reklama

Polska - Szkocja 0:1. W Warszawie nie zawiedli tylko szkoccy kibice... [RELACJA + ZDJĘCIA]

Tomasz Dębek
Kadra Adama Nawałki waliła głową w szkocki mur. Nie przebiła go, przegrywając środowy mecz 0:1. Niezadowoleni kibice wygwizdali piłkarzy reprezentacji Polski po zakończeniu spotkania. W Warszawie doskonale bawili się natomiast szkoccy kibice. RELACJA I ZDJĘCIA.

Powrót Obraniaka do kadry, boiskowa nuda, puste miejsca na trybunach i słabiutki doping. Tak wyglądał mecz Polska - Szkocja w pigułce. Pozostaje mieć nadzieję, że to była zasłona dymna przed eliminacjami Euro 2016, w których trafiliśmy właśnie na Szkotów.

Po niemal roku do reprezentacji wrócił Ludovik Obraniak. Pomocnik Werderu mocno podszlifował język polski, na brak akceptacji ze strony kolegów też już chyba nie narzeka. Publicznie przyznał, że chciałby zakopać topór wojenny z Jakubem Błaszczykowskim (ich relacje bardzo ochłodziły się po tym, jak kapitan kadry skrytykował go za czerwoną kartkę w meczu z Czarnogórą). - Na boisku najważniejsze jest jednak zrozumienie z trójką z Dortmundu. Muszę być żołnierzem, który pomoże im w trakcie walki - dodał.

Zadanie było o tyle utrudnione, że z trójki z Dortmundu zagrał tylko Łukasz Piszczek (po raz pierwszy pełnił rolę kapitana). Robert Lewandowski opuścił zgrupowanie z powodu kontuzji. Błaszczykowski przechodzi rehabilitację po zerwaniu więzadeł krzyżowych, ale był razem z kadrą Nawałki. - Długo rozmawiałem z trenerem i w miarę możliwości zamierzam uczestniczyć we wszystkich sesjach teoretyczno-taktycznych podczas zgrupowania. Czuję się odpowiedzialny za tą grupę, jeśli jest to możliwe to zawsze jestem z nimi - podkreślał.

Obraniak od początku meczu wyróżniał się na boisku pomarańczowymi butami. Z grą też nie było źle, Ludo na tle surowych technicznie Szkotów wyglądał jak Brazylijczyk. W 12. minucie popisał się ładnym technicznym strzałem. Piłka leciała za kołnierz Davida Marshalla, ale szkocki bramkarz w ostatniej chwili przerzucił ją nad poprzeczką.

Na mecz ze Szkocją przyszło 41 652 widzów. Stadion Narodowy pierwszy raz się nie zapełnił na kadrze

Gdyby nie groźne uderzenie Arkadiusza Milika w 28. minucie Marshall mógłby się spokojnie zdrzemnąć. Gdyby Rosjanie szturmowali Krym z takim zacięciem jak kadra Nawałki bramkę Szkotów, mogliby powalczyć o pokojową Nagrodę Nobla. Orły grały z podciętymi skrzydłami, bo Sławomir Peszko i Waldemar Sobota nie stwarzali żadnego zagrożenia. Pierwszemu lepiej wychodzą nocne rajdy taksówkami niż te boiskowe. Drugi doskonale opanował sztukę kamuflażu, w pierwszej połowie trudno go było dostrzec na boisku.

Lepiej było w drugiej połowie, Polacy strzelali zdecydowanie częściej, ale celności wciąż brakowało. Oprócz Obraniaka, który miał swoje momenty (choćby kapitalne podanie z pierwszej piłki w 66. minucie, Milik nie wykorzystał jednak sytuacji sam na sam z bramkarzem), trudno wyróżnić któregokolwiek z Polaków.

Adam Nawałka zareagował na wydarzenia boiskowe jak Franciszek Smuda podczas Euro. Długo czekał ze zmianami (pierwsza w 74. minucie), a sytuacja nie zmieniała się na lepszą. Polacy grali w nowych, "kolarskich" koszulkach. Wyglądali jednak, jakby zacięły im się przerzutki. Brakowało tempa, dokładności, ale przede wszystkim jakości. Rozczarował Mateusz Klich, nie zachwycił Milik. Kwadrans przed końcem spotkania Nawałka zmienił... najlepszego na boisku Obraniaka.

Po kilku minutach zrobiło się 0:1. Składna akcja Szkotów, niedokładne wybicie obrońcy, mocny strzał Scotta Browna i Wojciech Szczęsny nie miał szans na interwencję. Strata bramki zachęciła Nawałkę do zmian. Fatalnego Klicha (został wygwizdany przez kibiców) zmienił Łukasz Teodorczyk. Jako że wcześniej na boisko wszedł Marcin Robak, pod koniec meczu Polska grała trzema napastnikami. Ale zamiast trzech słabych, kibice wolałby jednego skutecznego.

W środę zawiedli jednak nawet kibice. Tym razem najgłośniejszym fanem był... spiker. Po jego apelach o doping publiczność zrywała się na moment, ale szybko cichła. Było biało-czerwono, ale też bardzo anemicznie. Pierwszy raz w historii Stadionu Narodowego nie sprzedały się wszystkie miejsca na mecz reprezentacji. Nawet San Marino zapełniło obiekt, Szkocja nie. Bilety kupiło 41 652 osób, ponad 13 tysięcy krzesełek pozostało pustych.

Świetnie bawili się za to kibice gości. Na mieście byli widoczni już od kilku dni, ale w dzień meczu praktycznie opanowali centrum. Przejście kilkudziesięciu metrów Krakowskim Przedmieściem bez minięcia kogoś w kilcie było praktycznie niemożliwe. Ich śpiewy słychać było w knajpach, tramwajach i autobusach. Na stadionie nie byli tak aktywni, chociaż dźwięki dud słychać było z ich sektora przez cały mecz. Po kilkudniowym (i kilkunocnym) pielęgnowaniu przyjaźni polsko-szkockiej sił na śpiewanie już brakowało.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Polska - Szkocja 0:1. W Warszawie nie zawiedli tylko szkoccy kibice... [RELACJA + ZDJĘCIA] - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Drogi Panie redaktorze, moim zdaniem pan to raczej stał pod stadionem a nie na nim był bądź oglądał w TV, kibice Szkocji? po prostu znakomici, dobrze zorganizowani, i doping leciał cały czasy z ich strony, z naszej strony no cóż.. Każdy wie jak było, moim zdaniem potrzebna jest osoba na stadionie która by to wszystko prowadziła, a nie spiker na stadionie narodowym poprosi o doping, a cały stadion zacznie dopingować i robi się nie wiadomo co, więc trzeba takiej osoby z megafonem np i wtedy będzie dobrze!! :) wracając do komentarza na temat Pana Klicha nie był fatalny, moim zdaniem trochę Pan redaktorek przesada, co prawda za dużo podań na naszej połowie, więcej gry do przodu a nie do tyłu i będzie dobrze :) nie możemy się bać przeciwnika :)
Pozdrawiam.
Następnym razem proponuje chociażby obejrzeć mecz w TV bądź przyjść na stadion i wtedy się wypowiadać.

G
Gość

Szkocja rozegrała wczoraj z nami mecz towarzyski. Nasza drużyna natomiast musiała grać o jakąś niebywale wysoką stawkę, gdyż rzuciła się do walki z niesamowitą zawziętością. Niestety zawziętość i brutalna gra to jedyne atuty naszej drużyny. Mecze towarzyskie służą zazwyczaj zgrywaniu zespołu i ćwiczeniu rozmaitych zagrań dlatego normalne zespoły stawiają raczej na grę głowa. Adam Nawałka chyba nie pamięta, albo do niego nie dotarło, co wpajał mu nieodżałowany trener Górski, że w piłkę nożna gra się głową, bo nasza drużyna grała wszystkim, tylko nie używała głowy. Zmienił się trener, ale styl gry reprezentacji ani na jotę, co świadczy o tym, że Nawałka nie odbiega od szarej polskiej mizeroty trenerskiej. Ten sam nieekonomiczny sposób gry sprawiający, że w drugiej połowie nasi wyraźnie opadają z sił, a poza tym braki szybkościowe i wszyscy zawodnicy jakby bali się przytrzymać piłkę trochę dłużej; każdy starał się jak najszybciej oddać ją drugiemu, co powodowało niepotrzebny chaos, dużo bezproduktywnej bieganiny i szybkie opadanie z sił. Taki sposób gry jest wynikiem polskiej myśli szkoleniowej, która właśnie stawia na szybką wymianę piłek. Że jest to błędna koncepcja, to widać po wynikach. W pierwszej połowie jeszcze to jakoś wyglądało a to dlatego, że Szkoci pozwalali nam się wyszumieć. W drugiej połowie nasza drużyna już nie istniała, gdy Szkoci zagrali na poważnie. Obnażyli wszystkie nasze braki a zwłaszcza w wyszkoleniu technicznym, szybkości, wytrzymałości i umiejętności gry koncepcyjnej. Trzeba sobie powiedzieć jasno; nasza drużyna to poziom trampkarski. A wniosek jest oczywisty: trener Nawałka nie osiągnie więcej niż jego poprzednicy i nie tylko dlatego, że ma słabych zawodników. On przede wszystkim ma błędną koncepcję gry w futbol, która może być dobra w polskiej lidze, ale nie w konfrontacji międzynarodowej.

G
Gość

Na meczu z San Marino stadion też nie był pełny. Było dokładnie 43.008 widzów, czyli ok. 1.500 więcej niż na meczu ze Szkocją. Warto sprawdzić taki fakt Panie Redaktorze, zanim napisze się nieprawdę.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3