reklama

Polscy Beckhamowie, Przybylska i Bieniuk biorą w święta ślub

RedakcjaZaktualizowano 
Ona - znana i bardzo lubiana aktorka. On - całkiem niezły piłkarz. Anna Przybylska i Jarosław Bieniuk są porównywani do Davida i Victorii Beckhamów. Teraz ukrywają się przed światem, bo w czasie świąt postanowili wziąć ślub - pisze Rafał Romaniuk

Ona - znana aktorka, która sławę zyskała dzięki roli Marylki w serialu "Złotopolscy". On - piłkarz, który stał się popularny dzięki… ukochanej, no bo na pewno nie z powodu umiejętności piłkarskich gościł na czołówkach ekskluzywnych magazynów. Gdy prasa brukowa zaczęła pisać o "polskich Beckhamach", trudno było skryć uśmieszek politowania. Żartowano jednak, że coś w tym określeniu musi być, bo jaki jest nasz futbol, każdy widzi, więc taki też musi być rodzimy Beckham.

Choć porównanie do słynnej piosenkarki i piłkarza jest zdecydowanie na wyrost, medialne, tandetne i wymyślone potrzebą chwili, to nie ulega wątpliwości, że Anna Przybylska i Jarosław Bieniuk zapisali się w powszechnej świadomości. Inaczej pary celebrytów nie śledziłyby kompanie paparazzich, a o ekskluzywne sesje nie licytowałyby się najbardziej wpływowe magazyny dla kobiet. Choć Bieniuk rozegrał tylko osiem meczów w reprezentacji Polski, wyszukiwarka Google'a uznaje go za jednego z najpopularniejszych w Polsce Jarosławów - obok Kaczyńskiego, Gowina, Iwaszkiewicza i Kreta.

Tristan i Izolda
Do celebrytów w hollywoodzkim tego słowa znaczeniu aktorsko-piłkarski duet na pewno jednak nie pasuje. Nie szokują, nie wywołują skandali, unikają kłującej w oczy ekstrawagancji. Zresztą przez ostatnie kilka lat mogli schować się w cień, bo media wolały rozprawiać o przygodach Dody i Radosława Majdana.

Porównanie do Beckhamów Przybylskiej też się nie podoba. Bo jak tłumaczyła w rozmowie z "Galą", nie utożsamia się ze stylem, który prezentuje były gwiazdor Manchesteru United i jego żona, znana piosenkarka z nieistniejącego już zespołu Spice Girls.

- Mam mieszane uczucia. Czy aby David nie przesadził z tym wszystkim? Mało kto już pamięta, że to dobry piłkarz. Teraz bardziej jest kojarzony z reklamami i skandalami seksualnymi. Z jakimiś perfumami czy ciastkami. On zarobił już tak wiele, że chyba nie musi się napinać. Jak długo jeszcze można być twarzą wszystkiego? Jak długo można się sprzedawać na prawo i lewo? Gdzie jest granica? On stał się już bardziej modelem niż piłkarzem - zastanawiała się polska aktorka.

Związek Przybylskiej i Bieniuka zaczął się jak w schematycznie napisanej telenoweli. Sentymentalnie. Idealnie. Niewiarygodnie. Podczas imprezy w Gdańsku dziewięć lat temu Anna podeszła do piłkarza i bez zbędnych ceregieli zapytała, czy ma na imię Jarek. Wcześniej sporo już o nim wiedziała, bo do przystojnego zawodnika wzdychało wiele jej koleżanek. Potem wszystko potoczyło się jak w bajce - kolejne spotkanie, później kolejne, i kolejne. Ot, klasyczna miłość od pierwszego wejrzenia, w którą Przybylska zawsze wierzyła. Uczucie, którego młoda aktorka po wcześniejszych rozczarowaniach szukała. Krystaliczne i mityczne. Jak mówiła po latach w jednym z wywiadów, chciała, by jej związek był romantyczny i średniowieczny zarazem, trochę jak Tristana i Izoldy. Bo - przyznają to wszystkie przyjaciółki aktorki - jak Anna kocha, to na zabój, jak już się zaangażuje, to nie po to, by znudzić się po pierwszych niepowodzeniach.

Rozwód z Marylką
Trudno się z tym nie zgodzić, skoro dla partnera i dwójki dzieci poświęciła to, co było jej rozpoznawalnym znakiem firmowym w świecie show-biznesu. Porzuciła rolę Marylki w "Złotopolskich", która dała jej przepustkę do wielkiej kariery. Wolała wyjechać z Jarkiem do Turcji, gdzie piłkarz podpisał lukratywny kontrakt z miejscowym klubem Antalyaspor. Miał zarabiać kilka razy więcej niż w Polsce, bez trudu mógł utrzymać rodzinę i zapewnić jej życie na poziomie, do którego aktorka była przyzwyczajona. Nawet nie ukrywał, że wyjeżdża głównie dla pieniędzy.

