Powstanie warszawskie: Marian Sobczyk z Lublina wspomina sierpień 1944 r.

kos
Marian Sobczyk z Lublina wspomina sierpień 1944 r.
Marian Sobczyk z Lublina wspomina sierpień 1944 r. archiwum teatru NN
1 sierpnia 1944 r. o godz. 17 wybuchło powstanie warszawskie. Dziś obchodzimy 68. rocznicę tego zdarzenia. Lublinianin Marian Sobczyk w chwili wybuchu powstania miał 19 lat, był żołnierzem AK. W lipcu i sierpniu dwukrotnie próbował przedostać się do stolicy. Bezskutecznie. Do Warszawy trafił po upadku powstania, już jako żołnierz I Armii Wojska Polskiego działającej u boku armii sowieckiej. Oglądając gruzy stolicy żałował, że nie walczył w powstaniu.

Co Pan robił 1 sierpnia '44 r. ?
W tamtym czasie przebywałem w Lublinie i ukrywałem się przed sowieckimi żołnierzami, których pełno było w mieście.

Dlaczego?
Urodziłem się w 1925 r. Podczas wojny pracowałem na kolei jako tokarz. W naszym mieszkaniu przy ul. Łęczyńskiej 70 (dziś w tym miejscu znajdują się bloki os. Motor) prowadzone były zajęcia szkoły podchorążych. Ukończyłem ją i uzyskałem stopień kaprala podchorążego. Wstąpiłem do Armii Krajowej. W 1944 r. mój oddział był dwukrotnie rozbrajany przez żołnierzy sowieckich. Pierwszy raz 23 lipca, w drodze na zgrupowanie, w okolicach Polanówki. Zbieraliśmy się, ponieważ nasz oddział miał się udać do Warszawy po to, by wesprzeć powstanie, które, jak się spodziewaliśmy, miało wybuchnąć. Trafiliśmy na oddział sowieckiej kawalerii. Pamiętam to do dziś: ich dowódca podziękował nam za walkę, ale jednocześnie zapowiedział, że nie możemy iść dalej. Tłumaczył, że jesteśmy zbyt słabo uzbrojeni. "Jeżeli chcecie walczyć, idźcie do Chełma, tam tworzy się polska armia, z którą będziecie mogli bić Germańców aż do samego Berlina". Tak nam mówił. Kazał złożyć broń i iść z jego oddziałem. Udało mi się wymknąć i wrócić do Lublina. Musiałem się jednak ukrywać.

Co się działo później?
Nie poddaliśmy się i nie zrezygnowaliśmy z próby dotarcia do stolicy. 8 sierpnia razem z grupą około 50 osób wyruszyliśmy z Lublina. Kierowaliśmy się w stronę Lasów Kozłowieckich, w których ukrywali się żołnierze z 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty. Cel był ten sam, co poprzednim razem: mieliśmy połączyć siły i razem próbować przedostać się do walczącej stolicy. W Kolonii Krasienin ponownie natknęliśmy się jednak na Sowietów. Tym razem ucieczka się nie udała. Trafiłem do aresztu, który mieścił się przy ul. Probostwo. Nie brałem udziału w powstaniu.

Kilka miesięcy później był Pan jednak w Warszawie...
Będąc w więzieniu podjąłem decyzję o wstąpieniu do polskiej armii formowanej przez Sowietów. Byłem w Warszawie na początku 1945 r., już jako żołnierz I Armii Wojska Polskiego. Znałem to miasto wcześniej. Wiedziałem jak wyglądało. Po powstaniu została kupa gruzów.

Widział Pan ruiny miasta. Z pewnością również docierały do Pana informacje o liczbie ofiar, jaką pochłonęło powstanie. Dziękował Pan Bogu lub losowi za to, że w latem '44 r. nie pozwolił Panu dotrzeć do tego miasta?
Nigdy tak nie myślałem. Znałem Warszawę. Miałem tam kolegów. Żałowałem, że nie mogłem wesprzeć ich i walczyć razem z nimi. Wie Pani, w czasie wojny, jeszcze przed powstaniem, znalazłem się gronie kilku przypadkowych zakładników spędzonych przez Niemców po to, by byli świadkami egzekucji i 30-40 Polaków. Widziałem, jak ich rozstrzeliwali, padali na ziemię kilka metrów od miejsca, w którym stałem. Wszystko to działo się na Nowej Drodze (dzisiejsza al. J. Piłsudskiego, okolice stadionu Motoru - przyp. red.). Wtedy postanowiłem, że za nic w świecie nie pozwolę się tak zabić. Za wszelką cenę chciałem walczyć. To zdarzenie miało duży wpływ na moje późniejsze decyzje.

Lublin pamięta

Uroczystości rocznicowe w naszym mieście rozpoczną się dziś o godz. 16.50 na pl. Litewskim. O godz. 17 zawyją syreny. O 18 odprawiona zostanie msza św. w kościele przy Al. Racławickich.

Warto wiedzieć więcej! Kliknij i zarejestruj się: www.kurierlubelski.pl/piano

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

I
IPNowiec

A co Pan Marian robił za komuny? Niech opowie jak działał za PRL... Przeżył te trudne czasy i nic o tym. Chętnie posłuchamy.

s
sceptyk

Zapomniałeś zaznaczyć że Stalin nie działał sam. "Porządek" w powojennej Europie już na konferencji teherańskiej, przyklepał Roosevelt i Churchil.

j
jj-k

muzyka powie więcej
"63 dni chwały" HEMP GRU
h******www.youtube.com/watch?v=jdLPT8mt6VI

G
G

jakby się dobrze schować to by przez kilkadziesiąt lat przeczekali,,wyzwolenie''radzieckie.poza tym jakby człowiek wiedział że się przewróci to by się położył oceniasz z dzisiejszej wiedzy.Oni chcieli walczyć po latach upokorzeń morderstw na polakach imieli wielkie szanse ale nie wiedzieli że twój IDOL STALIN cynicznie zaczeka z ofensywą nie pozwoli lądować alianckim samolotom. Być może liczyli na wycofanie się niemców aby zostawić pasztet sowietom. to co opisałęś dale pasuje mi do pewnej nacji pejsowej.A wolność jaką mamy każdy widzi . wszystko ma swój czas i miejsce i niczego o dwie dekady nie przyspieszysz.

d
dr Marco

I pomyśleć, że gdyby poczekali jeszcze parę miesięcy, wojska radzieckie zdobyłyby Berlin. Polska i tak stałaby się zależna od Moskwy ale żyłoby ponad 200.000 ludzi w tym wielu patriotów, wiele światłych umysłów, być może wolność uzyskalibyśmy dwie dekady wcześniej? A tak, porwali się bohaterowie na samobójcze starcie z przeciwnikiem wielokroć silniejszym. KTO do tego doprowadził? Kto nas "podszedł". Oni są wśród nas. To ten sam charakter i typ ludzi. Używający tych samych argumentów. Sami nie będą brać udziału w awanturze przez siebie sprowokowanej. Schronią się za innymi, uciekną jak szczury gdy tylko zwietrzą zagrożenie, pozostawiając "podpuszczonych" na łaskę bezwględnego przeciwnika.
Jak myślicie o kim piszę? ONI teraz nie rządzą - na szczęście.

Dodaj ogłoszenie