18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Prof. Lewicki: Wizyta Obamy brutalnie uwidacznia brak strategii Polski wobec USA

Redakcja
Prof. Zbigniew Lewicki
Prof. Zbigniew Lewicki Fot. Polskapresse
Udostępnij:
- Wizyta Obamy tylko to brutalnie uwidoczniła. Brakuje nam długoterminowej strategii, która by określiła polskie potrzeby czy cele w stosunku do USA. (...) Kluczową rolę odgrywa długofalowa praca koncepcyjna, która pozwoli wypracować wizję polityki zagranicznej. Tej pracy dziś nie ma, żyjemy od szczytu do szczytu - mówi amerykanista prof. Zbigniew Lewicki w rozmowie z Agatonem Kozińskim.

Radosław Sikorski podkreśla, że Polska nie jest już tak proamerykańskim krajem jak kilka lat temu - ale dalej jest jednym z najbardziej proamerykańskich w Europie. Trafna diagnoza?
Minister Sikorski podkreśla też, że Polska zachowuje się bardziej dojrzale w stosunkach z USA niż dawniej. Tyle że dojrzałość polega na umiejętności określenia celów, jakie zamierza się realizować w stosunkach z innym krajem. Najpierw jednak te cele trzeba mieć, a mam wrażenie, że polska dyplomacja nie zdołała ich wypracować. W tej sytuacji fakt, czy polska jest proamerykańska, czy nie, jest bez znaczenia. To nie jest kategoria polityczna, gdyż w polityce nie liczą się sympatie, tylko interesy.
Bo państwa nie mają niezmiennych sojuszy, tylko niezmienne interesy - jak mawiał lord Palmerston.
Podobnie powinniśmy postępować w relacjach z USA. To, czy je lubimy, czy nie, w polityce nie ma znaczenia.

Wizyta Baracka Obamy w Polsce. Co, kto, jak, gdzie i kiedy?

Rozumiem, że zarzuca Pan polskim władzom brak pomysłu na relacje z Waszyngtonem.
Widać to było od dawna, a wizyta Obamy tylko to brutalnie uwidoczniła. Brakuje nam długoterminowej strategii, która by określiła polskie potrzeby czy cele w stosunku do USA. To przecież jedyne mocarstwo na świecie. Przez długi czas mieliśmy z nim lepsze stosunki, potem one trochę się ochłodziły. Ale temperatura tych relacji też powinna być kwestią drugorzędną. Kluczową rolę odgrywa długofalowa praca koncepcyjna, która pozwoli wypracować wizję polityki zagranicznej. Tej pracy dziś nie ma, żyjemy od szczytu do szczytu. Kiedyś tak było w stosunkach sowiecko-amerykańskich, w tamtych czasach szczyt był wartością samą w sobie. A to błędne myślenie. Spotkanie prezydentów powinno być tylko jednym z elementów realizacji naszej polityki. Inaczej forma przykrywa treść.

Tylko czemu polskie władze mają myśleć w kategoriach amerykańskich? Przecież Donald Tusk zapowiedział w 2007 r., że potrzebujemy "mniej Ameryki, więcej Europy".
To stwierdzenie premiera było kompletnie bezsensowne. Jak można w ten sposób mówić o największym mocarstwie świata? Przecież współpraca Polski z Europą rozgrywa się na innych płaszczyznach niż współpraca z Ameryką. Proszę zwrócić uwagę choćby na kwestię gazu łupkowego - w tej dziedzinie państwa należące do Unii Europejskiej nam nie pomagają, a wręcz przeszkadzają. Dlatego budowanie trwałych relacji z USA w oparciu o jasno wytyczone cele jest konieczne. Tymczasem w Polsce nie ma żadnej instytucji niezależnej od rządu, która by się zajmowała analizą koncepcji polityki Polski wobec Stanów Zjednoczonych. Są podobne instytucje zajmujące się Unią Europejską, Europą Wschodnią, natomiast nikt nie prowadzi pracy koncepcyjnej wokół USA.

CBOS: Polacy nie wierzą, że wizyta Obamy zmieni cokolwiek w relacjach z USA
Takie analizy przygotowuje PISM. Tam są analitycy zajmujący się Ameryką, instytut nawiązał nawet współpracę z cenionym amerykańskim think tankiem Center for Strategic and International Studies (CSIS).
Na razie prace PISM-u, może poza jedną czy dwiema konferencjami, sprowadzają się do pasywnej działalności sprawozdawczej. Tam nie powstają koncepcje, prognozy. Generalnie zresztą w Polsce ludzie unikają prognoz, obawiają się, że jak ktoś z nią nie trafi, to będzie mu się to wypominać do końca życia. Pod tym względem brakuje nam swobody intelektualnej. W PISM jest kilka młodych osób, które w zasadzie rozpoczynają swą karierę naukową. Być może za kilka lat będą oni w stanie sformułować interesujące tezy, koncepcje - ale to nie jest kaliber osób zdolnych do wyznaczania celów polskiej polityki zagranicznej dziś.

Brzeziński: Wizyta Obamy w Polsce to okazja, którą trzeba wykorzystać

Teraz polsko-amerykańskie stosunki zdają się układać wokół kwestii energetycznych, przede wszystkim odkrytych u nas złóż gazu łupkowego. Na ile ten impuls pomoże przełamać marazm, jaki pojawił się w naszych relacjach w ostatnich latach?
Przede wszystkim szczebel prezydencki nie rozstrzyga detalicznych kwestii gospodarczych, także nie podejrzewam, aby Komorowski rozmawiał z Obamą o tym, w jaki sposób firmy z USA będą u nas wydobywać gaz łupkowy. Choć z drugiej strony, widać, że Rosja i Francja próbują tworzyć ruch, który ma prowadzić jakby do delegalizacji złóż tego surowca. Jeśli Polska będzie musiała stawiać czoła tym krajom samodzielnie, to sobie z nimi nie poradzimy. USA mają duże doświadczenie z eksploatacją gazu i mogłyby pomóc nam przeciwstawić się tej kampanii. Dlatego powinniśmy prosić o współpracę Waszyngton w tej sprawie. Choć oddzielną kwestią jest, czy będzie możliwość przeprowadzenia tego typu rozmów. Przecież Obama nie składa wizyty w Polsce. Warszawa jest tylko miejscem, gdzie spotka się on z 20 prezydentami krajów Europy Środkowej - a przy okazji jedynie krótko porozmawia z prezydentem i premierem Polski. Podobnie odwiedził rok temu Pragę, gdzie spotkał się z przywódcami innych państw regionu, a dodatkowo krótko porozmawiał z prezydentem Vaclavem Klausem. Także z amerykańskiego punktu widzenia Obama nie składa wizyty w Polsce. Tak samo jak nie składał kilka dni temu wizyty we Francji, tylko udał się do tego kraju na posiedzenie grupy G8.

Rozmawiał Agaton Koziński

Więcej czytaj w weekendowym wydaniu dziennika "Polska The Times" lub na stronie prasa24.pl

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Prof. Lewicki: Wizyta Obamy brutalnie uwidacznia brak strategii Polski wobec USA - Polska Times

Komentarze 15

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

ś
śledź
Chyba muszę się zgodzić z profesorem, że Polacy nie odrobili lekcji i nie wyszli z propozycjami, które amerykanie chętnie by zaakceptowali i rozpoczęli ich realizację. Oczywiście pisze to jedynie pod warunkiem, że nie istnieje drugie dno wizyty albo, jak kto woli, rozmów pod stolikiem. Amerykanie rzucili główne hasło tej wizyty, ale polscy politycy niczego nie podchwycili. Najbliżej i najbardziej domyślny był prezes Kaczyński, co muszę uczciwie stwierdzić, choć nie podzielam i nie pochwalam sposobu, w jaki prowadzi swoją politykę. Chodzi mi tu oczywiście o spotkanie w Pałacu Prezydenckim, na którym Kaczyński poruszył dosyć ważną dla stanów kwestię krajów afrykańskich i bliskiego wschodu.
Niestety politycy zdominowani przez media, w których aż wrzało od spekulacji dotyczących wiz, F16, gazu łupkowego, offsetu poszli tym tropem i cała para poszła w gwizdek.
Brak wśród polityków osób, którzy potrafiliby wyczuć intencję amerykanów i myśleć naprawdę strategicznie globalnie o bezpieczeństwie i rozszerzeniu demokracji. Nawet, gdy temat został, wyłożony niczym kawa na ławę nie poszli tym tropem. Sami korzystali pełnymi garściami z tego, co amerykanie w trakcie sowieckiej dominacji starali się przekazać.
To między innymi Amerykańska Agencja Informacyjna z „Głosem Ameryki” i czasopismem „Ameryka”, Komitet Wolnej Europy z Radiem Wolna Europa zmieniali nasze poglądy i wiedzę o otaczającym nas świecie (dziękuję USIA) w sposób jak najbardziej pokojowy.
Teraz amerykanie z pewnością chcieliby żeby Polska swoje doświadczenia zdobyte w pokojowej walce o wolność i demokrację przekazała innym i z pewnością nie tylko w sposób, jaki zademonstrowali Kwaśniewski na Ukrainie, Kaczyński w Gruzji czy Wałęsa i Sikorski w Afryce. Bo to była partyzantka - niekiedy nieprzemyślana.
Polska pozycja w obszarze państw regionu afrykańskiego jest zdaniem amerykańskich „Jastrzębi” bardzo korzystna. Nawet polska interwencja w Iraku nie zachwiała zbytnio naszymi notowaniami w afrykańskich społeczeństwach. Także ich wyobrażenia o polskich postawach religijnych (tolerancja) dzięki działalności Jana Pawła II i naszych misjonarzy jest w miarę znana. Nie wspominam nawet szerzej o korzeniach naszego wywiadu, który zapuścił je w tym rejonie dosyć głęboko. Teraz trzeba byłoby by korzenie zaczęły czerpać życiodajne informacje ważne dla rozwoju rodzących się demokracji i wspomagały ich rozwój.
Ale nie tylko wywiad trzeba zaangażować we wspomaganie rodzących się demokracji, ale także elity polityczne i naukowe. To wszystko razem wzięte należałoby zorganizować w nie jedynie formie Think tanków, ale dużego Centrum Strategicznego, których kadry wywodziłyby się z Polski i USA. Centrum, które zajmowałoby się walką niezbrojną, propagandą, wojna psychologiczną (tak, tak nie mylę się) pomocą humanitarną, pomocą polityczną, przygotowaniem strategii politycznej i ekonomicznej wobec tych krajów i dla tych krajów, kształceniem kadr na potrzeby nowych demokracji.

Mam nadzieję, że jednak coś jest na rzeczy i coś w tej sprawie drgnie. Niech tamte sprawy idą dobrym pokojowym torem bo wszelkie zawirowania i krwawe rewolucje zbyt odczuwam na stacji benzynowej.
ś
ślązak-prawdziwy
to profesorkowi chodzi pewno o stanowisko w radzie nadzorczej polsko-amerykańskie łupkowej krainy
p
pelasia
swoje stanowiska i opinie, staną się bardziej asertywne i mniej asekuranckie światopoglądowo ... Kiedy przestaną bać się polityków i im wysługiwać się... Kiedy zaczną używać słownictwa i zwrotów językowych, które sami potworzyli, komasując je w podręcznikach językoznawstwa... Kiedy zaczną opiniować jakieś zdarzenia w trybie faktu i we właściwej formie... Oto świeży przykład uzasadniający moje pytania. Otóż, dlaczego komentujący dzisiaj naukowiec, kiedyś zasłyszaną wypowiedź polityka; "mniej Ameryki, więcej Europy", w konsekwencji nie używa zwrotu opiniująco-językowego jaki powinien zaistnieć. Czyli np., że tego rodzaju polityczne credo, a w istocie o znaczeniu i charakterze światowym, może tylko wypowiadać jakiś indolentny prowincjonalny polityk wśród swoich afirmantów. Natomiast na pewno nigdy taki, który uważa siebie za osobowość brylującą politycznie i doskonale przygotowaną do roli niuansów światowej polityki. Albowiem, wg. mojego skromnego zdania, ww. wypowiedź zaniża w rzeczy samej nasz poziom politycznego dyskursu, niejako zakres bezpieczeństwa państwa, zakres honoru i dumy narodowej... A tak właściwie, to bynajmniej mojej dumy! Chociażby z tego względu, iż wiem doskonale o tym, że dzięki m.in. wylanej krwi i wydanym pieniądzom przez Amerykanów, zawdzięczamy taką sytuację polityczną jaką mamy obecnie. Że właśnie z powodu ich zaangażowania się w Europie nie udała się idea wprowadzenia sowietyzmu i faszyzmu. O tym fakcie powinna wiedzieć każda osoba i też latami kurtuazyjnie pamiętać. A już na pewno osoba, która szanuje poświęcenie się innych dla jego i wspólnego dobra narodowego.
m
maestoN
Pewnie pan Lewicki, profesor zresztą, ma rację, aż kusi żeby zawołać: "no to do roboty". Być może należałoby powołać fundację, która skupiałaby ekspertów z różnych dziedzin, niezależną od rządu zarówno tego, jak i następnych, która potrafiłaby pozyskiwać odpowiednie środki i o której ekspertyzy zabiegaliby z czasem możni i wpływowi naszego kraju. A tak, mamy wypociny miągwy.
d
długo_pis
wiem ze tusk nie zartował jak nas straszył druga irlandia... trzeba brac sie do roboty a nie szukac wyzwan do pacyfikacji kolejnego kraju
.
Kto niby ma tę strategię wypracować? Tusk? Komorowski? Sikorski ? Wolne żarty
d
dav
jednak ja dodam do niej jeszcze i to, że politycy USA, zresztą również w tzw. zach. Europie, robią wszystko, aby zyskało społeczeństwo i państwo. U nas, aby skorzystała tylko sitwa i jej pocioty, która jest akurat w danym czasie przy żłobie. Czyli, jakiś tam byt i pragnienie narodu jest dla nich tylko balastem, i fizycznym, i umysłowym. Stąd te wszystkie wzmożone represje wobec obywateli.
v
vfd
A czy polski rząd ma jakąkolwiek strategię w jakiejkolwiek sprawie? Poza akcjami w stylu zamykać stadiony, nauczyciele za dużo zarabiają czy dopalacze? Nie.
m
mlodzi z PO za Kaczyńskim
ZNIESIENIE WIZ BYŁOBY WIELKIM BŁĘDEM AMERYKI. POPATRZCIE NA SIEBIE, KOGO WYBRALIŚCIE? JAKIE SA WASZE DROGI? WASZE URZEDY? WASZE SŁUŻBY SPECJALNE? KILKU WYSYŁA SIE ABY PRZYMKNAC INTERNAUTĘ -- A NIE WIADOMO CZY CHOC JEDEN BYL NA LOTNISKU W SMOLENSKU... my chcemy wiz do Stanów. Zob.: Ion+Mihai+Pacepa "Rosyjski szpieg przyszłości"... i przestań bredzic o zniesieniu wiz. NAJPIERW ZDEKOMUNIZUJMY SIĘ!
F
Fankan
A może chodzi o BRYTALNY BRAK ZAINTERESOWANIA RZĄDU radami pana Lewickiego ?
Mnie też zwykle wystarczą dwa zdania, by zaniechać zapoznania się z jego przemyśleniami.
a
al
Za prezydenta Reagana byla strategia,bo Polska byla krajem frontowym w zimnej wojnie z komunizmem - Ameryka i spoleczenstwo polskie znalazly wspolny cel.Teraz Polska stala sie dla Ameryki krajem peryferyjnym, nasze wolanie ,,hajda na Moskala,, wywoluje w Ameryce i wszedzie na swiecie usmiech politowania.Wspolna strategia ze Stanami moze sie narodzic tylko w jednym wypadku; jezeli znajda sie wspolne cele.Ameryka musi widziec korzysc dla siebie aby sie tutaj angazowac, ja nic takiego nie widze. To samo dotyczy wszystkich krajow naszego regionu.Inaczej bylo w Londynie,bo Wielka Brytania to wciaz potezny kraj a do tego bardzo demokratyczny i tolerancyjny - jak Ameryka. Gdzie nam do Brytyjczykow, sloma nam z buyow wystaje.
P
Profesor Jerzy
Zlew bo tak go nazywały przez niego podrywane studentki Instytutu Anglistyki UW i OSA gdzie pracował zanim go wygoniono, wyraźnie szuka pracy i lobbuje by stworzyć Sink Tank gdzie by mógł sobie dorabiać. Widać strategie wobec USA będzie nam robił profesor literatury amerykańskiej obecnie pracujący w ośrodku badań zajmującym się antyczną tradycja Polski.

Śmiechu warte.
G
GAMA
Polska nie ma żadnej koncepcji polityki zagranicznej, nie tylko w stosunku do USA, ale innych krajów. Ważniejsza jest długofalowa koncepcja polityki zagranicznej w stosunku do Niemiec i do Rosji, bo stamtąd można się spodziewać złych rzeczy (np. dopływ do Świnoujścia, brak koncepcji współpracy krajów w sprawach energetycznych itd). Polityka z USA to sprawa jest mniej ważna, interesy z nimi nic nie dają, o co troszczą się "specjaliści od wyłudzania pieniędzy pochodzenia z narodu wybranego).
l
lu
aha, zapomniałam- zwalczanie opozycji, rugowanie z mediów dziennikarzy mówiących i piszących nie po linii rządu- to są cele tego rządu!!!
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Prof. Lewicki: Wizyta Obamy brutalnie uwidacznia brak strategii Polski wobec USA
Więcej informacji na stronie głównej Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie