Porody rodzinne możliwe już w Puławach i Świdniku. Reszta szpitali jeszcze je wstrzymuje

Gabriela Bogaczyk
Gabriela Bogaczyk
Łukasz Kaczanowski
Udostępnij:
Szpitale w Lublinie nie odmroziły jeszcze porodów rodzinnych. Powołują się na zalecenia konsultantów krajowych, które mówią o potrzebie "oddzielnego węzła sanitarnego" w przypadku porodów rodzinnych. A nie każdy szpital spełnia takie kryterium.

- Lubelskie szpitale do tej pory zabraniają porodów rodzinnych. Jak to jest możliwe, że w mniejszych szpitalach powiatowych można rodzić z osobą towarzyszącą, a w samym Lublinie nie? W przypadku odmowy lubelski oddział NFZ odsyła do Rzecznika Praw Pacjentów. Rozumiem, że odwiedziny na oddziale położniczym są zakazane ze względów bezpieczeństwa, ale sam poród? Przecież i tak zazwyczaj mieszka się i przebywa razem z partnerem. Jestem żywo tym zainteresowana, bo na ten tydzień mam zaplanowany poród, ale nie wiem czy szpitale w Lublinie wznowią w tym czasie porody rodzinne - mówi nam przyszła mama.

Faktycznie porody rodzinne możliwe są na razie tylko w szpitalach w Puławach i w Świdniku. - Jako pierwsi na Lubelszczyźnie przywróciliśmy ponownie porody rodzinne. Nie było u nas problemu, ponieważ mamy salę porodu rodzinnego z osobnym węzłem sanitarnym czyli łazienką. A tego wymaga konsultant krajowy. Niestety większość szpitali nie spełnia tego warunku - wyjaśnia dr n. med. Tomasz Janczarek, ordynator oddziału położniczo-ginekologicznego w Puławach.

Poród rodzinny jest tam możliwy pod pewnymi warunkami. - Każda ciężarna pacjentka ma u nas robiony test na koronawirusa. Również osobie towarzyszącej wykonujemy taki test bezpłatnie. Dalej mężczyzna otrzymuje od nas środki ochronne jak kombinezon, maskę, kalosze, rękawiczki. I ostatni warunek: brak możliwości opuszczenia sali, bo jeśli osoba towarzysząca wyjdzie, to nie może ponownie wrócić na salę ze względów bezpieczeństwa - tłumaczy ordynator.

Porody rodzinne powróciły również do Świdnika. Tam szpital poleca, aby na 14 dni przed planowanym porodem, rodziny ograniczyły do minimum kontakty z osobami obcymi. Osoba towarzysząca powinna mieszkać również w tym okresie z rodzącą, a w dniu porodu musi być zdrowa, nie może być objęta kwarantanną ani mieć styczności z osobą chorą lub z podejrzeniem COVID-19. "Przy przyjęciu do szpitala, osoba towarzysząca podlega tym samym procedurom, co pacjentka rodząca tj. ma sprawdzoną temperaturę ciała oraz musi wypełnić formularz ankiety epidemiologicznej" - czytamy w piśmie przesłanym przez dyrekcję szpitala w Świdniku.

W samym Lublinie nie wznowiono jeszcze możliwości porodów rodzinnych. Pytamy dlaczego? - Z uwagi na trwającą epidemię SARS CoV-2 i brak tendencji spadkowej w zakresie ilości zachorowań oraz zgodnie z wytycznymi zawartymi w stanowisku konsultantów krajowych w dziedzinie położnictwa i ginekologii, porody te nadal nie są rekomendowane, a warunki lokalowe w naszym szpitalu na razie uniemożliwiają ich wznowienie. Decyzja ta podyktowana jest przede wszystkim troską o zdrowie rodzących pacjentek i ich dzieci - mówi Anna Guzowska, rzecznik SPSK1.

Podobnie odpowiada rzeczniczka SPSK4 Marta Podgórska: - Bardzo nam zależy, aby jak najszybciej ponownie umożliwić porody rodzinne. Rozumiemy rodziny oczekujące narodzin dziecka. Jednak jest to związane ze spełnieniem pewnych wymogów epidemiologicznych i logistycznych w dobie koronawirusa. W tym tygodniu odbędzie się posiedzeniem dyrekcji szpitala, która będzie dyskutować o tym, jakie prace adaptacyjne są potrzebne.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wizyta Janet Yellen w Polsce

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

s
swagata

Ze Świdnikiem to nie tak. Niby porody są wznowione już od kilku tygodni, ale pod warunkiem, że jest tylko jedna rodząca w placówce, o co ciężko. Ponoć jak narazie zdarzyło się to tylko raz.

Dodaj ogłoszenie