Podsumowanie 2015 roku w Lublinie i regionie. Policja, sądy i prokuratura

Marcin Koziestański
Proces zabójców z Rakowisk ruszył w sierpniu. Już po 4 miesiącach oskarżeni usłyszeli wyrok. Kamil N. i Zuzanna M. spędzą w więzieniu najbliższych 25 lat. O warunkowe zwolnienie mogą ubiegać się po 20-letniej odsiadce.
Proces zabójców z Rakowisk ruszył w sierpniu. Już po 4 miesiącach oskarżeni usłyszeli wyrok. Kamil N. i Zuzanna M. spędzą w więzieniu najbliższych 25 lat. O warunkowe zwolnienie mogą ubiegać się po 20-letniej odsiadce. Anna Kurkiewicz
Łukasz K. z Lublina udusił narzeczoną, Mateusz K. z Lubartowa poderżnął gardło byłej dziewczynie, chełmianin Tomasz W. zastrzelił konkubinę rewolwerem, Andrzej W. z Bronic podpalił żonę. W 2015 r. na wokandę trafiały wyjątkowo brutalne zabójstwa.

Ubiegły rok w lubelskich sądach upłynął pod znakiem głośnych wyroków i sędziowskich wpadek. Mordercy z Rakowisk usłyszeli wyroki - po 25 lat więzienia. Dużo komentarzy wzbudziła sprawa sędziego Piotra R., który wpadł na nocnej jeździe po pijaku. Do tego doszły zmiany w mandatach i rewolucja w sprawach karnych.

Ustalili, kto kogo zabije

Najgłośniejszy był niewątpliwie proces dwojga nastolatków spod Białej Podlaskiej. Tą historią żyła cała Polska. W nocy z 12 na 13 grudnia 2014 r. w Rakowiskach doszło do jednego z najbrutalniejszych morderstw w ostatnich latach. Jak potem mówili młodzi zbrodniarze, wszystko stało się dlatego, że rodzice 18-letniego Kamila nie akceptowali jego związku z 18-letnią Zuzanną.

12 grudnia ok. godz. 13 Zuzanna i Kamil pojechali pociągiem do Warszawy. Tam czekali na nich znajomi z Poznania: 19-letni Marcin S. i Linda M., którzy mieli zawieźć parę do Krakowa na wieczór poetycki Zuzanny, początkującej poetki, która właśnie wydała tomik wierszy. Dziewczyna wybierając się w drogę, zabrała z mieszkania dziadków dwa noże. Spotkawszy się w stolicy, cała czwórka ruszyła samochodem do Krakowa. Marcin S. miał dostać od Zuzanny 10 tys. zł za „podwózkę”. O 22.30 Kamil N. wysłał matce SMS-a o treści „Prawie jesteśmy w Krakowie”. Miało to być późniejsze alibi. W pewnym momencie Zuzanna poprosiła kierowcę, by zawrócił, bowiem w domu miała zostawić laptop. Marcin S. niechętnie, ale zawrócił. Ok. drugiej w nocy nastolatkowie dotarli do Rakowisk. Zaparkowali ok. 250 metrów od domu Kamila, by jak sam stwierdził, nie zbudzić rodziców.

Już wcześniej Kamil z Zuzanną ustalili, kto kogo zabije. Chłopak miał zaatakować ojca, dziewczyna - matkę. Przed wejściem do domu zdjęli buty, Kamil uspokoił psa, który zaczął szczekać i wyprowadził go na zewnątrz domu. Mordercy weszli do sypialni rodziców chłopaka, którzy już spali. Kamil na palcach odliczył: trzy, dwa, jeden i na śpiących zaczęły spadać ciosy. Krótkie, szybkie i zadawane na oślep.

Pierwotny plan był inny - to miała być szybka i cicha śmierć, strzał z pistoletu. Jednak młodym nie udało się go kupić. W czasie napaści Jerzy N. obudził się, krzyknął „ćpuny” i rzucił się na Zuzannę. Kamil chcąc jej pomóc, ugodził ojca w plecy.

W tym czasie matka chłopaka Agnieszka N. chciała skorzystać z okazji i uciec z domu. Jednak nie zdążyła. Na progu dopadł ją syn i wbił jej nóż w plecy. Potem, jak sam stwierdził, poderżnął jej gardło, żeby się nie męczyła. Tymczasem Zuzanna M. nadal próbowała zabić ojca Kamila. Ten jednak walczył o życie. Dziewczyna wsadziła mu dwa palce do oka i ugryzła w przedramię. Mężczyzna padł na kolana. Wtedy zadała mu kolejne ciosy nożem.

W czasie procesu, który ruszył 18 sierpnia, obrońcy Kamila i Zuzanny próbowali przerzucać winę z dziewczyny na chłopaka i na odwrót. - Kamil przyznał się do winy. Wyjaśnił, że o planach zabójstwa dowiedział się od Zuzanny w dniu jego dokonania. Wcześniej planowała tylko okraść jego rodziców. Nawet jadąc pociągiem z Białej Podlaskiej do Warszawy, próbował przekonać dziewczynę do zmiany planów, jednak ta go nie słuchała - przekonywała mec. Małgorzata Lustyk-Portuś, obrońca Kamila. Według niej, Kamil nie umiał przeciwstawić się Zuzannie. - Częstowała go narkotykami, przez co nawet nie wiedział, co się z nim dzieje. Dla Kamila to wydarzenie to wielka tragedia. Stał się bowiem sierotą wykluczoną ze społeczeństwa. On też jest ofiarą tej zbrodni - dodawała Lustyk-Portuś. Przekonywała też, że Kamil N. nie rozumiał czynu, za który odpowiedzialność ponosi Zuzanna M.

- Oskarżony podkreślił, że chciałby cofnąć czas i oddałby wszystko, by jego rodzice żyli. To Zuzanna zmieniła go i skierowała na drogę przestępstwa. Pod jej wpływem stał się gorszym człowiekiem. Sama Agnieszka N. określała Zuzannę jako „jednoosobową sektę” - kontynuowała obrończyni w czasie mów końcowych.

Po niespełna pół roku proces w Sądzie Okręgowym w Lublinie się zakończył.

- Uznaję Kamila N. i Zuzannę M. za winnych tego, że w nocy z 12 na 13 grudnia 2014 r. w Rakowiskach zadali Jerzemu N. i Agnieszce N. po kilkadziesiąt ciosów nożami, co skutkowało licznymi krwotokami wewnętrznymi i zewnętrznymi, w wyniku których nastąpił zgon. Skazuję Kamila N. i Zuzannę M. na kary 25 lat pozbawienia wolności. Warunkowe przedterminowe zwolnienie może nastąpić najwcześniej po 20 latach w więzieniu - zdecydował 4 grudnia sędzia Arkadiusz Śmiech.

Sprawa zabójstwa w Rakowiskach prawdopodobnie powróci na wokandę. Za kilka dni będzie wiadomo, czy strony wniosą o apelacje od wyroku.

Nieszczęśliwa miłość

Zdecydowanie mniejszy wyrok usłyszał Łukasz K., który apaszką udusił swoją narzeczoną, a potem ukrył jej ciało w wersalce. Do zdarzenia doszło w kwietniu. 25-letni Łukasz K. i 26-letnia Dorota Z. od 5 lat mieszkali razem w Lublinie. Poznali się w szkole. Planowali ślub. Tragiczny finał ich miłości nastąpił w Wielki Czwartek. Pokłócili się. Dziewczyna chciała odejść od narzeczonego. Łukasz K. rzucił się na nią i udusił materiałową apaszką. Ciało schował w wersalce. Znaleźli je rodzice dziewczyny. Po dwóch dniach mężczyzna został zatrzymany przez policjantów.

Łukasz K. przyznał się do winy. Mówił, że nie chciał zabić Doroty Z., a jedynie przytrzymać ją przy sobie. Oświadczył, że gdy zorientował się, że dziewczyna nie żyje, próbował popełnić samobójstwo, odkręcając kurki z gazem oraz łykając leki. Na początku listopada Łukasz K. usłyszał wyrok - 10 lat za kratkami.

Przypadki nieszczęśliwej miłości i kłótnie między zakochanymi to był częsty motyw spraw, które toczyły się przed sądami. Na 12 lat więzienia skazał sąd Mateusza K. oskarżonego o zabicie byłej dziewczyny, 21-letniej Anny S., mieszkanki Lubartowa. Sprawca zadał jej ciosy nożem. Wykrwawiła się na śmierć.

Ciało 21-letniej Anny znaleziono 9 sierpnia 2013 roku w mieszkaniu w Lubartowie. Były partner dziewczyny usiłował popełnić samobójstwo. Najpierw podpalił siebie i swój samochód, a później próbował rzucić się pod przejeżdżające ulicą auta. - Żaden wyrok nie zwróci życia. Myślałam, że morderca dostanie chociaż 15 lat. Będziemy wnosić o apelacje - mówiła w czerwcu Ewa S., matka zamordowanej dziewczyny. Sprawa przed Sądem Apelacyjnym będzie się toczyć jeszcze w tym miesiącu.

12 lat za kratkami spędzi również Andrzej W., rolnik spod Nałęczowa. W kwietniu oblał benzyną i podpalił swoją żonę Bożenę. Kobieta zmarła. - Przepraszam dzieci i całą rodzinę, jest mi bardzo przykro i żałuję - mówił Andrzej W. ze łzami w oczach przed listopadowym ogłoszeniem wyroku sądowego.

Burmistrz i prokurator

Sądy podtrzymały również w ubiegłym roku wyroki skazujące w sprawie prokuratora Roberta B. z Lublina, który zgubił służbową broń oraz Piotra Cz., byłego burmistrza Kraśnika, który miał przyjąć korzyść majątkową w kwocie 19,5 tys. zł w zamian za pozostawienie na stanowisku członków rady nadzorczej KPEC i za przekroczenie uprawnień.

Teraz Piotr Cz. spędzi 3 lata w więzieniu.

O tym też pisaliśmy

W ubiegłym roku toczyła się też sprawa przeciwko Antoniemu L., byłemu ordynatorowi ginekologii ze szpitala przy al. Kraśnickiej, który miał molestować, dotykać i całować swoje podwładne, młode lekarki.

Na wokandę trafiła też sprawa wypadku na rondzie przy Gali - autobus śmiertelnie potrącił 10-latka na hulajnodze.

Miał również ruszyć proces dotyczący gwałtu na studentce w byłym klubie Cream (obecnie CR2), jednak z powodu choroby jednego z obrońców oskarżonych, proces ruszy dopiero pod koniec stycznia tego roku.

Ostatni z głośnych ubiegłorocznych procesów dotyczył zabójstwa w Chełmie. 25 lat pozbawienia wolności i 200 tys. zł zadośćuczynienia dla matki zamordowanej kobiety - taki wyrok usłyszał we wrześniu Tomasz W. To kolejny przypadek, gdy były chłopak zamordował swoją dziewczynę.

Do tego zabójstwa doszło w 2013 r. Pogotowie zabrało wtedy do szpitala 39-letniego Tomasza W. Mężczyzna miał rany postrzałowe barku i uda. Twierdził, że to jego była narzeczona Bożena Sz. najpierw postrzeliła go w ramię i udo, a potem popełniła samobójstwo. Biegli nie mieli jednak wątpliwości, że trudno w tym przypadku mówić o samobójstwie. Wyrok w tej sprawie wydał sędzia Piotr R., który dwa miesiące później stał się bohaterem pijackiej afery.

Sędzia jechał po alkoholu

Piotr R., znany lubelski sędzia, 11 grudnia został zawieszony w pełnieniu obowiązków. - W Sądzie Apelacyjnym w Warszawie odbyło się posiedzenie dyscyplinarne w sprawie sędziego Piotra R. Sąd zdecydował zawiesić go w obowiązkach służbowych do czasu prawomocnego zakończenia postępowania dyscyplinarnego - informuje Dariusz Abramowicz, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.

Postępowanie dyscyplinarne prawdopodobnie będzie dalej prowadził warszawski sąd, który właśnie zawiesił sędziego R. w obowiązkach służbowych.

To konsekwencja zdarzenia z 14 listopada, kiedy tuż przed godz. 1 w nocy kierujący autem sędzia Piotr R. na łuku drogi stracił panowanie nad pojazdem i przebił barierki. Samochód wypadł z drogi i przekoziołkował kilka metrów. Piotr R. prowadził pod wpływem alkoholu, miał 1,2 promila alkoholu w organizmie. Badanie przeprowadzane było trzykrotnie i za każdym razem wskaźnik alkoholu był wyższy.

Sędzia stracił sprawy, w których orzekał lub miał orzekać. łącznie 19 procesów. Sąd w Warszawie jednocześnie podjął decyzję o obniżeniu o 30 proc. wynagrodzenia sędziego R., które ten ciągle pobiera.

Prokuratura prowadzi odrębne postępowanie o odebranie sędziemu immunitetu. - Jednak wniosek o jego odebranie jeszcze nie wpłynął z prokuratury do sądu - dodaje rzecznik lubelskiego sądu.

Rewolucja w sprawach karnych

1 lipca 2015 roku weszły w życie nowe przepisy, regulujące przebieg procesu karnego. - Do tej pory było tak, że sąd przeprowadzał dowody w sprawie, wysłuchiwał świadków. Od 1 lipca sędzia jest tylko arbitrem i przysłuchuje się rozprawie. Teraz to prokurator i obrońca muszą przeprowadzać dowody, tak jak to było do tej pory jedynie w postępowaniach cywilnych - wyjaśnia Dariusz Abramowicz.

Jak to zmieniło prace lubelskiego sądu? - Pół roku to za mało, by ocenić nowe przepisy. Mamy trochę więcej aktów oskarżenia wysyłanych z prokuratur, ale w Lublinie dużo toczących się spraw wpłynęło jednak przed 1 lipca. Zmiany lepiej można zaobserwować w mniejszych miastach - tłumaczy Abramowicz.

- Zmiany na pewno są na plus - uważa Rafał Różański, sędzia z Sądu Rejonowego w Kraśniku, w którym przeprowadzono już kilkanaście procesów na nowych zasadach. - Postępowania przed sądem przyspieszyły. Przy odraczaniu nie musimy zawiadamiać stron o nowym terminie, same muszą się dowiadywać, przez co bardziej angażować w proces - tłumaczy sędzia Różański. - Oskarżeni częściej kalkulują teraz, czy opłaca im się bardziej odraczać proces w czasie. Częściej też decydują się na polubowne rozwiązywanie spraw - dodaje sędzia.

Zmiany dotknęły także prokuratorów. - Wcześniej na sprawę przychodził prokurator dyżurujący, często nieznający nawet sprawy. Teraz zna osobiście strony i aktywnie uczestniczy w postępowaniu. Naprawdę dobrze to teraz wygląda. Sami prokuratorzy przyznają, że zmiany wyszły na dobre - przyznaje Różański.

Poseł Żmijan traci prawko

Nowe przepisy dotyczące karania kierowców za zbyt szybką jazdę weszły w życie 18 maja. I tak za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym o ponad 50 km/h kierowcy od ręki tracą prawo jazdy na trzy miesiące. Muszą też zapłacić 400-500 zł mandatu i dostają 10 pkt karnych.

Jeśli ponownie zostaną przyłapani na jeździe bez „prawka”, trzymiesięczny okres wydłuża się do 6 miesięcy, a trzecia taka wpadka skutkuje cofnięciem uprawnień. - Od momentu wejścia w życie przepisów do końca roku prawo jazdy straciło 1224 kierowców - przyznaje Kamil Gołębiowski z KWP w Lublinie. - Na prowadzeniu samochodów zostało przyłapanych 34 kierowców, którzy stracili prawo jazdy na 3 miesiące, 4 osoby zostały przyłapane na popełnieniu tego samego wykroczenia, w rezultacie przedłużono im trzymiesięczny okres pozbawienia prawa jazdy do półrocznego - dodaje Gołębiowski.

Jedną z osób, którym odebrano na trzy miesiące prawo jazdy, był poseł PO Stanisław Żmijan, który osobiście walczył o wprowadzenie dla kierowców drakońskich kar.

Najwięcej mandatów w skali nie tylko województwa, ale nawet kraju, „wystawił” odcinkowy pomiar prędkości w Łuszczowie. Jedynie w czasie pierwszych trzech tygodni jego funkcjonowania wskazał tam 700 piratów drogowych.

Nowy system pomiaru prędkości zaczął kontrolować kierowców od 19 listopada 2015 roku. Stanął na 2,9-kilometrowym odcinku w Łuszczowie, przy ruchliwej DK nr 82. Wkrótce podobne urządzenia pojawiły się w trzech innych miejscowościach kraju. Jednak to praca systemu w podlubelskim Łuszczowie okazała się najbardziej owocna. Dla porównania, odcinkowy pomiar prędkości w Łosiowie (woj. opolskie), uruchomiony tego samego dnia co ten w Łuszczowie, złapał na początkach swojej „służby” 450 kierowców.

Zmiany na policji - jedni odchodzą, inni przychodzą

Koniec roku przyniósł zmiany na najwyższych stanowiskach w lubelskiej policji. W wigilijny wieczór Dariusz Działo został zwolniony z funkcji komendanta wojewódzkiego policji. Jego obowiązki przejął Mirosław Sokal.

Generał Działo po raz pierwszy lubelską komendą kierował w latach 2008-2012. Potem szefował policji na Śląsku, a niedługo później był komendantem stołecznej policji. Do Lublina wrócił w 2014 r. i ponownie został komendantem wojewódzkim. I tak było do Wigilii, bo właśnie wtedy minister spraw wewnętrznych na wniosek komendanta głównego policji odwołał trzech szefów w regionach. Jednym z nich był właśnie Działo.

Z drugiej strony należy podkreślić, że w całym 2015 r. do policjantów z województwa lubelskiego dołączyło prawie 100 osób. - W tamtym roku przyjęliśmy do służby 96 nowych funkcjonariuszy - precyzuje Renata Laszczka-Rusek, rzeczniczka prasowa KWP w Lublinie.

Tym tekstem kończymy cykl „Podsumowanie roku 2015 w Lublinie i na Lubelszczyźnie”.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie