18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Paul Ciancia chciał zabić jak najwięcej agentów. Kim jest szaleniec, który zaatakował w Los Angeles?

Kazimierz Sikorski
Ameryka znów w szoku po tym, jak bezrobotny mechanik z New Jersey otworzył ogień na lotnisku w Los Angeles. Kim jest Paul Ciancia i dlaczego zaatakował?

Na lotnisku międzynarodowym w Los Angeles mogło dojść do jeszcze większej jatki. Jak nieoficjalnie ujawnili przedstawiciele FBI, zamachowiec, który w piątek rano miejscowego czasu otworzył z broni półautomatycznej ogień do pracowników lotniskowej ochrony, miał przy sobie zapiski, z których wynikało, że chciał zamordować wielu agentów.

Zastrzelił agenta

Jedyną śmiertelną ofiarą 23-letniego Paula Ciancii był 39-letni oficer ochrony na lotnisku w Los Angeles Gerardo Hernandez. W masakrze rannych zostało kilka osób, w tym dwie, jak twierdzą lekarze, są w stanie ciężkim. Sam szaleniec został ranny przez policję, postawiono mu już zarzut morderstwa, za co grozi kara śmierci.

Motywy kolejnej masakry, która poruszyła Amerykanów, nie do końca są jasne. Mówi się, że Ciancia, bezrobotny mechanik ze stanu New Jersey, chciał popełnić samobójstwo. Poinformował o tym swoją rodzinę i o tym, że dokona czegoś tragicznego. Ojciec szaleńca natychmiast dał znać o zamiarach syna policji, stróże porządku nie byli jednak w stanie błyskawicznie zlokalizować zamachowca.

Nie może zeznawać

Ciancia jest wciąż w szpitalu, został ranny między innymi w nogi i w twarz. Agenci FBI twierdzą, iż znajduje się on w tej chwili w takim stanie, że nie można go jeszcze przesłuchać.

Jak jednak ujawnili śledczy, znalezione przy nim odręczne zapiski jednoznacznie wskazują, iż miał on plany zabicia wielu agentów lotniskowej ochrony.

"Czarni, biali, żółci, nikogo nie dyskryminuję" - miał napisać szaleniec, a informacja ta pochodzi od jednego z policjantów, który chciał zachować anonimowość.

David Bowdich, szef biura FBI w Los Angeles, potwierdza, iż szaleniec miał takie plany, a jego celem byli pracownicy agencji rządowej zajmującej się ochroną lotniska.

Zdaniem kalifornijskiej prokuratury Ciancia działał z premedytacją. Wszystko zaczęło się od jego przyjazdu na lotnisko w Los Angeles.

Źródło: x-news/CNN Newsource

Wyjął broń z torby

Według ustaleń policji mężczyzna wyciągnął z torby karabin półautomatyczny i otworzył ogień na stanowisku kontroli bezpieczeństwa dla pasażerów, zabijając funkcjonariusza Agencji Bezpieczeństwa Transportu (TSA), Gerardo Hernandeza, i raniąc 7 osób, w tym dwóch kolejnych pracowników TSA.

Ta agencja zajmuje się przeprowadzaniem kontroli bezpieczeństwa na lotniskach w USA, badając pasażerów i ich bagaże.

Przypominał wojskowego

Zamachowiec był ubrany w polowy kombinezon. Gdyby nie zdecydowana i błyskawiczna akcja miejscowych służb, ofiar byłoby znacznie więcej. Początkowo mówiono o zastrzeleniu szaleńca, co ostatecznie się nie potwierdziło.

Paul Cancia napisał o swoim desperackim kroku do rodziców, nie można go było jednak powstrzymać

Szykował od dawna

Podejrzewa się, że Ciancia od dawna przygotowywał się do ataku na lotnisku w Los Angeles, jeden z największych portów lotniczych w Ameryce. Wciąż nie udało się wyjaśnić motywu jego działania.

Sąsiedzi oraz znajomi opisują zamachowca jako człowieka skrytego, małomównego i bez przyjaciół.

On zawsze trzymał się na uboczu - opowiadał David Hamilton, jeden z nielicznych znajomych zamachowca. Niektórzy z jego otoczenia sugerują, że mógł on mieć skłonności samobójcze.

Paraliż lotniska

Przez wiele godzin terminal numer 3, w którym doszło do krwawej jatki, był zamknięty. Spowodowało to ogromne problemy z ruchem samolotów na tym lotnisku. Wiele lotów trzeba było przekierowywać na inne lotniska, w samym terminalu tuż po pojawieniu się ognia wybuchła panika, uciekający ludzie się tratowali. Doszło nawet do omyłkowego skucia i powalenia na ziemię jednego z niedoszłych pasażerów. Dopiero po kilkudziesięciu minutach uznano, że nie miał on nic wspólnego z tym zamachem.

Przez cały czas o postępach akcji był informowany prezydent Barack Obama, nie wykluczano bowiem w pierwszej chwili ataku terrorystycznego, nie wiedziano też, czy szaleniec był sam, czy miał pomocników. Ostatecznie okazało się, że działał sam.

Wideo

Materiał oryginalny: Paul Ciancia chciał zabić jak najwięcej agentów. Kim jest szaleniec, który zaatakował w Los Angeles? - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3