Poprawią akustykę w filharmonii? Tak, ale jeszcze nie w tym roku

Sławomir Skomra
Jan Sęk, dyrektor Filharmonii Lubelskiej w sali koncertowej, gdzie nie wszystko dobrze słychać
Jan Sęk, dyrektor Filharmonii Lubelskiej w sali koncertowej, gdzie nie wszystko dobrze słychać Małgorzata Genca
Nie będzie oczekiwanych prac poprawiających akustykę w sali Filharmonii Lubelskiej. Pieniądze na to są, ale nikt nie chce się podjąć tego zadania.

Dla melomanów i muzyków filharmonii to poważna sprawa. Chodzi o to, że w sali koncertowej muzycy nie słyszą się dobrze nawzajem, a to przeszkadza im grać.

Kłopoty z dźwiękiem zaczęły się jesienią 2015, gdy muzycy wrócili do FL po jej remoncie. Zamysłem architekta Bolesława Stelmacha było odsłonięcie w sali koncertowej gołych cegieł. Nawiązuje to do historii budynku, który przez 40 lat był Teatrem w Budowie.

Ale cegły sprawiły, że dźwięk po sali źle się rozchodził. Niektórzy widzowie nawet nie słyszeli muzyków. To szybko udało się poprawić, ale problem z niesłyszącymi się nawzajem artystami pozostał.

Dlatego właśnie urząd marszałkowski, któremu podlega FL zarezerwował pieniądze i chciał poprawić akustykę np. przez wygłuszenie stalowego szkieletu stropodachu. Koszt inwestycji to ok. 2 mln zł.

- Jednak prac nie przeprowadzimy w tym roku - informuje Beata Górka, rzeczniczka marszałka województwa i wyjaśnia, że roboty byłyby możliwe tylko w czasie wakacji, bo wtedy FL nie koncertuje. - Nie ma innego terminu - dodaje rzeczniczka.

Jeszcze wiosną urząd ogłosił stosowny przetarg. - Nikt się jednak do niego zgłosił - przypomina Górka.

Na kolejny, tak aby zdążyć z pracami jeszcze w lecie, zabrakło już czasu.

Ktoś może zapytać, dlaczego to samorząd ma płacić za poprawienie akustyki, skoro biuro architektoniczne otrzymało zapłatę i miało w pełni zaprojektować modernizację Filharmonii Lubelskiej?

Chodzi o to, że akustyka to skomplikowana sprawa i tego typu problemy ujawniają się już po odnowieniu sali. Co więcej, to ministerstwo kultury (dołożyło do modernizacji) zobligowało samorząd, a nie projektanta do zapłacenia za prace.

Wideo

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Eri
"Chodzi o to, że akustyka to skomplikowana sprawa i tego typu problemy ujawniają się już po odnowieniu sali." - to nieprawda. W przypadku remontu sali koncertowej jeszcze przed rozpoczęciem prac przeprowadza się odpowiednie pomiary akustyczne, badania i symulacje jak poprawić/przebudować salę, jakich materiałów użyć, żeby po remoncie akustyka była odpowiednia. Niestety tak się robi w normalnych "warunkach", a nie u nas, gdzie nie dość, że architekt demoluje salę koncertową (nie wspominając o reszcie budynku), to jeszcze współpracuje z "akustykiem", który nie zrobił absolutnie nic, żeby warunki akustyczne były choć w 1/10 takie, jak przed remontem, a na dodatek po zakończeniu prac pyta wszystkich wokół co zrobić, żeby poprawić swój bubel, bo sam nie wie jak to zrobić.
Po remoncie to można co najwyżej zrobić kosmetyczne poprawki. A tak mamy brzydki budynek i odrażającą salę z beznadziejną akustyką za grubą kasę. A miasto znów buli zamiast pociągnąć do odpowiedzialności sprawców tego bałaganu.
o
odpowiadam
taka akustyka
o
odPOwiadam
są akustyka zachwyceni
a
aaa
Boazeria w filharmonii to nie rzecz gustu, ale wymagań akustyki. Tutaj żadnych fanaberii się nie wymyśla, podobnie jak w materiale, z jakiego robi się najwyższej klasy instrumenty muzyczne.
.
Dziwne, że minister zalecił te prace opłacić właścicielowi a nie architektowi. Być może się mylę, ale z tego co wiem, B.Stelmach prezesuje nowopowołanemu instytutowi architektury. Nowopowołanemu przez ministra kultury... i koło się zamyka.
1
boazeria w XXI wieku? Człowieku, nie masz gustu.
m
meloman
Etam, po co dobra akustyka w filharmonii? Dla Cejrowskiego i jego fanów wystarczy. Dobra, klasyczna muzyka, dobra akustyka, dobrzy wykonawcy, ładna sala - to se ne vrati!
e
edek
Za 20 mln to można było nową dobą salę wybudować, a nie zafundować wnętrze ze zgrzebną komunistyczną cegłę i betonem zamiast zniszczonej wysokiej klasy boazerii! W końcu ktoś za tego bubla odpowiadał i może stosowne organy zainteresują się, czy nie był to może przekręt finansowy na wielką skalę. Bo na pewno dzieło architektury, ani tym bardziej co najmniej dobra sala koncertowa filharmonii to nie jest!!!
e
eche
Najpierw trzeba było zepsuć to, co było znakomite, a teraz ktoś usiłuje poprawiać coś, czego poprawić w żaden sposób się nie da!
m
mhm
A co stało się z drewnem pokrywającym całe ściany Filharmonii...???

Nie można tego ponownie użyć, być może częściowo?

I jak można było nie uwzględnić akustyki podczas remontu sali? Jak to w ogóle możliwe? Przecież to nie jest kawiarnia gdzie ma być wygląd manufaktury włokienniczej czy innej, nawiązujący do "teatru w budowie" tylko sala koncertowa filharmonii i ważny jest dźwięk tylko i wyłącznie, a potem długo nic, a potem jakaś cegła na ścianie jeśli dźwięk jest ok...
Totalnie nieprofesjonalne podejście i jak niepotrzebnie kosztowne.
J
Janek
Kto za to odpowiada? Ktos wzial wynagrodzenie za projekt? To teraz moze tak odszkodowanie niech wyplaci za zla robote?
k
kostek
Stawiam na Olgę Lenartowicz, córkę radnej PO!
J
JJ
Zapewne przyjęto złą "koncepcję" poprawek. Jedyna skuteczna metoda to zburzyc i wybudowac od nowa, ale bez udziału słynnego i nagradzanego arcrchitekta "tfurcy" "brutalizmu lubelskiego "
Dodaj ogłoszenie