Po rekordowym marcu spada liczba zwolnień lekarskich

Gabriela Bogaczyk
Gabriela Bogaczyk
archiwum
W marcu odnotowano wielki boom na zwolnienia lekarskie w Polsce, jak i na Lubelszczyźnie. Wzięliśmy 125 tys. zwolnień z powodu własnej choroby. Teraz wracamy do średniej sprzed epidemii.

W marcu lekarze wystawili w całej Polsce 3,3 mln zwolnień lekarskich, w tym 3 miliony zaświadczeń dotyczyły choroby własnej ubezpieczonego, a pozostałe – opieki nad chorymi członkami rodziny, głównie nad dziećmi. Zaznaczmy, że był to rekordowy wpływ. Jednak już w kwietniu liczba zwolnień lekarskich z tytułu choroby własnej zmalała do 1,8 mln. A w maju (do 24 maja) odnotowaliśmy około 1 miliona zwolnień.

Jak sytuacja wygląda w naszym regionie?

- W województwie lubelskim w marcu także wpłynęła rekordowa liczba zwolnień, bo około 125 tysięcy

– to dane dotyczące zwolnień z tytułu choroby własnej ubezpieczonego. Jednak już w kwietniu zwolnień było mniej niż 95 tysięcy, a do 24 maja – zaledwie 42 tysiące - wylicza Małgorzata Korba, rzecznik ZUS w woj. lubelskim.

Dla porównania, przed stanem epidemii lekarze z woj. lubelskiego wystawiali średnio 90 tys. zwolnień lekarskich miesięcznie. Skąd zatem taki boom w marcu?

- Jestem przekonany, że kluczową przyczyną tego był lęk spowodowany pandemią koronawirusa. Poza tym ludzie uważają tę formę za korzystną finansowo. Zwolnienia lekarskie są znanym rozwiązaniem zarówno dla pracowników, jak i pracodawców. Pracownicy wiedzą, że nie będą również ponosić odpowiedzialności z powodu takiej nieobecności w pracy

- tłumaczy prof. Bohdan Różnowski z Katedry Psychologii Pracy, Organizacji i Rehabilitacji Psychospołecznej KUL.

Jego zdaniem znaczny spadek liczby zwolnień lekarskich w kwietniu i w maju związany jest z tym, że przyzwyczailiśmy się już do życia z koronawirusem. - Na początku ludzie byli przerażeni tą nową sytuacją. Teraz wracamy do normalności, poza tym obecnej poluzowanie restrykcji odbierane jest przez większość jako informacja, że sytuacja się stabilizuje, stąd można wrócić bezpiecznie do pracy - wyjaśnia prof. Różnowski.

Lekarze dodają, że ta ogromna liczba zwolnień lekarskich w marcu wynikała też z tego, że na początku nie było jasnych wytycznych, co robić z osobami w kwarantannie, które np. wróciły z zagranicy lub miały kontakt z osobą zakażoną oraz osobami z nimi wspólnie mieszkającymi.

- Wiadomo było, że musimy je izolować, ale też musieli mieć jakieś usprawiedliwienie w pracy, że nie przyjdą. Dlatego zwolnienie lekarskie było wtedy jedyną formą rozwiązania tej sytuacji. Tak było do momentu, kiedy zgodnie z przepisami decyzje wydane przez sanepid były równoznaczne ze zwolnieniem na ten czas z pracy - tłumaczy lek. Tomasz Zieliński, prezes Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych-Pracodawców.

Druga przyczyna takich dynamicznych zmian ma związek z tym, że rodzice przeszli naturalnie na zasiłek opiekuńczy na czas opieki nad dzieckiem w związku z zamknięciem placówek oświatowych.

- Kolejny powód to fakt, że firmy przestawiły się na pracę zdalną, przez co nie potrzeba już zwolnienia na lekki katar czy kaszel, bowiem na początku epidemii każdy taki przypadek był traktowany z wielką ostrożnością i zalecana byłą izolacja domowa - wyjaśnia lekarz rodzinny.

Pocovidowa łysina

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie