Polacy przegrali w Lublinie z Niemcami. Druga porażka Biało-Czerwonych w kwalifikacjach (ZDJĘCIA)

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
Wojciech Szubartowski
Udostępnij:
Reprezentacja polskich koszykarzy przegrała w lubelskiej hali Globus z Niemcami 69:72. To druga porażka Biało-Czerwonych w kwalifikacjach do mistrzostw świata.

Polacy przyjechali do Lublina po porażce w Izraelu. Na miejscu do kadry miał dołączyć Mateusz Ponitka, ale lider reprezentacji doznał urazu w meczu Euroligi. Wcześniej z gry kontuzje wykluczyły Michała Sokołowskiego oraz Michała Michalaka.

Pierwsze punkty zdobył Aleksander Balcerowski i było to jedyne prowadzenie Polaków w tym spotkaniu. Jeszcze w 3. minucie, po punktach Marcela Ponitki, był remis 4:4, ale później Niemcy zdobyli sześć oczek z rzędu. Mimo wszystko inauguracyjna kwarta była wyrównana, a gospodarze na kilka sekund przed końcem przegrywali tylko 13:14. Ostatecznie jednak punkty Davida Kramera, który w pierwszej połowie był praktycznie bezbłędny, zapewniły drużynie trenera Gordiego Herberta prowadzenie po 10 minutach 16:13.

Na początku drugiej kwarty goście szybko powiększyli przewagę, m.in. dzięki dwóm celnym rzutom z dystansu, do dziewięciu punktów. W tej części meczu Niemcy prowadzili różnicą nawet 12 punktów (34:22 w 17. minucie, po dwóch rzutach wolnych Kramera), a na przerwę schodzili z niewiele mniejszą przewagą – 40:30.

Polacy mieli duże problemy w ataku pozycyjnym. Przez cały czas byli naciskani przez niemiecką obronę, ale na tyle umiejętnie, że rywale unikali fauli. Biało-Czerwoni często też popełniali proste błędy i w ciągu pierwszych 20 minut zanotowali dwa razy więcej strat, niż przeciwnik.

- Pierwsza połowa nie wyglądała tak, jak chcieliśmy. Nie stawialiśmy dobrych zasłon, a przez to zawodnicy z piłką nie mieli przewagi i atak był zaburzony - mówi selekcjoner reprezentacji Polski.

Po powrocie na parkiet zespół Igora Milicica zaczął odrabiać straty. Atak napędzał Jakub Schenk i Polacy kilka razy dochodzili rywala na pięć punktów. Ani razu jednak nie udało im się tej różnicy przełamać. Chociaż zmuszali rywali do błędów, to w krytycznych momentach Niemcy znajdowali kolegę na obwodzie, który z czystej pozycji trafiał za trzy punkty.

Wydawało się, że trzecia kwarta zakończy się prowadzeniem rywali różnicą 13 punktów, ale równo z końcową syreną, rzutem zza połowy boiska, odpowiedział jeszcze Jakub Gabacz. Po 30 minutach Niemcy wygrywali 61:51. W decydującej części pierwsze skrzypce w ekipie Biało-Czerwonych zaczął grać Aleksander Balcerowski. 21-letni koszykarz najpierw miał kilka udanych akcji w obronie, a z upływem czasu coraz pewniej poczynał sobie pod koszem przeciwnika.

Balcerowskiego umiejętnie „obsługiwał” Jakub Schenk i Polacy pozostawali w grze, ale cały czas nie potrafili się zbliżyć na mniej, niż pięć punktów. Udało im się to dopiero w samej końcówce. W ostatniej minucie meczu dwa razy z linii rzutów wolnych trafił Balcerowski, a później powtórzył to Schenk i gospodarze przegrywali tylko 68:72.

Po nieudanej akcji Niemców na zegarze zostało ostatnie 15 sekund. Przy rozgrywaniu ataku faulowany był ponownie Schenk. Nasz rozgrywający trafił tylko pierwszy rzut wolny, ale po drugim, nieudanym rzucie, zdołał zebrać piłkę i niewiele zabrakło, żeby zdobył punkty.

Odmłodzona kadra, której selekcjonerem od października jest Igor Milicić, na pierwsze zwycięstwo musi poczekać co najmniej do lutego. Na początku przyszłego roku Polacy zagrają dwa razy z Estonią. - Jestem dumny z chłopaków. Mało brakowało, żebyśmy odnieśli zwycięstwo, a jednocześnie zbyt wiele nas dzieliło od wygranej. Mam nadzieję, że w lutym, przy pomocy zawodników, którzy są kontuzjowani, zaczniemy wygrywać - twierdzi igor Milicić.

Polska – Niemcy 69:72 (13:16, 17:24, 21:21, 18:11)

Polska: Schenk 17, Balcerowski 16, Zyskowski 14, Garbacz 9, Gielo 5, M. Kolenda 3, Mazurczak 2, Mar. Ponitka 2, Dziewa 1, Olejniczak, Karolak. Trener: Igor Milicić

Niemcy: Kramer 24, Lockhart 13, Hollatz 8, Sengfelder 8, Doreth 6, Benzing 5, Kratzer 4, Jallow 4, Kessens, Amaize. Trener: Gordie Herbert

Sędziowali: Yohan Rosso (Francja), Martins Kozlovskis (Łotwa), Igor Mitrovski (Północna Macedonia)

Widzów: 3500

J&J: Dostałam skrzydeł, te skrzydła mnie niosą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie