłał mi wiadomość: "Jest robota, przyjeżdżaj". Więc przyjechałem.

Na miejscu dowiedział się, że Edward Miszczak, który już od kilku lat był wówczas dyrektorem programowym TVN, chciał emitować na antenie program kulinarny TVN. Coś w stylu programów brytyjskiego celebryty kuchni Gordona Ramsaya.

Casting do programu nie był jeszcze przeprowadzony, ale - jak wspomina Pascal - ekipa nagrywająca zaproponowała jemu, żeby skoro już przyjechał, to spróbował zagrać gospodarza. - I spodobało im się - mówi Brodnicki. - Powiedzieli Miszczakowi, żeby zatrudnić mnie. On nie był przekonany. Odparł: "Trochę dziwnie mówi ten Pascal". Przekonał się jednak, kiedy ekipa mu powiedziała, że napisze mi się teksty, co mam mówić, i wszystko będzie OK - opowiada Pascal.

Tak w 2004 r. zaczęła się jego telewizyjna przygoda w programie "Pascal: po prostu gotuj". Jak sam pisze na swojej stronie internetowej: "Była to zupełnie inna lekcja kuchni. Musiałem przygotowywać bardzo proste dania, wprowadzać nowe produkty i traktować widza tak, jakbym go edukował i dzielił się z nim swoją kulinarną wiedzą". Ale młody, mówiący z silnym francuskim akcentem kucharz szybko podbił serca widowni. Nie tylko w Polsce.

W 2004 r. Pascal spotkał się na ekranie z Karolem Okrasą. Francuskie stowarzyszenie producentów żywności zaproponowało im obu nakręcenie wspólnego programu promującego francuską żywność. Okrasa wtedy już był znaną postacią w telewizji. Od 2003 r. prowadził w TVP 1 program kulinarny "Kuchnia z Okrasą", a potem w Dwójce program "Smaki czasu z Karolem Okrasą". Miał już w swoim zawodowym życiorysie również wielki atut w postaci pełnienia przez dwa lata stanowiska szefa kuchni w warszawskim hotelu Bristol.

Pascal: W Polskiej kuchni najbardziej lubię taki zwykły bigos z powidłami śliwkowymi. Do niego zawsze wracam chętnie

Brodnicki i Okrasa szybko zauważyli, że nadają na tych samych falach. To samo poczucie humoru, niewinne kawały robione jeden drugiemu… Tak zaczęła się przyjaźń obu mistrzów kuchni. Chociaż każdy z nich miał własne projekty, programy, pisał książki kucharskie, to od tamtej pory prywatnie są zawsze razem. Często jeżdżą wspólnie - wraz ze swymi rodzinami - na wczasy, spotykają się na urodzinach i imprezach rodzinnych, wspólnym gotowaniu, pomagają sobie w różnych sytuacjach domowych.

O ile Brodnicki w swoim programie oraz w pięciu wydanych samodzielnie książkach ("Po prostu gotuj", część 1, "Po prostu gotuj", część 2, "Gotuj kolorowo z Pascalem", "Po prostu grilluj", "Po prostu mi to ugotuj") stara się dodawać powiewu europejskości do polskiej kuchni i wzbogacać ją dodatkami oraz przepisami kuchni europejskich, o tyle Okrasa za cel wziął sobie wyciąganie tego, co najlepsze, z polskiej tradycji kulinarnej. Ale również dokonuje kulinarnych eksperymentów, jak np. łączenie - zdawałoby się wykluczających się - smaków w nadawanym obecnie w TVP programie "Okrasa łamie przepisy". Karol jeździ po Polsce i urozmaica dania lokalnej kuchni, korzystając z tradycyjnych produktów.

- Kuchnia w Polsce jest bardzo zróżnicowana. Na przykład Podhale to kulinarnie zupełnie co innego niż Kaszuby. Mamy czyste Mazury, ale nie tylko one - czystą Polskę. Mamy nieprzetworzoną żywność. I to powinniśmy promować. To jest to, co mamy unikalnego. Tym powinniśmy zdobywać przewagę nad innymi - mówi Okrasa, który jest prawdziwym fanem polskiej kuchni.
Promuje ją m.in. w swej restauracji Platter w warszawskim hotelu Intercontinental. Okrasa przyznaje, że prowadzenie restauracji to bardziej hobby i czysta przyjemność niż biznes. A największą radość daje mu często bardziej samo przygotowanie dania niż jedzenie.

Karol jest wręcz zachwycony skarbami polskiej kuchni. - Polska kuchnia jest w ogóle nieznana. Ale to my sami musimy ją odkryć - mówi. - Mamy wspaniałe metody przygotowywania ryb i dziczyzny czy choćby wędzenia, solenia, kiszenia. To unikalne w skali świata.

Opowiada, jak kiedyś kręcąc swój program, był w pewnej wsi. Gospodyni podała na stół schab. Właściwie był surowy. Leżał najpierw w roztworze cukru i soli, a potem sechł jakiś czas przy kuchni. - Był genialny. Lepszy niż francuska szynka surowa. Zapytałem tę panią, jaki jest przepis na ten schab. A ona odpowiedziała, że nie ma przepisu. Robi tak, jak robiły to jej mama i babcia. Sami musimy więc odkryć, że mamy genialną kuchnię i świetne produkty - dodaje Karol.

Czy Pascal lubi polską kuchnię? - Bardzo. Chociaż odkrywałem ją dopiero w Polsce - odpowiada. Jego ojciec był Polakiem, ale w domu nie mieszał się do kuchni. W związku z tym Pascal wyrósł całkowicie we francuskiej tradycji kulinarnej i polskich potraw nie znał. Przez lata pracy w Polsce zasmakował w wielu polskich potrawach.

- Mam wiele ulubionych polskich dań i nie przywiązuję się do jakichś, ale lubię w różne pory roku wracać do różnych potraw - wyjaśnia. - Najbardziej lubię taki zwykły bigos z powidłami śliwkowymi. Uwielbiam wszelkie kasze. Kwaśnicę. Lubię ciasta - dobrą kutię, makowiec, karpatkę czy zwykłe kluski śląskie, kluski lane z makiem. Nie nastawiam się na jedną potrawę, ale do tych, które wymieniłem, zawszę lubię wracać.

Mamy w domu i polską, i francuską tradycję, więc na święta mieliśmy potrawy tradycyjnie polskie i francuskie. Były bigos, barszcz z uszkami, cztery rodzaje śledzi, pierogi. A ja z francuskich potraw przygotowałem perliczkę grillowaną. Pogoda była dogodna, więc na święta grilla odpaliłem i tę perliczkę zrobiłem z tymiankiem, rozmarynem i pieprzem.

Bardzo dużo ostryg mieliśmy. Trochę było nietypowo, bo we Francji się je na święta foie gras, a my w tym roku nie mieliśmy. Ale mieliśmy małże w białym winie.

Wygląda więc na to, że w domu Brodnickiego było na święta tradycyjne wielkie polskie jedzenie.

- No, nie mieliśmy 12 potraw - odpowiada na to Pascal. Ale potwierdza, że jedzenia było w bród. - My uwielbiamy owoce morza. Tych ostryg zjedliśmy mnóstwo. W pięć osób zjedliśmy 75 ostryg!

Jak to się stało, że Okrasa i Pascal tak się zgrali? Wydali wspólnie książkę kulinarną, a wcześniej dla Lidla kręcili razem program telewizyjny?

- Zaproponowała nam to agencja obsługująca tę sieć. Pomysł, że ja i Karol Okrasa, był takim wspólnym - agencji i naszym - wyjaśnia Brodnicki.

Mówi, że w całych tych projektach satysfakcję daje mu to, że może przekazać swoją wiedzę, zachęcić Polaków do gotowania. - Dostaję mejle od ludzi, którzy piszą, że myśleli, że nie umieli gotować, a teraz, dzięki nam złapali bakcyla na kuchnię. Dla mnie to wielka radość. A poza tym dużą radość daje mi to, że gotujemy i prowadzimy projekty razem z Karolem. To naprawdę fantastyczny człowiek i przyjaciel.
Jako świetni kumple i ludzie z ponadprzeciętnym poczuciem humoru lubią sobie robić śmieszne kawały i sprawiać najdziwniejsze niespodzianki. Jedną z ostatnich Okrasa zrobił Brodnickiemu na jego urodziny. Było to w Poznaniu. - Mieliśmy gdzieś jechać z Karolem i łapiemy taksówkę. A taksówki nie ma. Nie możemy nic złapać. Wtedy Karol wyciąga kluczyki i mówi: - Chcesz jechać? No to masz - i pokazuje stojącego obok malucha. To było takie piękne, wychuchane auto, wyglądało jak nowe. A ja strasznie lubię takie samochody - opowiada Pascal. - Więc wsiedliśmy i pojechaliśmy. I jedziemy na tej szybkiej drodze pod Poznaniem, ile tylko ten maluch mógł wyciągnąć. Wyprzedzamy na autostradzie jakieś mercedesy, a ludzie z tych samochodów patrzą na nas zszokowani - śmieje się Brodnicki.

Ale zaraz dodaje, nie kryjąc wyrzutów sumienia: - Potem się okazało, że właścicielem tego samochodu był jakiś pasjonat, który go utrzymywał w takim świetnym stanie i sam nim nawet nie jeździł, tylko woził na lawecie, żeby się mu nic nie stało. A wypożyczył je tylko dlatego, że prosił go Karol.

Innym razem, w Bordeaux, podczas pewnego obiadu w towarzystwie ponad 20 - również powszechnie znanych - osób Karol przypomniał sobie, że musi zadzwonić i złożyć życzenia urodzinowe swej siostrze. - Jaką by jej tu zrobić niespodziankę? - zastanawiał się głośno. - Zadzwoń do niej i przekazuj telefon po kolei wszystkim, każdy z nas złoży jej życzenia - zaproponował Pascal.

Tak zrobił. Dziewczyna dostała najbardziej niezwykłe życzenia w życiu.

Okrasa i Pascal lubią robić kawały nie tylko sobie nawzajem. Lecąc we Francji samolotem, chcieli zrobić psikusa jednemu z bliskich znajomych, który leciał razem z nimi, i powiedzieć mu coś humorystycznego przez megafon w samolocie. Stewardesę oszukali, że chcą złożyć życzenia urodzinowe koledze, i poprosili, by pozwoliła im przemówić. Ta jednak nie zgodziła się oddać im mikrofonu, tłumacząc to sprzeciwem szefowej pokładu. Kawał się nie udał, chociaż… Tuż przed lądowaniem szefowa pokładu podeszła do ich zdumionego kolegi i złożyła mu najlepsze życzenia urodzinowe w imieniu całej załogi.

Poczucie humoru Pascala ktoś wykorzystuje w internecie. Na Twitterze powstało konto pod jego nazwiskiem z humorystycznymi wpisami. - Ktoś się pode mnie podszywa. To nie jest moje konto, ja mam konto na Facebooku - mówi Pascal. - Zobaczyłem to na Twitterze i widzę, że często ktoś pisze jakieś bzdury. A ja mam masę projektów i dostaję mnóstwo propozycji współpracy, więc nie mam czasu, żeby się tak udzielać na Twitterze. Mam wiele projektów, jeszcze nie są odpalane, są na papierze i dopóki nie wejdą w życie, to nie chcę zapeszać i o nich mówić.

Obaj kucharze czują, że gotując na ekranie czy pisząc książki z przepisami, promują dobrą kuchnię. - Mnie się marzy, żeby w Polsce przy okazji różnych kiermaszów tak popularnych teraz w miastach nie było żadnych innych produktów żywnościowych, tylko regionalne - mówi Okrasa. - Znam w Polsce wielu producentów świetnych produktów, ale oni często produkują dla niewielkiej grupy ludzi, często właściwie tylko dla przyjaciół. Te ich produkty powinny być wypromowane - dodaje.

Na razie razem z Pascalem cieszą się, że książki z ich przepisami będą teraz przez lata leżeć w polskich domach. - Książka to coś lepszego niż przepisy na monitorze komputera. Do niej szybko można wrócić - mówi Pascal. Mówi, że z Okrasą starają się proponować Polakom dania niecodzienne, ale takie, które można przygotować łatwo.

- Moim zdaniem kuchnia polega na tym, że człowiek gotuje, żeby zjeść, a nie się narobić. Owszem, na Boże Narodzenie, jakieś rodzinne spotkanie, kiedy mamy więcej czasu, to wtedy można dłużej coś przygotowywać. Jednak na co dzień ludzie potrzebują ugotować szybko i prosto. Najwięcej trzy czy pięć składników, a nie dania, które przygotowuje się trzy dni czy trzy miesiące - mówi Pascal.

W rozmowie zarówno Pascal, jak i Okrasa wspominają o swoich nowych rozpoczętych projektach i planach. Pascal ostatnio często bywał w Azji. Czy w tym zabieganiu ma czas dla rodziny?

- Uczę się tego, że praca pracą, a rodzina jest najważniejsza. Jak miałem w tym roku kontuzję nogi, to mi dało dużo do myślenia właśnie o rodzinie - opowiada popularny kucharz. - Zresztą właśnie z rodziną najczęściej wiąże się nasze gotowanie.

Gdy na koniec rozmowy życzę mu więc zdrowia, rodzinnego szczęścia i sukcesów w 2014 r., kucharz odpowiada: - Dobrze powiedziałeś - zdrowie i rodzinne szczęście to sprawy najważniejsze. A sukcesy zawodowe są dla mnie sprawą drugorzędną.

***

Karol Okrasa przez dwa lata był szefem kuchni w warszawskim hotelu Bristol. Od ponad 10 lat promuje polską kuchnię w różnych programach telewizyjnych. Ostatnio na antenie TVP można go oglądać w programie "Okrasa łamie przepisy", gdzie stara się szukać niekonwencjonalnych połączeń tradycyjnych i regionalnych polskich smaków.
Pascal Brodnicki przybył do Polski na początku XXI w. i zachwycił telewizyjną widownię prostotą przepisów oraz swoim francuskim akcentem. W jego polsko-francuskim domu rodzinnym nie było tradycji polskich dań. On sam teraz próbuje dodać pikanterii polskiej kuchni i wprowadzić do niej nowe, europejskie elementy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Pascal Brodnicki i Karol Okrasa. O dwóch takich, co zmieniają polską kuchnię - Polska Times

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Anna
Promowanie Okrasy i tego co on gotuje to jak promocja palenia tytoniu i picia alkoholu. Jego przepisy są zaprzeczeniem podstawowych zasad zdrowego żywienia. Powinno być to zabronione tak jak reklama papierosów...
Więcej informacji na stronie głównej Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie