Pierwsza lekcja kosowskiego: falimenderit

Jacek GallantZaktualizowano 
Jacek Gallant: prawnik, dziennikarz, b. wiceprezydent Lublina, ekspert rynku pracy, zasobów ludzkich i zarządzania. archiwum własne
Z Lublina do Prisztiny jedzie się długo. 1300 km można pokonać za jednym zamachem - wówczas za kierownicą samochodu trzeba spędzić prawie dobę, albo z przerwą na odpoczynek na przykład na Węgrzech. W obydwu przypadkach jazda w lutowy dzień wymaga wielkiego skupienia i wręcz nieprzeciętnego refleksu w pokonywaniu dziur, rozstępów i uszkodzeń dróg w Słowacji.

Przyzwyczailiśmy się do narzekania na stan nawierzchni w Polsce, a tu taka niespodzianka. U naszych południowych sąsiadów międzynarodowa trasa z Barwinka przez Poprad do Koszyc to droga przez mękę dla kierowcy i samochodu. W końcu wjeżdżamy na Węgry - jest wręcz cudownie. Nie ma śladu zimy zarówno na polach, jak i na jezdni. Potem tylko już autostradą do samego Niszu w Serbii. 80 km lokalną trasą - podobną do tej ze Słowacji - i jesteśmy na nowo otwartym przejściu granicznym w Merdare (Serbia). Tu dowiadujemy się, że nasze ubezpieczenie, czyli zielona karta, jest nic nie warta w Kosowie i.... musimy kupić nowe. Za tydzień jazdy własnym autem po nawet nie najgorszych drogach Kosowa trzeba zapłacić 30 euro (OC). Za miesiąc ta kwota wynosi 40 euro.

Kosowianie jeżdżą samochodami z dziecięcą fantazją. Przepisy i znaki są dla nich tylko atrapą, bowiem jazda z nadmierną prędkością, oślepianie światłami, wyprzedzanie na trzeciego to chleb powszedni. Kiedyś, gdy jeździłem samochodem po Kairze, w Egipcie miałem takie same wrażenia. Teraz mój staż kierowcy bardzo się przydał. Trzeba w takich chwilach i miejscach być nadmiernie ostrożnym i generalnie ustępować. Dzięki temu udało mi się bezkolizyjnie wjechać do Prisztiny. Tu w stolicy Republiki Kosowskiej, bo taka jest oficjalna nazwa powstałego przed 5 laty kraju, jeździ się podobnie. Z tą tylko różnicą, że dochodzą do tego piesi, którzy mają wysokie mniemanie o swojej nietykalności i odporności na kontakt z pojazdami - wchodzą na jezdnię wszędzie, bez respektu dla aut. Cóż, co kraj to obyczaj.

Jednym z pierwszych wrażeń, jakie odnosi się po kilkugodzinnym pobycie w Prisztinie to totalny wręcz bałagan architektoniczno-urbanistyczny. Ulice są poukładane trochę bez planu i jakiejś koncepcji funkcjonalno-użytecznej. Obok nowoczesnego budynku ze szkła i aluminium stoją kilkunastoletnie domki, które sprawiają wrażenie jakby miały się za chwile zawalić. Główne ulice są wyasfaltowane, a boczne wyłożone kostką brukową. Wszędzie jest pełno samochodów, które tarasują swobodny przejazd. Główne ulice są pozamiatane, ale obok, w sąsiedniej uliczce widać już brak miotły i gospodarza. Generalnie miasto nie grzeszy czystością, ale widać tu i ówdzie poprawę, którą potwierdzają nowoczesne budowle z zadbanym otoczeniem. Gmachy użyteczności publicznej oraz wyspecjalizowanych agend UE i Narodów Zjednoczonych wyraźnie odróżniają się od otoczenia.

Kosowianie są generalnie bardzo przyjaźnie nastawieni do obcokrajowców. Wynika to chyba z faktu, że wielu z nich korzysta właśnie z tego, że pomagają i pracują na rzecz ponad 20 tysięcy specjalistów z różnych krajów i różnych dziedzin, zaangażowanych w utrwalanie i utrzymywanie pokoju w tym kraju.

Wystarczy przypomnieć, że to Amerykanie byli główną siłą sprawczą uzyskania przez Kosowo niepodległości i to oni właśnie są dziś wzorem dla Kosowian. W piąta rocznicę ogłoszenia przez ten kraj niepodległości - przypadającą na17 lutego - na każdym kroku widać amerykańskie barwy narodowe razem z flagami Albanii oraz nową Kosowa. Defilada uświetniająca obchody niepodległości była częścią wielu imprez, jakie przygotowano w ramach tego święta narodowego. Wieczorem - jak przystało na nowoczesny kraj - były pokazy sztucznych ogni, a na ulicach tłumy Kosowian z flagami w rękach i na samochodach dawały wyraz swojego patriotyzmu. Ta atmosfera swobody i radości trwała do białego rana. Poniedziałek jest też dniem wolnym, więc lokalne kluby i restauracje zapełnią się znowu, aby przy kieliszku rakiji czy śliwowicy czcić nadal independent day.

Mieszkańcy Republiki Kosowskiej są generalnie narodem wielokulturowym. Określają się jako Kosowianie, nie Albańczycy - do których jest im najbliżej, bowiem mówią ich językiem, nie Chorwaci, Macedończycy Romowie, Żydzi czy Turcy. Są odrębni, jedyni w swoim rodzaju. Ich zsekularyzowanie pozwala im pić piwo i inne trunki wyskokowe nie widząc przy tym żadnej sprzeczności z wyznawaną religią islamską czy obchodzeniem ramadanu. Młodzi nie mówią po serbsko-chorwacku, który to język znany jest tu starszemu pokoleniu. Aby się porozumieć, najlepiej znać albański albo angielski. Gdy rozmawiałem w restauracji, hotelu czy przypadkiem na ulicy ze spotkanym przechodniem naszą rozmowę kończyli zwykle stwierdzeniem - "falimenderit", co po albańsku znaczy 'dziękuję’. Miły sposób kończenia rozmowy. Ta lekcja została przez mnie zapamiętana.

polecane: FLESZ: Ekologia na co dzień: 6 mitów, w które wierzymy

Materiał oryginalny: Pierwsza lekcja kosowskiego: falimenderit - Kurier Lubelski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 26

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
s
staszek

chyba ten typ już tak ma

zgłoś
H
Halina

może byłoby lepiej

zgłoś
p
piotr

nie wstyd panu tak napisać...
Co ci ludzie panu zrobiły.. zabili , ojca , matkę dzieci.. ukradli ?
w muzułmańskim państwie nie spożywa się alkoholu,,, wiec po co nazywa pan Kosowem państwem muzułmańskim kiedy w konstytucji tego państwa jest napisane : PAŃSTWO WIELONARODOWE a o religii nie ma mówi...
przyszłość każdego państwa jest w przyrostu naturalnym, tam rodzą się dzieci , bo się szanuje rodzina. z nudów się nie robią dzieci a z miłości, nuda jest tam gdzie nie ma dzieci ....

zgłoś
M
Metiu

Chyba na koszt żony, ktora tam pracuje.

zgłoś
W
WUP

wspólną historię, a mianowice zostali wsadzeni na stołki przez własne rządzące partie.

zgłoś
k
katol

Reportaż jak na byłego redaktora- bardzo marny. Gdzieś uszło z p. Gallanta powietrze. Ale głowa do góry.... Następny powinien być lepszy. Co do opisu dróg na Słowacji.... na pewno są dużo lesze niż na lubelszczyżnie, tylko trzeba wiedzieć jak wytyczyć sobie trasę przejazdu.

zgłoś
Z
Z.....

Kobieto, jeśli coś piszesz to pisz prawdę. Kłamiesz, bowiem do dziś obowiązuje przepis w kodeksie pracy, dający ochronę pracownikom, którym do emerytury zostało 2 lata. Więc nie mógł go zwolnić, chyba, że były inne powody. Ale to nie jest chyba najlepsze miejsce do takiej dyskusji tylko należało wówczas pójść z tym do sądu i wygrać proces.

Czytając te wpisy odnoszę wrażenie, iż dyskutują tu w znakomitej większości "same tęgie"
umysły, bowiem ani tu do śmiechu, ani sensu, tylko zwykłe połajanki i nic nie znaczące uwagi. Zazdrość, głupota, czy też nie tolerancja imć Gallanta ? Hm, jakie miasto i jego problemu - tacy tu ludzie piszą.
Panie Jacku, dalej do pióra, hm, komputera i proszę pisać. Choćby na złość tym małym pieskom, które tu tylko poszczekają a nic nie mogą więcej zrobić. Tekst jest OK a zdjęcia - co widać gołym okiem bez obróbki photoshopem - są rewelacyjne. Ma Pan talent. Powodzenia. A znając Pana da sobie Pan z tym radę - jak nie jeden raz w życiu. Pozdrowienia ze stolicy ! Z>

zgłoś
a
anka

w przedzień Wigilii Bożego Narodzenia zwolnił kierowce (starszego solidnego człowieka). Najpierw połam się z nim opłatkiem. Temu człowiekowi brakowało 1,5 roku do emerytury.
Panie Gallant - zło do człowieka wraca. Ja Panu źle nie życzę - ale............ .
P.S. Niech Pan przestanie pisać - ośmiesza się Pan i ujawnia swoje marne umiejętności pisarskie.

zgłoś
t
troll ze Skandynawii

Na stanowisku dyrektora WUP, w porównaniu do jego następców (też z nadania partyjnego) był genialny...

zgłoś
k
karylion

Obejrzałem te zdjęcia i doszedłem do wniosku - znowu uwłaszczono muzułmańskich brudasów kawałkiem
pięknej europejskiej ziemi. Ci szybko ją urządzą po swojemu- sprowadzą osły,kobietom założą burki, imamom postawią meczety a sami z nudów narobią dzieci z których nie będzie pożytku bo to urodzeni gamonie i brudasy którzy mają to zapisane w swoim DNA.

zgłoś
k
karylion

Obejrzałem te zdjęcia i doszedłem do wniosku - znowu uwłaszczono muzułmańskich brudasów kawałkiem
pięknej europejskiej ziemi. Ci szybko ją urządzą po swojemu- sprowadzą osły,kobietom założą burki, imamom postawią meczety a sami z nudów narobią dzieci z których nie będzie pożytku bo to urodzeni gamonie i brudasy którzy mają to zapisane w swoim DNA.

zgłoś
k
karylion

Obejrzałem te zdjęcia i doszedłem do wniosku - znowu uwłaszczono muzułmańskich brudasów kawałkiem
pięknej europejskiej ziemi. Ci szybko ją urządzą po swojemu- sprowadzą osły,kobietom założą burki, imamom postawią meczety a sami z nudów narobią dzieci z których nie będzie pożytku bo to urodzeni gamonie i brudasy którzy mają to zapisane w swoim DNA.

zgłoś
k
kinol

.......ani żadnej rzeczy która jego jest. "

zgłoś
L
Limonádový Joe

za to Photoshop robi wrażenie.

zgłoś
J
Jan Stąd

Bardziej interesuje mnie na czyj koszt Pan Galant odbył tę podróż i co finansujący otrzymał w zamian ?
......bo chyba nie rozchodziło się o relację jak się mają drogi na Słowacji czy co piją Kosowscy muzułmanie ?

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3