Prof. Śpiewak: Wyobrażam sobie rząd z Millerem i Gowinem. PO może zmienić koalicjanta

Redakcja
Bartek Syta/Polskapresse
Opozycja będzie tracić na znaczeniu. Po Kaczyńskim nie należy się już niczego spodziewać. Palikot to powtórka z Urbana. Miller przejmuje rząd dusz na lewicy. Dziś musimy uznać, że Tusk to mąż stanu - twierdzi prof. Paweł Śpiewak w rozmowie z Anną Wojciechowską

Kto Pana zdaniem jest w Polsce politykiem 2011 roku?
Bez wątpienia Donald Tusk.

Największe zagrożenie dla siebie Tusk już zlikwidował. To był Schetyna. Dziś takim zagrożeniem dla Tuska jest sam Tusk. Bo prezydent raczej nie

Dlaczego?
Wygrał wybory po raz drugi z rzędu. I to mocno. I choć początek roku w jego wykonaniu był gorszy, na koniec wygłosił świetne, mocne exposé w duchu reformatorskim. Tusk dowiódł, że jest absolutnie człowiekiem sukcesu.

Czytaj też:Gry koalicyjne Tuska i Pawlaka: Ludowcy nie chcą firmować niepopularnych reform

Dowiedział się Pan przez ten rok czegoś nowego o premierze?
Dowiedziałem się, że potrafi być bardzo twardym politykiem, który w sytuacji poważnej ma jednak poważne poglądy, co wcześniej stało pod znakiem zapytania. A do tego jeszcze dobitniej pokazał, że ma, zwykle przypisywaną bardziej kobietom, inteligencję emocjonalną. Były momenty, gdy krzyczano już, że traci wyczucie, chowa się, wyjeżdża w nieodpowiednim momencie, tymczasem okazało się ostatecznie, że to on wciąż świetnie wyczuwa nastroje społeczne i równie dobrze reaguje na nie.

A zatem w tym roku Tusk. A kto rokuje na miano polityka 2012 roku?
Obstawiam, że będzie nim znów Tusk. To od jego inteligencji, zdolności sprawnego działania, zależy najwięcej. To w jego rękach leżą najważniejsze strategiczne decyzje. Choć z drugiej strony, tak naprawdę to jest trochę czas nikogo - w tym sensie, że coraz mniej rzeczy jesteśmy w stanie przewidzieć, coraz mniej rzeczy jesteśmy w stanie kontrolować. Ta nieprzewidywalność sytuacji staje się zresztą nie tylko normą polską, ale też światową.

Czytaj też:Tusk delikatnie grozi palcem ludowcom. "To teatr, jest z Pawlakiem dogadany"

Niemniej sugeruje Pan, że w przyszłym roku Tusk pozostanie bezkonkurencyjny na scenie politycznej? Nie widać na horyzoncie nikogo, kto mógłby wywrzeć jakiś większy wpływ na bieg wydarzeń w naszym kraju?
Z całą pewnością Tusk jest i na razie pozostanie bezkonkurencyjny. Równać się z nim nie może prezydent Komorowski, nie mówiąc już o liderach opozycji, czy to Millerze, czy o Kaczyńskim, czy o Palikocie. Oni nie tylko nie posiadają takich możliwości oddziaływania jak Tusk, ale też brakuje im rozsądku. Problemem Millera jest przede wszystkim mała liczba szabel, którą dysponuje. Po Kaczyńskim już nie należy się niczego spodziewać. Dowodzą temu choćby ostatnie dni, kiedy PiS, zamiast wygrywać na takich sprawach jak zamieszanie z lekarstwami, idzie wciąż mgłą smoleńską.

Nie do końca. Kaczyński ostro wystąpił przeciwko tej liście leków refundowanych. A i ustawę refundacyjną PiS wcześniej zaskarżył do Trybunału.
Tyle że dla Kaczyńskiego wciąż najważniejsze pozostają mgła smoleńska i związane z nią emocje. Tak naprawdę przeciw ministrowi zdrowia dziś występują konkretne gazety, a nie lider opozycji Jarosław Kaczyński. Gazety wyprzedzają opozycję. Kaczyński sam z siebie po raz kolejny nie wyczuł sprawy.

Czytaj też:Kolejny kryzys w koalicji będzie już na noże
Zatem stawia Pan tezę, że opozycja będzie nadal traciła na znaczeniu?
Niestety tak, bo wciąż się bardziej niż władzą zajmuje się sama sobą. Kaczyński wyraźnie uznaje za poważniejsze zagrożenie dla siebie Zbigniewa Ziobrę niż Donalda Tuska. I to na walce z Ziobrą się koncentruje. Podobny problem ma zresztą Waldemar Pawlak, który mając słabą pozycję w partii, musi wciąż udowadniać swoim kolegom, że jest twardy. Wszystkie partie, poza PO, są dziś słabe, łatwo podzielne. I tak "musimy" dziś uznać, że Tusk jest mężem stanu. On jako jedyny ma władzę i gotowość podejmowania decyzji.

Czytaj też:Gry koalicyjne Tuska i Pawlaka: Ludowcy nie chcą firmować niepopularnych reform

Nie wierzy Pan, że Kaczyński może jeszcze zamącić na polskiej scenie politycznej? Przekreśla Pana go zupełnie?
Szczerze mówiąc, tak. On oczywiście pozostanie jeszcze w przyszłym roku opiekunem 30 proc. społeczeństwa. W tym kraju tubylców, jak to określił ostatnio Ludwik Dorn, pozostanie władcą. Ale nie ma żadnego powodu sądzić, by miał jakieś szanse na poszerzenie zakresu tej władzy. Tym bardziej że nawet w tym swoim "kraju" ma konkurencję w postaci Ziobry i Kurskiego.

Sondaże pokazują, że Ziobro nie ma jednak realnych szans, by zagrozić Kaczyńskiemu?
To nie jest jeszcze wcale przesądzone. Sondaże mogą być złudne. Pamiętajmy o przypadku Palikota, któremu sondaże, a i ja sam, nie dawały szans. Tymczasem nagle okazało się, że wystrzelił do 10 proc. poparcia. Testem prawdziwym są wybory, a najbliższe dopiero za cztery lata. Jeśli Ziobro i jego ludzie dobrze się przygotują, zbudują struktury, mogą odegrać w nich istotną rolę. Wciąż pozostaje możliwy scenariusz, w którym Ziobro jednak przejmuje część tych emocji pisowskich, wciąż ma szansę oderwać od Kaczyńskiego tę prawą ścianę, na co ewidentnie gra, i zepchnąć lidera PiS bardziej do centrum.

Czytaj też:Tusk delikatnie grozi palcem ludowcom. "To teatr, jest z Pawlakiem dogadany"

A kto na lewicy przejmie rząd dusz?
Ten rząd dusz należy do Leszka Millera. Palikot faktycznie nie ma nic wspólnego z lewicą. To jeden z mitów wygłaszanych przez Aleksandra Kwaśniewskiego, jak sądzę, raczej przeciwko Millerowi niż z głębokiego przekonania. Trudno bowiem nie rozumieć, że Palikot jest zbyt mocno zakorzeniony w klasie burżuazji polskiej i zbyt mocno myśli o polityce jako o grze marketingowej, by przejąć rzeczywiście ster na lewicy. Przecież Palikot dalej mówi językiem wolnego rynku, a to nie jest jednak lewicowa retoryka.

Ale może nadszedł czas lewicy światopoglądowej? To Palikot, a nie Miller ma jednak wyraźnie wsparcie lewicowych środowisk opiniotwórczych, choćby zrzeszonych wokół "Gazety Wyborczej".
Nie sądzę, by lewicowemu elektoratowi wystarczyło rzeczywiście tylko światopoglądowe kwestie. Ponadto ten antyklerykalizm Palikota jest strasznie prymitywny, chamski, w stylu tygodnika "Nie". Palikot to faktycznie powtórka z Urbana. On oczywiście będzie miał jakieś wzięcie, ale nie na tyle, by wyrósł na rząd dusz na lewicy.

Czytaj też:Kolejny kryzys w koalicji będzie już na noże
A nie odnosi Pan wrażenia, że z kolei Miller faktycznie gra na zbliżenie z PO, prąc wręcz do koalicji?
Oczywiście, że tak. I z punktu widzenia obecnego SLD to jedynie słuszna linia. Żeby przetrwać, Miller musi właśnie trzymać się w roli albo tego zapasowego koalicjanta Platformy, albo w roli potencjalnego sojusznika dla Tuska. Tusk z pewnością będzie potrzebował w niektórych sprawach głosów lewicy i przewidywalny Miller będzie mu potrzebny. Ale za te głosy będzie trzeba zapłacić cenę.

Czytaj też:Gry koalicyjne Tuska i Pawlaka: Ludowcy nie chcą firmować niepopularnych reform

Jaką cenę? Koalicji?
To też niewykluczone. Ale bardziej prawdopodobne, że Platforma będzie musiała posunąć się na ławach władzy i zapłacić np. stołkami wojewodów. Tusk może też celowo poprzeć jakąś ustawę zgłoszoną przez SLD, by Miller miał jakiś sukces. Wszystko będzie zależało od rangi spraw.

Uważa Pan, że Tusk realnie rozważa scenariusz, że w pewnym momencie wymienia koalicjanta?
PSL się zachowuje ostatnio tak, jakby było gotowe wyjść z koalicji w pewnym momencie. Gdyby tak rzeczywiście się stało, gdyby w ważnej sprawie zagłosowało przeciw Tuskowi, to premier nie miałby wyjścia. Sądzę jednak, że akurat ten wariant jest nierealny. PSL tak naprawdę żadnego poważnego ruchu nie wykona, choć będzie tak teatralnie groziło, i to nawet nie dlatego, że ma inne poglądy, ale po to, by więcej ugrać, dostać kolejne konfitury. Ludowcy są bardzo dobrzy i jednocześnie czujni w takich grach łupieżczych. To partia nomenklaturowa, tak na dole, jak na górze. Oni świetnie wiedzą, że mają za dużo posad do stracenia.

A wariant, w którym sam premier podejmuje decyzję o pożegnaniu się z ludowcami, wchodzi w grę? Jedni mówią, że Tusk jest na to gotowy, inni, że to science fiction, choćby dlatego, że cała Platforma nie zaakceptowałaby koalicji z Millerem czy Palikotem.
Trudno powiedzieć, na co gotowy jest sam Donald Tusk dziś. Nie przejmowałbym się jednak na pewno tym, co się mówi i myśli w Platformie. Jak Tusk uzna, że mu się opłaca zmienić koalicjanta, to i Platforma tak uzna.

Czytaj też:Tusk delikatnie grozi palcem ludowcom. "To teatr, jest z Pawlakiem dogadany"

Na serio wyobraża sobie Pan rząd z Millerem i Gowinem albo Schetyną i Palikotem?
Jak najbardziej. Dlaczego nie? Wszyscy będą mówili o wyższej konieczności, interesie kraju. Problem postkomunizmu już jest kompletnie nieistotny. Co więcej, to Miller tak naprawdę zrobił najwięcej dla rynku, ma więc swoistą wiarygodność, jako polityk przewidywalny, z którym można zawrzeć kontrakt. Miller rozumie świetnie, co to jest polityka. Tak jak Tusk. I Miller to nie jest już facet, który ma potrzebę jak inni grać, wymachiwać szabelką dla samego wymachiwania.

On jako były premier z pewnością nie. Pytanie tylko, gdzie poprzez takie zbliżenie do PO doprowadziłby SLD?
Prawda jest taka, że jak doprowadzi do sytuacji, w której SLD zdobywa podobny wynik jak w ostatnich wyborach, to już będzie dobrze. To jest bowiem partia biologicznie skażona, już bez szans na samodzielne wybicie się. To partia ludzi średnio starszych i starszych. Nie znalazła formuły rozwoju, kiedy jeszcze był na to czas.

Jeśli nie opozycja, to kto jest zagrożeniem dla Tuska? Abstrahując na chwilę od nieprzewidywalnej sytuacji w Europie.
Największe zagrożenie Tusk już zlikwidował. To był Grzegorz Schetyna. Mniejszym, ale wciąż pozostającym, jest prezydent. Jeśli zacznie wetować ustawy, to może mocno zaszkodzić Tuskowi. W obecnym układzie parlamentarnym bowiem odrzucenia weta jest niemal niemożliwe w praktyce. Na razie jednak nie widać, by Bronisław Komorowski miał takie plany, taką determinację. W takiej sytuacji największym zagrożeniem dla Tuska pozostaje sam Tusk. Przy tak dużej władzy, jaką ma, każdy może się pogubić. Pamiętajmy, że np. Blair właśnie pod koniec kariery zaczął popełniać wiele błędów. To jest ryzyko, które dotyczy każdego polityka, który długo ma tak dużą władzą.

Cały wywiad przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Czytaj też:Kolejny kryzys w koalicji będzie już na noże

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Materiał oryginalny: Prof. Śpiewak: Wyobrażam sobie rząd z Millerem i Gowinem. PO może zmienić koalicjanta - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 30

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

q
qwe

kaczor to dupek i nic więcej

G
Gość1

Pan Śpiewak opowiada bzdury. Przeciw rządowi wypowiadają się kompetentni - organizacje lekarskie. PiS nie jest kompetentny, zresztą jak PO, i nie umie być opozycją. Te rządy "ciemniaków" nie mają alternatywy i to jest dramat. Przypuszczam, że wnet okaże się, że wg propagandy mediów organizacje lekarskie są przybudówką PiS-u, co będzie kompletnym nieporozumieniem.

P
POzytywnie Nastawiony

Tusk może i idealny nie jest... nikt nim nie jest... ale to prawdziwy europejczyki, inteligentny przywódca! To nie przywódca siedzący w zakrystii, to nie człowiek sepleniący, popełniający gafy, nie umiejący się wysłowić! To bez wątpienia przyszły PREZYDENT tego ciemnego, bogobojnego Kraju który trzeba wyprowadzić z ciemnogrodu na nowoczesne przestrzenie - światopoglądowo i ekonomicznie - ON TO ZROBI!

I
Irek

Od dawna to wiedziałem! Od dawna o tym mówiłem! Ten Facet MA to coś i bardzo dobrze - Brawo dla mądrego, nowoczesnego europejczyka który wyprowadzi ten kraj z zakrystii, ciemnogrodu i straszenia grzechem pierworodnym!

N
ND

Czwartek, 22.12.2011 r.
Chłopaki od pijaru długo wymyślali teksty życzeń, które powinienem złożyć naszym wyborcom. Pracowali nad poprawkami naszych starych grepsów o miłości. "Ile w karpiu znajdziesz ości, tyle życzę ci miłości...". Na koniec stwierdzili, że lepszy efekt od telewizyjnego przemówienia może mi dać niezapowiedziana wizyta w Afganistanie. A na stronie internetowej będą życzenia w wersji z magią. Bo święta to magiczny czas.

Piątek, 23.12.2011 r.
Mikołaj, nasz minister ds. europejskich, mówi, że przez całe święta powinniśmy jeść tylko krówki. Choćby po to, żebyśmy mogli w czasie podsumowania polskiej prezydencji w UE pochwalić się konkretnym sukcesem. To byłaby sensacja, gdyby okazało się, że w ciągu sześciu miesięcy zjedliśmy 230 kilogramów krówek! Radek twierdzi, że lepszym hitem byłaby informacja, że puściliśmy ponad 6 tysięcy bączków kupionych przez jego resort.

Sobota, 24.12.2011 r.
Jean-Vincent, czyli nasz "Jacek" z Ministerstwa Finansów, to prawdziwy geniusz kreatywnej księgowości. Znalazł fajny trik, dzięki któremu nie musimy przejmować się ani naszym zadłużeniem, ani kursem euro. Polski dług publiczny na koniec roku nie przekroczy granicy 55 procent PKB, jeśli odkupimy nasze bony skarbowe! Sprzedamy je w styczniu, kiedy wartość długu nie będzie już miała znaczenia...

Niedziela, 25.12.2011 r.
Magiczny czas magicznych świąt... I być może już za miesiąc będziemy je obchodzili jeszcze raz! Gazeta Adasia (ta najbardziej opiniotwórcza) zamieściła na stronie internetowej ciekawy tekst... "Jak to było z Bożym Narodzeniem i dlaczego świętujemy je 25 stycznia?". Zdziwił mnie ten termin, ale dziennikarze każdej gazety powinni mieć prawo do zachowania swoich zwyczajów. Może Adaś zaprosi i mnie do wspólnego świętowania...?

Poniedziałek, 26.12.2011 r.
Radek zna już na pamięć wszystkie odpowiedzi na pytania dziennikarzy z zestawu na temat Unii Europejskiej. Jaki jest rezultat tego, że UE jest związkiem państw o cechach federacji? - Gigantyczna korzyść dla Polski - ripostuje bez namysłu Radek. Dlaczego? - Bo gdyby Niemcy i Polska negocjowały z Chinami samodzielnie, wtedy uzyskalibyśmy w negocjacjach gorsze warunki - odpowiada Radek. Dobrze, że nie wspomina o Rosji.

Wtorek, 27.12.2011 r.
To był nasz kolejny medialny sukces! Mikołaj przedstawił dziennikarzom wyniki przewodnictwa Polski w Radzie Unii Europejskiej. 452 spotkania w Polsce, 30 tys. delegatów z zagranicy, 1160 zaangażowanych tłumaczy, 793 tys. przejechanych kilometrów, 230 kilogramów zjedzonych krówek, 6 tysięcy bączków... Czy jeszcze pół roku temu ktokolwiek mógł spodziewać się aż takich efektów polskiej prezydencji?

Środa, 28.12.2011 r.
Dzwoniła Angela. Gratulowała mi tytułu Polityka Roku 2011, jaki zdobyłem w sondażu jednego z naszych instytutów badawczych. Była zaskoczona, że oprócz mnie taki sam tytuł zdobył Bronek. - Donek, czy to możliwe, że mieliście dokładnie tyle samo głosów? - dopytywała Angela. - Może ankietowani nie chcieli zrobić przykrości żadnemu z nas... - próbowałem wyjaśnić zaskakujący wynik sondażu.

A
Antoni Jazgarz Butrykowski
Choć raz muszę się zgodzić (choć z bulem serca, i w nadzieji iż obaj się mylimy) z Prof. Śpiewakiem, od niedawna "niezależnym" ekspertem od PO!
Jak to kto POlitykiem Roku? W POlsce?
Kim Dzwon Tusk!
A na świecie?
Kim Dzwon Tusk, oczywista!
A jak będzie ranking na POlityka całej naszej Galaktyki?
To tyż nikt inny niż nasz Wódz Najukochańszy, Słońce Peru, Miszcz Bajeru, Kim Dzwon Tusk, co do tego nie może być żadnych wątpliwości!
Pan Śpiewak ich nie ma, to jakże ja, bidny żuczek, miałbym je POsiadać. Tak się tylko zastanawiam czy ten Tusek taki wielki, czy też ta jego konkurencja tak skarlała, Panie Profesorze? Na bezrybiu to ciernik może za szczupaka robić!
p
polo

z tzw. "konstruktywną opozycją" z UW, później KDL, PD, a obecnie PO.
Ten sojusz zdrajców, konfidentów, oszustów i złodziej trwa od 1989 (z krótkimi przerwami) i nic nie wskazuje aby się szybko skończył.

G
GAMA

Śpiewak tak śpiewa, jak mu Tusk zagra.

W
Widukind

zdarzają się genetyczne wpadki jak Singer, sorry Śpiewak , Gross, Buchholtz, Lewartow, Dikman, usw. Ale ten Śpiewak przekracza Rubikon absolutnej głuPOty podlanej sosem infantylizmu. Taki Zdradek Bis.

K
Karramba

No cóż, a może pan Śpiewak po prostu jest wdzięczny władzy ? Za co mógłby być wdzięczny. ? Wystarczy wejść na stronę Żydowskiego Instytutu Historycznego i tam przeczytać: "Żydowski Instytut Historyczny im. Emanuela Ringelbluma powstał decyzją Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego 1 stycznia 2009 roku [...] W 1994 r. ze Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce wyodrębnił się Instytut Naukowo-Badawczy, podporządkowany Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a finansowany głównie przez Ministerstwo Nauki (zakończył swą działalność 31 grudnia 2008 roku). Zatem minister z PO powołał Śpiewaka na szefa tego Instytutu, więc panu Śpiewakowi nie wypada o władzy źle. Tym bardziej, że stołek na którym zasiada Śpiewak jest częściowo finansowany z budżetu państwa (dotacje budżetowe). Tym samym pan Śpiewak jest klientem obecnej władzy.

c
ciekawe,nie?

Tylko firmy farmaceutyczne nie protestują.

p
przede wszystkim rozum

profesorów, którzy gotowi każde głupstwo powiedzieć na bazie i polinii PiS i Kaczyńskiego. Więc się tak bardzo nie oburzaj. A co do odszczekiwania to żądaj tego od Kaczyńskiego, który obiecał abdykować jesli przegra kolejne wybory więc niech ci odszczeka tę obietnicę. Ciągle zapowiadacie koniec Tuska a tu nic a wręcz odwrotnie, Tusk coraz bardziej sie umacnia a wasz Kaczor -Dong coraz słabszy z dnia na dzień.

M
MAX wyborca PIS

Tymczasem szybko zbliża się okres wyzwań jakich nasz kraj nie miał od zakończenia II wojny światowej.

Mamy jedną z najgorszych sytuacji demograficznych w Europie- system emerytalny, przynajmniej w obecnej formie, będzie musiał upaść.

Nasze zobowiązania finansowe (długi, zobowiązania emerytalne i dotyczące świadczeń zdrowotnych) są prawie dwa razy wyższe niż Greków (Grecja 870% PKB, Polska 1550% PKB)!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Biurokracja hamuje przedsiębiorczość, a idiotyczna walka z globalnym ociepleniem nas dobije.

Czy rządy PO poradzą sobie z tymi problemami ?
Bez zmian w systemie politycznym naszego kraju oraz drastycznych ciec w budżetówce dalsze reformy są nie możliwe i z tego powodów że nie można domagając się od górnika czy emeryta wyrzeczeń bez ograniczania 20 procentowych wydatków na administracje rządową i pewnie tyle samo na samorządową albo i więcej !!

s
spokojny

Tak jest, Kim Dżong Quaczorr - to jest to!

G
Gość

Tusk może jest mężem stanu dla takich ,jak pan o wątpliwym dorobku naukowym i wątpliwej postawie moralnej i obywatelskiej.Pana wiarygodność jest analogiczna do wiarygodności niejakiego Krzemińskiego,który miast uprawiać rzetelną krytykę,jest po prostu propagandystą na usługach Tuskinsyna.Stracił pan tę odrobine szacunku ,jaką niektórzy przedstawiciele opozycji mieli wobec pana.Zobaczy pan ,jak pana tuskinsynek skończy,tzn. ,jak marnie skończy ,a wtedy powinen pan wejść pod stół i odszczekać te głupoty,które sprzedaje pan adrestom Przestępczej Organizacji

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3