Planszówkomania ogarnęła lublinian. Gry planszowe i karciane są na topie

Ilona Leć
Rozgrywka w trakcie spotkania w Niedrzwicy Dużej
W sklepiku ukrytym w jednej z bram w centrum Lublina, na konwencie fantastyki, imprezie u znajomych lub po prostu w domowym zaciszu. Planszówkomanii można oddawać się dosłownie wszędzie. Gry planszowe, czy karciane to ponadpokoleniowa rozrywka, która zdobywa coraz większą popularność.

To w co dziś gramy? - pyta Karol, sięgając na półkę do mojej skromnej, ale stale powiększającej się kolekcji planszówek. Po cichu już układam chytry plan, aby tym razem nie dać się pokonać i nieśmiało wskazuję palcem kolorowe, jeszcze pachnące farbą drukarską pudełko z grą.

Zanim rozpoczniemy grać, przez chwilę studiujemy instrukcję obsługi, którą jak się okazuje każde z nas interpretuje na swój sposób. W końcu rozkładamy planszę i zaczynamy. Tym razem odbywamy podróż w czasie do lat trzydziestych XX w. Staramy się przyciągnąć letników, udających się na wypoczynek do Falenicy. Szybko kupujemy działki, na których stawiamy nasze pensjonaty i wille. Ważne, aby ugościć tych, którzy mają najbardziej zasobne portfele. Czasami figla płata nam pogoda, która zatrzymuje wszystkich studentów, kuracjuszy i zamożne osoby z towarzystwa w domach.

Tak pokrótce rysuje się wciągający świat "Letniska". To jedna z dziesięciu gier opracowanych przez Karola Madaja, absolwenta KUL i twórcy słynnej "Kolejki", która okazała się wielkim hitem. Gra ukazująca absurdy PRL, ustawiania się po różne towary do sklepów, sprzedaje się nie tylko w Polsce, ale i w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Włoszech, Skandynawii, Japonii, a nawet w odległej Nowej Zelandii. Rozpisywały się o niej prestiżowe zagraniczne gazety aż w końcu "Kolejka" trafiła na pierwszą stronę "Wall Street Journal".

Która z polskich gier może podzielić jej sukces? Kolejnych, ambitnych twórców i maniaków świata planszówek nie trzeba szukać daleko. Jednym z nich jest Michał Sieńko, współzałożyciel lubelskiej "Fabryki Gier Historycznych". Wydawnictwo ma już na swoim koncie kilka znanych pozycji, m.in. "W zakładzie. Lubelski Lipiec '80", "Sigismundus Augustus" czy "Bohaterowie Wyklęci". Droga, jaką musi przejść gra od momentu narodzenia się pomysłu do jego realizacji nie jest jednak prosta.

- To wymaga wiele czasu i zaangażowania, a także cierpliwości. Najważniejsze jest podejście i wiara we własny pomysł, że jest dobry, wyjątkowy, spodoba się odbiorcom. Inaczej nie ma sensu nawet zaczynać - ostrzega Michał Sieńko. Gdy razem z Adamem Kwapińskim zaczął tworzyć wydawnictwo, nie wiedział do końca czy im się uda. - Wierzyliśmy, że nasze gry, wiedza o nich i doświadczenie zaowocują. Dziś po prawie dwóch latach działalności, mogę śmiało powiedzieć, że udało nam się "przebić" z własnym pomysłem. Przed nami jeszcze długa droga, aby osiągnąć na rynku taką pozycję, o jakiej marzymy, ale jesteśmy pewni, że nam się uda - zapewnia Michał.

W lutym 2013 r. ruszyło Lubelskie Centrum Gier Historycznych. Jego prezesem jest właśnie Michał Sieńko. Centrum przy ul. Królewskiej 3 przyciąga uczniów, którzy w niekonwencjonalny sposób, po prostu grając, zaprzyjaźniają się z historią i odkrywają jej tajemnice. Amatorów gier znajdziemy też na piątkowych spotkaniach z planszówkami oraz "Sobotnich Akcjach Turniejowych" organizowanych przez Cytadelę Syriusza przy ul. Lwowskiej 12. Wiele z podobnych wydarzeń kusi nawet 150 osób! - Gry planszowe były popularne już w okresie PRL. Trudno znaleźć kogoś w wieku 30-35 lat, kto nie grał w "Magię i miecz", "Obcego", czy też żetonowe gry "Dragona". Później boom na planszówki trochę osłabł. Na zachodzie, szczególnie w Niemczech, gry planszowe są obecne w domach już od kilkudziesięciu lat. Rozrywka ta została podpatrzona i przeszczepiona na grunt konwentów fantastycznych w Polsce dopiero 10-12 lat temu - wspomina Maciej Kwiatek z Cytadeli Syriusza.

Planszówki są oryginalnym sposobem na spędzanie wolnego czasu, głównie ze względu na swoją różnorodność. - Chcemy spotkać się i pośmiać ze znajomymi, wybieramy gry imprezowe. Chcemy poczuć ogrom i rozmach kampanii wojennych, nie ma problemu. Dla osób, które nie przepadają za rywalizacją są gry kooperacyjne, w których uczestnicy podejmują wysiłek w celu pokonania wspólnego wroga - zachęca Maciej Kwiatek. Jedną z takich pozycji jest "Rok 1863", pierwsza w Polsce gra o powstaniu styczniowym. Możemy wejść w szeregi Żuawi Śmierci i ruszyć do bitwy z Moskalami. Jako krasnolud, czarodziejka, łuczniczka lub wojownik możemy też spróbować swoich sił wyruszając tropem "Legend Krainy Andor". To również kooperacyjna gra, w klimacie RPG, w której wojujemy z potworami, ochraniamy zamek i stajemy oko w oko z ogromnym smokiem Tarokiem.

Prawdziwą walkę o przetrwanie stoczymy też wspinając się na "K2". Każdy z graczy kieruje zespołem dwóch himalaistów, którzy rywalizując z innymi, starają się zdobyć szczyt i przetrwać aż do końca 18-dniowej wyprawy. W rolę najeźdźców i obrońców wcielimy się natomiast w trakcie oblężenia twierdzy Skanja na zachodzie Agarii. W każdej turze emocjonującej gry "Stronghold" budujemy machiny oblężnicze, wilcze doły i szkolimy wojska.

Wybór jednej gry na wieczorny relaks wcale nie jest taki prosty. - Powstaje coraz więcej ciekawych pozycji. Wydawnictwa prześcigają się w wypuszczaniu coraz wymyślniejszych gier, atrakcyjnych zarówno pod względem fabularnym, jak i wizualnym. Za kilka talii kart, dużą planszę, ładne grafiki i porządnie wykonane pionki trzeba słono zapłacić - wspomina Maciej Sańpruch. To prawdziwy pasjonat, który razem z narzeczoną prowadzi niewielki sklep "Wargamer" przy ul. Świętoduskiej 8. Na miejscu można nie tylko kupić gry, ale i w nie pograć. Jedną z polecanych przez Maćka jest "Talisman: Magia i miecz". - To gra fantasy. Tutaj na półce leży mój własny egzemplarz, który ma już 10 lat. Pierwsze edycje tej gry wśród zapaleńców zyskały już rangę artefaktów. Gracze potrafią oprawiać plansze i wieszać je jak obraz na ścianie, aby się nie zniszczyły - dodaje Maciej.

Oprócz kolekcjonowania gier, wiele osób stawia też na własnoręczne wykonanie i ozdabianie ich poszczególnych elementów. W trakcie planszowych rozgrywek swoimi własnymi figurkami porusza się zawsze Paweł Grodek.

- Figurki maluję już od 10 lat. Pierwsza, która zapoczątkowała moją pasję była dołączona do jednego z czasopism z serii gry "Władca Pierścieni". W zestawie były też podstawowe farbki i poradniki. Tak się zaczęło. Wraz z kolejnymi wydaniami, poziom trudności oczywiście rósł - wspomina Paweł. W ciągu dekady chłopak pomalował już kilka tysięcy figurek, począwszy od miniaturowych, metalowych żołnierzy na koniach, po większe gabarytowo postaci z gier. - W domu mam kilkaset pojedynczych figurek, wszystkie skrzętnie zapakowane w kartony. Wyciągam je po kolei i maluję. Najpierw na wybrany model z plastiku, żywicy lub metalu nakładam podkład, a następnie nanoszę na niego kilka lub nawet kilkadziesiąt warstw farby - mówi Paweł. I dodaje. - Gra to jedno. Wspanialsze jest natomiast uczucie, gdy w jej przygotowanie włożyło się swoje serce i stworzyło własnych bohaterów, którymi grają później moi znajomi.

FLESZ: Kiedy będzie wiosna? Zwierzęta dają sygnały.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

J
Ja

"dopuki" ci katolu głupi nie wyleczą mózgu to się nie odzywaj

J
Jadwiga Zdupybąk

dobra ,dobra ale czy to nie jest znowu jakieś propagowanie satanismu albo co gorsza genderyzmu?Popatrzcie na tego człowieka z ogoloną głową i broda czy tak wygląda prawdziwy POLAK KATOLIK?Dyskutowałam o tym z moim kółkiem różańcowym i uważamy że dopuki impreza ta nie zostanie dokładnie przebadana i nie dostanie pozytewnej opinii od ks.Oko i pani B.Kępy powinna zostać .P.S.zakazana bo jest to jawna obraza naszych uczuć religijnych.P.S. żeby nawet księdza na zdjęciu nie było :( wstyd młodzi ludzie ,naprawde wstyd,do książki ,do modlitwy a nie głupoty wam w głowach

k
kudyś

Na grach planszowych "w chińczyka", warcabach. "grzybobraniu" czy karcianych: "Piotrusiu", "tysiącu", "oczko" itp. wychowało się parę pokoleń. Niektórym do dziś pozostał, utrwalił się lub wyrobił dryg do oszukiwania.

pograłbym z tą dziewczyną w czarnej kurtce

k
kabbi

call of duty

d
dr Marco

Przeważnie innych ogrywam...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3