Paweł Wojciechowski (Górnik Łęczna): Jesteśmy zawodowcami i nie spędzamy okresu izolacji, leżąc na kanapie

Bartosz Litwin
Bartosz Litwin
Fot. K. Kurzępa
Górnik Łęczna po 22. kolejkach piłkarskiej II ligi ustępuje w tabeli jedynie łódzkiemu Widzewowi. Taka pozycja daje obecnie łęcznianom awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Duży udział w udanej piłkarskiej jesieni zielono-czarnych miał Paweł Wojciechowski. Napastnik ma na swoim koncie 11 bramek, co czyni go najlepszym strzelcem zespołu z Łęcznej. Z popularnym "Wojciechem" rozmawiamy m.in. o aktualnej sytuacji i jego nadziejach związanych z powrotem do gry. Rozmowa odbyła się przed ogłoszeniem informacji o tym, że drugoligowe zmagania zostaną wznowione w okresie pomiędzy 30 maja a 6 czerwca 2020 roku.

Temat numer jeden, który dotyka nas wszystkich, jest dziś powszechnie znany. Trudno zatem nie zacząć od pytania o zdrowie. Jak się czujesz?
Wszystko dobrze. Nic niepokojącego się nie dzieje.

Po kontuzji również nie ma już śladu?
Nie ma. Ten okres wyszedł mi w pewnym sensie na dobre. Kolano odpoczęło po okresie przygotowawczym. Dziś jest z nim już bardzo dobrze.

Rozumiem zatem, że jesteś w treningu. Jak wyglądają wasze zajęcia?
Wciąż trenujemy indywidualnie. Mamy wszystko dokładnie rozpisane. Wszelkie pomiary, zbieranie przez zegarki, które nosimy, są zrzucane na aplikację. Trenerzy mają oczywiście do nich wgląd. Każdy z nas we własnym zakresie musi już znaleźć czas i odpowiednie miejsce, by te treningi przeprowadzić.

Co jest najtrudniejsze w tej nowej, treningowej rzeczywistości?
Mnie najbardziej brakuje kontaktu z innymi zawodnikami. Piłka nożna to sport drużynowy. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że mamy ze sobą ten kontakt. Treningi indywidualne to wykluczają. Brakuje żartów podczas zajęć. Trenując samemu, motywacja jest, ale brakuje wspólnego działania.

Brakuje szatni, ale przede wszystkim brakuje piłki. Trenując indywidualnie ciężko wykonać ćwiczenia z piłką, które robimy na co dzień. Można się nią właściwie tylko pobawić, żonglować, prowadzić. To nie jest jednak to samo. Największą przyjemność sprawia, gdy futbolówka turla się po boisku.

Utrudnień jest wiele. Sam trenowałem na bieżni należącej do szkoły. Pewnego razu przyszedłem z niej skorzystać i okazało się, że drzwi były zamknięte. Musiałem szukać innego rozwiązania. Trenowanie z maseczką na twarzy także nie jest łatwe. Nadchodzące ograniczenie obostrzeń być może pomoże nam w organizowaniu sobie miejsc do treningu.

Jaka atmosfera panuje dziś wśród zawodników Górnika?
Myślę, że dobra. Cały czas mamy ze sobą kontakt. Podtrzymujemy te dobre relacje. Nie chcemy ich zatracić. Spotykamy się za pomocą komunikatorów internetowych. Często rozmawiamy w grupie.

Sytuacja Górnika nie jest tak trudna jak wielu innych drużyn. Rozgrywki zostały zawieszone w momencie gdy wasz zespół zajmował miejsce premiowane awansem. Nie wiadomo wciąż jednak, co będzie dalej z rozgrywkami. Udziela się w drużynie ta atmosfera ligowej niepewności?
Czekamy na decyzje. To jest stresujące. Każdy martwi się, jak będzie wyglądać przyszłość. Chcielibyśmy zapewnić sobie ten awans na boisku. Jeżeli tylko będzie zielone światło, to jesteśmy gotowi do gry i walki o I ligę dla Górnika. Na ten moment jednak nie wiemy, na czym stoimy. Słuchamy wszelkich informacji dotyczących pandemii, komunikatów rządowych dotyczących obostrzeń, wyborów, czy piłki nożnej. Wszyscy byliśmy gotowi do walki. Górnik przez większość sezonu był na miejscach premiowanych awansem.

To nie jest tak, że my teraz jesteśmy beneficjentem tego kryzysu. Cały czas byliśmy w czubie tabeli i myślę, że zasłużenie. Teraz musieliśmy to tylko utrzymać. Są oczywiście drużyny, które teoretycznie mogłyby zyskać na przedwczesnym zakończeniu rozgrywek. Zaliczanie Górnika do tego grona byłoby jednak trochę nie fair. Na starcie sezonu 18 drużyn chciało walczyć o jak najlepsze miejsce. Tabela drugiej ligi tak się ułożyła, że na czele są najlepsze zespoły.

Piłkarska jesień w wykonaniu Górnika była udana. Ty także zaliczyłeś dobrą rundę. Strzeliłeś 11 bramek. Kibice czekali na twój powrót na boisko i to jak będzie wyglądać atak ekipy z Łęcznej na wiosnę. Czujecie rozczarowanie związane z tym, że nie mogliście wejść w rozgrywki, tak jak byście to planowali?
Wiadomo, że szkoda, bo każdy był gotowy na tę rundę. Ja może i miałem swoje małe problemy zdrowotne, ale już w drugim meczu wyszedłem w podstawowym składzie. Wszystko nabierało tempa. Drużyna była gotowa na podjęcie rękawicy. Chcieliśmy walczyć o ten nasz upragniony cel, czyli awans.

Wierzycie w to, że uda się wam jeszcze wrócić w tym sezonie na boisko?
Myślę, że wrócimy do gry. Podkreślamy w naszych rozmowach to, by każdy był gotowy do powrotu na boisko.

Jeśli nastawimy się na to, że ten sezon się skończył, to mamy więcej do stracenia, niż do zyskania.

Wierzę głęboko w to, że pod koniec maja, może na początku czerwca, rozgrywki wrócą. Być może nie w pełnym wymiarze.

Czy powrót do gry po tak długim czasie bez treningów na boisku nie byłby zbyt ryzykowny, chociażby ze względu na niebezpieczeństwo kontuzji?
Na pewno nie powinniśmy zaczynać gry z marszu. Potrzebowalibyśmy przynajmniej dwóch, trzech tygodni adaptacji. Jeżeli jednak wrócilibyśmy wcześniej do treningów, to nie widzę problemu.

Jesteśmy zawodowcami i nie spędzamy okresu izolacji, leżąc na kanapie. Zawodowcy mają to do siebie, że muszą sobie radzić także w trudnych warunkach. Wydaje mi się, że jeśli ktoś jest dobry "piłkarsko", to poradzi sobie także w tym trudnym czasie.

Kluby w tym okresie mają różne problemy, także natury finansowej. Rada drużyny Górnika wyszła z inicjatywą zamrożenia części wypłat na ten trudny czas. Co ona tak naprawdę oznacza i na czym stanęły negocjacje z klubem?
To była nasza inicjatywa. Zanim wyszliśmy z tą propozycją, nie rozmawialiśmy z prezesem. To był taki nasz ukłon w stronę klubu. Dziś jednak rozmawiamy z władzami klubu o obcięciu części wynagrodzenia, a nie zamrożeniu. Trwają negocjacje w tym zakresie. My jesteśmy otwarci na pomoc klubowi i myślę, że niedługo osiągniemy porozumienie. Wydaje mi się, że żadnej stronie nie można nic zarzucić. Rozumiemy, że klubowi potrzebna jest płynność finansowa, by przejść przez ten kryzys suchą stopą. Wierzę, że się dogadamy i gdy będzie można wznowić rozgrywki, to zrobimy to w dobrej atmosferze.

ZOBACZ TAKŻE:

Tabela klubów piłkarskiej II ligi według frekwencji na trybu...

Ich nie zobaczysz już w Ekstraklasie w tym sezonie

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Stacy Emmons

Mój mąż i ja jesteśmy małżeństwem od ponad 10 lat. Spotkaliśmy się, gdy miałem 18 lat, a on miał 21 lat i nazywam się Stacy Emmons. Wiele razem przeszliśmy emocjonalnie. W naszym małżeństwie było kilka OGROMNYCH walk i bolesnych sytuacji, ale zawsze wydawało się, że wychodzimy silniejsi po drugiej stronie. Z zaskoczenia mąż właśnie złożył wniosek o rozwód, byłem całkowicie przygnębiony, dopóki nie znalazłem zeznań kobiety świadczącej o rzucającym zaklęcia dr Ogundele online, i skontaktowałem się z nim w WhatsApp, dr Ogundele powiedział mi po swojej pracy, że mój mąż wróci z powrotem za 24 godziny. Nie uwierzysz, co się stało, mój mąż zadzwonił do mnie dokładnie 24 godziny. Byłem całkowicie zaskoczony! Jest cudowny, a jego zaklęcia działają tak szybko. Umówiłem się z nim, aby o nim porozmawiać, dlatego dzielę się tutaj swoim świadectwem. Jeśli masz jakiekolwiek problemy ze swoim związkiem lub jakiekolwiek problemy, skontaktuj się z jego WhatsApp lub Viber: 27638836445.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3