reklama

Podróż po Polsce brudną i cuchnącą salonką

Mira Suchodolska
Polskapresse
To było 165 lat temu, kiedy pierwszy pociąg przejechał na trasie Warszawa - Pruszków, po raz pierwszy pokonując nowo wybudowany odcinek torów Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Siedzącym w salonce dostojnikom droga zajęła 26 minut, a powrotna 20 minut. Dziś, teoretycznie, pociągi pokonują tę trasę w podobnym czasie. Praktycznie, jak wiadomo pasażerom, trwa to jeszcze dłużej.

Tymczasem, paradoksalnie, po niemal dwóch wiekach, postęp cywilizacyjny każdego kraju tak samo uzależniony jest od rozwoju żelaznych dróg jak wtedy, kiedy w połowie XIX wieku umożliwił Amerykanom kolonizację Dzikiego Zachodu. Nadal pociągi są najtańszym lądowym środkiem transportu, który pozwala w krótkim czasie przemieszczać z miejsca na miejsce dużą liczbę ludzi i tony towaru.

Wbrew oczekiwaniom samolotom nie udało się zastąpić pociągów na średnich odległościach - są droższe, bardziej paliwożerne, zatruwają środowisko. No i ludzie dostają szału, kiedy najpierw muszą przebijać się w korkach na lotnisko sytuowane daleko za miastem, a potem stać w kolejkach, poddawać się upokarzającym procedurom bezpieczeństwa, płacić za każde kilo nadbagażu, by na koniec jeszcze umierać ze strachu, czy ustrojstwo nie spadnie na ziemię. Kolej jest fajniejsza.

Francja ma TGV, Hiszpania AVE, a my mamy zapyziałe dworce, zrujnowane tory, krótsze o 5 tys. km niż w 1990 roku, i PKP z długiem 5 mld zł

Już dawno dostrzegły to inne kraje - taka Francja wybudowała pierwszą linię super- szybkiej kolei TGV już w 1981 r. Ma swoje AVE Hiszpania, mają ICE sąsiedzi z zachodu. My zaś mamy gigantyczne zaniedbania. Od transformacji zlikwidowano w Polsce 5 tys. km linii kolejowych, odcinając od cywilizacji mieszkańców dziesiątków małych miejscowości i przerzucając cały transport na dziurawe, zakorkowane drogi. Trasy, które zostały, są przestarzałe, wymagają pilnych remontów, dlatego pociągi poruszają się po nich z prędkością nie tylko daleką od wymarzonych 350 km/godz., lecz często taką, że byłoby prędzej wozem zaprzężonym w woły. Na korytarzach cuchnie moczem.

Mamy też długi - dziś na PKP i jej spółkach ciąży 5 mld zł zadłużenia. Dwa razy więcej niż właściciel, czyli państwo, spodziewa się dostać z prywatyzacji kolejowego majątku. A i tak oczekiwania te są zawyżone, gdyż - co przyznają eksperci z branży - trudno będzie znaleźć w dobie kryzysu chętnego na kupno takiej ruiny. A gdyby nawet znalazł się jakiś naiwniak, szybko przepłoszą go kolejowe związki zawodowe.
Pomysł Ministerstwa Infrastruktury, aby zmodernizować polskie kolejnictwo i uszczęśliwić rodaków pociągami mknącymi po szynach z prędkością 300, nawet 600 km/godz., jest niewątpliwie słuszny i wizjonerski. Diabeł tylko, jak zwykle, tkwi w szczegółach.

Nierealne jest, po pierwsze, wyznaczenie końca tej rewolucji na 2015 r. Z powodów logistycznych nie da się zbudować tylu kilometrów torów w tak krótkim czasie. Wątpliwości budzi też źródło finansowania przedsięwzięcia - jeśli bowiem liczymy głównie na środki unijne, możemy się przeliczyć.

Już teraz kran z pieniędzmi dla nowych krajów członkowskich coraz bardziej jest przykręcany, i nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie miało to ulec zmianie. Unijni eksperci sugerują, że rozsądniej by było, zamiast budować nowe tory dla superszybkich pociągów, wyremontować stare i zadowolić się średnio szybkimi.

Ale i tak, jako Polka i jako wnuczka kolejarza, cieszę się, że lokomotywa dziejów znów ruszyła i po raz pierwszy od 20 lat myśli się o tym, aby kolej rozbudowywać, a nie likwidować.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Podróż po Polsce brudną i cuchnącą salonką - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

s
spokojny

żyjemy w takim kraju, że jedyne czego możemy oczekiwać to "kursów rozłożonych na całą dobę" czyli np. pociąg, który jedzie całą dobę z Rzeszowa do Szczecina (faktycznie trasę ok. 700 km z Przemyśla do Szczecina TLK pokonuje w 14 godzin zamiast szybkim pociągeim przewalić to w 3-4, złośliwy jestem co?). Innymi słowy mówiąc, na odległościach gdzie szybki pociąg jadący 250-350 km/h przewala je mimochodem na Zachodzie w 2-3 godziny (oglądając jakiś film po drodze nie zauważa się, że jesteśmy juś u celu) my powinniśmy wprowadzić
wagony sypialne np. z Warszawy do Gdańska, bo w 2-3 godziny to nasze Powolne Koleje Polskie "przewalają" (się) na odcinku 160 km z Gdańska powiedzmy do Torunia.

b
bylemwidzialem

PKP sama sie nie zreformuje, porzućcie nadzieje.

N
Niniol

Ja już dawno nie trafiłem na zasikany wagon. Ale mnie interesowała jazda, a nie pogoń za sensacją.
A jak już jesteśmy przy tych świetlanych perspektywach kolei... Mnie osobiście bardziej interesowałaby kwestia zwiększenia ilości kursów rozłożonych na całą dobę niż szybko pędzące pociągi.

z
zgadnij kto ;)

Nagłówek taki, jak poziom argumentowania Widukinda. Ale, jak liczne posty na tym forum dowodzą, na nic lepszego go nie stać.

s
spokojny

Pięknie jest w Trójmieście czy na Helu ale niepięknie z PKP. Przykłady z autopsji:
1) Podróż pociągiem z Juraty do Chałup (kilkanaście kilometrów) trwała pociągiem ponad godzinę (już w Juracie był spóźniony kilka minut a potem opóźnienie rosło bo „czekał na mijance”) tj. dłużej niż rowerem (sprawdziłem).
2) Jadąc kilka razy pociągiem w tym rejonie były zawsze opóźnienia tzn. jazda według rozkładu, której nie doświadczyłem, jest jakimś wyjątkiem a nie normalnością
3) PKP nie wpadło na pomysł korzystania z wynalazku znanego i stosowanego już w peerelowskim socjaliźmie Polski Ludowej tj. automatów biletowych. Nie znalazłem ich także na zatłoczonych dworcach Trójmiasta (np. Wrzeszcz) i odstałem kilkanaście minut po standardowy bilecik SKM
4)Obsługa w kasach biletowych mało profesjonalna względnie niewystarczająco uprzejma, przykłady:
a)facet w kasie we Wrzeszcu na pytanie „o której jest najbliższy pociąg do Pruszcza” rzucił coś w stylu „nie wiem, jest na rozkładzie”
b)facetka w kasie w Gdyni na życzenie „poproszę bilet sypialny do Kostrzynia” rzuciła coś w stylu „trzeba będzie się przesiadać w Bydgoszczy” (!) i trzeba było jej tłumaczyć jak pociąg jedzie z własnych doświadczeń, bo jej rozkłady „pokazywały co innego”.
c)facetka w kasie kolejki podmiejsciej (też Gdynia) niemal się popłakała nie mogąc anglojęzycznej turystce odpowiedzieć na proste pytanie (pomogłem)

Wniosek: kolej powinna być sprywatyzowana.

W
Widukind

głupota, głupota, głupota i to Pani.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3