Prof. Staniszkis: Tusk jest niebezpieczny. Powiela model Putina, ale wychodzi z tego amatorszczyzna

Redakcja
Wojtek Radomski /FORUM
O tym, że premier Donald Tusk staje się niebezpieczny, Grzegorz Schetyna ma iskierki w oczach, a potencjalna dymisja Jacka Rostowskiego to wielka strata dla Polski, z profesor Jadwigą Staniszkis rozmawia Jakub Szczepański.

Napisała Pani, że Tusk jest niekompetentny, więc nie ceni kompetencji u innych. To był felieton dotyczący ministra Rostowskiego.

Tak, podtrzymuję to. Tusk ceni przede wszystkim efekt wizerunkowy, a według mnie Rostowski to jeden z niewielu kompetentnych ministrów w tym rządzie. Jego jedyną wadą jest to, że ulegał premierowi. Na początku drugiej kadencji nie wymusił na Tusku koniecznych reform.

O jakich reformach Pani mówi?

Zniesienie przywilejów, reforma KRUS. A pamiętajmy, że zarówno KRUS, jak i OFE to koszt mniej więcej 11 mld rocznie. Ale w OFE jest kilkadziesiąt razy więcej uczestników. Na początku Rostowski opierał się propozycji demontażu OFE, zdając sobie sprawę z faktu, że to będą nowe zobowiązania w przyszłości, a także poważne problemy na giełdzie. W końcu jednak minister uległ. I to jest jego jedyna wada. Jest człowiekiem kompetentnym, kimś, kto cieszy się zaufaniem międzynarodowych rynków finansowych.

A budżet, próg ostrożnościowy?

Oglądałam debatę budżetową i sam Rostowski od początku sugerował, że być może będzie potrzebna rewizja. Między wierszami można było wyczytać, że ten nadmierny optymizm miał służyć uzyskaniu lepszej ceny za nasze obligacje, żeby przy wykupie płacić mniej. I to się udało. Rekompensatą za likwidację pierwszego progu i cięcia w armii - a Tusk musiał o tym wiedzieć, bo dużo mówił na ten temat - miało być wprowadzenie, wymaganej również przez Komisję Europejską, bardziej elastycznej zasady wydatkowej.

I co z tą rekompensatą?

Przedtem Rostowski wprowadzał dość sztywne zarządzanie kryzysowe. A zasada wydatkowa na poziomie samorządów - gdzie zgodnie z nową perspektywą mają trafić pieniądze europejskie - miała powodować elastyczną ocenę wydatków, a także antycykliczność. Byłam zszokowana, kiedy obejrzałam w telewizji, a później wyczytałam, że Tusk mówi: "Nie będzie żadnej zasady wydatkowej". To niebezpieczne!

Jaki jest minister Rostowski?

Minister to człowiek, który jest prawdziwym liberalnym konserwatystą w angielskim stylu. Równocześnie jest pragmatykiem. Nie kieruje się prekoncepcjami, ale chce działać wtedy, kiedy to jest sensowne. Razem z Belką i kompetentnymi ludźmi z departamentu zajmującego się ścieżką ewentualnego przystąpienia do strefy euro powstrzymywał wizerunkowe zapędy Tuska. Niestety, ale obawiam się, że ewentualna dymisja Rostowskiego może osłabić ten obóz rozsądku.

A co Pani sądzi o wprowadzeniu euro w Polsce?

W sytuacji, kiedy jesteśmy jednym z najbiedniejszych krajów Unii Europejskiej - biorąc pod uwagę dochód na jedną osobę, wysokość pensji - to wszystko powoduje, że nie mowy o przystąpieniu do euro w tym momencie. Kraje, które przystąpiły albo się o to starają, są bardziej rozwinięte gospodarczo od nas. W warunkach kryzysu elastyczna polityka kursowa pomaga przetrwać, szczególnie małym firmom. A ja obawiam się, że nowe otwarcie Tuska to będzie powrót do polityki wizerunku, a nie racjonalnych argumentów. Dlatego z tych wszystkich względów podoba mi się styl Rostowskiego, taki ironiczno-sardoniczny, także wobec niekompetentnych ludzi z opozycji. To wszystko razem powoduje, że to jeden z najlepszych ministrów i jego dymisja byłaby naprawdę wielką stratą - już nie dla rządu, ale dla Polski.

Powiedziała Pani, że działania Tuska są niebezpieczne. Co ma Pani na myśli?

Z jednej strony - mamy Rostowskiego, który otoczył się w ministerstwie kompetentnymi ludźmi. Kogoś, kto starał się realizować elastyczny i nowoczesny model stabilizacji. A z drugiej strony - mamy kogoś, kto buduje swój wizerunek, poświęcając pewne standardy.

W jaki sposób premier buduje ten wizerunek w czasach kryzysu?

Wróciłam wczoraj z Krakowa i w pociągu czytałam waszą gazetę. Był tam artykuł Witolda Głowackiego mówiący o sztabie zarządzania kryzysowego wokół Tuska: Graś, Sienkiewicz, Ostachowicz i Cichocki. I oczywiście w domyśle można uważać, że to powtórzenie modelu Putina - ja sama o tym pisałam - czyli politbiuro 2.0. Tyle że u Tuska widać różnicę, widać tę amatorszczyznę.

Jak w polskim rządzie przejawia się amatorszczyzna?

W wypadku Putina to ludzie z autorytetem w różnych pionach - od służb, przez gubernatorów, po sektor finansowy. Oni przed ważną decyzją badają, co ich układ byłby w stanie zaakceptować, potem budują kompromis między sobą i dopiero idą do Putina, wyznaczając mu możliwe pole decyzji. A wszystkie te cztery nazwiska - może z wyjątkiem Grasia, który potrafi chociaż dyscyplinować media - to amatorzy, którzy nigdy nie uzyskali silnej pozycji. To ludzie wizerunku, a nie ktoś, kto potrafi coś kontrolować czy cieszy się autorytetem. To jest właśnie ta różnica. Właśnie dlatego uważam, że przy tych wszystkich poważnych wyzwaniach, jakie czekają na Polskę, Tusk jako premier zaczyna być niebezpieczny. Tym bardziej że w tle ma Bieleckiego, który w porównaniu do Rostowskiego jest przyuczonym ekonomistą. Właśnie dlatego jestem do tego stopnia emocjonalnie pobudzona tą sytuacją!

W obecnej sytuacji nie sposób nie zapytać o próg oszczędnościowy.

Pięćdziesiąt procent to bardzo ostry próg. Próg w wysokości 55 proc. miał być utrzymany ze względu na wprowadzaną dyscyplinę - elastycznie, inaczej i niżej. To właśnie były działania Rostowskiego. Ale Tusk je zdemolował, bo chciał się przypodobać samorządowcom. Zobaczymy, jakie będą cięcia budżetowe, ale widać, że Tusk ulega tam, gdzie naciska jakaś grupa interesów. Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, jakie cięcia byłyby konieczne, gdyby te 50 proc. zachować. W biednym społeczeństwie i przy sztywnych wydatkach to naprawdę byłaby masakra. I w tym sensie mam żal do PiS. Niby bronił pierwszego progu, a równocześnie zaatakowałby cięcia wynikające z zachowania tego progu.

A co z oskarżeniami, że zwiększony próg może zostać utrzymany na dłużej?

Znosząc próg, powinno się zaznaczyć, że dotyczy to konkretnego budżetu i jest to nietrwała operacja. Trzeba było to wykorzystać jako uderzenie w przywileje: od sędziowskich, przez służby mundurowe, po prokuratorskie. No i KRUS. Ci rolnicy, którzy są nierynkowi, trzymają się KRUS i ziemi. A u nas nie ma żadnego obrotu ziemi, racjonalizacji. Te pieniądze powinno się uznać za socjalne, tym bardziej że w porównaniu z OFE to bardzo kosztowny system. Demolka OFE oznacza trudne do przewidzenia ruchy na giełdzie.

Mówimy o wielu poważnych decyzjach.

Mamy tu do czynienia z całym pakietem nieracjonalnych decyzji. Oczywiście Rostowski ma rację, mówiąc, że zawinili Balcerowicz i UE. A Unia nie fair zaliczyła wydatki i dług powstający ze względu na OFE jako dług, mimo że była swoboda negocjacyjna odnośnie do pewnych długów, które w przyszłości rokują zmniejszeniem deficytu - a to właśnie miała zapewnić reforma OFE. Te pieniądze powinny być traktowane jako uzasadnione koszty, niewliczane do deficytu. Ekipa Buzka negocjowała fatalnie. Ludzie, którzy w tamtym czasie byli odpowiedzialni za tę reformę, później zaczęli pracować dla systemu emerytalnego. Koszty były nieprzyzwoicie wysokie. Ekipa Tuska też tego nie tknęła. To był cały pakiet, środki z prywatyzacji, a nie obligacje itd. powinny iść do tego systemu. I wreszcie - sam system został spętany. Najracjonalniejsze byłoby rozluźnienie, żeby ta machina mogła bezpośrednio inwestować, żeby pieniądze pracowały.
Ale tak się nie stało.

Mogę powiedzieć, że za czasów, kiedy Kwaśniewski był prezydentem, zaprosił mnie na naradę. Tak ni z gruszki, ni z pietruszki. Już wtedy mówiłam, że OFE jest jak beczka prochu. Kwaśniewski oczekiwał, że będę atakowała Millera - bo to był moment konfliktu - i oczywiście mnie prawie wytupali. Ale trzeba przyznać, że był w ekipie SLD na przykład minister Kaczmarek, który wtedy proponował to, co zrobiono w tej chwili. Żeby płacić mniej. I wówczas to było racjonalne, bo ten kapitał powinien pracować gdzie indziej. Ale w tej chwili koszty tego systemu maleją, a znosząc go, wraca się do punktu wyjścia przed reformą. To, co zrobiono, jest nie do przyjęcia.

Jaka jest w tym wszystkim rola ministra Rostowskiego?

O Rostowskim można powiedzieć, że się próbował opierać, tylko za słabo. To on powinien był złożyć dymisję, a nie być po prostu zwolnionym. Rostowski nie ma zaplecza politycznego, a Tusk ręcznie steruje swoim rządem. Ale premier łamie wszystkie standardy racjonalności. I dlatego Platforma tak traci. To partia, która upartyjnia państwo, ale ludzie oczekiwali, że jest racjonalna. Tyle że nie jest. Staje się coraz mniej profesjonalna. Bierze efekciarzy, a nie ludzi skutecznych. Ci skuteczni, typu generał Rapacki czy nawet Bondaryk, są usuwani.

Jak Pani uważa, jak skończy się to całe zamieszanie emerytalne?

Młodzi ludzie powinni zastanowić się, czy to nie zmierza do systemu, o którym mówi Wipler. To znaczy tak, jak jest w większości krajów zachodnich. Z podatków finansuje się jednakowe i niskie - ale dla nas całkiem niezłe - podstawowe emerytury. W Irlandii to jakieś tysiąc euro. Resztę dokłada się z własnych oszczędności. Na tym właśnie się skończy. Tyle że po drodze utopiono miliardy. Zarobiły OFE. To tak, jakby ktoś szedł im na rękę.

Odejdźmy na chwilkę od ekonomii. Całkiem przychylnie wypowiada się Pani o Grzegorzu Schetynie.

Czy przychylnie? Pisałam czy gdzieś mówiłam o spotkaniu z dolnośląskimi działaczami Platformy. Sugerowałam - oczywiście nie wiedząc, bo z nikim nie rozmawiałam - że Schetyna nie jest idiotą i nie był autorem tej intrygi ["Pisior długo dyrektorem nie będzie" - powiedział Donald Tusk o Pawle Majcherze, szefie gabinetu ministra spraw wewnętrznych; nagranie z tymi słowami trafiło do mediów - red.]. To również hipoteza, ale w mojej ocenie ten incydent był rozgrywką między Grasiem a Sienkiewiczem. W ramach walki o wpływy w otoczeniu Tuska.

Dlaczego Schetyna nie stanął w szranki z Donaldem Tuskiem?

Schetyna nie wystartował w wyborach wewnętrznych PO, bo nie chciał przegrać. Bardzo długo znam Grzegorza Schetynę, ale od dawna nie rozmawialiśmy. Obserwuję go w mediach. W momencie, kiedy zaczął mówić, że tęskni i chciałby wrócić do siebie z młodości, kiedy był uczciwy i świeży, widać w nim jakąś iskierkę. Najgorszy jest ktoś, kto da się zdusić, zdeprawować i nie wierzy, że może wrócić do jakichś standardów. To jakiś potencjał przyzwoitości. Że ktoś chce, odróżnia, co znaczy być kompletnie upartyjnionym, a co nie. A równocześnie jest człowiekiem ostrożnym. Zna Tuska, jest rzucany na różne fronty. Robi dobrą minę do złej gry. Jest człowiekiem, który w pewnych momentach delikatnie wysuwa czułki i coś sygnalizuje.

A co z Jarosławem Gowinem? Z jakiego powodu konkuruje z Tuskiem? Przecież to walka z wiatrakami.

Nie miał nic do stracenia, bo zdaje się, że i tak był już odstrzelony. Traktował to jako okazję, żeby zaprezentować jakąś alternatywę w ramach Platformy. Bo on bardzo deklarował chęć debaty - co zresztą pokazało, że z Donaldem Tuskiem nie ma mowy o dyskusji. Tusk ma duże poczucie zagrożenia. Potraktował to jako atak zewnętrzny, okazję do wyłapania wszystkich oportunistów, którzy myślą, że dzięki temu zamieszaniu wypłyną. To zawsze mechanizm selekcyjny, zbadanie pola. A po drugie, te wybory pokazały, szczególnie te internetowe, gdzie trudno mówić o tajemnicy - natychmiast PO chciała przenieść ten model głosowania na wybory parlamentarne, chociaż to niekonstytucyjne - jak niewielu ludzi głosowało. To czerwona kartka. Bali się głosować na Gowina, chociaż wielu właśnie tak postąpiło. Tusk na bieżąco sprawdzał, jakie były wyniki głosowania, co też jest nie do przyjęcia. A z drugiej strony - PO nie chciała głosować na Tuska, bo premier...

...wypalił się?

Nie, ale obserwujemy tu paradoks. Wielu ludzi Platformy korzysta na upartyjnianiu państwa, jednak widzą, że to wszystko poszło za daleko. Łamanie standardów, działania doraźne i wizerunkowe, brak poważnych kroków, ciągła rezygnacja, rzucanie się w coś bez przemyślenia. Ci ludzie nie chcieli, żeby ich partia nie była partią władzy, ale chcieli czegoś więcej. Tusk nie jest wypalony, on od początku taki był. Tylko przez dłuższy czas wyborcy chcieli mieć lekką władzę. Rewolucja moralna i tak dalej. No, ale zobaczyli, jak dużo od władzy zależy. Złe rządzenie ma realne skutki dla portfeli. Polacy zauważyli, że koszty kryzysu są przerzucane na obywateli.

A co Pani uważa na temat elastycznego czasu pracy?

Bardzo dokładnie przyglądam się sprawie elastyczności czasu pracy. Nie dalej jak w lipcu odbyła się konferencja w Centrum Dialogu. Wszyscy eksperci mówili, że takie arbitralne decydowanie z dnia na dzień uderza w rodzinę i tworzy niepewność. Tam, gdzie to już obowiązuje, powoduje, że widać efekty psychiczne i zdrowotne, że Polska i tak ma już najwięcej elastyczności i to wcale niewiele daje. W tej sytuacji uważam, że mistyfikowany Duda próbuje walczyć z dezorganizacją rodziny. Ilość rzeczy, którą Tusk robi przeciwko rodzinie, mówiąc jednocześnie o demografii, jest porażająca. Jest bezmyślny i łatwo daje sobie podsuwać pomysły, bo nie ma własnych.

Co ma Pani na myśli, mówiąc, że Duda jest mistyfikowany?

Jest działaczem, a związki w tej sytuacji są potrzebne. W polskich warunkach wiek emerytalny 67 lat dla kobiet to naprawdę przesada. Związki nie mają zbyt wielu narzędzi. Z kolei w Polsce niewiele podmiotów ma związki zawodowe. A uelastycznienie czasu pracy dotyczy także małych firm. To przerzucenie złej organizacji procesu produkcji, akcyjności itd. na ludzi. Widzieliśmy, jak wielkie pieniądze wydano na infrastrukturę, a równocześnie zbankrutowało ponad sto małych firm, bo pieniądze przejęli pośrednicy. Tymczasem Ustawy o zamówieniach publicznych nie zmieniono do dzisiaj. Ludzie, którzy reprezentują środowisko pracy i widzą, jak wygląda prawo pracy, które nie przynosi efektów, nie chcą brać na klatę wszystkich uderzeń.

Szykuje się rewolucja?

Jestem przeciwna polityce ulicy i rewolucjom. Mimo że w 1980 r. byłam w stoczni, to wiem, że takie sytuacje nie są racjonalne, łatwo nimi manipulować. Ale tutaj naprawdę niewiele brakuje. Rząd podejmuje decyzje, a prezydent - wbrew temu, co nam się pokazuje - bezmyślnie je ratyfikuje. Przy tej całej nieracjonalności dotyczącej miliardów nie dziwię się, że ludzie są zdeterminowani.

Poda Pani nazwiska ministrów, którzy powinni odejść z rządu? Sienkiewicz?

To człowiek inteligentny, on po prostu przyjął beznadziejną koncepcję. Weźmy za przykład Anglię. Czy podczas zagrożenia terrorystycznego pojawiał się minister mówiący: "Idę po was"? W sytuacji, gdzie ludzie są naładowani agresją i poszukują przeciwnika, takie zachowanie to tworzenie osi napięcia. Kiedy pojawił się Sienkiewicz, wszystko się spotęgowało. A powinno się zaufać pracy operacyjnej, zamiast z góry ferować wyroki. Właśnie w taki sposób rujnuje się swoją pozycję, to brak profesjonalizmu. Jak można powiedzieć, że obywatele są zdziczali i będziemy socjalizować na siłę? Jest prawo i niech Sienkiewicz zajmie się tym, czego ludzie się boją. Na wolność wychodzi 18 seryjnych morderców. Niech ich otoczy kordonem, niech im da bransoletki, niech patrzy na ich każdy krok. Ale to, że ktoś się nie nadaje, nie znaczy, że odejdzie.

Ma Pani jakieś typy?

Nie wiem, kto odejdzie. Tusk jest tak inny niż ja, że trudno mi zrozumieć jego motywy i przewidzieć kroki. Z pewnością cena, jaką zapłaciłby Tusk za dymisję Rostowskiego, byłaby bardzo wysoka. W sprawach euro Tusk jest namawiany przez ludzi, którzy się nie znają - jak Borusewicz. A powinien słuchać Belki - tych, którzy śledzą rynki i wiedzą, przy jakim dochodzie na głowę można podjąć ryzyko, jaki to będzie miało efekt spekulacyjny. A musimy pamiętać, że Polska jest krajem, w który najbardziej uderzają spekulanci. Właśnie dlatego Tusk jest niebezpieczny. Bo jest nieprzewidywalny.

Rozmawiał Jakub Szczepański

Profesor Jadwiga Staniszkis pracuje na Uniwersytecie Warszawskim, publikuje m.in. na łamach tygodnika "Sieci", pisze felietony dla Wirtualnej Polski

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Materiał oryginalny: Prof. Staniszkis: Tusk jest niebezpieczny. Powiela model Putina, ale wychodzi z tego amatorszczyzna - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 55

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

j
jasiek

Co taki jak ty sekciarz pis-komuny może napisać, a no same bzdury. Proszę mi wskazać chociaż jednego pislamistę , który ma po układane w łepetynie. no prosze.

j
jasiek

Chciałbym dowiedzieć się , kiedy i czy w ogóle ta chora na umysle babcia Jasia i Małgosi , kiedykolwiek powiedziała coś z sensem i prawdziwie

J
Jurek

Kim jest taPani. Od lat robiąca za tzw. autorytet. Jak Niesiołowski?

C
CC

Brawo ! Bardzo trafna wypowiedz :-)

A
A. N .

Staniszkis - jakby Tusk rzadzil tak jak Putin to juz bys siedziala w lagrze albo nastapilo by cos gorszego . Wiec przestan gadac glupoty i albo wez sie za porzadna robote , albo idz na emeryture . Bo to juz chyba nastapilo zmeczenie materialu ...

777

OFEE TO PRZEKRYNT BANKsTeRUFF A KRUS POłONCZYĆ Z ZUSYM I ZLJIKWIDOWAĆ ŚITWA PSL.

i
imc

kosztuja ,,o tym wszystkim trzeba bylo myslec ,,,wczesniej i nie doprowadzac do tego,,,Niezaleznie kto bylby i jest i bedzie ,,,to z proznego ani Salomon nie naleje.,,,Premierem powinna zostac p.Prof.

G
Gość

lewicka i góral ZŁODZIEJE!!!!!!!!!!

m
max wyborca pis

którzy okopali się na pozycjach wyczekujących - tak zwany elektorat niezdecydowany !że owszem w Salonach Po nie są sami idioci ale są po-prostu nie odpowiedzialni ! ten wywiad to jak pocałunek śmierci !- no bo jak idiota robi rzeczy głupie to mozna to zwalić to na karb jego niewiedzy ale jak robi to człowieczek lub grupa ludzi inteligentnych to na to nie ma określenia a jeśli jest to nie nadaje się na napisanie bez wielokropków !

k
krzyhoo1

widocznie pani profesor z wiekiem staje się coraz mądrzejsza

k
krzyhoo1

widocznie pani profesor z wiekiem staje się coraz mądrzejsza

T
Tonald Dusk

"Poziom" - kadr PO rzuconych na odcinek Internet w sprawie HGW zgodnie ze znanym zaleceniem Donka, a widoczny na tym forum - p o r a ż a j ą c y

m
max wyborca pis

Najlepszy minister finansów jak go nazywają!!! zasługuje właśnie za to ze jest podobno kompetentnym ministrem o zgrozo finansów!!!!! na podwójną stalową klatkę z miska ryżu i dożywociem za to co on niby jego kompetentni ludzie z ministerstwa wyczyniają ! - CO ZAŚ PUTKOWSKICH lub raczej banawo - republikańskich ciągot Tuska to fakt a to że wychodzi z tego sarkazm ,idiotyzm lub po prostu często kabaret to już inna inszość - wijem za to jedno trzeba się tego rządu w tym składzie pozbyć i to za wszelka cenę szkoda Polski i naszych pieniędzy -czytaj podatków ! czekam spokojnie do 14 WRZEŚNIA ja już zdecydowałem NIE WYJADĘ z Warszawy tak długo jak długo bede musiał oglądać twarz Tuska W TV jako premiera bujającego w obłokach propagandy sukcesu - pytanie dla mnie jest takie czy znajdzie się na tyle dużo ludzkiej modrości aby znaleźć ludzi w nowym rządzie którzy beda potrafili powiedzieć premierowi że dwa plus dwa daje cztery a nie 5 a POLSKA nasz kraj ma się zaludniać i kwitnąć a nie zwijać i niszczeć a będzie tak długo to trwał jak długo ludzka pracowitość, oszczędność i zaradność będzie traktowana gorzej niż pejs pod stołem !

J
JAŚ

Szymon Majewski- Show???? ALE, ŻE POCZCIWY PREMIER ZACHOWUJE SIĘ DZIWNIE, TO MA RACJE...
Dońcia Tuska początki rządzenia a teraz, to dwa światy niemocy !

z
zdziwiony

tegoroczny deficyt to nie tylko 51 mld podane przez rostowskiego , do tego dochodzi tak zwana pożyczka do FUS w wysokości 18 mld , tak zwana bo FUS wypłacający emerytury NIGDY NIE SPŁACI tej pożyczki, bo od lat jedzie na deficycie, który sięga już kwoty niemal 40mld zł , i którys z następców rostowskiego będzie musiał te długi FUS umorzyć dopisując je do deficytu budżetowego, 51mld + 18mld = 69 mld , tak tak tegoroczny deficyt budżetowy to co najmniej 70 mld zł , bo pożyczka dla FUS to nie jedyny przejaw kreatywnej księgowości rostowskiego,i w przyszłym roku deficyt mniejszy nie będzie, pytanie tylko czy krach będzie przed wyborami w 2015 czy dopiero w 2016

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3