18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Pawlak: Platforma, jak kiedyś SLD, popełnia grzech pychy

RedakcjaZaktualizowano 
Maciej Jeziorek
O tym, kto leży na boisku i krzyczy, na co dał się nawinąć Donald Tusk, dlaczego dobrze jest czytać w myślach i mieć wrogów, i o tym, kto jest w klubie facetów po przejściach, z ministrem gospodarki i wicepremierm Waldemarem Pawlakiem rozmawiają Anita Werner (TVN 24) i Paweł Siennicki

Nie będziemy tym razem rozmawiać z Pytią delficką?
Zaczynacie tak jakąś grę wstępną?

To w co gra Donald Tusk?
Nie wiem. Znając wasze możliwości, sami możecie go o to zapytać.

Przecież zaskoczył Pana pomysłami zmian w konstytucji.
Niezupełnie. Było trochę w tym nowych elementów, ale Platforma zgłaszała już podobne pomysły od lat.

A to ciekawe. Pan naprawdę uważa, że to jest najważniejsza debata, która powinna toczyć się teraz w Polsce?
A dlaczego nie może się spokojnie toczyć? Przecież po 12 latach funkcjonowania konstytucji można się zastanowić, jak poprawić system ustrojowy państwa, aby było mniej konfliktów, a więcej pożytku.

Bardzo Pan teraz dla premiera wyrozumiały.
Tu nie chodzi o moje emocje. Gołym okiem widać, że zgrzyta w relacjach między premierem a prezydentem. A w konstytucji są niejasności. Dlatego PSL chce przekazać prezydentowi uprawnienia Senatu, a nie bawić się w półśrodki jak zmniejszanie liczby posłów czy senatorów.

Premier bawi się w półśrodki?
Przecież kiedyś Donald Tusk był senatorem, sam chciał likwidacji Senatu. To nie posłowie czy senatorowie najwięcej kosztują, ale ich obsługa. Dlatego lepiej w ogóle zlikwidować Senat. Warto również zwrócić uwagę, że w wielu krajach Senat ma funkcję reprezentacji samorządu i reprezentacji regionu i to też daje sensowny układ równowagi.

A prezydent?
Powinien być ustrojowym strażnikiem konstytucji, dbać o ład prawny. Rząd zajmuje się wtedy zarządzaniem i sprawami bieżącym. Prezydent byłby pozytywnym uczestnikiem tego procesu.

Pan nie dostrzega, że te propozycje Tuska są zasłoną dymną.
A, to nieważne.

A to interesujące.
Nie, bo trzeba te propozycje potraktować serio. Chociaż jeśli to był tylko chwyt, to okaże się pułapką dla tego, kto ją zastosował.

I dla kogo będzie to pułapka?
Jeżeli poważne ugrupowania parlamentarne potraktują to poważnie i rozpoczną dyskusję, a premier traktował to tylko jako chwilowe zagranie, to zostanie to zdemaskowane.

Premier może też powiedzieć: skoro nie chcieliście zmian w konstytucji, to idziemy na wcześniejsze wybory.
Na razie opozycja odmówiła przyjęcia piłki, położyła się na boisku i krzyczy, że ona w ten mecz nie gra. A w tej grze zawsze są zaskakujące zwroty, trzeba mieć chwyty defensywne, ale też pomysły na kreowanie pozytywnych rozwiązań.

Nie przyjmujemy takiej odpowiedzi. Pan za długo gra w tę grę, żeby tak łatwo się wykpić. Co będzie, jeśli premier ma w tym ukryty plan, przygotowuje na przykład grunt pod wcześniejsze wybory?
Mam też dużo pokory. Również wobec realiów dzisiejszego świata. Nasze sprawy nie są rozstrzygane tylko na krajowym podwórku. Jesteśmy zanurzeni w globalnych realiach oraz UE i nie wszystko możemy sami kształtować. Kto wie, co będzie w przyszłym roku. I co będzie z kryzysem. A może się okazać, że te zmiany w konstytucji możliwe są do zrealizowania, ale na przykład w perspektywie 2015 roku. To nie grypa, nie musimy się spieszyć. Konstytucji nie robi się tak w pośpiechu.

A wcześniejsze wybory razem z wyborami prezydenckimi są możliwe?
Nikt nikogo nie będzie ograniczał. Więc mogą się zdarzyć i takie rozstrzygnięcia.

Polska naprawdę potrzebuje zmiany konstytucji i silniejszego premiera?
Polska potrzebuje uporządkowania relacji na szczytach władzy, bo widać wyraźnie, że ta konstytucja nie jest doskonała.

Przecież ta dyskusja o konstytucji jest z góry skazana na porażkę.
Niekoniecznie. Naprawdę myślicie, że rozsądne wybory są niemożliwe w świecie polityki?
Nawet jeśli jest to ważna debata, to przecież te zmiany nie zostaną wprowadzone. To mydlenie oczu.
Ale przecież chodzi o to, żeby prezydent premierowi nie był wilkiem i nie dokuczał na co dzień. Gdyby zapytano Polaków, czy są za tym, żeby uporządkować relacje ustrojowe tak, aby instytucje państwa ze sobą współpracowały, to zaręczam, że znakomita większość odpowiedziałaby: tak. Warto to zrobić niezależnie od intencji tych, którzy tę dyskusję wywołali.

Ale te zmiany w sumie są dla Pana korzystne. Ciężko nam wyobrazić sobie prezydenta z PSL, ale premierem może na przykład Pan zostać.
Akurat ja potrafię sobie wyobrazić i premiera, i prezydenta z PSL-u.

Premier Pawlak po raz trzeci?
W tej kadencji trzeba się z szacunkiem odnieść do decyzji wyborców z 2007 roku. Nie ma zmiłuj, premierem będzie polityk wskazany przez PO.

A może "wasz prezydent, nasz premier"?
Może, gdyby PO się uchylała. Ale tego sobie nie wyobrażam. Nie tracimy jednak ducha.

Pan już wie, czy Donald Tusk chce być premierem, czy prezydentem?
To jest ciekawe pytanie, ale do pana premiera Tuska.

Premier chociaż podjął już decyzję?
Gdybym tak potrafił czytać w myślach pana premiera, to na pewno bylibyśmy dużo dalej z koalicją. A tymczasem zdarzają się nam zaskoczenia.

Donald Tusk naprawdę waha się, czy wystartować?
Po co o to pytacie, skoro nikt tego wam ani mnie nie przyzna? Patrząc dziś na siłę rażenia mediów, wasze różne wynalazki w opiekaniu na ruszcie i gotowaniu "pretendentów", to wszystkie sztaby wyborcze będą trzymały informacje, kto jest ostatecznym kandydatem, możliwie najdłużej w tajemnicy.

Dlaczego Jan Krzysztof Bielecki odszedł z fotela prezesa banku Pekao SA?
Z tego, co słyszę, był to konflikt dotyczący zwyczajów korporacyjnych. Pan Bielecki przekonał się, że korporacja ma zawsze rację, a jak nie ma racji, to patrz paragraf pierwszy.

Zdziwił się Pan tą rezygnacją?
Nikt nie chce być malowanym szefem, tylko pełnoprawnym uczestnikiem. Jeżeli pogłoski medialne są prawdziwe, że konflikt dotyczył roli prezesa zarządu, to rozumiem decyzję premiera Bieleckiego. Nie chciał być sprowadzony do roli figuranta.

I otwiera to przed nim nowe możliwości. Bielecki może być premierem po Tusku?
Może być. Bielecki po długim doświadczeniu w ciekawym biznesie wraca do służby państwowej.

Jan Krzysztof Bielecki jest dziś ważną postacią w otoczeniu Donald Tuska?
Nie widziałem, żeby pan Bielecki pomagał otoczeniu premiera w funkcjonowaniu instytucji państwa. I nie wiem, czy tak jest w sprawach partii.

Chyba pomaga, skoro minister finansów zawdzięcza swoją posadę właśnie Bieleckiemu. W kryzysie hazardowym to Bielecki miał doradzać premierowi radykalne posunięcia.
Pytacie mnie, co widzę na własne oczy i słyszę na własne uszy. Różne rzeczy słyszę kuluarowo, ale fantazja ludzi bywa dość bujna.

Śmiało, mamy ze sobą taką kozetkę do psychoanalizy.
Nie wątpię. Ale w relacjach państwowych nie widziałem, żeby Krzysztof Bielecki był formalnym doradcą czy uczestnikiem konsultacji rządowych. Ale jestem nieszczególnym znawcą relacji towarzyskich w PO.

Bielecki jest mocną kartą w talii Tuska?
W Polsce mamy kulturę marnotrawstwa, były polityk jest prawie jak recydywista. Ale niewątpliwie premier Bielecki ma wielką wartość, wiedzę i doświadczenie po swojej pracy w sektorze bankowym. To wykracza daleko poza trening administracyjny.

Będzie następcą Tuska?
Może odgrywać różne role, w sektorze finansów, bankowości. Dajmy szanse kolegom z PO, aby zagospodarowali jego talent.

Pan zgodziłby się być wicepremierem w rządzie Krzysztofa Bieleckiego?
Nie należy rozpatrywać faktów przyszłych i niepewnych.

Wyobraża Pan sobie coś takiego?
Można sobie wiele rzeczy wyobrażać. Pół roku temu nikt chyba sobie nie wyobrażał takiego trzęsienia ziemi w polityce, prawda? Należy więc zachować rozsądny dystans i nie martwić się na zapas.

Pan, tak jak premier Tusk, również uważa, że nie ma "afery hazardowej", tylko że jest "sprawa hazardowa"?
Nazwanie tej sprawy jest ważną rzeczą, bo to pozycjonuje świadomość społeczną. Jednak niezależnie od nazwy problem jest. Najzabawniejsze w tej sprawie jest to, że nikt tej ustawy w rządzie nie zamawiał. W zeszłym roku w ogóle nie była ona w planach pracy rady ministrów. To przypadek, kiedy urzędnicy średniego szczebla zaczynają prowadzić wykopaliska na niebezpiecznym terenie i podrzucają bombę na sam szczyt drabiny politycznej.

Ci urzędnicy są z Ministerstwa Finansów?
Tak. Ta ustawa w żadnej mierze nie była kluczowa i nie powinna zajmować czasu Ministerstwa Finansów w trakcie największego kryzysu po wojnie.

To urzędnicy średniego szczebla Ministerstwa Finansów wrzucili tę bombę?
To już jest do sprawdzenia w komisji śledczej. Na razie komisja podeszła do sprawy w sposób bardzo innowacyjny, bo wezwała do zgłoszenia się tych, którzy coś słyszeli albo coś wiedzą.

Komisja hazardowa jest w stanie dojść do prawdy?
Przewodniczącym komisji jest były prezes NIK-u, więc teoretycznie ma duże kompetencje, kwalifikacje i wiedzę, żeby dojść do prawdy, jeśli tylko będzie chciał.

Ministerstwo Finansów nie ma w tej sprawie czystych rąk?
Nie wiem, wszystko przed nami.

A zadziwiło Pana to, jak premier poradził sobie z kryzysem hazardowym i zdymisjonował tylu ministrów?
Premier ma informacje z sześciu czy siedmiu tajnych służb, które mu donoszą informacje i raporty z różnych niezależnych źródeł. Ma wiedzę dużo większą od nas i skoro zdecydował o tak głębokich zmianach, to pewnie miał poważne powody, żeby takie decyzje podjąć.

Ale kiedy PSL-owi stawiano zarzuty o nepotyzm, promowanie partyjnych działaczy, Donald Tusk powiedział wtedy: "PSL i PO bardzo różnią się w tym, co można, a czego nie można robić w polityce". I co Pan mu dziś odpowie?
Cóż, życie jest najlepszym lekarzem.

To wszystko?
Nas w tym nie ma, więc tym bardziej nie zamierzamy się w tym poruszać i wchodzić w tę konwencję. Chcemy dojść do prawdy, wyciągnąć wnioski na przyszłość, żeby takich historii więcej nie było. I tyle.

Nie chce się Pan w tym taplać, dlatego że jest Pan taki lojalny?
Nie. Dlatego że nie jesteśmy w żadnej mierze uwikłani, ale nie zamierzamy się taplać w tego typu sprawach, bo z punktu widzenia realnego wpływu na nasze życie ma to mizerny wpływ. Poza oczywiście ciekawostkami, kto z kim rozmawiał.

Kiedyś mówił Pan, że za atakami na Pana stał jeden z wysokich z wysokich urzędników MSWiA.
Powtórzę: życie jest najlepszym lekarzem. Wycisza emocje, leczy nas wszystkich.

I został Pan teraz jedynym wicepremierem w rządzie.
I to wcale nie jest takie spokojne zajęcie, zapewniam was.

Jaką lekcję z tej afery Pan wyniósł dla siebie?
Cóż, raczej to tylko potwierdziło moje wcześniejsze spostrzeżenia, że często politykom myli się rzeczywistość partyjna z rzeczywistością państwową.

Co to znaczy?
Przecież gdyby premier nie dał się tak nawinąć na wyjaśnianie tej sprawy, tylko podszedł do sprawy formalnie, zapakował papiery dostarczone przez ministra Kamińskiego i wysłał do prokuratury, to nie byłoby problemu, przynajmniej dla Donalda Tuska. Problem dotyczyłby wtedy tylko osób, które były w to zamieszane. Zabrakło technicznego podejścia.

Za dużo emocji było w premierze?
Było za mało doświadczenia w zupełnie normalnych, urzędniczych zachowaniach. Ktoś powinien premierowi poradzić, że w takiej sytuacji nie ma zmiłuj. Przychodzi szef służby, przynosi papiery, to trzeba je wysłać tam, gdzie trzeba. Nie można dać się nabrać na żadne miękkie rozwiązania i wyjaśnianie sprawy.

Czyli co premier powinien zrobić ?
To nie jest rola premiera, żeby wyjaśniał czy studiował podsłuchy. Tu powinna być jasna konkluzja: czy jest podejrzenie popełnienia przestępstwa, czy go nie ma. A nie takie gadanie "panie premierze, może by się pan zaopiekował procesem legislacyjnym".

Premierowi zabrakło doświadczenia urzędniczego?
Nie tylko jemu, ale też całemu otoczeniu, które na niego pracuje. To oni powinni dostarczyć mu całą technologię urzędniczą, bo przecież nikt z nas nie jest chodzącą encyklopedią i zdziwiłbym się, gdyby premier zajmował się niuansami dotyczącymi służb specjalnych.

Teraz rząd będzie jak zespół U2, którego członkowie przyjeżdżają na koncert z różnych stron, a potem się rozjeżdżają po świecie?
Nie sądzę, żeby model z przemysłu rozrywkowego można było przenieść do rządu.

Co by Pan teraz powiedział Grzegorzowi Schetynie, który musiał chyba przejść traumę?
Mogę spokojnie mu powiedzieć: "witamy w klubie facetów po przejściach".

Platforma przestanie przez aferę hazardową być teflonowa?
Sondaże nie potwierdzają tej hipotezy. Ale trudno mi się ustawiać w roli recenzenta PO. Każdy z nas, także PSL, w czasach kryzysu ma dużo wyzwań.

Dzięki aferze hazardowej PSL jest lepiej traktowany w koalicji przez PO?
Przełomowe momenty zawsze przywołują refleksję. Na pewno brakuje nam rozwiązań o takim systemowym charakterze. W niemieckiej umowie koalicyjnej jest formuła, że przed sesją parlamentarną systematycznie spotyka się komitet koalicyjny, w którym są szefowie partii i frakcji parlamentarnych i koordynują działania. Nam brakuje takiej systematyczności.

Platforma traktuje PSL z butą?
A moglibyście zadawać łatwiejsze pytania?

Chyba nie, bo wiceministrowie PSL są wypychani z resortów Platformy. Choćby posadę stracił Wasz wiceminister obrony.
To są zawsze trudne relacje. PO ma wielkie poparcie społeczne i z tego wynika ich sposób działania. Chociaż problemy leczą czasami najbardziej ambitnych i przekonanych o swojej nieomylności polityków. Życzę ministrowi Klichowi, żeby już w gronie zaufanych współpracowników odniósł jak najwięcej sukcesów.

Afera hazardowa podcięła Platformie skrzydła?
Koledzy z PO popełniają jeden bardzo podstawowy błąd, charakterystyczny zresztą dla wszystkich ugrupowań, które po raz pierwszy mają tak duży udział we władzy. W miarę upływu czasu docierają do nich tylko dobre informacje. I taki szef, jak zaczyna lubić tylko dobre informacje, to wszystkich, którzy przynoszą niezbyt miłe sygnały, odsuwa.

To jest mechanizm pychy, który już Pan widział w SLD za rządów Millera?
No tak. I widziałem też, dokąd SLD ten mechanizm doprowadził. Wtedy, gdy wyszliśmy z koalicji, ten establishment SLD-owski popłynął, było tylko: hulaj dusza, piekła nie ma.

Platforma idzie drogą SLD, na stracenie?
To jest zjawisko dość uniwersalne. Ale myślę, że w PO są ludzie z dużą wyobraźnią, doświadczeniem życiowym, ale też po różnych przejściach i sądzę, że potrafią te tendencje skutecznie skorygować.

PSL może jednak stać się przystawką dla PO?
Nie sądzę, żeby gastronomia miała tu coś do rzeczy.

Tak? Platforma rozpoczyna teraz swoją kampanię na wsi.
Bardzo dobrze, bardzo dobrze.

I jak Pan się z tym czuje?
Na wsi potrzeba wielu robotników. PO rzeczywiście tam jest bardzo potrzebna. My w takim razie częściej będziemy odwiedzać i miasta, i wsie.

Janusz Palikot zachęca rolników do pędzenia bimbru.
Nie słyszałem tego. Jeśli tak mówi, to trochę głupieje.

Pan ufa Donaldowi Tuskowi?
Ufam, tak jak można ufać politykowi. Premier w wywiadzie dla "Polityki" dał wykład pryncypialnego podejścia do polityki i pokazał, że nie ma miejsca na sentymenty osobiste. To twarde zajęcie, gdzie liczą się interesy. Sam wyraźnie powiedział, że jeżeli będzie miał do wyboru interes publiczny i sentymenty osobiste, to wybierze interes państwowy. To powinno każdego uczyć respektu.

Tusk się zmienił? Nie mówił mu Pan dwa lata temu: "Donald, polityka to jednak twarda gra, sam zobaczysz".
Każdy z nas w życiu czasem popełnia błędy i dopiero patrząc z perspektywy, może powiedzieć, szkoda, że kogoś nie posłuchałem. Przez to doświadczenie każdy musi przejść sam. Dziś to jest już inna rozmowa, ale nie są to łatwe chwile.

Platforma i premier działają pod dyktando sondaży?
Nie tylko, są różne przesłanki podejmowania decyzji. W korporacjach badania konsumentów też są bardzo rozwinięte.

Co by Pan powiedział Donaldowi Tuskowi, gdyby ten zaproponował Panu układ: poprzyj mnie w wyborach prezydenckich w zamian za fotel premiera?
Dlaczego mamy się teraz tym zamartwiać, skoro - jak ustaliliśmy - premier Tusk jeszcze nie podjął decyzji? Chyba że właśnie prowadzicie badania sondażowe na zlecenie Platformy i premiera Tuska, a to już zmienia postać rzeczy. Prowadzicie rozpoznanie?

Potraktujemy to jako prowokacyjny żart.
To ja też tak potraktuję wasze pytanie w tej sprawie.

Jak Pan to robi, że tak długo pozostaje Pan w grze?
Dobrze.

Czyli jak?
No tak, że pozostaję.

Ale jaką ma Pan na to instrukcję?
Bardzo ważne jest odnoszenie się do uniwersalnych zasad: dobra wspólnego, solidarności, subsydiarności. To ma wielkie znaczenie w sposobie prowadzenia polityki.

Strasznie patetycznie. Ale jak ogrywa Pan politycznych przeciwników?
O, w tej dyscyplinie jest w Polsce bardzo wielu utalentowanych polityków. Naprawdę na światowym poziomie, szczególnie w wykańczaniu przeciwników. Natomiast dużą słabością naszej polityki jest sprawowanie potem urzędu. Na przykład w Ministerstwie Gospodarki wprowadziliśmy we wszystkich departamentach system zarządzania jakością. Procedury są precyzyjnie określone i to jest dobre poukładanie administracji. Ale to nawet dla moich kolegów z rządu wydaje się potwornie nudne.

Co musiałoby się stać, żeby Pan czuł się politykiem spełnionym?
Myślę, że już nim jestem.

Nie chciałby Pan jak Witos trzeci raz zostać premierem?
Różne rzeczy bym chciał, a premierem już dwa razy byłem i wiem, ile wysiłku to kosztuje.

To niech Pan powie jakie.
Chcecie, żebym sobie sam strzelił tak w stopę? To radzę znaleźć innego polityka, który wam objaśni swoje plany i marzenia. Zobaczymy, co po pół roku z niego zostanie.

Czy Polska może podłączyć się do Gazociągu Północnego?
Nie. To jest dość drogi projekt, więc jeżeli Niemcy, Rosjanie chcą go realizować, to mamy przecież wolny rynek. Nie musimy się zresztą podłączać do Gazociągu Północnego, bo to jest zwyczajnie nieopłacalne i niepotrzebne. Mamy tańsze dostawy przez gazociągi ukraińskie i jamalski. Zwróćcie uwagę, że tylko przez Gazociąg Jamalski przepływa 30 miliardów sześciennych gazu, czyli trzy razy tyle, ile importujemy.

Ulegamy histerii gazowej?
Oczywiście, ona jest zjawiskiem politycznym i nie ma odniesienia do realiów. Przecież jedną trzecią potrzebnego nam gazu wydobywamy w kraju. Polska spośród krajów Unii Europejskiej ma najbardziej bezpieczne dostawy energii, bo oparte na krajowych zasobach surowców pierwotnych. Nasz wskaźnik uzależnienia wynosi 18 proc. przy średniej europejskiej 50 proc.

Czy dziś w Polsce politycy mają ochotę wykorzystywać służby specjalne?
Nie wiem. Ale dostrzegam fascynację służbami, chociaż ci, którzy zaczynają się w te klocki bawić, zwykle źle kończą. Wcześniej czy później dostają rykoszetem.

O kim Pan myśli?
O wszystkich, którzy próbowali budować imperium polityczne na tajnej wiedzy i intrygach służb. Potem okazuje się, że na jedne intrygi przychodzą inne, a na jedne służby drugie.

Pan ma jakichś wrogów?
Nie wątpię. Myślicie, że bez wrogów można żyć? To by było strasznie nudne życie. I to by znaczyło, że już nic nie znaczę.

Czyli to snobizm mieć wielu wrogów?
Nie zabiegam o nich, ale zawsze się znajdą.

"Wrogowie są miarą mojej siły"?
Nie. Ale wiem, że nie należy bez potrzeby przechodzić do bardzo radykalnych działań. Lepiej pewne sprawy wyprostować czy naprostować bez robienia wokół sprawy nagłośnienia.

Pan jest cierpliwy?
Szczególnie do pani Werner.

Można Pana wyprowadzić z równowagi?
Zdarzają się takie sytuacje. Więc nie jestem tak bardzo bez wad, jak próbujecie mi to wmówić. Powiem wam historyjkę, którą usłyszałem od jednego z naszych ambasadorów na Wschodzie w związku z kryzysem. Dwie staruszki rozmawiają i mówią: "Znajesz? Eto samoje strasznoje siejczas, szto dumat' nada".

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Materiał oryginalny: Pawlak: Platforma, jak kiedyś SLD, popełnia grzech pychy - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 10

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

s
sio

coraz słabsze te Twoje wywiady Paweł ;(

k
klip

Co za strata czasu. Ani jedno zdanie z tego 'wywiadu' nie zapada w pamiec. Takie typowe pawlaczenie czlowieka bez wlasciwosci.

k
klip

Co za strata czasu. Ani jedno zdanie z tego 'wywiadu' nie zapada w pamiec. Takie typowe pawlaczenie czlowieka bez wlasciwosci.

m
maliniakWLKP

Pawlak kreuje się na nową postać... popatrzcie popatrzcie.
a duza czesc wyborców pewnie łyknie ten image.

w
west

Musze przyznac, ze podoba mi sie Pawlak. Nietypowy z niego polityk. Kaczynscy mogliby sie u niego uczyc jak sie polityke robi bez krzyku i wrzasku, a ...skutecznie w miare mozliwosci. I w/g ruskiej zasady "Tisze jediesz -dalsze budiesz". Co w przypadku Pawlaka sprawdza sie idealnie.
W przeciwienstwie do wielu gwiazdorow WIE co mowi, a nie mowi co wie:)))
A i sposob przeprowadzania wywiadu przez ten duet jest calkiem do przyjecia.
Moze Karnowski z Zaremba wzieliby u red. Anity Werner i jej kolegi jakies korepetycje?
Moim zdaniem wyszloby to im na dobre.

G
Gregorio Alesandro

Popatrzcie jeno wszyscy popelniaja grzech pychy opucz Pawlaka i PSL...obrotowych,pysznych polskiej sceny politycznej a sio jak mawia Pawlak ,PSL-u z polityki.

n
nOOO BO TI jaa

Zgadzam się z Tym niżej .:
panie sikawkowy, to w sam raz odwrotną kolejność powinien pan zastosować!
Chyba że nie domagasz pan również w sferze moralnej, a nie tylko politycznej.

dyzma

wizytując jako premier prezydenta USA jechał w takiej kolumnie bryk , że nowojorczycy myśleli - to chyba królowa angelska jedzie - brawo Pawlak i OSP

04.06.1992

panie sikawkowy, to w sam raz odwrotną kolejność powinien pan zastosować!
Chyba że nie domagasz pan również w sferze moralnej, a nie tylko politycznej.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3