Pewna wygrana szczypiornistów Azotów Puławy w Lubinie z Zagłębiem

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
Przez pierwsze dziewięć minut meczu w Lubinie toczyła się wyrównana walka pomiędzy miejscowym Zagłębiem, a zespołem z Puław. Gdy tylko Azoty podkręciły tempo, wykorzystując każde potknięcie gospodarzy, szybko odskoczyły na kilka bramek i odniosły na Dolnym Śląsku wysokie zwycięstwo 36:27. Tą wygraną podopieczni trenera Roberta Lisa zrehabilitowali się za niedawną porażkę z MKS Kalisz i zapewnili sobie spokój przed wtorkowym meczem w Lidze Europejskiej.

W pierwszych fragmentach spotkania puławianie dwukrotnie uzyskiwali prowadzanie różnicą dwóch bramek, ale Zagłębie szybko niwelowało straty. Tak było do stanu 5:5. Następne pięć minut Azoty wygrały 7:1 i mając już taką przewagę zyskali jeszcze większą pewność w boiskowych poczynaniach. Z 12 pierwszych bramek Puław aż pięć trafień było autorstwa najlepszego strzelca drużyny, skrzydłowego Andrija Akimenko.

Gospodarzom przed przerwą udało się wprawdzie nieco zmniejszyć stratę, ale Azoty po 30 minutach prowadziły różnicą aż pięciu bramek (19:14). - Zespół z Puław jest z TOP4 i ma świetnych zawodników, ale dzisiaj zawiodła głowa. Poza mną, i jeszcze jednym zawodnikiem, reszta przestała wierzyć. Naszym zadaniem jest przez 60 minut wierzyć w zwycięstwo, realizować zadania i być zespołem. Nie zrobiliśmy tego – przyznaje Jarosław Hipner, trener Zagłębia.

Zaraz po wznowieniu gry kolejne trafienia dołożyli Michał Jurecki i Rafał Przybylski, a w 42. minucie puławianie wygrywali już 28:17. - Zagraliśmy na pewno lepiej, niż w poprzedniej kolejce. Graliśmy dużo bardziej konsekwentnie i realizowaliśmy plan, który mieliśmy na ten mecz. Każdy z zawodników miał mniej więcej równy czas i szanse, żeby pokazać się i zaprezentować swoje umiejętności – uważa Michał Skórski, drugie trener Azotów.

- Puławy pokazały nam, gdzie jest nasze miejsce – mówi szkoleniowiec Zagłębia. - Ilość błędów własnych, które zrobiliśmy, brak konsekwencji, indywidualna gra i brak liderów, na których liczy drużyna, spowodowały, że wynik jest dla nas tragiczny.

W bramce Azotów mecz rozpoczął Mateusz Zembrzycki, ale bardzo dobrą zmianę dał również Vadim Bogdanov. Obaj golkiperzy interweniowali ze skutecznością 42-procent, a Rosjanina został wybrany MVP spotkania.

- Pierwsza połowa była bardzo mocna, nie mogliśmy za daleko uciec. Ale udało się w drugiej połowie. Każdy pograł, każdy dołożył cegiełkę do tego wyniku i teraz musimy wygrywać każdy następny mecz – twierdzi Mateusz Zembrzycki.

Zanim puławianie zagrają kolejny mecz w PGNiG Superlidze (25 września z Chrobrym Głogów), w najbliższy wtorek zmierzą się we własnej hali z Fusche Berlin. Będzie to pierwszy mecz z niemiecką drużyną, z która Azoty walczą o awans do fazy

Zagłębie Lubin – Azoty Puławy 27:36 (14:19)

Zagłębie: Schodowski, Bartosik – Marciniak 5, Bogacz 4, Bekisz 3, Gębala 3, Moryń 3, Sroczyk 3, Pietruszko 2, Adamski 1, Hajnos 1, Iskra 1, Stankiewicz 1, Chychykało. Kary: 12 min. Trener: Jarosław Hipner

Azoty: Zembrzycki, Borucki, Bogdanov 1, - Akimenko 6, Zivkovic 5, Jarosiewicz 4, Jurecki 4, Przybylski 4, Rogulski 4, Dawydzik 3, Fedeńczak 2, Podsiadło 2, Łangowski 1, Kowalczyk, Baranowski. Kary: 6 min. Trener: Robert Lis

Sędziowali: Sebastian Pelc i Jakub Pretzlaf (Rzeszów)

Podprowadzająca Motoru Lublin została Miss Startu PGE Ekstra...

PZPN podnosi ceny biletów na kadrę

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie