Prąd z Lublina. Produkcja energii to także ciepło

Piotr Nowak
Udostępnij:
Wznoszący się od kilkudziesięciu lat nad Wrotkowem 150-metrowy komin, był świadkiem nie tylko upadku systemu komunistycznego, ale też rozwijającego się miasta.

Pierwsza w Lublinie elektrownia z prawdziwego zdarzenia powstała w 1928 r. przy ul. Długiej. Wówczas dwie turbiny miały moc 2,8 megawatów. Współczesna, należąca do PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna elektrociepłownia na Wrotkowie ma moc 231 megawatów. Jej historia jest nierozerwalnie związana z historią miasta.

Po drugiej wojnie światowej jak grzyby po deszczu wyrastały w Lublinie nowe osiedla. Chociaż sytuację tymczasowo ratowały instalacje przy wielkich zakładach przemysłowych, mieszkańcy zaczynali odczuwać niedobór energii cieplnej. W 1964 r. starą elektrownię na Kośminku gruntownie zmodernizowano. Jednak to nie wystarczało.

W 1979 r. oddano do użytku pierwszy kocioł nowej elektrociepłowni na Wrotkowie. Wówczas siłownie należały do lubelskiego Zakładu Energetycznego.

Dane i obliczenia niezbędne do funkcjonowania instalacji, komputery drukowały w formie kart perforowanych, które informatycy wozili do Radomia. Tam w pięciu pomieszczeniach stał ogromny komputer Odra, którzy przetwarzał dane.

Zmiany ustrojowe z końca lat osiemdziesiątych nie ominęły też elektrowni. W 1993 r. państwowe przedsiębiorstwo zostało przekształcone w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa - Zakład Energetyczny Lublin LUBZEL SA.

W styczniu 1999 r. nazwa firmy zmieniła się na Lubelskie Zakłady Energetyczne LUBZEL SA. W 2007 r. spółkę podzielono na odpowiedzialną za produkcję oraz dystrybucję i sprzedaż. W 2010 r. powstały spółki PGE Dystrybucja (jej siedziba mieści się w Lublinie) i PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna (właściciel Elektrociepłowni Lublin Wrotków).

Dziś Elektrociepłownia Lublin Wrotków jest największym źródłem energii elektrycznej i cieplnej na Lubelszczyźnie. Posiada największy blok gazowo-parowy w Polsce.

Przez lata dorobiła się nie tylko nowych ekologicznych instalacji, ale też specyficznych lokatorów. Kilka lat temu na kominie zagnieździła się para sokołów wędrownych. W maju tego roku rodzina doczekała się piskląt.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Palenie biomasą, czyli biologicznymi śmieciami, tak prawdę mówiąc, co to ma być ta masa? Krowie placki? Królicze bobki? Odchody komunalne? Stara zapleśniała słoma? Może liście z parku? Może porąbane stare bio meble z płyty wiórowej lepionej żywicami formaldehydowymi?
No oświećcie przeciętnego człowieka i powiedzcie co rozumiecie pod pojęciem biomasy, tak konkretnie z przykładami i udokumentowanym pochodzeniem, no bo ja ciągle nie wiem, czy może o będą stare pieluchy pamprsy? Szpitalne opatrunki? Czort wie czym tam będziecie palić bo te nowe eko-kotły dają sporo możliwości palenia różnych śmieci.
Nie jestem przekonany i nie bardzo wierzę w te cudowne zapewnienia i eko-gadki.
e
energetyk
dlaczego geniusz - autor tych wypocin nie jest jeszcze ministrem energii. szkoda grzać miejsce w gazetce przy takich wiadomościach
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie