Perły Lubelszczyzny: Kozłówka z pałacem na morzu róż (wideo)

Sylwia Hejno
Muzeum Zamoyskich w Kozłówce zalicza się do tych miejsc, które wojna w tajemniczy niemal sposób oszczędziła. Jak do tego doszło - nie wiadomo. Źródła są sprzeczne, a z ust do ust podawana jest najbardziej prawdopodobna wersja zdarzeń mówiąca o pewnym radzieckim oficerze, który stanowczo zabronił żołnierzom niszczenia czegokolwiek.

Dzięki temu w nietkniętym stanie zachował się zespół pałacowy, który powstał XVIII w. U źródła jego historii leży naturalnie małżeństwo. W1735 roku Michał Bieliński (ojciec i brat byli królewskimi ministrami, a siostra kochanką Augusta II Mocnego) poślubił Teklę Pepłowską, która wniosła mu w posagu tereny późniejszego pałacu i okolic. Nad budową czuwał architekt Józef Fontana, a już w 1742 roku rezydencja dumnie stanęła na dziedzińcu.

Zaproponuj swoją Perłę Lubelszczyzny na perly.kurierlubelski.pl

W końcu XIX wieku Kozłówka trafiła w ręce rodu Zamoyskich. To oni, z Konstantym Zamoyskim na czele, wyposażyli pałac w całe zastępy portretów, kopii obrazów, rzeźb, lambrekinów, karniszy, kotar, wilków kominkowych, luster, francuskich komód, gdańskich mebli czy rzadko wówczas spotykanych mechanizmów grających. Mniej więcej 13 tys. 300 obiektów na 17 tys. 900 trafiło do Kozłówki dzięki Zamoyskim. Obejrzeć je wszystkie - poczynając od chyba najbardziej reprezentacyjnego Salonu Czerwonego, skończywszy na kolekcji porcelany, to zadanie niemożliwe. Dlatego turyści przyjeżdżają po dwa, trzy, a nawet kilka razy. - Mamy gości z całej Polski. Najczęściej z województwa mazowieckiego, pomorskiego, ze Śląska i oczywiście z Lubelszczyzny - mówi Grażyna Antoniuk z muzeum w Kozłówce.

Turystów szczególnie nurtuje zagadkowy napis "To mniey boli" na bramie głównej. Nad nim widnieje rodowy herb - tzw. Jelita. To przedstawienie związane jest z legendą, która sięga 1331 roku, kiedy w czasie bitwy pod Płowcami dzielnie się bił protoplasta Zamoyskich Florian Szary. Zwiedzający pole boju król Władysław Łokietek ujrzał go podobno gdy - jak to pisze Jan Długosz - "wiela ranami zwątlony, jelita swe własną ręką w wnętrzności tłoczył" i wydał z siebie okrzyk współczucia. Florian Szary miał na to skromnie odrzec, że rany mniej go bolą niż zły sąsiad, z którym musi dzielić wioskę. W wyrazie uznania król obdarzył go herbem.

Muzeum Zamoyskich w Kozłówce bywa nazywane "podlubelskim wersalem", albo "muzeum kopii". Konstanty Zamojski urządzał wnętrza we francuskim stylu, zamawiał kopie obrazów, rzeźb czy me-bli. We wnętrzu pałacu można podziwiać m.in. "Polowanie na dzika", kopię Leopolda Duminiego wg Fransa Snydersa, wersalski kominek z 1781 roku, a w przypałacowej kaplicy replikę kaplicy królewskiej w Wersalu.
Codzienne życie dawnych mieszkańców - piękne w każdym szczególe - najlepiej widać w prywatnych pomieszczeniach - bogato zdobionych łazienkach z przyborami toaletowymi czy zjawiskowych sypialniach. XIX-wieczny komplet toaletowy mógłby uchodzić za współczesny elegancki serwis do kawy, a w szafce zgrabnej i eleganckiej komódki z początku XX wieku trudno współczesnemu człowiekowi podejrzewać obecność równie szykownego nocnika. Co jeszcze decyduje o uroku Kozłówki?

- Park tysiąca róż - podpowiada Grażyna Antoniuk - szczególnie charakterystyczny jest jeden rodzaj pysznych, karminowych kwiatów, natomiast w rosarium rośnie ponad siedemdziesiąt różnych gatunków róż.

To tam, wśród lip i bukszpanów, od wiosny do wczesnej jesieni z przyjemnością gubią się zakochani, a krok w krok za nimi drepczą kolorowe pawie.

Galeria Sztuki Socrealizmu w Kozłówce

*W starej powozowni, jak przez lupę, można zobaczyć sztukę, zgodnie ze słowami samego Stalina "socjalistyczną w treści, narodową w formie".

Normy, jakie powinno spełniać dzieło sztuki, określono na zjeździe artystów plastyków w Katowicach w 1949 roku. W ich poczet wliczono: realizm, nieskomplikowaną treść, twórczość i zaangażowanie po stronie "walki o socjalizm". Rozluźnienie tych wytycznych nastąpiło już po śmierci Stalina w 1953roku, a wystawa w warszawskim Arsenale w 1955 roku z nimi zerwała.

*W Kozłówce znajdują się największe w Polsce zbiory sztuki socrealizmu.

Dużą ilość prac kupiło Ministerstwo Kultury i Sztuki. Po 1960 roku trafiły do Kozłówki, do Centralnej Składnicy Muzealnej (w 1994 roku powstała Galeria Sztuki Socrealizmu). Obecnie zbiory liczą ok. 1700 obiektów. Najwięcej jest wśród nich malarskich i rzeźbiarskich portretów, głównie Lenina, Stalina i Bieruta oraz przodowników pracy, stylizowanych na herosów. W tym panteonie odnajdziemy Piotra Ożańskiego, pierwowzór bohatera "Człowieka z marmuru" A. Wajdy czy górnika Wincentego Pstrowskiego, który wzywał do współzawodnictwa pracy.

(W PRL konkurowały ze sobą dwa powiedzenia: "Jeśli chcesz iść na Sąd Boski, pracuj tak jak Wicek Pstrowski" oraz "Wincenty Pstrowski, górnik ubogi, przekroczył normę, wyciągnął nogi"). W dziale rzeźby można z kolei trafić na prace m.in. Aliny Szapoczników, Magdaleny Więcek, Aliny Ślesińskiej, czy Barbary Zbrożyny

O plebiscycie

"Perłą Lubelszczyzny 2010" zostanie miejsce zasługujące na miano wizytówki regionu. Zwycięzcę typujecie Wy.
Kandydata prezentujemy dwa razy w tygodniu: W piątkowym artykule w "Magazynie" oraz na żywo we wtorki od g. 9.00 na stoisku Radio-Kuriera na deptaku pod ratuszem (za tydzień Janów Podlaski). Relacji na żywo można słuchać w Ra-diu Lublin. Głosujecie za pomocą kuponu, który ukazuje się codziennie w Kurierze Lubelskim. Na głosujących czekają nagrody.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie