Lubelski sąd zadecydował o otwarciu przyspieszonego postępowania układowego wobec spółki Ursus. Wniosek o restrukturyzację złożyły władze firmy produkującej ciągniki. Wszystko przez długi, w które popadła spółka z powodu spadającej sprzedaży, zbliżających się terminów płatności kredytów.

Decyzję o otwarciu przyspieszonego postępowania układowego Sąd Rejonowy Lublin-Wschód w Lublinie z siedzibą w Świdniku podjął 7 listopada. O takie rozstrzygnięcie władze Ursusa zabiegały od października. Oznacza to, że spółka otrzymała ochronę na czas realizacji planu restrukturyzacyjnego tak, by po jego wdrożeniu była gotowa do spłaty długów. Będzie na to miała 13 miesięcy

- Zdecydowaliśmy się skorzystać z prawa restrukturyzacyjnego i przewidzianego w jego ramach przyspieszonego postępowania restrukturyzacyjnego, ponieważ jego nadrzędnym celem jest uzdrowienie biznesu z korzyścią dla jego wierzycieli, ale również z myślą o pracownikach, kontrahentach i innych interesariuszach. W obecnej sytuacji spółki jest to dla nas priorytet - komentuje Michał Nidzgorski, wiceprezes zarządu Ursusa.

Kłopoty w Ursusie. Czy będą zwolnienia?

Plan restrukturyzacyjny Ursus zakłada spłatę wierzycieli poprzez m.in. sprzedaż wybranych elementów majątku, zwiększenie przychodów z działalności, optymalizację kosztów działania, zwiększenie marżowości oraz „dostosowanie struktury zatrudnienia do zmian zachodzących w spółce". Na tym etapie firma nie zdradza, czy będzie się to wiązało ze zwolnieniami w Lublinie.

W raporcie giełdowym z czwartku zarząd spółki oznajmia, że „żadne kroki związane z procesem ogłaszania upadłości nie są w tej chwili rozważane". - Obecnie borykamy się z okresowymi trudnościami, ale fundamenty naszej działalności są stabilne. Nie zgodzimy się, aby kumulacja niesprzyjających zdarzeń pokrzyżowała dalsze plany działalności spółki - mówi wiceprezes Michał Nidzgorski i zapowiada szybką realizację planu naprawczego.

Straty rosły od miesięcy

„Okresowe trudności" stojące za decyzją o rozpoczęciu procesu restrukturyzacyjnego to długi, które z kolei są wynikiem pogarszającej się sytuacji finansowej producenta ciągników. Z opublikowanego w październiku raportu wynika, że w pierwszej połowie roku spółka przyniosła prawie 16 mln zł straty netto. Dla porównania, w analogicznym okresie ubiegłego roku Ursus przyniósł właścicielom prawie 6 mln zł zysku. Przychody ze sprzedaży skurczyły się o 93 mln do wartości niespełna 62 mln zł.

Ursus tłumaczy pogarszającą się sytuację spadkiem przychodów ze sprzedaży w kraju (zmniejszyły się o 48 proc.) i za granicą (71 proc.). Pierwszy był spowodowany opóźnieniami w realizacji wniosków o dofinansowanie w ramach programu unijnego PROW. Ostatni wynika z niekorzystnego kursu dolara, w którym rozliczane są kontrakty eksportowe i opóźnień w realizacji kontraktu na dostawę ciągników dla Zambii.

Ursus posiada obecnie trzy zakłady produkcyjne: w Dobrym Mieście, Opalenicy i największy w Lublinie, gdzie zatrudnia łącznie około 800 osób. Ursus produkuje rocznie ok. 1,5 tysiąca ciągników i kilka tysięcy maszyn rolniczych sprzedawanych w Polsce i na świecie. W ostatnich latach wytwarza i sprzedaje coraz więcej trolejbusów i autobusów elektrycznych.