reklama

Pisarz, który wyczarował Narnię

RedakcjaZaktualizowano 
Kadr z filmu Książę Kaspian
Kadr z filmu Książę Kaspian
Do księgarń trafiło właśnie pełne polskie wydanie "Trylogii kosmicznej" Clive'a S. Lewisa. To dowód, że zmarły przed półwieczem irlandzki gigant pióra wciąż nas zaskakuje - pisze Mariusz Grabowski

Opasła kosmiczna saga, którą C.S. Lewis (1898-1963) skreślił mocą swej nieokiełznanej wyobraźni, nawet jego zaprzysięgłych wielbicieli musi wprawić w zdumienie. Na ponad 840 stronach pisarz stworzył bowiem imponującą syntezę kosmicznej fabuły, nauki, a także m.in. etyki, teologii i psychologii. Słowem, dzieło daleko wykraczające poza to, co oferuje nam zimna kosmologia i tania literatura s.f. Dlatego na równych prawach trylogię zapełniają szlachetni profesorowie, ale też druidzi, opiekuńcze duchy planet, a nawet jego przebiegłość szatan, sportretowany tu w postaci piewcy brutalnego totalitaryzmu.

Pierwszy tom tej kosmosagi, zatytułowany "Z milczącej planety" (dwa kolejne noszą tytuły "Perelandra" i "Ta straszna siła"), zrodził się w umyśle Lewisa pod koniec lat 30. XX w., kiedy był już owianym sławą pisarzem i wykładowcą Magdalen College na Oksfordzie. Prawie 40-letni pisarz słynął wówczas z tego, że nie miały dlań tajemnic literatura średniowieczna i renesansowa. Interesował się zresztą wszystkim, co starożytni zaliczali do nauk zwanych "humaniora".

Filozofował, pisał traktaty teologiczne, z upodobaniem składał wiersze, zgłębiał składnię łaciny i greki. Przed opublikowaniem "Z milczącej planety" wprawił w podziw oksfordzkich mediewistów tomem "The Allegory of Love", zbiorem studiów o tradycji wieków średnich, a zaraz po sukcesie "Trylogii" dał popis teologicznej i etycznej przenikliwości w słynnym epistolarnym arcydziełku "Listy starego diabła do młodego".

Ale nie dziwmy się tym religijnym ciągotom Lewisa. Dokładnie dekadę wcześniej nawrócił się na chrześcijaństwo, konkretnie na baptyzm, wyznanie swej matki. Michael White, jeden z licznych brytyjskich biografów pisarza, tłumaczy tę decyzję przede wszystkim jego traumatycznymi przeżyciami na froncie I wojny światowej. Faktycznie, wiosną 1918 r. Lewis bohatersko walczył z Niemcami pod Arras i został nawet raniony w pierś eksplodującym granatem, ale przyczyn jego nawrócenia trzeba szukać raczej na płaszczyźnie intelektualnej niż psychologicznej. Zwłaszcza że w latach 20. i 30. pisarz był aktywnym członkiem oksfordzkiego środowiska, w którym ateista nie wytrzymał by pewnie ani minuty. Przeszło ono do historii pod nazwą Inklingów.

Na jednej z pożółkłych fotografii z 1928 r. widać trzech założycieli i najważniejszych aktywistów tego wielce intelektualnego kręgu: znanego nam już Lewisa, Charlesa Williamsa, poetę i teologa, który zasłynął tym, że rozpowszechnił wśród Anglików mity Arturiańskie, i Johna Ronalda Reuela Tolkiena, później legendarnego autora trylogii fantastycznej pod tytułem "Władca pierścieni". Trzej dżentelmeni siedzą za zapleczu popularnej wtedy oksfordzkiej knajpy "Pod Ptakiem i Niemowlakiem" i - sądząc po ukontentowanych minach - z apetytem wcinają lunch, Lewis raczy się przy tym dymem z imponującej fajki, a Tolkien nalewa sobie whisky z obiecującej flaszy.

Zakrapiane spotkania Inklingów odbywały się przez lata co wtorek. Członkowie bractwa czytali tam swoje utwory, dyskutowali i - co najważniejsze - jako zdeklarowani konserwatyści oraz romantycy roztrząsali kwestie natury religijnej. Nic dziwnego, że w efekcie większość sporej gromady Inklingów dokonała konwersji na katolicyzm (choćby Tolkien) lub pozostawała pod wpływem religii chrześcijańskiej. Na chlubie brytyjskich uniwersytetów wciąż żywy był fenomen działalności tzw. Ruchu Oksfordzkiego, a zwłaszcza jego przywódcy kard. Johna Henry'ego Newmana, który został katolickim hierarchą, uprzednio porzuciwszy anglikanizm.
Lewis wielokrotnie podkreślał potem, że to właśnie Inklingowie byli dla niego najważniejszą kuźnią wiary. I mają rację biografowie, że swoje najsłynniejsze dzieło, czyli "Kroniki Narnijskie", napisał pod wpływem ognistych dyskusji z przyjaciółmi (literacka plotka głosi, że jedynie Tolkien początkowo wyśmiał pomysł tej quasi-religijnej literatury fantasy). Siedmiotomowy cykl powstawał w latach 1950-1956) i słusznie określany jest wykładem chrześcijaństwa, obleczonym w szaty fantastycznej baśni dla dzieci. Faktem jest też, że opowieść o krainie rozciągającej się za tylnymi drzwiami szafy na ubrania przyniosła Lewisowi globalną sławę.

Literaccy księgowi, z upodobaniem zliczający nakłady światowych bestsellerów, w przypadku tego dzieła już dawno bezradnie opuścili liczydła. Orientacyjne dane mówią zaś ostrożnie, że do dziś rozeszło się na całym globie ponad 130 mln egzemplarzy narnijskiej baśni. Popularność powieściowego cyklu zwiększyła też ekranizacja pierwszej jego części ("Lew, czarownica i stara szafa"), którą w 2005 r. wyreżyserował Andrew Adamson, i drugiej o tytule "Książę Kaspian" (2008).

W latach 40. i 50. Lewis był już na Wyspach niedościgłym intelektualnym guru. Wykładał w Oksfordzie i Cambridge, publikował w prasie, a nawet wygłaszał pogadanki na tematy religijne w BBC, które ściągały do radiowych głośników setki tysiące słuchaczy. Ale przede wszystkim pisał, i to z szybkością literackiego sprintera: traktat o cudach (1947), rozważania o moralności chrześcijańskiej (1952), eseje o literaturze angielskiego baroku (1954), refleksje o psalmach (1958). Nie odmówił sobie także prób czysto literackich (np. zbioru popularnych opowiadań "Póki mamy twarze" z 1956 r.) i poetyckich (wiersze Lewisa ukazały się w antologii "Narrative Poems" już po jego śmierci).

Rodacy Lewisa pasjonowali się też jego życiem uczuciowym. Pisarz, zatwardziały kawaler przez ponad pół wieku, stanął na ślubnym kobiercu w 1956 r. Jego wybranką była Joy Gresham, Amerykanka żydowskiego pochodzenia. Po jej śmierci w 1960 r. Lewis poświęcił jej "Smutek", przejmujące książkowe epitafium, które dzięki wydawnictwu Esprit trafiło niedawno do polskich księgarń. Ten miłosny związek stał się zresztą po latach kanwą wzruszającej srebrnoekranowej story "Cienista dolina" (1993). Naszego bohatera zagrał tam brawurowo Anthony Hopkins, jego ukochaną zaś Debra Winger.

Dziś Lewisa zalicza się do intelektualnych klasyków XX w. Dociekliwi biografowie udowadniają jednak, że był naturą pełną sprzeczności: lekceważył niewykształcone kobiety, małostkowo opędzał się od dzieci, lubił pławić się w swojej pisarskiej sławie i - jak dodaje Michael White - gardził nowoczesnością, za ideał uważając ukochane średniowiecze. Zmarł 22 listopada 1963 r. w Oksfordzie, któremu zawdzięczał całą swoją intelektualną klasę. Najbardziej dumni z niego są jednak Irlandczycy, którzy uczcili jego pamięć oryginalnym pomnikiem w Belfaście: przedstawia pisarza otwierającego drzwi wielkiej spiżowej szafy.

Traf chciał, że tego dnia, w którym twórca "Narnii", zmarł też inny wielki intelektualista brytyjski - Aldous Huxley - którego poglądy i życiowe wybory można jednak usytuować na zupełnie przeciwnym biegunie. Ale to raczej gawęda na zupełnie inną okazję.
Mariusz Grabowski

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Materiał oryginalny: Pisarz, który wyczarował Narnię - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3