reklama

Polska ma szansę wejść do architektonicznej elity świata

Joanna Berendt, Dariusz PawłowskiZaktualizowano 
Wizytówka Gehry'ego: Pijany dom w Pradze (1995)
Współczesną sztuką budowania rządzą przede wszystkim sławne nazwiska. Dla Warszawy wieżowiec projektuje Daniel Libeskind, a Frank Gehry ozdobi Łódź kosmicznym centrum kongresowym

Środa była dniem szczególnym na trwającym w Łodzi XVII Międzynarodowym Festiwalu Sztuki Autorów Zdjęć Filmowych "Plus Camerimage". Jego niekwestionowanym bohaterem był światowej sławy architekt Frank Owen Gehry, który pokazał swój Projekt Koncepcyjny dla Camerimage Łódź Center, nowego centrum festiwalowego, które ma powstać na terenie tzw. Nowego Centrum Łodzi.

I trzeba przyznać, że wizja, warta dziś 150 mln dol., może wprawić w podziw największych sceptyków.

Władze Łodzi mogą mówić o prawdziwym szczęściu. Gehry, który zamierza zrewitalizować 90 ha obejmujące m.in. teren zaniedbanej elektrowni EC-1 przy dworcu kolejowym Łódź Fabryczna, to dziś jedno z najgłośniejszych, obok Roba Kriera i Daniela Libeskinda, nazwisk architektonicznej elity świata.

I widać to było w zaprezentowanym przezeń projekcie spod znaku charakterystycznego dlań dekonstruktywizmu: rozmach, nowoczesność i szczypta twórczego szaleństwa w postaci falujących płaszczyzn misternie wkomponowanych w industrialny krajobraz.

To w jego kosmicznym gmachu, usytuowanym tuż obok studia Davida Lyncha, w przyszłości będą odbywać się wszystkie imprezy Festiwalu "Plus Camerimage". Optymiści mówią już o roku 2013 jako ostatecznym terminie zakończenia budowy.

Z projektu zadowolone są także władze Łodzi. Widzą one w osobie Geh-ry'ego magnes, który w przyszłości przyciągnie do miasta inwestorów. Amerykański architekt doczekał się nawet naukowej teorii na swój temat. Nosi ona miano "Efektu Bilbao" i została ukuta, gdy w latach 90. twórca zaprojektował dla tego hiszpańskiego miasta Muzeum Sztuki Nowoczesnej Guggenheima.

Do podupadającego Bilbao spłynęły wtedy nie tylko wielkie pieniądze przedsiębiorców z całego świata, ale też tłumy turystów, które na własne oczy chciały zobaczyć na wskroś modernistyczną, szklaną budowlę, wyrosłą na terenie dawnej dzielnicy nadrzecznych magazynów portowych.

I choć do dziś wzbudza ona kontrowersje (krytycy zarzucają jej banalność i wpływ skłonności autora do manieryzmu), to bez niej trudno sobie wyobrazić współczesne Bilbao.

Czy Łódź powtórzy ten sukces? Takie pytanie musieli zadawać sobie wczoraj goście festiwalu oglądający tuż przed pokazem planów film "Szkice Franka Gehry" nakręcony przez nieżyjącego już Sydneya Pollacka. Ten złożony z wielu rozmów z architektem dokument doskonale pokazuje nie tylko jego życie, ale też wielce oryginalny sposób myślenia o dzisiejszej sztuce budowania.

Bo właściwie dlaczego Frank Gehry wielkim architektem jest? Ponieważ zawierzył temu, że architektura jest sztuką, rozwinął styl zwany dekonstruktywizmem (w języku architektury zwanego dziś DeConem) i uczynił go powszechnie uznawanym kierunkiem.
Bo nie bez powodu, dzięki charakterystycznym dla siebie silnie przechylonym ścianom i pofalowanym płaszczyznom, nazywany jest Picassem architektury. Bo w końcu to on także wprowadził architekturę do popkultury, stając się dzięki niej celebrytą podejmowanym na salonach.

I bogatym człowiekiem, bo architektura stała się dziś, a potwierdza to m.in. jego łódzki projekt, sposobem na zarabianie olbrzymich pieniędzy. Do sukcesu, który ma wielu ojców, lubimy się przyznawać wszyscy, więc i my, nad Wisłą, możemy się pod Gehry'ego "podłączyć". A to dlatego, że korzenie wielki architekt ma w Łodzi.

Sam Frank Gehry przyszedł na świat w kanadyjskim Toronto 28 lutego 1929 roku jako Ephraim Owen Goldberg. Jego dziadkowie wyemigrowali z Łodzi za ocean z córką Telmą w roku 1913. Łódzka rodzina architekta nosiła swojsko brzmiące nazwisko Kapłańscy. Jego dziadkowie mieszkali przy dzisiejszej ulicy Pomorskiej.

Dziadek miał zbierać węgiel przy torach na terenie EC-1, tam, gdzie w przyszłości ma stanąć projektowane przez Franka Gehry'ego Centrum Festiwalowo-Kongresowe. Warto zwrócić uwagę, że pradziadkowie Gehry'ego pochowani są na cmentarzu żydowskim w Łodzi, obok dziadka innego światowej sławy architekta pochodzącego z Łodzi Daniela Libeskinda.

W Kanadzie Telma Kaplanski wyszła za mąż za Irvinga Goldberga. Ephraim Owen to ich pierworodny syn. Frankiem Gehrym stał się pod wpływem żony, by uniknąć kłopotów. Studiował architekturę na University of Southern California w Los Angeles i urbanistykę na Harvardzie. W roku 1962 założył własną firmę architektoniczną w Los Angeles - Frank O. Gehry & Associates - która działa do dziś.
Jego pierwszym sukcesem były - w co trudno dziś uwierzyć jego fanom - projekty... mebli wykonanych z tektury. Szybko poszedł jednak "w budynki".

Wypracował własny, rozpoznawalny i bardzo charakterystyczny styl. Jego projekty mają charakter kolażu złożonego z powyginanych brył o powierzchni wykonanej z różnych, często w tradycyjnej architekturze nieprzystających do siebie materiałów, jak: tytan, beton, kamień, tynk i siatka druciana. Architekt lubi też zaskakiwać niekonwencjonalnymi zestawieniami barw. Stawia przede wszystkim na efekt zewnętrzny, wywołując szok poprzez kontrast z tradycyjną przestrzenią miejską.

A nawet ci, którzy dalecy są od zachwytów nad jego projektami, muszą uznać, że odmienił nowoczesną architekturę i uwolnił ją z ograniczeń "pudełka", czyli mody, zgodnie z którą wyobraźnią budowniczych niepodzielnie rządziły architektoniczne sześciany. I za to posypały się na niego laury. W 1989 roku Gehry otrzymał Nagrodę Pritzkera, zwaną architektonicznym Noblem (na przykład jego największy rywal w branży - Libeskind jeszcze jej nie ma).

A w ubiegłym roku dostał Złotego Lwa na weneckim biennale za całokształt twórczości, podobnym medalem uczciło go imperium japońskie. Nie nagrody są jednak największą formą uznania dla całej twórczości Gehry'ego, ale to, że jego obiekty stały się turystycznymi atrakcjami.
Według jego projektów powstało około 70 budynków na całym świecie, do najsłynniejszych i najchętniej odwiedzanych należy wspomniane już Muzeum Guggenheima w Bilbao. Stworzył także m.in. Weisman Art Museum Uniwersytetu Minnesota, Pijany dom w Pradze, biura Vitry w Bazylei, wieżowiec Gehry-Tower w Hanowerze, Wydział Sztuki Uniwersytetu w Toledo, California Aerospace Museum w Santa Monica, Salę Koncertową im. Walta Disneya w Los Angeles.

Obecnie W Nowym Jorku powstaje według jego projektu Beekman Tower na Manhattanie. Kosztująca 660 mln dol. konstrukcja ma osiągnąć wysokość 76 pięter, czyli prawie 265 m. Wbrew przysłowiu, że szewc bez butów chodzi, sam Gehry mieszka w Santa Monica w zaprojektowanym przez siebie domu, zbudowanym pod koniec lat 70. To nie jest zwykły budynek, lecz prawdziwy katalog nowoczesnej technologii. Dość wspomnieć, że po raz pierwszy użyto tam tytanu i chromowanej stali do wyposażenia pomieszczeń, w których dotąd królowało drewno, np. sypialni.

Ale Frank Gehry nie boi się też niecodziennych wyzwań. Na przykład w ubiegłym roku zaprojektował dla słynnej marki J.M. Weston dwa eleganckie modele obuwia. Można je kupić na specjalne zamówienie, a koszt jednej pary wynosi 1400 euro. Biografowie dowodzą, że twórcza wszechstronność architekta to wpływ uwielbianego przez niego francuskiego filozofa Jacques'a Derridy, uważanego za ojca poststrukturalizmu, oraz miłości do rosyjskiego konstruktywizmu i futuryzmu, które charakteryzowały się geometrycznym brakiem równowagi i radykalnym formalizmem.

Gehry na spółkę z innymi wielkimi architektami, m.in. Zahą Hadid, Peterem Eisenmanem i Remem Koolhaas, dokonali prawdziwej rewolucji w dziedzinie, której wartość w okresie modernizmu określały utylitarność oraz tzw. czystość formy i wierność materiałom. Na miejsce użytkowości i uporządkowania wprowadzili oni chaos i nieokiełznaną wręcz siłę kreacyjną.

Istotą dekonstruktywizmu jest odejście od spuścizny poprzedników i "formy służącej funkcji". Głównymi kryteriami DeConu zaś są zaszokowanie odbiorcy, wyrwanie budynku z pierwotnego kontekstu przestrzennego oraz przedkładanie wartości estetycznej ponad użytkową. Większość wspomnianych wyżej twórców zaczynała od "papierowej architektury". Przez dekady ich genialne - choć z początku przez wielu uważane za szalone i bezużyteczne - pomysły znajdowały ujście jedynie na papierze.

"Przypadkowość kątów służy bardziej efektownemu odbijaniu promieni słonecznych" - tłumaczył Gehry, gdy pytano go, czym się kierował, projektując słynne kalifornijskie Aerospace Muzeum w Santa Monica. Odbijaniu światła dobrze służą też tytanowe panele. Właśnie wykorzystywanie tak nietypowych materiałów jak tytan jest jednym z argumentów przeciwników tego nurtu.

Krytyka skupia się na tym, że owoce DeConu nie mają funkcji społecznych, a do tego, odrzucając przeszłość, nie prezentują żadnej wartości dla przyszłych pokoleń. Współcześni architekci jednak nic sobie z tego nie robią. I nie muszą. Bo o ile wszędzie na świecie deweloperzy cierpią z powodu skutków kryzysu finansowego, to paradoksalnie popyt na horrendalnie drogie budynki w stylu DeCon rośnie. I bez trudu można sobie wyobrazić pielgrzymki tych, którzy - aby obejrzeć podobne cuda współczesnej technologii - będą tłumnie przybywać do Łodzi, miasta, które upodobał sobie genialny Frank Owen Gehry.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Polska ma szansę wejść do architektonicznej elity świata - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3