Płażyński: Myślałem, że Donald Tusk jest bardziej ambitny

RedakcjaZaktualizowano 
Maciej Płażyński Arkadiusz Ławrywaniec/POLSKA
Jedyny realny sukces premiera to zapędzenie PiS w kozi róg. Uczynienie z niego partii niewybieralnej, nieakceptowalnej wręcz kulturowo. Obiecane reformy poległy pod presją wyborów prezydenckich - mówi Maciej Płażyński, jeden z założycieli Platformy Obywatelskiej w rozmowie z Michałem Karnowskim

Platforma Obywatelska mocno trzyma się w sondażach, to wciąż pomiędzy 40 a 50 procent. Nie żałuje Pan, że kiedyś zrezygnował z przewodzenia tej partii?
Rzadko o tym myślę, bo to takie gdybanie. Trzeba pamiętać o kontekście, środowisko na które liczyłem w PO, konserwatystów, Rokity, Balazsa, Halla, zawiodło. Nie rozumiało, że musi grać razem. Sam niewiele mogłem zrobić, a marzyłem o nowoczesnej partii chadeckiej. Na pewno moja Platforma byłaby inna niż jest dzisiaj.

Czy polityka w Polsce jest jeszcze poważna?
Na pewno Polska potrzebuje poważnej polityki. Przecież w 1990 roku powiedzieliśmy sobie uczciwie, że musimy nadrobić stracony czas. I to nadal obowiązuje. Bo nieco bardziej krytycznie patrząc na dorobek minionego 20-lecia, przy wszystkich sukcesach nadal bardzo odstajemy od państw, z którymi chcieliśmy się porównywać, od krajów Zachodu. Wtedy do nich chcieliśmy równać, a nie do Ukrainy, Węgier czy krajów bałtyckich.

W Europie elementy braku powagi polityki występują jeszcze częściej.
To prawda, że na przykład Berlusconi we Włoszech czy Sarkozy we Francji robią z polityki teatr. Oni mają jednak czas. My nadal musimy gonić. I to była zresztą myśl towarzysząca mi i moim partnerom przy zakładaniu Platformy Obywatelskiej.

Poczucie, że polityka musi ruszyć z miejsca, poprawić swoją jakość, wtedy też było mocne i powszechne.
Tak, ale sytuacja była jednak inna. To było po czterech latach rządów Akcji Wyborczej "Solidarność" i częściowo Unii Wolności. Rządów, które zmieniały kraj w stopniu dziś niewyobrażalnym, które miały odwagę wprowadzenia czterech wielkich reform. Więc odwagi i powagi nie brakowało, co najwyżej osłony PR-owskiej. Ale nie jestem pewien, czy ona by pomogła. Głębokie reformy w ochronie zdrowia musiały budzić sprzeciw i emocje u części pracowników tego sektora, podobnie jak zmiany administracyjne budziły niepokój części lokalnych elit.

No właśnie, może cena zapłacona przez ówczesnych reformatorów, do wypadnięcia z polityki na zawsze, jest dla obecnie rządzących przestrogą?
Tu pojawia się pytanie, po co się jest w polityce. Ja do niej wchodziłem w czasach Solidarności i zawsze mi chodziło o prace dla Polski, a nie stołki, zaszczyty czy propagandę. Właśnie mija dziesięć lat od ostatniej poważnej reformatorskiej próby, od reform wprowadzanych przez AWS z początkiem roku 2000. A co mamy teraz? Platforma Obywatelska wygrała wybory. Ale PO wszystko podporządkowała pragnieniu wygrania wyborów prezydenckich przez Tuska. Pod to ustawiono cały swój kalendarz polityczny, dlatego zaniechano reform. Zrozumiałbym jeszcze, gdyby do tych wyborów był rok. W momencie obejmowania władzy przez PO były to jednak trzy lata. Ogrom czasu, niestety zmarnowanego. A przecież wszyscy wiedzą, co zrobić. Sama Platforma mówiła przed wyborami o reformie finansów publicznych i konieczności odważnych zmian w poszczególnych obszarach państwa.

Mamy kryzys. To jest jakieś usprawiedliwienie.
Po pierwsze rząd twierdzi, że nie mamy żadnego kryzysu. A po drugie to tylko wymówka, kryzys tak naprawdę ułatwia wprowadzenie niektórych zmian. Rząd AWS też nie miał lekko, ale Jerzy Buzek ma po latach tę satysfakcję, że coś poważnego po sobie zostawił.
I Pan, jako ówczesny marszałek Sejmu, też ma tę satysfakcję?
Tak, z dorobku tamtego rządu możemy być dumni, chociaż szkoda, że nie dało się zrobić z AWS porządnej formacji politycznej i jednak przetrwać. Trudno, nie udało się, także wskutek moich decyzji. Ale to nie zmienia faktu, że polska polityka jest dziś marna, potocznie mówiąc, spsiała, choć psy bardzo lubię.

Z Pana opisu wynika, że nie gonimy, nie wcisnęliśmy pedału gazu. Ale czy można powiedzieć, że premier Tusk wcisnął hamulec?
Myślałem, że jest bardziej ambitny. Że on i jego środowisko nie zrezygnują ze swoich idei tak łatwo, właśnie w momencie, kiedy uzyskali wpływ na państwo. Widziałem wprawdzie, że w kampanii wyborczej mówili ludziom wszystko, czego oczekiwali, tylko po to, żeby wygrać. Ale sądziłem, że mimo wszystko uzyskany w ten sposób kapitał spożytkują do wprowadzenia swoich liberalnych recept. Nic z tego. Uznali, że nic nie zrobią. Że chcą po prostu wygrać wybory prezydenckie. I nic więcej.
Nic dobrego Pana zdaniem nie zrobili? Doskonałe notowania PO świadczą, że ludziom się te rządy podobają.
Jakby zapytać ludzi, czy wolą sztorm, czy słońce, to zawsze wolą słońce. Ale bez sztormów Bałtyk by zginął, musi być ruch od czasu do czasu, musi być dotlenienie. Rządy Prawa i Sprawiedliwości były oczywiście tym sztormem, namieszały, czasami bez sensu. To jeszcze zwiększyło tęsknotę za słonecznym spokojem. I to można zrozumieć, ale nie można usprawiedliwić. Dwa lata w życiu państwa to bardzo dużo. Nic nie usprawiedliwia skali zaniechań.

Wynika z Pana słów, że jest Pan pewien, iż Donald Tusk wystartuje w wyborach prezydenckich. Ale przedwczoraj Donald Tusk przepytywany przez Monikę Olejnik znowu uniknął jasnej deklaracji.
Według mnie wystartuje. Wszystko temu podporządkował. Choć na przykład Marian Krzaklewski, też przymierzający się do prezydentury, podjął ryzyko poniesienia kosztów wprowadzenia reform. Tusk tego nie zrobił. To zresztą ciekawa sprawa z tą bitwą wielkich partii o prezydenturę, urząd w naszym systemie politycznym niedający wielkiej władzy. Tu coś jest nie w porządku. Niestety, ale jedyny prawdziwy sukces Tuska, to zapędzenie PiS w kozi róg, uczynienie z niego partii dla wielu ludzi niewybieralnej, kulturowo wręcz nieakceptowalnej.

Dzisiaj Donald Tusk wydaje się skazany na sukces.
Sondaże tak mówią, na dodatek PiS jest samotny i w drugiej turze większość jego przeciwników poprze pewnie Tuska. Ale jest jeszcze kilka miesięcy, wszystko się może zdarzyć. Wszystko dziś wskazuje, że w drugiej turze spotkają się Donald Tusk i Lech Kaczyński.

Pan się opowie za którymś?

Dziś nie mam zamiaru się deklarować, mam zastrzeżenia do obu.

Jan Krzysztof Bieleceki może być następcą Donalda Tuska na stanowisku szefa rządu?
Tak, bo według mnie Jan Krzysztof Bielecki jest dla Donalda Tuska bardziej mentorem niż kumplem, chociaż kumplem też. Był w czasie zakładania Platformy jedną z kluczowych osób po stronie środowiska liberałów, ma dla Tuska wielkie zasługi. I ma teraz prawo powiedzenia, czego oczekuje. Jeśli będzie chciał zostać premierem, jestem przekonany, że zostanie. A więc to raczej pytanie o jego chęci i o czas, a nie o możliwość, którą na pewno będzie miał. To jedna z absolutnie najważniejszych osób w PO, na razie w debacie kuluarowej, ale pewnie wkrótce także publicznej. Chociaż, kto wie, może skusi go dalsza kariera gdzieś w biznesie czy bankowości.

Premier sprawnie przeszedł przez aferę hazardową, właściwie bez strat.
Niechęć do PiS powoduje, że wyborcy Platformy mogą zgrzytać zębami, ale na razie nie przerzucają swoich głosów na PiS. To pozwala Donaldowi Tuskowi na bardzo wiele. Cokolwiek Jarosław Kaczyński by robił, cokolwiek, by powiedział, nie może na razie pozyskać więcej zwolenników. Odwołam się tu jednak do myśli liberalnej, do tezy, że żaden monopol nie zabija do końca konkurencji. Może więc na scenie pojawi się coś nowego? Oby.

Andrzej Olechowski? Chyba znowu spróbuje wykorzystać wybory prezydenckie do wybicia kilku cegieł w murze ustabilizowanych partii.
Każdej takiej próbie oczywiście kibicuję, ale o szanse Olechowskiego trzeba pytać wyborców, a nie mnie. Na pewno warto powalczyć z monopolem partii, bo chyba szukając recepty na nadmierne rozdrobnienie parlamentu, na zbyt dużą liczbę partii, poszliśmy za daleko. Bo w dojrzałych demokracjach są rzeczywiście systemy dwupartyjne, ale jest też wewnętrzna demokracja i rywalizacja. Liderów się zmienia, nie jest tak, że przywódca może wyrzucić każdego, kogo chce. Szkoda, że w Polsce sądy rejestrujący partie tak mało uwagi zwracają na ten element. W efekcie mamy system dwupartyjny, ale w wydaniu wschodnioeuropejskim. Partie stały się własnością liderów, środowisk założycielskich. A to jednak nie jest demokracja. Podobnie jest z finansowaniem partii z budżetu. To dobre rozwiązanie, ale zgubiono jego istotę, bo nie dodano wymogów, na co te pieniądze powinny zostać wydane, by nie były zmarnowane.

Cimoszewicz Pana zdaniem wystartuje?

Nie wiem, ale na pewno z całego świata lewicy ma największe szanse na zamieszanie na scenie.

A wierzy Pan w ogóle w czarnego konia tych wyborów?

Wierzę, że te wybory nie są jeszcze rozstrzygnięte. Zresztą wielkim partiom chyba chodzi o przekonanie nas, że została nam już tylko rola statystów. Te partie stwarzają wrażenie mocarstwowych kolosów, ale nimi nie są. Istnieją naskórkowo, nie są, jak choćby niemiecka CDU, wrośnięte w społeczeństwo. Udało się im tylko zawłaszczyć debatę publiczną.

Nie tylko, także przekonać wielu Polaków, że zwolennik PiS i zwolennik PO to osobniki z innych planet, sprawić, by emocje stały się niemal tak wielkie jak w czasach wojen Solidarności z postkomuną.
To prawda, ale też tylko gdzieś do roku 1993. Potem było już spokojniej.

Może przyczyna siły tego konfliktu leży w złej konstytucji? Warto Pana zdaniem na poważnie analizować obecną próbę jej zmiany? A może prawdziwe są tezy o cichych rozmowach PO-PiS w tej sprawie i ofercie: nasz (platformerski) premier, wasz (pisowski) prezydent, ale już osłabiony?
W powagę takiej oferty nie wierzę, bo to by znaczyło, że PiS oddaje całą władzę w zamian za papierowego prezydenta. Co więcej, że rezygnuje ze starcia wyborczego, potrzebnego tej partii jak każdej. Sądzę więc, że to było obliczone na zamieszanie i nic więcej.

A sama zmiana konstytucji?
Podobnie. Gdyby to miała być poważna oferta, byłaby wcześniej przedyskutowana w PO, skonsultowana z innymi partiami, a potem dopracowywana. A tu mamy samo wystąpienie publiczne bez całej tej niezbędnej otoczki. Na dodatek widzimy - zmiana konstytucji jest w tej kadencji nierealna. A na koniec bierze się projekt trzech ekspertów, znany od dawna. To stawia w niepoważnej sytuacji całą Platformę. Konstytucja to nie jest rozmowa na miesiąc.
Michał Karnowski

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Materiał oryginalny: Płażyński: Myślałem, że Donald Tusk jest bardziej ambitny - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 11

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

s
solar

Ma ładne zdjęcie, udaje, że myśli.

b
batman

O jak prawda boli !!!! widać odezwali się kolesie w obronie "boskiego" Tuska "Rycho", "Miro" , "Ździcho" coż stołeczki i ciepła posadka zagrożona ??????

p
pablo55

Nie pamiętam, aby Kaczyńskiemu zarzucał brak ambicji. Tylko w kraju zarządzanym przez ambitnego Kaczyńskiego do spółki z Lepperem i Giertychem mało kto chciałby mieszkać.
Zapisz pan się do PiSu i przestań marudzić.

w
west

Jeszcze jeden zawiedziony byly.I na dodatek z klapkami na oczkach. Trza bylo samemu w miejsce Tuska brac sie szefostwo, dogadywac sie z Rokita, Spewakiem, Piskorskim, Olechowskim i reszta bylych placzkow z pogrzebowych konduktow i ROBIC dobrze wszystkim. Skoro bylo ich tak wielu "odrzuconych", to trza bylo sie zebrac do kupy i dzialac, a nie teraz rozlewac lzy po katach albo plakac w mankiet zurnalistom.
Tak juz sie utarlo, ze te wszystkie jeczyzady zrobiloby wszytko LEPIEJ, tylko zawsze wtedy, kiedy ich wywala.
Przecie Plazynski mogl wejsc do rzadu i podejmowac decyzje, firmowac wlasnym nazwiskiem genialne projekty i budowac RP wlasnych klerykalno-liberalnych marzen.
Ino trza bylo ...chciec.
A nie teraz slimaczyc sie po redakcjach.

c
chłop polski

A ja od razu wyczułem,że on jest z tych picuś glancuś -POdziwiam go za jedno,za umiejętność robienia ludzi w przysłowiowego balona.

d
dystrybutor jaj

Pana... To że Pan jestes w tym parlamencie to zauwazam przy okazji takich wywiadów. NIC WIECEJ NIE ROBISZ TAM LENIU.Tylko potrafisz wszystkich krytykować...Ciekawe na czyum grzbiecie chcesz starać sie o nastepna kadencje ? Pisiory chyba Ci nie pomogą już...

s
solar

Panie Płażyński, grymasi Pan, że Tusk nie robi reform. A ja pytam co zostalo z reform AWS. Czerwoni wrócoli do wladzy i od razu zabrali się za "sprzątanie". Zlikwidowali kasy chorych, zniszcyli przemysł stoczniowy swoją nacjonalizacją. Gdyby jednak Premier posłuchał Pańskich rad to ze swoimi reformami by się z 5 razy odbił od weta prezydenta i wtedy by Pan powiedział(a ja bym się z Panem zgodził),że dobry dowódca nie rozpoczyna bitwy mając zerowe szanse na zwycięstwo. Rozumiem Pański żal jak również Rokity, Gilowskiej, ale gadanie, że Tusk nic nie robi jest perfidnym kłamstwem.

A
AntiPiS

Trudno się z Panem Marszałkiem nie zgodzić. Jedyne realne dokonanie D. Tuska to walka z PiS-em no i "wykoszenie" konkurentów w partii (Rokita, Gilowska, Płażyński, Olechowski, Chlebowski, Schetyna ...)
To że kryzysu nie ma głosił już rok temu !

"polityk"

i jeszcze jedno podobną postacią jest Pan Olechowski
Zjadły was przerośnięte abicje,brak stanowisk ?Teraz pomużcie PO jeśli Was nato stać.
Tenor to jest śpiewak z jajami.

p
polityk

A kim ty jesteś Panie Płażyński
Jaka to sztuka krytykować obecny rząd. Byłeś w PO ,trzeba było pokazać co potrafisz trzeba było działać mieć pomysły i je realizować.Masz pomysły na Polskę to je przedstaw .Nie umiesz, nie masz czasu, nie masz pomysłów ?Siedzisz w n-tym rzędzie i pierdoły opwiadasz.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3