- Taka szansa może się nie powtórzyć. W naszym kraju nie da się zarobić takich pieniędzy - mówił Bieniuk. Zamieszkali w ekskluzywnym apartamencie w malowniczej Antalyi, z widokiem na morze, z basenem; nie brakowało im ptasiego mleczka. Mogli poczuć się jak gwiazdy Hollywood, no może Bollywood, bo w tamtym okresie tureckie kluby chętnie sięgały po zawodników z zagranicy, nawet z tak słabej ligi jak polska.

Początkowo Przybylska, gdy tylko była potrzeba, wsiadała do samolotu, lądowała w Warszawie i brała udział w kolejnych zdjęciach do "Złotopolskich". W końcu nie przedłużyła jednak kontraktu na następne odcinki. Znajomi pukali się w głowę. To ona była przecież sławna, to o nią boje staczali reklamodawcy. On był tylko przeciętnym piłkarzem, który wprawdzie solidnie zarabiał, ale wiedział, że futbolowego świata nie podbije. Przybylska wolała zająć się dziećmi. Oliwia szła do zerówki, młodszy syn Szymon do przedszkola.

Rola gospodyni, przynajmniej tak twierdziła, zupełnie jej nie przeszkadzała. W wywiadzie dla "Vivy" tak tłumaczyła swoją decyzję: - Czuję się, jakbym zrzuciła ciężar. Wiem, że postąpiłam słusznie. Uznałam, że dzieci są w takim wieku, że mnie najbardziej potrzebują. Zresztą mąż też. W innej rozmowie dodawała: - Boję się każdej rozłąki, nawet kiedy Jarek wychodzi z domu na kilka godzin. Jest we mnie zakorzeniony silny strach przed śmiercią, bo wcześnie straciłam ojca.
Tureckie eldorado szybko się jednak skończyło. Klub Bieniuka spadł do drugiej ligi, sponsorzy zaczęli się odwracać, a działaczy nie było stać na utrzymanie drogich zawodników. Do dziś Turcy są polskiemu obrońcy winni pieniądze, on twierdzi, że niemałe, ale mógł się tego spodziewać. Kluby z tamtego rejonu płacą dobrze, ale gdy przychodzi do ostatecznego rozliczenia, okazuje się, że niechętnie respektują zapisy kontraktu. Odwołania do światowej federacji piłkarskiej są skuteczne, ale procesy ciągną się niemal tak długo, jak postępowania przed polskimi sądami.

Rodzina wróciła do Polski. Ania na propozycje długo czekać nie musiała. Została twarzą Astor i to ona mogła utrzymywać rodzinę. Jarek był bez pracy pół roku. Próbował znaleźć klub na Cyprze, ale miał problemy z certyfikatem zawodniczym. W końcu grę w Widzewie, odbudowującym swą potęgę sprzed lat, zaproponowali mu trener Paweł Janas, który znał piłkarza z czasów wspólnej pracy w Amice Wronki, i właściciel klubu, milioner Sylwester Cacek. Bieniuk podpisał kontrakt, już nie tak lukratywny jak ten w Turcji, ale i tak wystarczająco dobry, by żyć na typowym dla gwiazd poziomie. Już na pierwszej konferencji prasowej łódzcy dziennikarze bardziej niż tym, czy zagra w systemie 4-4-2 czy 3-6-1, interesowali się jego partnerką. Usłyszeli to, co usłyszeć chcieli: - Obiecuję, że Ania będzie na każdym meczu - uśmiechnął się piłkarz, choć wiedział, że przesadził, bo przez pół roku mieszkał w fabrycznym mieście sam. Aktorka z dziećmi do końca roku szkolnego została w Gdańsku, Niedawno dołączyła jednak do męża.

Nieoczekiwana szansa

Wydawało się, że 30-letni dziś piłkarz bardziej niż o kolejnych wyzwaniach może zacząć myśleć o zakończeniu kariery. Nieoczekiwanie w październiku tego roku zawodnika zaskoczył jednak Stefan Majewski, selekcjoner, który tymczasowo przejął reprezentację Polski po zwolnionym we wrześniu Leo Beenhakkerze. Postawił na Jarosława, piłkarza z drugiej ligi, co wywołało mieszane uczucia dziennikarzy. Choć Bieniuk w meczach z Czechami i Słowacją większych błędów nie popełnił, wiadomo było, że tak jak szybko do kadry wrócił, tak błyskawicznie z niej zniknie. Biało-czerwoni skompromitowali się w eliminacjach mistrzostw świata, ostatecznie prysły nasze szanse na awans do mundialu w RPA, Majewski został odsunięty, a kadrę przejął Franciszek Smuda, który Bieniuka na pewno już nie powoła, bo buduje zespół z myślą o Euro 2012. A na tym turnieju piłkarskich emerytów nie potrzebuje.

W których strojach nasi?

Przybylska na początku znajomości z piłkarzem o futbolu wiedziała niewiele. Nie odróżniała spalonego od autu, a przed pierwszym gwizdkiem sędziego musiała pytać, w jakich strojach gra drużyna, której ma kibicować. Ale na meczach Amiki Wronki pojawiała się regularnie. Rzecz jasna - ku uciesze kibiców i fotoreporterów. Żona Bartosza Bosackiego, piłkarza, z którym Bieniuk grał w jednej drużynie, do dziś opowiada znajomym anegdoty, jak podczas jednego z meczów zauważyła dziwne zachowanie Przybylskiej. Po chwili kładła się ze śmiechu. Okazało się, że w drugiej połowie meczu aktorka kibicowała i zagrzewała do boju rywali Amiki, bo nie wiedziała, że po przerwie drużyny zmieniają się połowami.

Z kolei Przybylska lubi opowiadać, śmiejąc się przy tym do łez, że miała nawet problemy z odróżnieniem męża od Jacka Dembińskiego. - Bo obaj mieli podobne sylwetki - tłumaczyła.
Ale teraz z jej futbolową wiedzą jest już zdecydowanie lepiej. Głównie za sprawą ojca Jarka, który cierpliwie tłumaczy jej wszystkie niuanse piłkarskiego świata. Ania bez wstydu zgadza się brać udział w różnych sondach podczas wielkich sportowych imprez. I wie, co to spalony. Przynajmniej tak jej się wydaje.

- Chociaż dziesięcioletni syn Piotrka Reissa z Lecha Poznań uświadomił mi, że "spalić" można na różne sposoby. Tak się tym przejął, że zrobił mi wykład z wykresami na kartce włącznie. I to mi trochę namieszało w głowie. Ale może to nawet lepiej, że wszystkiego nie wiem. Mężczyźni właśnie za to nas kochają - mówiła "Gali".

Niezadrosny o "Playboya"

Jarek, przynajmniej tak twierdzi jego partnerka, rzadko bywa zazdrosny o seksowną ukochaną. Nie krzywi się, nie prawi uwag. Nawet wtedy, gdy Przybylska wzięła udział w sesji "Playboya". Koledzy z szatni mówili, że był nawet dumny: - Wiecie co, jestem człowiekiem spełnionym. Mam najseksowniejszą żonę w Polsce. No i obiad na czas. Czego chcieć więcej? Menedżerka aktorki Małgorzata Rutkowska mówi, że to nie lukrowanie, gdy para wspomina o swej krystalicznej miłości. - W ich oczach ciągle widzę iskry. Co tam iskry. To błyskawice - opisywała Rutkowska.

Ale Jarek, tak na wszelki wypadek, lubi upewnić się, czy w ich związku nic się nie zmieniło. Czasami dzwoni do żony z zastrzeżonego numeru, przedstawia się jako dziennikarz i pyta, co czuje do ukochanego. Tyle że Ania nabiera się na ten numer coraz rzadziej.

Bieniukowi nie przeszkadzało, gdy Przybylska zagrała prostytutkę w filmie "Izolator". - Jarek jest dojrzałym, inteligentnym facetem, a nie dzieciakiem. Odróżnia sztukę od życia. Zresztą dałam mu do przeczytania scenariusz. Fajna rola, z fajnym reżyserem. Myślę, że gdybym musiała się tam rozebrać, nie miałby nic przeciwko. Wie, że ciało to też warsztat. Zresztą lubi oglądać mnie na ekranie - tłumaczyła "Vivie" aktorka.
W końcu Ania i Jarek zapowiedzieli, że po latach spędzonych razem zamierzają wziąć ślub. Zaplanowali go na drugi dzień świąt. Paparazzi już ostrzą zęby, nic więc dziwnego, że telefony celebrytów milczą. Wiadomo jednak, że uroczystość odbędzie się w Sopocie.

Choć "mężu" i "żono" mówili do siebie niemal od zawsze. Po to, by łatwiej było wychowywać dzieci i nie mącić im w głowach. Z decyzją o ślubie spieszyć się nie chcieli. Oficjalnie - "bo nie mamy czasu" - mówiła aktorka. Nieoficjalnie - bo sparzyła się już na małżeństwie.

Tym pierwszym, z tenisistą Dominikiem Zygrą. Początkowo nie chciała się na ten temat wypowiadać, ale w końcu przełamała się w wywiadzie dla "Vivy": - Byliśmy tacy młodzi i tylko pół roku ze sobą przed ślubem. Wydawało nam się, że zawrócimy Wisłę kijem, a tak się nie zdarza. Nie rozumieliśmy się, w każdym razie nie do końca. To ja chciałam rozwodu. Wyciągnęłam z tego wnioski.

Rozwód to klęska i sukces jednocześnie. Klęska, bo boli. A sukces, bo było mnie stać na podjęcie decyzji. Od razu po ślubie celebryci wyjeżdżają na podróż poślubną do jednego z rajskich krajów. Gdzie? - Tego wolałbym nie zdradzać - mówił Bieniuk. Nic dziwnego. Fotoreporterzy największych gazet bulwarowych wiedzą jednak swoje. I już rezerwują bilety lotnicze.
Rafał Romaniuk

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Polscy Beckhamowie, Przybylska i Bieniuk biorą w święta ślub - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3